Przeszkadzało mu kilka kartonów z książkami. Chciał zabłysnąć anonimowym, hejterskim wpisem i dopiec pracownicom Fundacji Złotowianka. Zabłysnął odbiciem w sklepowej witrynie
Wpis na złotowskim fanpag'u zaczyna się od słów: Jolka wysłała zdjęcia i napisała: Ludzie chcecie stare książki albo skrzynkę na porzeczki? Zabierajcie, bo matrony z fundacji...
Fan page Nie polecam w Złotowie od lat słynie z tego, że nie ma tam pozytywnych informacji, są za to anonimowe wpisy, które uderzają między innymi w lokalnych przedsiębiorców, choćby ostatnio właścicieli Baru Miś na Palcu Paderewskiego w Złotowie. Atakowani przedsiębiorcy nie mają możliwości bronić się, poza tym, że mogą jedynie napisać komentarz. Wpisy nie mają nic wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem. Nie ma tam ani informacji o tym kto administruje stronę, kto decyduje o tym jakie treści się tam ukazują. Administrator strony wielokrotnie na celownik brał również Fundację Złotowianka.
W miniony piątek okazało się kto stroną administruje. Wszystko za sprawą zdjęcia, na którym przedstawiony jest lokal HelpShop, który od kilku lat prowadziła Fundacja. Sklep został zlikwidowany, gdyż koszty związane z jego funkcjonowaniem były coraz wyższe. Po likwidacji pozostały przed sklepem kartony z książkami. Ludzie mogli wziąć książki bezpłatnie. Owe kartony stały się kolejnym pretekstem, by pojawił się tam Kamil Ceranowski, który zrobił zdjęcia i pokusił się o wpis na Nie polecam w Złotowie, jako pani Jola. Problem z tym, że cwany hejter nie przewidział, że jego odbicie można zobaczyć w sklepowej witrynie. Jola okazała się grubym mężczyzną w krótkich spodenkach, skarpetach, z aparatem telefonicznym w ręku... Gdy internauci zaczęli wyśmiewać Jolę, wpis z fanpagu został usunięty. Chciałoby się rzec, kto mieczem wojuje od miecza ginie.
Kim jest Kamil Ceranowski? To wydawca lokalnego portalu, który nie szczędzi razów wszystkim, którzy mają inne zdanie aniżeli obecny burmistrz Złotowa. Namiętnie atakuje radnych. Kamil Ceranowski stał się również bohaterem publikacji w Onecie i Gazecie Wyborczej, które wyciągnęły na światło dzienne wiele interesujących i kontrowersyjnych faktów z pracy Ceranowskiego w charakterze dziennikarza w jednej z pilskich redakcji. Kamilowi Ceranowskiemu od dziś mówimy Jola.
Mariusz Leszczyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!