Wiele wskazuje na to, że ataku, do którego doszło w poprzedni weekend w Starym Dzierżążnie, mogły się dopuścić wilki
Rodzina pani Anny i pana Michała mieszka z dala od zwartej zabudowy Starego Dzierzążna. Od ich domu na wybudowaniu do ściany pobliskiego lasu jest może kilkaset metrów. Kozy hodowali hobbystycznie, zyskując przy okazji mleko.
– W piątek po południu, gdy robiła się szarówka, karmiliśmy kozy. Mieliśmy cztery sztuki, wszystkie na wiosnę spodziewały się potomstwa. Teren wokół domu prawie w całości jest ogrodzony. Płotu nie ma jedynie od strony rzeki Łużanki, gdzie naturalną barierą jest woda. W nocy obudziło nas szczekanie psów na podwórku. Rano okazało się, że coś dosłownie rozszarpało kozy. Tylko jednej udało się uciec, była na podwórku. Pozostałe trzy zostały obgryzione do kości. Zostały z nich skóry i głowy – mówi pani Anna.
– Zadzwoniliśmy do leśniczego z pytaniem, czy takiego ataku mogły dopuścić się wilki. Potwierdził, że te były widziane w okolicy – dodaje pan Michał. Na miejsce została też wezwana policja.
– Ich reakcja była bardzo szybka. Przyjechali, zrobili zdjęcia – wskazuje pan Michał. Pokazuje też fotografie w swoim telefonie, gdzie widać truchła kóz (zdjęcie publikujemy obok) oraz odcisk łapy, który wygląda jak odcisk dużego psa. To najpewniej jedyny ślad w tej sprawie.
Jeszcze w sobotę właściciele kóz próbowali ustalić, do kogo dokładnie mają zwrócić się w tej sprawie. Okazało się, że informacja przekazana leśniczemu i policji nie wyczerpuje drogi formalnej.
– Skierowano nas do starostwa powiatowego. Byliśmy tam w poniedziałek, żeby pobrać stosowny wniosek, który wyślemy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu – mówi pani Anna.
– Chodzi nam o dwie kwestie, zainteresowanie kogoś tym, aby stwierdził, co mogło zaatakować i zabić nasze zwierzęta oraz uzyskanie odszkodowania – wskazuje pan Michał. – Zobaczymy, jak ta sprawa się potoczy. Czy przyjedzie tu jakaś komisja, dokona kontroli? Jedna z kóz, która uniknęła ataku, jest mocno przez nas pilnowana. Chcieliśmy nawet zamontować kamerę na podczerwień z czujnikiem ruchu. Odradzono nam to. Od leśniczych dowiedzieliśmy się, że wilk raczej nie wraca w to samo miejsce po ofiarę, chyba że będzie bardzo głodny. Jest obawa po tym, co się stało, stąd tak bardzo nam zależy, aby stwierdzić, czy do czynienia mieliśmy z wilkiem, czy było to coś innego – mówi właściciel zwierząt. Dodaje, że resztki kóz zostały pozostawione w miejscu, w którym właściciele znaleźli je w sobotę rano. Zniknęły jednak z niedzieli na poniedziałek. Najpewniej zwróciły uwagę innych dzikich zwierząt. Być może lisów.

Tylko jednej z czterech kóz udało się uniknąć ataku drapieżnika
Do podobnych ataków doszło także przed rokiem w Górznej i Nowym Dworze. Wówczas zaatakowane zostały stada hodowlane danieli. Nie stwierdzono wtedy jednoznacznie, że ataku dopuściły się wilki. Tamta sprawa pokazała jednak, że w takim przypadku trudno było od razu wskazać, z jaką jednostką administracji należy się kontaktować, by uzyskać informacje i pomoc. Jak więc powinna wyglądać procedura zgłaszania?
– Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody regionalny dyrektor ochrony środowiska dokonuje oględzin i szacowania szkód, a także ustala wysokość odszkodowania i jego wypłatę. Zgłoszenia szkody można dokonać pisemnie lub telefonicznie. Oględzin szkody dokonuje się niezwłocznie po otrzymaniu wniosku, jednak nie później niż w terminie siedmiu dni od dnia jego otrzymania. Identyfikacja sprawcy zdarzenia jest wykonywana w oparciu o oględziny zabitych zwierząt oraz zebrany materiał dowodowy, dlatego nie należy uprzątać zagryzionego zwierzęcia przed przybyciem osób dokonujących oględzin. Należy zabezpieczyć wszelkie ślady zdarzenia i wykonać, w miarę możliwości, dokumentację fotograficzną zagryzionego zwierzęcia i innych śladów w obrębie miejsca zdarzenia, np. tropy, ślady przeciągania ofiary, odchody, a także samo miejsce zdarzenia i stosowane zabezpieczenia, np. ogrodzenie – wyjaśniała wówczas Małgorzata Rybicka z RDOŚ. Dodała też, że decydujące znaczenie w ustaleniu sprawcy zagryzienia zwierząt ma analiza śladów pozostawionych w miejscu wystąpienia szkody.
Do sprawy będziemy wracać w miarę jej rozwoju.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
współczuję, kozy były z pewnoscia kochane.Nic tam jakieś ustalenia,odszkodowania.Nikt stresu i bólu nie zmierzy.
Wilki tez muszą jesć. To znak ze są a to cieszy.
Zofia. Coo?! XD
Może ludzie zaczną się czegoś baC!!!!!!!!!!
To psy ,często widzę jak węszą po lasach ,kiedyś 3 sztuki zaszły mi drogę . Włosy mi dęba stanęły bo byłem sam, stałem nieruchomo z 5 minut .To było najdłuższe 5 minut w moim życiu.
Ja też widziałem psy duże luzem latające,szybko biegły do wsi.Gospodarze puszczają je na noc aby sobie gdzies pojadły.A sołtys na to pozwala i tego nie widzi ?
Za 50 lat wilki będą się wstydzić tego że jadły kozy.....
Jak koza umarła?
Odstrzeliwuja dziki to sie dziwia ze wilki podchodza do ludzi. Natura poradzi sobie sama nie potrzebuje ingerencji czlowieka
To ja zagryzłem. Do flaszki.
Tam w kukurydzy siedzsiedział jak wilk wyglądał A ryj jak swinia miał!
Czupakabra jednak istnieje,nie wierzycie? To macie dowody w artykule,sam niejednokrotnie widziałem to stworzenie to nikt mi wierzyć nie chciał...
W ubiegłym roku podczas spaceru /latem/ widziałam2 psy biegające po polu w pobliżu lasu. Zauważyłam też na polu jeszcze dymiące wnętrzności, kawałek dalej konała sarna zjedzona do połowy, natomiast na moich oczach zagryzły trzecią sarnę. Zadzwoniłam na policję i podałam namiary. To na pewno były psy, znałam je.
Kozy są wstrętne i bodzą.
Kozie sery w Lidlu są bardzo drogie bo najzdrowsze i mleko kozie równiez najzdrowsze.Kobiety wciaży gdyby piły kozie mleko ,rodziłyby zdrowe dzieci.
Załóżcie gdzieś ,gdzie są zielone tereny jakąś Spółdzielnie Hodowlaną ze sprzedażą kozich przetworów mlecznych.Teraz są łagodniejsze przepisy odnośnie sprzedaży serów (górale oscypki sprzedają nawet w Krakowie na straganie i również w pobliskich miastach też.
a czemu nie pójdziesz na porodówkę i nie poprosisz jakiejśc kobiety żeby Ci mleka z piersi trochę odessała?
Psy pływają dobrze a wilki nie pływają.trzeba te psy filmować telefonem i na policje zgłaszać.Pójdzie siedzieć ten co ma te duze psy.
współczuję, kozy były z pewnoscia kochane.Nic tam jakieś ustalenia,odszkodowania.Nikt stresu i bólu nie zmierzy.
Wilki tez muszą jesć. To znak ze są a to cieszy.
Zofia. Coo?! XD