Ustawa zmieniająca ordynację wyborczą wprowadziła wiele zamieszania. Przyjęta w styczniu tego roku nowelizacja miała w większym stopniu zabezpieczyć udział obywateli w wyborach oraz ich kontrolę nad przebiegiem głosowania, a co za tym idzie zapobiegać ewentualnym fałszerstwom. Póki co jednak budzi wiele wątpliwości i obaw nie tylko o prawidłowy przebieg wyborów, ale w ogóle możliwość ich przeprowadzenia.
Urzędnicy wyborczy:Przygotowania do zapowiadanych na jesień wyborów samorządowych już ruszyły. Coraz więcej kandydatów deklaruje swój start, a Państwowa Komisja Wyborcza poszukuje kandydatów na urzędników, którzy będą odpowiedzialni za ich organizację. Początki były trudne. Do 5 marca w całym kraju zgłosiło się zaledwie 70 chętnych osób, podczas gdy potrzeba ponad 5,5 tys. Wobec tak nikłego zainteresowania kilkakrotnie przedłużano datę naboru oraz zmniejszono liczbę urzędników. Początkowo miało ich być po dwóch w gminach do 20 tys. mieszkańców, ale ostatecznie stanęło na tym, że w większości gmin wystarczy tylko jeden urzędnik.

[[pay]]
Nie od razu jednak rozwiązało to problem. Do tej pory funkcję tę pełnili przeważnie delegowani pracownicy urzędów gmin i miast. Tym razem jednak nie było chętnych, a i wójtowie oraz burmistrzowie nie kwapili się do tego, żeby zachęcać do tego swoich podwładnych. Nie pomagały prośby i upomnienia ze strony komisarzy wyborczych. W naszym powiecie z żadnego z gminnych urzędów nie zgłoszono kandydatów! Chętnych szukano więc w innych instytucjach państwowych, np. ZUS–ie, Powiatowym Zarządzie Dróg czy szkołach. Jak podaje dyrektor delegatury KBW w Pile Renata Kurzajczyk, to właśnie nauczyciele w największym stopniu pozwolili zapełnić wakujące miejsca. Na terenie powiatu złotowskiego wciąż jednak, mimo trwającego przeszło dwa miesiące procesu rekrutacji, brakuje chętnych do pełnienia funkcji urzędnika wyborczego w gminach Lipka i Tarnówka. Nie obsadzona jest także gmina Łobżenica. W skali kraju natomiast najwięcej urzędników brakuje w dużych miastach. Z czego wynika taki problem? Dlaczego urzędnicy, którzy do tej pory wypełniali te obowiązki nie chcą tego robić dalej?
Można by pomyśleć, że pewnie chodzi o pieniądze. Sęk w tym, że pensja urzędnika, w zależności od tego, ile czasu poświęci na swoją pracę, może wynieść blisko 4,5 tys. zł. Niemało, choć nie są przewidziane dodatkowe pieniądze za zwrot kosztów podróży, a dojeżdżać będzie trzeba – i w tym właśnie tkwi problem. Nie w pieniądzach na paliwo, ale w tym, że według nowych przepisów nie można pełnić funkcji urzędnika wyborczego w gminie, w której się mieszka lub pracuje.
Nie zgadzam się na to, żeby organizować wybory w innej gminie. Mam prawo wybierać swojego pracodawcę i nikt mnie do tego nie zmusi. Gdyby ustawodawca pozostawił możliwość działania na terenie własnej gminy, to nie miałbym z tym problemu
Reklama
– mówi Jakub Zabrocki, który jako sekretarz gminy Okonek był początkowo przygotowywany do organizacji wyborów. Podobnego zdania jest Renata Szewczyk, która do tej pory pełniła rolę urzędnika wyborczego w Jastrowiu.
Było dużo wątpliwości, jak pogodzić pracę w urzędzie miejskim z obowiązkami urzędnika wyborczego. Dla mnie ważniejsza jest praca sekretarza gminy
– dodaje. To w jaki sposób uregulować zobowiązania wobec dotychczasowego pracodawcy budzi wiele niejasności, co przyznawała publicznie także stojąca na czele KBW Magdalena Pietrzak. Wójt gminy Złotów Piotr Lach wskazuje, że jest to także niekomfortowe z punktu widzenia pracy urzędów. Trzeba by delegować pracownika do innego urzędu, a przecież ktoś jego obowiązki musi wykonywać. Dlatego też włodarze gmin przekazali jedynie prośby komisarzy wyborczych, ale nie nalegali na to, żeby znaleźli się chętni. Zresztą nie mogą nikogo do tego zmusić. Osoba, podpisując umowę o pracę w urzędzie, nie zobowiązywała się do pracy na rzecz innych podmiotów i wypełniania obowiązków dotyczących wyborów. Zniechęcająca do pracy przy organizacji wyborów jest także atmosfera nieufności i podejrzliwości. Zmiany w prawie wiele osób odebrało jako sygnał, że do tej pory widocznie coś było nie tak z uczciwością urzędników.
Do tej pory to jakoś funkcjonowało. Jeśli były jakieś podejrzenia, to trzeba było wyciągnąć konsekwencje wobec konkretnych osób
– mówi Renata Szewczyk z Jastrowia.
„Przy powoływaniu urzędników wyborczych Szef Krajowego Biura Wyborczego bierze pod uwagę doświadczenie kandydata w organizacji wyborów oraz wykonywanie innych zadań, w których niezbędna była znajomość przepisów Kodeksu wyborczego”.
Tak mówi przepis, ale zamiast doświadczonych urzędników, którzy niejedne wybory przeprowadzili, ogromna odpowiedzialność za prawidłowy przebieg wyborów spadnie na osoby, które takiego doświadczenia nie mają, a do tego będą działać na nieznanym sobie terenie. Zdaje sobie z tego sprawę dyrektor KBW w Pile, która zapowiada, że w celu jak najlepszego przygotowania urzędników przeprowadzony zostanie cykl szkoleń. Otuchy w tej sytuacji próbuje dodawać także Renata Szewczyk, która chwali dotychczasową współpracę przy okazji wyborów z nauczycielami, którzy zasiadali w komisjach wyborczych.
Zawsze można było na nich liczyć
– jednakże organizacja wyborów w całej gminie to coś więcej.
Kłopoty z naborem urzędników wyborczych to nie jedyny problem. Potem będzie trzeba jeszcze znaleźć osoby, które zasiądą w komisjach w poszczególnych lokalach wyborczych. Już dotychczas niełatwo było skompletować ich pełne składy. Bywało też tak, że komitety wyborcze, które miały prawo zgłaszać kandydatów, wykorzystywały to do dania komuś znajomemu szansy zarobku, co niezbyt dobrze odbijało się na jakości prac takiej komisji. Po zmianach przyjętych w styczniu trzeba będzie znaleźć chętnych aż do dwóch komisji. Jedna będzie w lokalu podczas głosowania, a druga głosy odbierze i przeliczy. Wyliczono już, że w ten sposób w całym kraju do pracy w komisjach potrzeba około pół miliona chętnych. Znajdą się chętni? Co więcej, PKW ostrzega, że taki rozdział obowiązków pomiędzy dwie komisje wydłuży znacząco proces obliczania wyników.
Inną budzącą wiele wątpliwości kwestią jest wprowadzenie obowiązku prowadzenia transmisji z lokali wyborczych.
„Od podjęcia przez obwodową komisję wyborczą ds. przeprowadzenia głosowania w obwodzie czynności (…) prowadzi się transmisję z lokalu wyborczego za pośrednictwem publicznie dostępnej sieci elektronicznego przekazywania danych”
– taki zapis znalazł się w przyjętej nowelizacji Kodeksu Wyborczego. W razie, gdy takowa transmisja nie jest możliwa z przyczyn technicznych, czynności podejmowane przez komisję mają być „rejestrowane za pomocą urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk”, a następnie udostępniane na stronie internetowej Państwowej Komisji Wyborczej. Stosowna uchwała wskazuje, że obraz zapewnić mają przynajmniej dwie kamery o szerokokątnym obiektywie i rozdzielczości przynajmniej full HD. Zapewnione ma być także awaryjne zasilanie. Sprzęt to jednak sprzęt i czasem nawala.
Powiedzmy, że chociażby na dwie minuty transmisja zostanie przerwana. To należy wtedy unieważnić wybory i ponownie przeprowadzić głosowanie?
– zastanawia się wójt Piotr Lach. Dodać do tego trzeba, że na dużej części terenów wiejskich, gdzie mieści się część lokali wyborczych, szerokopasmowy internet umożliwiający nieprzerwaną transmisję jest marzeniem. W awaryjnych sytuacjach z pomocą powinni służyć informatycy, ale, jak wskazuje Magdalena Borsich z Urzędu Gminy Złotów, oni także zniechęcili się do współpracy przy wyborach i podobnie jak urzędnicy nie deklarują chęci angażowania się.
Poza sprawami technicznymi kontrowersyjne pozostaje to, co kamera ma pokazywać. Jeśli urnę wyborczą, czyli zdawałoby się newralgiczny punkt, to zachodzi ryzyko, że podejrzeć będzie można poszczególne głosy i to, kto je oddaje, bo przecież urny muszą być od teraz przezroczyste. Byłoby to naruszenie zasady tajności wyborów. Co więcej, może to naruszać przepisy dotyczące ochrony danych osobowych, szczególnie te zawarte w nowym rozporządzeniu Unii Europejskiej, tzw. RODO. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał, że nawet sam fakt pokazania publicznie, że dana osoba uczestniczyła w wyborach, nie powinien mieć miejsca.
Problemów i znaków zapytania odnośnie najbliższych wyborów jest więc wiele. Cztery lata temu jedna tylko zmiana dotycząca wprowadzenia nowego systemu komputerowego wprowadziła wiele chaosu i sprawiła Państwowej Komisji Wyborczej wiele kłopotu. Teraz wprowadzono dużo więcej nowinek i rodzą się wątpliwości, czy zamiast pozytywnie wpłynąć na transparentność wyborów nie zdestabilizują tego procesu. Z drugiej strony zostało jeszcze trochę czasu, więc może rządzący znajdą rozwiązania, które uspokoją wszelkie obawy co do prawidłowego przebiegu wyborów samorządowych w 2018 r.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dali 500+, dadzą 300+, a ciemny naród będzie się cieszył, że dostali pieniądze, które tak na prawdę są ich. Za 500+ oddadzą 700 w podatkach :)
Antypkw chyba zatrzymales się jeszcze w PRLu XD
Nie podniecaj się to niezdrowo. W PiSie wrze- walka o władzę rozpoczęta. Będą musieli szukać sojuszników w samorządach. W naszym powiecie też widać gdzie PiS liczy na poparcie niektórych włodarzy.
Tylko dlaczego dwukadencyjność ma dotyczyć tylko samorządy? Moim zdaniem posłów też to powinno dotyczyć. Oczywiście tak się nie stanie, bo leśne dziadki z nadprezesem lepszego sortu na czele muszą się nachapać.
Tylko dlaczego dwukadencyjność ma dotyczyć tylko samorządy? Moim zdaniem posłów też to powinno dotyczyć. Oczywiście tak się nie stanie, bo leśne dziadki z nadprezesem lepszego sortu na czele muszą się nachapać.
?! A wizyty kamer TV w lokalach pokazujące zwykłych ludzi, prominentów i polityków są ok? A monitoring na ulicy, w szkole, policyjne wideoradary itp. są ok?. PKW boi się transparentności wyborów. Tu nie chodzi o żadne RODO, PKW boi się, że wyborcy wreszcie wybiorą tych, na których głosowali. ZSL już ma sraczkę
Ktoś, kto posądza PiS o nieprzemyślane działanie, "byle szybko i byle na swoim" jest w błędzie. Uważam, że wszystkie działania PiS w sprawie zmian w ordynacji są przemyślane. PiS od początku planował dwukadencyjność. Ugiął się,pod argumentem "niekonstytucyjne" i ogłosił, że zasada dwukadencyjności nie będzie jeszcze obowiązywała przy wyborach jesiennych 2018r. Ale wszystko wskazuje na to, że wybory nie odbędą się na jesieni 2018r, ale na wiosnę 2019r. i wówczas będzie można powiedzieć, że DWUKADENCYJNOŚĆ OBOWIĄZUJE JUŻ TERAZ.
no tak. Przejrzystość wyborów jest problemem? Co niektórym marzy się powrót do czasów młodości, gdy wybory były rozstrzygnięte przed głosowaniem
Transmisji z lokali wyborczych będą niezgodne z RODO.
Dali 500+, dadzą 300+, a ciemny naród będzie się cieszył, że dostali pieniądze, które tak na prawdę są ich. Za 500+ oddadzą 700 w podatkach :)
Antypkw chyba zatrzymales się jeszcze w PRLu XD
Nie podniecaj się to niezdrowo. W PiSie wrze- walka o władzę rozpoczęta. Będą musieli szukać sojuszników w samorządach. W naszym powiecie też widać gdzie PiS liczy na poparcie niektórych włodarzy.