Reklama

Coś zagryzło kozy (+18)

11/12/2019 07:00

Wiele wskazuje na to, że ataku, do którego doszło w poprzedni weekend w Starym Dzierżążnie, mogły się dopuścić wilki

Rodzina pani Anny i pana Michała mieszka z dala od zwartej zabudowy Starego Dzierzążna. Od ich domu na wybudowaniu do ściany pobliskiego lasu jest może kilkaset metrów. Kozy hodowali hobbystycznie, zyskując przy okazji mleko.

Atak

– W piątek po południu, gdy robiła się szarówka, karmiliśmy kozy. Mieliśmy cztery sztuki, wszystkie na wiosnę spodziewały się potomstwa. Teren wokół domu prawie w całości jest ogrodzony. Płotu nie ma jedynie od strony rzeki Łużanki, gdzie naturalną barierą jest woda. W nocy obudziło nas szczekanie psów na podwórku. Rano okazało się, że coś dosłownie rozszarpało kozy. Tylko jednej udało się uciec, była na podwórku. Pozostałe trzy zostały obgryzione do kości. Zostały z nich skóry i głowy – mówi pani Anna.

Reklama

– Zadzwoniliśmy do leśniczego z pytaniem, czy takiego ataku mogły dopuścić się wilki. Potwierdził, że te były widziane w okolicy – dodaje pan Michał. Na miejsce została też wezwana policja.

– Ich reakcja była bardzo szybka. Przyjechali, zrobili zdjęcia – wskazuje pan Michał. Pokazuje też fotografie w swoim telefonie, gdzie widać truchła kóz (zdjęcie publikujemy obok) oraz odcisk łapy, który wygląda jak odcisk dużego psa. To najpewniej jedyny ślad w tej sprawie.

Co dalej?

Jeszcze w sobotę właściciele kóz próbowali ustalić, do kogo dokładnie mają zwrócić się w tej sprawie. Okazało się, że informacja przekazana leśniczemu i policji nie wyczerpuje drogi formalnej.

Reklama

– Skierowano nas do starostwa powiatowego. Byliśmy tam w poniedziałek, żeby pobrać stosowny wniosek, który wyślemy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu – mówi pani Anna.

– Chodzi nam o dwie kwestie, zainteresowanie kogoś tym, aby stwierdził, co mogło zaatakować i zabić nasze zwierzęta oraz uzyskanie odszkodowania – wskazuje pan Michał.  – Zobaczymy, jak ta sprawa się potoczy. Czy przyjedzie tu jakaś komisja, dokona kontroli? Jedna z kóz, która uniknęła ataku, jest mocno przez nas pilnowana. Chcieliśmy nawet zamontować kamerę na podczerwień z czujnikiem ruchu. Odradzono nam to. Od leśniczych dowiedzieliśmy się, że wilk raczej nie wraca w to samo miejsce po ofiarę, chyba że będzie bardzo głodny. Jest obawa po tym, co się stało, stąd tak bardzo nam zależy, aby stwierdzić, czy do czynienia mieliśmy z wilkiem, czy było to coś innego – mówi właściciel zwierząt. Dodaje, że resztki kóz zostały pozostawione w miejscu, w którym właściciele znaleźli je w sobotę rano. Zniknęły jednak z niedzieli na poniedziałek. Najpewniej zwróciły uwagę innych dzikich zwierząt. Być może lisów.

Reklama

Tylko jednej z czterech kóz udało się uniknąć ataku drapieżnika


Przed rokiem

Do podobnych ataków doszło także przed rokiem w Górznej i Nowym Dworze. Wówczas zaatakowane zostały stada hodowlane danieli. Nie stwierdzono wtedy jednoznacznie, że ataku dopuściły się wilki. Tamta sprawa pokazała jednak, że w takim przypadku trudno było od razu wskazać, z jaką jednostką administracji należy się kontaktować, by uzyskać informacje i pomoc. Jak więc powinna wyglądać procedura zgłaszania?

– Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody regionalny dyrektor ochrony środowiska dokonuje oględzin i szacowania szkód, a także ustala wysokość odszkodowania i jego wypłatę. Zgłoszenia szkody można dokonać pisemnie lub telefonicznie. Oględzin szkody dokonuje się niezwłocznie po otrzymaniu wniosku, jednak nie później niż w terminie siedmiu dni od dnia jego otrzymania. Identyfikacja sprawcy zdarzenia jest wykonywana w oparciu o oględziny zabitych zwierząt oraz zebrany materiał dowodowy, dlatego nie należy uprzątać zagryzionego zwierzęcia przed przybyciem osób dokonujących oględzin. Należy zabezpieczyć wszelkie ślady zdarzenia i wykonać, w miarę możliwości, dokumentację fotograficzną zagryzionego zwierzęcia i innych śladów w obrębie miejsca zdarzenia, np. tropy, ślady przeciągania ofiary, odchody, a także samo miejsce zdarzenia i stosowane zabezpieczenia, np. ogrodzenie – wyjaśniała wówczas Małgorzata Rybicka z RDOŚ. Dodała też, że decydujące znaczenie w ustaleniu sprawcy zagryzienia zwierząt ma analiza śladów pozostawionych w miejscu wystąpienia szkody.

Reklama

Do sprawy będziemy wracać w miarę jej rozwoju.

Sz. Chwaliszewski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zofia - niezalogowany 2019-12-11 07:48:26

    współczuję, kozy były z pewnoscia kochane.Nic tam jakieś ustalenia,odszkodowania.Nikt stresu i bólu nie zmierzy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-12-11 09:14:32

    Wilki tez muszą jesć. To znak ze są a to cieszy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-12-11 09:21:22

    Zofia. Coo?! XD

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości