Na początku była fascynacja. Młodzieńcza, bo muzyką mieszkaniec Krajenki zainteresował się jeszcze w gimnazjum. - Wciągnęło mnie na szkolnych dyskotekach... - wspomina Krzysztof Betański. W świecie muzycznym znany jako DJ Zizi. Pseudonim artystyczny, jeszcze „za dzieciaka” zgotowało mu życie, a konkretniej – koledzy. - Ktoś krzyknął do mnie „zizi” kiedy graliśmy w piłkę i tak już zostało – wspomina nasz rozmówca. - Kiedy zacząłem tworzyć, dodałem tylko „DJ” – wyjaśnia. Wybór pseudonimu przyszedł zatem łatwo. Talent, intuicyjnie, rozwijał się zaś powoli. Bo pasja uzupełniona słuchem muzycznym to nie wszystko. Sukces zawsze poprzedza praca. - Na początku „robiłem” muzykę dla siebie. Było ciężko, a efekty – nie takie jakie chciałbym słyszeć – Krzysztof Betański wspomina początki w branży. - Szczerze muszę przyznać, że nie mam wykształcenia muzycznego i nie umiem czytać nut. Dzień po dniu sam uczyłem się nowych rzeczy, doskonaliłem umiejętności, które już udało mi się zdobyć i osiągałem coraz wyższy poziom – jak widać, kluczem do sukcesu i satysfakcji była konsekwencja. Związana z nią cierpliwość – również. - Nie sztuką jest nauczyć się robić muzykę od podstaw. Sztuką jest nauczyć się robić ją dobrze technicznie – wyjaśnia DJ Zizi. On tę szkołę ma już za sobą – dziesięcioletnie doświadczenie za konsoletą zrobiło swoje. Do ideału, jak sam przyznaje, wciąż mu jednak jeszcze trochę brakuje. - Moim idolem jest DJ Omen, według mnie najlepszy w Polsce – uważa 25-latek, jak on tworzący muzykę klubową. Ostatnio – z DJ Kopinasem (zainteresowani mogą posłuchać efektów współpracy na youtube – kanał Zizi&Kopinas lub na facebookowym fan page`u naszego rozmówcy).
By zdobyć uznanie publiki potrzeba jednak nie tylko warsztatu – ważne jest również wyczucie. - W każdym projekcie, który tworzę szukam dźwięku, który spodoba się klubowiczom. Od tego trzeba zacząć – uważa, dodając, że po tylu latach pracy w branży jest w stanie określić co się publice podoba, a co nie. Oczywiście recepty na dobry kawałek nie ma, zwłaszcza, że gusty ludzie mają naprawdę różne, nasz rozmówca jest jednak w stanie określić pewne elementy, które pomagają wybić kawałek na szczyt playlisty klubowiczów. - Z doświadczenia wiem, że utwory muszą być energiczne z płynną melodią i dodatkiem kobiecego lub męskiego wokalu. Od wielu lat idę tym tropem – zdradza DJ Zizi.
Twórczość to jedno oblicze Krzysztofa Betańskiego. Drugim są imprezy – ostatnio żadna z tych tanecznych nie odbywa się w gminie Krajenka bez jego udziału. Skąd ta popularność? - Chyba pokazałem się z dobrej strony... - po namyśle odpowiada nasz rozmówca, dodając, że podczas imprez, które prowadził ludzie po prostu bawili się dobrze, a to dziś procentuje. Czy w sferze prywatnej – tu pozwoliliśmy sobie na małe wścibstwo – również? - Zdarzają się puszczane spod sceny oczka czy buziaki, ale nie przywiązuję do takich gestów dużej wagi – wyjaśnia DJ Zizi. Zresztą, obok muzyki, zrobił już w swoim sercu miejsce dla pewnej kobiety.
Tak się da. Z muzyki – niekoniecznie. - Muzyka to przede wszystkim pasja. Nigdy nie myślałem, że będę z niej żył. Oczywiście prowadzę imprezy za opłatą, zresztą jak każdy DJ, ale są to naprawdę małe kwoty – wyjaśnia. Pasja musi więc ustępować miejsca pracy. Skądś pieniądze na sprzęt trzeba przecież wziąć. - To wcale nie są tanie rzeczy. Za dobrą konsoletę można zapłacić nawet 15.000 zł. Ja oczywiście takiej nie mam, ale ta moja i tak sporo mnie kosztowała – o konkretnych kwotach nie mówimy. - Trzy przeciętne wypłaty nie starczą – zdradza DJ Zizi.
Didżeje zdobywają coraz większą popularność. Z kilku względów – chociażby dlatego, że – jak przyznaje nasz rozmówca – koszt ich zatrudnienia jest dwa, a nawet trzy razy niższy niż w przypadku zespołu. - Zjazdy rodzinne, wesela, osiemnastki... - DJ Zizi wymienia imprezy, które „zaopatrywał” już muzycznie. Te zawsze wiążą się ze „specjalnymi życzeniami”. Głównie – piosenkami na zamówienie, pozdrowieniami. Na tych się kończy, bo... - Nie jestem wodzirejem tylko DJ`em, który miksuje utwory – przypomina. Cel nasz rozmówca zawsze stawia sobie jeden. Od lat ten sam: by wszyscy bawili się jak najlepiej. Czy ten wywinduje go na szczyt zestawienia najlepszych polskich didżejów? Czekamy, by się przekonać.
fot. KOK Krajenka
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze