Reklama

Co gryzie dentystę? Opowiada Aneta Antosz

10/03/2019 16:00

Niska wycena punktów sprawia, że stomatolodzy nie chcą leczyć w ramach NFZu. W Jastrowiu na posterunku została tylko lekarz stomatolog Aneta Antosz, ale czy na długo?

Co Pani widzi patrząc jastrowianom w zęby?
Widzę, że jest średnio, choć osoby, które przychodzą do mnie na wizytę pewnie i tak mają lepszy stan uzębienia niż te, które gabinet stomatologiczny omijają szerokim łukiem.
Myślę jednak, że świadomość konieczności leczenia jest coraz wyższa, a pacjenci znają nowoczesne metody leczenia tak jak implanty, czy odbudowywanie złamanego zęba i się ich domagają.

A jeśli chodzi o profilaktykę? Do dentysty często ludzie idą dopiero, gdy boli.
Są dwie grupy pacjentów: ci, którzy leczą się od zawsze i ci, którzy przychodzą tylko w kryzysie. Moim sukcesem są pacjenci, którzy trafiają do gabinetu pierwszy raz np. od trzydziestu lat i dzięki mnie zaczynają się leczyć. Często są zdziwieni, że to leczenie nie boli jak dawniej, bo można dostać znieczulenie.

Reklama

Przez chore zęby możemy nabawić się poważnych schorzeń, nawet kardiologicznych, prawda? Zepsute zęby u kobiet w ciąży mogą powodować groźne dla płodu i kobiety powikłania.
Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Uczulani na to są pacjenci prowadzeni przez lekarzy specjalistów (kardiologów, ginekologów) oraz ci, którzy np. szykują się do zabiegu operacyjnego. Przed operacją wymagane jest wyleczenie zębów, więc pacjenci muszą mieć zaświadczenie od stomatologa, że wszystko jest w porządku.

Wzrasta spożycie cukru. Polacy masowo cierpią też na choroby przyzębia. Według najnowszych badań na próchnicę cierpi 80 procent dzieci do 12. roku życia. Pani ma gabinet w szkole, więc zna ten problem.
Intensywność próchnicy jest bardzo duża. Niezależnie od grupy wiekowej trudno jest znaleźć dziecko, której jest zdrowe. Często bardzo małe dzieci mają problem z próchnicą, bo rodzice myślą, że problem jest dopiero wówczas, gdy widzą w zębie czarny ubytek, a próchnica kwitnąca przy szyjkach zębów jest biało – kredowa, żółtawa.

Reklama

To ciekawe. Kiedy należy przyprowadzić dziecko po raz pierwszy do stomatologa?
W pierwszym roku życia, nawet przed wyrznięciem się zębów. Chodzi o profilaktykę ortodontyczną, karmienie, używanie smoczka, układanie dziecka do snu. NFZ wprowadził katalog profilaktyczny, który obejmuje dzieci od 6 miesiąca życia.

Zaniedbane zęby mają wpływ na jakość życia człowieka?
Na pewno tak. Ludzie wstydzą się stanu swojego uzębienia, ale boją się przyjść do dentysty z powodu jakiegoś wyimaginowanego strachu. Często trafiają do mnie osoby, które mają podjąć pracę i to szef wymaga od nich, by wyleczyli sobie zęby.

Reklama

Jesteśmy jednym państw o najwyższym współczynniku bezzębia w grupie wiekowej 40+. „Gazeta wyborcza” podała, że na początku XXI wieku całkowicie bezzębnych było 34% osób starszych w Polsce, dziś – 44%.
Stan uzębienia Polaków się pogarsza. Dlaczego? Bo nie jest refundowane leczenie kanałowe u osób dorosłych, a nie każdego stać na leczenie w gabinecie prywatnym. Trzeba więc zęby usuwać.

Można odnieść wrażenie, że Narodowy Fundusz Zdrowia chętnie finansuje wyrywanie zębów (jedną z najtańszych procedur), a potem wstawianie protez. Na leczenie nie ma pieniędzy.
Na pewno leczenie kanałowe jest bardziej kosztowne, dlatego Fundusz refunduje je tylko młodzieży do 18 roku życia i kobietom w ciąży i połogu.

Reklama

W ramach świadczeń z NFZu niewiele można u dentysty zdziałać, prawda? Plomby chemoutwardzalne założy on jedynie w przednich zębach (od jedynki do trójki). Pozostałe może wypełnić czarnym amalgamatem.
Którego już nie można stosować u dzieci do 15 roku życia...

... ze względu na zawartość rtęci.
Czasem, gdy jest taka potrzeba, to daję inny materiał, za który nikt mi nie płaci. A powinnam pacjentowi powiedzieć, że nie mogę mu tego zrobić i proszę, by przyszedł prywatnie. Nie chcę tego robić.

Wiem z doświadczenia, że inni stomatolodzy nie mają z tym problemów.
No tak, ale ważniejsze jest to, że po wprowadzeniu zakaz używania amalgamatu poniżej 15 roku życia NFZ nie powiedział co mamy stosować i nie dał nam aneksów do umów. Stawka została ta sama, a materiały światłoutwardzalne są droższe od amalgamatu. Różnica jest duża.

Reklama

Dlatego stomatolodzy nie chcą podpisywać umów z NFZ–em? Według danych GUS, w 2010 r. było 5,4 tys. tego typu praktyk, w 2016 r. tylko 4,3 tys., tyle samo co w 2006 roku. Rocznie ze współpracy z NFZ rezygnuje ok. 100 gabinetów stomatologicznych.
To na pewno jest powód finansowy, bo stawka za punkt jest ta sama od wielu lat. Poza tym lekarz rodzinny np. ma pod sobą opieką określoną liczbę pacjentów i czy on przyjmie dziennie dwóch, czy dwudziestu, to i tak ma to samo zapłacone. Taki jest system. Natomiast w stomatologii, by otrzymać pieniądze musimy wykonać świadczenie. Jeśli np. zepsuje mi się sprzęt, to nie zarabiam. Poza tym procedury są czasochłonne i za nisko wycenione.

Dentyści skarżą się, że pieniądze przeznaczane przez Ministerstwo Zdrowia na stomatologię są zbyt małe. Mówią o 50 zł rocznie na pacjenta, która to kwota  wyczerpuje się w chwili, gdy człowiek siada na fotelu.
Nie znam ma takiej kwoty, bo w stomatologii nie ma stawki kapitacyjnej. Nie mam puli pacjentów jak lekarz rodzinny. Umowę podpisuję na limit punktowy, które to punkty są wyceniane. Gdy je wyczerpię, to idę na urlop. Jednak zwykle wyczerpuję je powoli.

Reklama

Czy pacjent leczony za publiczne pieniądze jest bardziej problemowy, roszczeniowy? Część dentystów, zanim zacznie leczenie za publiczne pieniądze, wręcza pacjentowi do podpisu zgodę na zabieg, by uniknąć postępowań w izbie lekarskiej i procesów.
Może ktoś nie potrafi rozmawiać z ludźmi? Nie zauważam różnicy miedzy pacjentami leczonymi na NFZ, a prywatnymi. U mnie nie ma tego problemu, bo wydaje mi się, że jestem wyrozumiała, empatyczna, ale i konkretna. Poza tym mam dużą grupę osób, które leczę od lat, z niektórymi pacjentami jesteśmy wręcz zaprzyjaźnieni.
Moi pacjenci są wyrozumiali jeśli chodzi o dostępność do usług medycznych i czekanie w kolejce.

Był czas przywyknąć, jak mawiał klasyk.
Widzą co się dzieje w służbie zdrowia. Tylko, gdy kogoś coś boli, to szuka pomocy gdzie się da. Dzisiaj miałam pacjentkę z gminy Złotów, która nie mogła otrzymać pomocy w Złotowie...

Reklama

Jaką dostępność do stomatologa mają pacjenci z Gminy i Miasta Jastrowie? Umowę z NFZem w mieście ma tylko Pani. A to i tak na pół kontraktu.
Pacjentów bólowych staram się przyjmować wszystkich. A pozostali muszą czekać w kolejce i to długiej – około pół roku. Myślę, że pacjenci mnie doceniają, dlatego mam tak wielu chętnych. Tyle że poza mną dentysta jest jeszcze tylko w Sypniewie.

Pewnie nie ma zbyt wielu chętnych specjalistów, by otwierać praktyki w tak małych miastach jak Jastrowie.
Wie pan, gdy zaczynałam pracę w Jastrowiu w 1996 roku, to usługi dentystyczne na NFZ miało tu czworo dentystów. I podejrzewam, że to były pełne etaty.

Reklama

Mam wrażenie, że stomatologia wpada w błędne koło – lekarze nie chcą pracować na warunkach Funduszu, więc otwierają praktyki prywatne, a skoro zmniejsza się zapotrzebowanie na kontrakty, to Ministerstwo Zdrowia obcina pieniądze na stomatologię. „Dziennik Gazeta Prawna” podał, że w ciągu ostatnich 10 lat procentowy udział stomatologii w wydatkach NFZ zmniejszył się niemal o jedną trzecią i wynosi ok. 2%. W krajach Zachodu nakłady na publicznie dostępną stomatologię zaczynają się od 5%.
Te nakłady były już procentowo wyższe, więc się cofnęliśmy. Podejrzewam, że będzie jeszcze gorzej, bo nowe sposoby leczenia i nowoczesne materiały są drogie.

Dla wielu osób dentysta na NFZ to jedyna szansa na leczenie. Z danych GUS wynika, że w 2010 roku z leczenia u dentysty zrezygnowało 37% kobiet i 27% mężczyzn – z powodu wygórowanych cen właśnie.
Wkrótce może być tak, że leczyć zęby będą jedynie ci których stać na to, by zapłacić z własnej kieszeni. To przerażające.

Reklama

Tak jak to, że próchnicę ma dziś 93 proc. piętnastolatków i ponad 80 proc. sześciolatków. Jedna trzecia dzieci w tym wieku ma nieodwracalnie zniszczonych średnio dziesięć zębów. Wśród dorosłych próchnicę ma 99,9 proc. Będzie tylko gorzej?
W pewnej grupie na pewno tak. Myślę, że coraz więcej stomatologów będzie odchodzić od współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Sama, mimo że lubię swoją pracę i pacjentów, mam dość tej sytuacji. Pewnie nie przedłużę kontraktu i będę przyjmować tylko prywatnie. Nie chcę, nie mam już siły współpracować z NFZ–em.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-03-10 16:12:30

    Większość i tak chodzi prywatnie. 200zeta za plombe a oni płaczą. Mój dentysta jeździ nowiutkim Fordem Edge a w lato motorkiem. Godziny pracy od 10-15. Uśmiałem się w ujj

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-03-10 18:37:50

    Zostań dentystą.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-03-10 18:59:39

    Ja wiem co go gryzie. Ze na ulicy można skorzystać z darmowej usługi pozbycia się zęba. Świadczą ja różne elementy które można spotkać pod monopolowym.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama