Zaczęło się od eksplozji szaleństwa, ale potem entuzjazm już tylko gasł. W półfinale Mistrzostw Polski Kadetek w Kaliszu, Spartanki dały z siebie wszystko, ale i to nie wystarczyło do upragnionego awansu
Swój pierwszy mecz o finały Mistrzostw Polski złotowianki rozegrały z faworyzowanym zespołem LTS Legionovia. Spotkanie lepiej rozpoczęły kadetki Sparty, które prowadziły już w setach 2:0. Utytułowane rywalki wzięły się jednak w garść i szybko odrobiły straty, a losy zwycięstwa przesądziły się w tiebreak'u, którego scenariusz pisał być może sam Alfred Hitchcock. Sparta przegrywała już 8:13, ale ostatecznie postawiła na swoim, wygrywając decydującą partię 19:17, a całe spotkanie 3:2 i tym samym znajdując się o krok od wymarzonych finałów. W drugim dniu turnieju naprzeciw tym marzeniom wyszły zawodniczki Energa MKS Kalisz. W derbach Wielkopolski, w grze złotowianek pojawiło się jednak sporo błędów w przyjęciu i obronie. Gospodynie wykorzystały te mankamenty i drugim zwycięstwem w turnieju zapewniły sobie udział w finałach MP. Siatkarki Sparty musiały zmierzyć się ze swoimi demonami i pokusić się o awans w ostatnim pojedynku kaliskich półfinałów, z zespołem Pogoń Proszowice. Pierwszy set zakończył się obiecującym zwycięstwem podopiecznych trenera Dawida Erwardta, ale kolejne partie należały już do przeciwniczek.
Awans do najlepszej ósemki zespołów w Polsce tym razem jeszcze się wymknął. Dla grającego w eksperymentalnym i wciąż bardzo młodym zestawieniu zespołu, udział w półfinale MP był z pewnością wyjątkowo cennym, choć słodko-gorzkim doświadczeniem. "Za jakiś czas docenimy miejsce 9 w kraju, ale dziś jest w nas ogromny żal i smutek. Chcielibyśmy w tym momencie wejść na boisko i zagrać jeszcze raz..." - podsumował klubowy fanpage SPS Sparta Złotów.
Fot. SPS Sparta Złotów
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze