Do zdarzenia w którym interweniował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego doszło dzisiaj po godzinie 9:00
Lądowanie śmigłowca eskortowali strażacy z JRG Złotów. Strażacy interweniowali w jednym z mieszkań przy ul. Słowackiego. Miało tam miejsce zdarzenie medyczne- zasłabnięcie 80- letniego mieszkańca bloku nr 8.
Złotowscy Strażacy na miejscu zastąpili karetkę pogotowia ratunkowego, która na miejsce dojechała już po wylądowaniu śmigłowca.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To przecież jakaś paranoja szpital w linii prostej kilkaset metrów a wzywany jest śmigłowiec, ciekawe dokąd leciał z pacjentem? do naszego szpitala, czy zabrał go już tam skąd przyleciał? Dla pacjenta chyba ta 2 wersja byłaby bezpieczniejsz
Nie zabrali nikogo tylko byli udzielić pomocy i odlecieli bez chorego
Faktycznie baran
ale z ciebie baran! Nie kumasz o co chodzi i zabierasz głos!
ty jesteś jednak niekumaty baran!
Co nie robi telewizja po aferach w szpitalu to i helikopter został nawet teraz postawiony do raportu ha ha
Złotów, powiatowe miasto leżące na północnym skraju województwa wielkopolskiego, choć ma bogatą historię i ładne położenie, rzadko wzbudza zainteresowanie mediów. — Ani to do końca Wielkopolska, ani Pomorze. Znajdujemy się w regionie Krajna, czyli na skraju, takim trochę zadu*** — mówi bez ogródek jeden ze złotowskich urzędników. Jednak miasto w końcu wyszło z cienia. Za sprawą pijanych lekarzy z powiatowego szpitala. Pierwszy wpadł doktor Jan, który do Złotowa trafił z sąsiedniego województwa. Był szykowany na nowego ordynatora szpitalnego oddziału psychiatrycznego, jedynego takiego w północnej Wielkopolsce. Miał się rozeznać w nowym miejscu. Tak się rozeznał, że ze Złotowa musiał odejść jakieś trzy tygodnie po przyjęciu. Był listopad ubiegłego roku. — Od początku czuliśmy, że coś z nim jest nie tak. Jadł czosnek, miał palącą twarz, twierdził, że jest uczulony na piankę do golenia, używał charakterystycznych perfum. Podejrzewaliśmy, że nadużywa. W końcu został przyłapany, że jest pijany. Nowemu dyrektorowi nie spodobało się, że to nagłośniliśmy i wezwaliśmy policję. Dawał sygnały, że takimi działaniami możemy doprowadzić do zamknięcia psychiatrii w naszym szpitalu, bo przecież brakuje specjalistów — opowiada nam pracownica szpitala. łotów, powiatowe miasto leżące na północnym skraju województwa wielkopolskiego, choć ma bogatą historię i ładne położenie, rzadko wzbudza zainteresowanie mediów. — Ani to do końca Wielkopolska, ani Pomorze. Znajdujemy się w regionie Krajna, czyli na skraju, takim trochę zadu*** — mówi bez ogródek jeden ze złotowskich urzędników. Jednak miasto w końcu wyszło z cienia. Za sprawą pijanych lekarzy z powiatowego szpitala. Pierwszy wpadł doktor Jan, który do Złotowa trafił z sąsiedniego województwa. Był szykowany na nowego ordynatora szpitalnego oddziału psychiatrycznego, jedynego takiego w północnej Wielkopolsce. Miał się rozeznać w nowym miejscu. Tak się rozeznał, że ze Złotowa musiał odejść jakieś trzy tygodnie po przyjęciu. Był listopad ubiegłego roku. — Od początku czuliśmy, że coś z nim jest nie tak. Jadł czosnek, miał palącą twarz, twierdził, że jest uczulony na piankę do golenia, używał charakterystycznych perfum. Podejrzewaliśmy, że nadużywa. W końcu został przyłapany, że jest pijany. Nowemu dyrektorowi nie spodobało się, że to nagłośniliśmy i wezwaliśmy policję. Dawał sygnały, że takimi działaniami możemy doprowadzić do zamknięcia psychiatrii w naszym szpitalu, bo przecież brakuje specjalistów — opowiada nam pracownica szpitala. O tym, co dzieje się w placówce, opowiedzieli nam Joanna Harbuzińska-Turek, była dyrektor szpitala, Marcin Druszcz, jej były zastępca, oraz kilka innych osób. Część naszych rozmówców chce pozostać anonimowa. Albo nadal pracują w szpitalu, a nawet jeśli musieli odejść, mają obawy o swoją przyszłość. — Wolę nie podawać nazwiska, bo Złotów to małe miasto, z lokalnymi układami. Boję się zemsty i chcę jeszcze gdzieś pracować — mówi nam jeden z pracowników. Była dyrekcja i związani z nią pracownicy twierdzą, że zaczęli być marginalizowani, bo nie zgadzali się na narastające nieprawidłowości w szpitalu. Nie tylko na pijaństwo lekarzy. Także na szastanie publicznymi pieniędzmi i igranie z życiem pacjentów. Lepiej byłoby — tak mówią — żeby brudów nie wyciągać, bo tworzą zły klimat wokół starostwa współpracującego z PiS, skandale odstraszają od pracy lekarzy, których wciąż brakuje na rynku, a przede wszystkim wzbudzają obawy u pacjentów i pytania, czy szpital stał się "umieralnią". Jest jeszcze jedna kwestia — współpracujące z PiS starostwo może liczyć na pieniądze z Warszawy np. na rozbudowę szpitala. To miliony złotych na inwestycje. Nasi rozmówcy twierdzą, że im słabsza będzie kontrola nad przetargami, tym więcej pieniędzy może pójść "bokiem", a zlecenie dostaną zaprzyjaźnione firmy. Przykładowo szpital wciąż ma do wydania pieniądze z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Do połowy 2021 r. szpitalem powiatowym w Złotowie kierowała wspomniana Joanna Harbuzińska-Turek, lekarz laryngolog. Jest córką byłej przewodniczącej Rady Powiatu — jej mama i ona dobrze znają się ze starostą złotowskim. Mimo to musiała odejść. Do dziś zastanawia się, czym się naraziła i co spowodowało, że przegrała kolejny konkurs. — Wcześniej relacje ze starostwem były normalne, nie było żadnych nacisków, działaliśmy niezależnie. Starosta Ryszard Goławski mnie chwalił. Zmieniło się na początku 2021 r. Starosta zerwał koalicję z PO w Radzie Powiatu i związał się z PiS. Wkrótce zaczęły się ataki na szpital. Życzliwe mi osoby ostrzegały, że sobie szkodzę, chodząc w maseczce z symbolem Strajku kobiet. Miałam też taką nalepkę na samochodzie. Przed rozstrzygnięciem ubiegłorocznego konkursu, w którym starałam się o kolejną kadencję, czułam, że atmosfera wokół mnie się zmieniła. W lokalnej prasie pojawił się wtedy tekst, że starosta stał się zakładnikiem PiS. Zapytałam więc starostę — a jesteśmy po imieniu — czy w ogóle jest sens, żebym startowała w konkursie. Wymigał się od odpowiedzi, mówiąc, że nie ma żadnych nacisków politycznych, ale w sprawie konkursu musi jeszcze zadzwonić do lokalnego posła PiS. Wtedy nie wytrzymałam i zapytałam: Rychu, czy ty siebie słyszysz? Konkurs przegrała. Nowym dyrektorem szpitala w Złotowie został Artur Bobruk, który wcześniej pracował w szpitalu wojskowym w Wałczu. Wie o tym, że nowy dyrektor zna się z posłem PiS Czesławem Hocem, który kieruje Radą Społeczną szpitala w Wałczu i jest wiceszefem sejmowej Komisji Zdrowia. — Co ciekawe, gdy w czerwcu 2021 r. odbył się konkurs, okazało się, że pan Bobruk nie spełnia wymogów — nie ma studiów z zarządzania. Konkursu nie rozstrzygnięto, mimo że inni kandydaci spełniali wymogi. On szybko nadrobił braki w wykształceniu i już po miesiącu, w lipcu 2021 r., wygrał w powtórzonym konkursie — stwierdza Harbuzińska-Turek. W szpitalu, po odejściu Harbuzińskiej-Turek, zostali bliscy współpracownicy byłej dyrektor. W rozmowie z Onetem twierdzą, że szybko odczuli, że są niechciani, bo za dużo węszą i chcą kontrolować wydatki, również na rosnące pensje dla lekarzy. Kilku z nich — mieli m.in. dostęp do danych o kadrach i płacach w szpitalu — wkrótce straciło stanowiska. Zacznijmy od Marcina Druszcza. To były policjant, który kilka lat temu w szpitalu w Złotowie został zastępcą dyrektora ds. ekonomiczno-eksploatacyjnych. Potem, po odejściu Harbuzińskiej-Turek, jeszcze przez kilka miesięcy zachował stanowisko. — W końcu i ja zostałem zwolniony. Za skrupulatność. Oficjalnie zarzucono mi m.in. nieprawidłowości w dyżurach lekarzy, a przecież za tę działkę medyczną w ogóle nie odpowiadałem — mówi Marcin Druszcz. Druszcz uważa, że rzeczywiste powody jego zwolnienia były zupełnie inne — naraził się, bo piętnował pijaństwo lekarzy oraz fakt, że potajemnie opuszczali szpital, brali wynagrodzenie jakby byli w pracy, a tak naprawdę w tym samym czasie przyjmowali w prywatnych przychodniach w innych miastach. Nieobecność jednego z nich miała się zbiec ze wzrostem zgonów pacjentów. — W listopadzie zgłosiłem sprawę pijanego psychiatry, który miał 1,2 promila. W grudniu pijanego lekarza, który przyjmował na szpitalnym oddziale ratunkowym i miał aż 3 promile. Przyjechała policja, sprawa trafiła do mediów, szpital nie miał dobrej prasy. Nowemu dyrektorowi nie podobał się taki rozgłos. Z kolei w styczniu przyszedł anonim na lekarza, który jest znajomym nowego dyrektora, że opuszcza miejsce pracy. Gdy obecny dyrektor do niedawna kierował szpitalem wojskowym w Wałczu, właśnie ten lekarz był tam jego zastępcą — opowiada Marcin Druszcz. Autor listu, podpisany jako "życzliwy pracownik", przekonywał, że doktor Robert Sokołowski, którego dotyczył anonim, w godzinach pracy w szpitalu tak naprawdę wyjeżdża ze Złotowa i przyjmuje w prywatnych gabinetach. "Proszę się temu przyjrzeć, dochodzi do wyłudzenia środków szpitala. Wiem, że jest kolegą dyrektora, ale mam nadzieję, że powaga sprawy weźmie górę nad kolesiostwem" — pisał autor anonimu. To zgłoszenie osobiście zaczął wyjaśniać Marcin Druszcz, jeszcze wtedy zastępca dyrektora złotowskiego szpitala. — Sprawa była poważna, bo był to jedyny lekarz na oddziale paliatywnym w Złotowie. W lutym pojechałem do Szczecinka, do prywatnej przychodni, gdzie miał przyjmować. I przyłapałem go na tym, że zamiast być w Złotowie i kierować oddziałem paliatywnym, za co przecież brał publiczne pieniądze, w tym samym czasie pracował kilkadziesiąt kilometrów dalej. Do tej sprawy w szpitalu powołano komisję złożoną z rzeczniczki prasowej szpitala, nowej pracownicy kadr oraz pracownicy starostwa. Oficjalnie uznano, że wszystko jest w porządku. Ze mną nikt nie rozmawiał. Wkrótce zwolniono mnie z pracy pod wydumanymi zarzutami, a ten lekarz dostał awans na zastępcę dyrektora do spraw medycznych — podkreśla Marcin Druszcz. Lekarz Robert Sokołowski w Złotowie zaczął kierować oddziałem paliatywnym, na którym przebywali pacjenci schorowani, w jesieni życia, tacy, dla których nie było dobrych rokowań. — Od roku nie pracuję już w szpitalu i ktoś może powiedzieć, że to nie moja sprawa. Ale docierają do mnie niepokojące sygnały, że w okresie pracy tego lekarza, na oddziale paliatywnym i zakładzie opiekuńczo-leczniczym liczba zgonów wzrosła czterokrotnie. Oczywiście można to skomentować, że oddziały te mają specyficznych pacjentów, jednak za poprzedniego lekarza kierującego oddziałem, który sumiennie pracował, który nie opuszczał miejsca pracy, liczba zgonów była znacznie mniejsza. Pacjenci żyli po kilka lat, mieli stałą opiekę lekarską. Ta sprawa musi być dogłębnie sprawdzona. Trzeba wyjaśnić, czy zarzuty są prawdziwe. Jak wytłumaczyć nagły wzrost liczby zgonów niezwiązanych z covidem na tych oddziałach i jakie są statystyki zgonów? — pyta była dyrektor Joanna Harbuzińska-Turek. Doktor Sokołowski, któremu zarzucono opuszczanie miejsca pracy, awansował na zastępcę dyrektora ds. medycznych. Część kadry jest tym oburzona. — Nowy dyrektor dostał opinię wewnętrzną, że doktor Sokołowski powinien zostać zwolniony i powinien oddać nienależne wynagrodzenie, jego rachunki zostały zresztą zakwestionowane przez pracowników szpitala. Ale sprawę zamieciono pod dywan, dostał awans, bo jest znajomym dyrektora — twierdzi jeden z pracowników. Ten sam pracownik szpitala w Złotowie, anonimowo, opowiada o zgonie innego pacjenta. Tym razem chodzi o noworodka, który zmarł tuż po porodzie. — W szpitalu zaczęto tuszować sprawę. Dziecko zmarło, a sekcja zwłok, którą przeprowadzono, nie stawiała działań szpitala w dobrym świetle. Słyszałem o naciskach, aby zmienić wyniki sekcji zwłok, ale lekarz, który ją robił, nie zgodził się pisać nieprawdy. Usłyszałem też w szpitalu, że dziecku, tuż po porodzie, nie zapewniono odpowiedniej opieki. Dzwoniono po panią pediatrę, która nie przyjechała. Wobec tej pani doktor też były zastrzeżenia, że zamiast być w szpitalu przyjmowała w prywatnym gabinecie, w innym mieście niż Złotów. Do opieki nad noworodkiem skierowano młodego lekarza, bez doświadczenia — opowiada nam anonimowo pracownik szpitala. Doktor Sokołowski, któremu zarzucono opuszczanie miejsca pracy, awansował na zastępcę dyrektora ds. medycznych. Część kadry jest tym oburzona. — Nowy dyrektor dostał opinię wewnętrzną, że doktor Sokołowski powinien zostać zwolniony i powinien oddać nienależne wynagrodzenie, jego rachunki zostały zresztą zakwestionowane przez pracowników szpitala. Ale sprawę zamieciono pod dywan, dostał awans, bo jest znajomym dyrektora — twierdzi jeden z pracowników. Ten sam pracownik szpitala w Złotowie, anonimowo, opowiada o zgonie innego pacjenta. Tym razem chodzi o noworodka, który zmarł tuż po porodzie. — W szpitalu zaczęto tuszować sprawę. Dziecko zmarło, a sekcja zwłok, którą przeprowadzono, nie stawiała działań szpitala w dobrym świetle. Słyszałem o naciskach, aby zmienić wyniki sekcji zwłok, ale lekarz, który ją robił, nie zgodził się pisać nieprawdy. Usłyszałem też w szpitalu, że dziecku, tuż po porodzie, nie zapewniono odpowiedniej opieki. Dzwoniono po panią pediatrę, która nie przyjechała. Wobec tej pani doktor też były zastrzeżenia, że zamiast być w szpitalu przyjmowała w prywatnym gabinecie, w innym mieście niż Złotów. Do opieki nad noworodkiem skierowano młodego lekarza, bez doświadczenia — opowiada nam anonimowo pracownik szpitala. Pracę w szpitalu straciła nie tylko poprzednia dyrekcja. Ze szpitala musiała odejść także pielęgniarka oddziałowa, która nadzorowała pracę innych pielęgniarek i ratowników na szpitalnym oddziale ratunkowym. W grudniu ubiegłego roku jako pierwsza zgłosiła, że drugi lekarz, doktor Piotr, ten, u którego policja stwierdziła 3 promile, jest pijany. Była aktywna w jeszcze jednej sprawie. Dociekała, czy jeden ze specjalistów brał fikcyjne dyżury na szpitalnym oddziale ratunkowym. Podobno dopisywał sobie godziny, choć fizycznie miał być poza szpitalem. W grę miało wchodzić kilka, a może i kilkanaście tysięcy złotych nienależnego mu wynagrodzenia. Pracę w szpitalu straciła nie tylko poprzednia dyrekcja. Ze szpitala musiała odejść także pielęgniarka oddziałowa, która nadzorowała pracę innych pielęgniarek i ratowników na szpitalnym oddziale ratunkowym. W grudniu ubiegłego roku jako pierwsza zgłosiła, że drugi lekarz, doktor Piotr, ten, u którego policja stwierdziła 3 promile, jest pijany. Była aktywna w jeszcze jednej sprawie. Dociekała, czy jeden ze specjalistów brał fikcyjne dyżury na szpitalnym oddziale ratunkowym. Podobno dopisywał sobie godziny, choć fizycznie miał być poza szpitalem. W grę miało wchodzić kilka, a może i kilkanaście tysięcy złotych nienależnego mu wynagrodzenia. Stanowisko w szpitalu straciła także wieloletnia główna księgowa, czyli osoba, która wiedziała, kto ile zarabia i na co wydawane są pieniądze. Nie chciała się wypowiedzieć. Oficjalnie straciła stanowisko wskutek reorganizacji. Polegała ona na tym, że jej stanowisko głównej księgowej zamieniło się w "zastępcę dyrektora ds. ekonomicznych — główny księgowy". Nasi informatorzy ze szpitala podkreślają, że stała się kolejną niewygodną osobą, za dużo wiedziała, za dużo pytała i kwestionowała niektóre wydatki. Stąd tak zwana reorganizacja, stąd delikatna zmiana nazwy jej stanowiska pracy. Stąd konkurs "na nowe stanowisko". Jej miejsce, już w randze zastępcy dyrektora, zajęła córka wieloletniego sekretarza starostwa w Złotowie. Była jedyną kandydatką na nowo utworzone stanowisko. Z zarzutami byłych pracowników szpitala nie zgadza się starosta złotowski Ryszard Goławski. To wieloletni samorządowiec, były działacz PSL-u, rolnik ze wsi Lipka na skraju Wielkopolski. Politykę łączy z rolnictwem. Opowiada, że latem w czasie żniw bierze urlop i wsiada na kombajn. Jest szkolnym kolegą słynnej eksposłanki Renaty Beger z Samoobrony. Tej od "kurwików w oczach", bohaterki tzw. afery taśmowej z 2006 r., w której nagrała polityków PiS próbujących przeciągnąć do swojej partii współpracowników Andrzeja Leppera. W obecnej kadencji Rady Powiatu starosta początkowo miał koalicję z PO, w ubiegłym roku zmienił jednak koalicjanta — związał się z PiS. To efekt m.in. jego działalności w Porozumieniu Jarosława Gowina, które wchodziło wówczas w skład Zjednoczonej Prawicy. Gdy później Gowin rozstał się z PiS w burzliwej atmosferze, starosta Goławski odszedł z Porozumienia wspólnie z posłem Grzegorzem Piechowiakiem z północnej Wielkopolski. Dziś obaj działają w stowarzyszeniu "OdNowa" stworzonym przez tych byłych współpracowników Gowina, którzy zostali przy współpracy z PiS. Goławski na początku naszego spotkania jest spięty. Sprawia wrażenie, jakby szybko chciał zakończyć rozmowę i pokazać nam drzwi. Ucieka w ogólniki, wskazuje, że dużo wie, ale wszystkiego nie może powiedzieć, bo różnymi sprawami zajmuje się prokuratura. Dopiero po jakimś kwadransie się rozluźnia. — Już tyle nagadałem się o szpitalu, że jestem tym zmęczony. Poprzednia dyrektor Joanna Harbuzińska-Turek utrzymywała mnie w przekonaniu, że wszystko było w porządku. Czy dziękowałem jej publicznie za zasługi? Pewnie tak, bo ze sprawozdań wynikało, że szpital działa super, ale to nie była do końca prawda. W styczniu ubiegłego roku zleciłem audyt. Nie miało to nic wspólnego z tym, że akurat w tamtym czasie zawarłem koalicję z PiS. Nie szukałem na nikogo żadnych haków — zaczyna Ryszard Goławski. Audyt nie zakończył się przed konkursem. Gdy pytamy starostę, kiedy zakończyła się ta kontrola, próbował nas przekonać, że nie ma to większego znaczenia. W końcu przyznał, że audyt zakończył się dopiero w kwietniu tego roku. Niczego konkretnego nie wykazał — starosta podkreśla, że to dlatego, że przed audytorami ukrywano dokumenty. — Radni miejscy ze Złotowa oraz społeczeństwo od dawna bombardowali nas informacjami o nieprawidłowościach w szpitalu. Z kolei audytorzy zgłaszali, że szpital utrudnia im dotarcie do dokumentów. Wkurzyło mnie to. Miałem nie reagować? Zacząłem się zastanawiać, co się takiego kryje w tych dokumentach. W efekcie do poprzedniej dyrektor Joanny Harbuzińskiej-Turek po prostu straciłem zaufanie. Szkoda, bo wcześniej faktycznie byliśmy w bardzo dobrych relacjach, znaliśmy się jak stare konie, jej mama wchodziła do Rady Powiatu z naszego komitetu wyborczego. Jednak Aśka za bardzo się rozhuśtała. Przykładowo jako dyrektor szpitala podpisała umowę z przychodnią swojego męża, a potem jeszcze chciała się u niego zatrudnić. Czyli dla swojego męża byłaby szefem jako dyrektor szpitala, a on dla niej szefem jako właściciel przychodni. To by dopiero była afera. Media by nas zjadły, suchej nitki by nas nie zostawiły — przekonuje starosta Ryszard Goławski. Była dyrektor Joanna Harbuzińska-Turek jest zniesmaczona słowami starosty. Wskazuje, że jej mąż pracował w szpitalu od kilkunastu lat, jeszcze za poprzedniego dyrektora. A gdy ona została szefem placówki, jako jedynemu lekarzowi nie dała mu grosza podwyżki. Dodaje, że czasami zdarzało się, że musiała ratować sytuację kadrową w szpitalu i pracować nie tylko jako dyrektor, ale także jako lekarz. Dlatego słowa starosty odbiera jako "perfidną manipulację". Wróćmy do konkursu z ubiegłego roku. Starosta Goławski zaprzecza, by pod dyktando PiS-u, nowego koalicjanta w powiecie, dążył do zmiany kierownictwa szpitala. — W styczniu 2021 r. zerwałem koalicję z PO, bo chcieli odwołać mojego współpracownika ze stanowiska przewodniczącego Rady Powiatu. Poza tym uznaliśmy, że współpraca z PiS da więcej powiatowi, są przecież programy rządowe, z których warto skorzystać — przekonuje. Przyznaje, że PiS zgłosiło swojego kandydata na nowego dyrektora szpitala. Miałby nim zostać Karol Godlewski. To lokalny działacz PiS, który w przeszłości pracował w szpitalu w Złotowie jako ratownik medyczny. Przez poprzednią dyrektor został zwolniony dyscyplinarnie. Powód — jako członek załogi karetki nie wrócił na wezwanie do szpitala. Zarzucono mu, że wolał jeść w tym czasie obiad. Zorientowani w sprawie jego zwolnienia twierdzą, że chodziło o schabowego. — Godlewski w mojej ocenie miał za słabe papiery, poza tym wcześniej był dyscyplinarnie zwolniony ze szpitala. PiS myślało, że to da się politycznie załatwić, no ale mnie i komisji nie przekonali. Pewnie do dzisiaj mają mi to za złe — opowiada starosta. W efekcie w pierwszym konkursie, w czerwcu 2021 r., Godlewski podczas głosowania dostał dwa głosy, a kolejne dwa Harbuzińska-Turek. Starosta daje do zrozumienia, że on jako piąty członek komisji wstrzymał się wtedy od głosu. Inną ocenę Karola Godlewskiego miał niedawno wojewoda wielkopolski. Należący również do PiS wojewoda Michał Zieliński powołał partyjnego kolegę na swojego przedstawiciela w Radzie Społecznej szpitala w Złotowie. Wcześniejsze dyscyplinarne zwolnienie ze szpitala nie było przeszkodą. Biuro prasowe wojewody twierdzi, że Godlewski ma doświadczenie i wiedzę, wykazuje zaangażowanie w działalność szpitala, na co dowodem był jego start w konkursie na dyrektora. Konkurs na dyrektora wygrał więc trzeci kandydat. Wspomniany już Artur Bobruk, lekarz ze szpitala wojskowego w Wałczu, który w pierwszym konkursie podobno nie miał wymaganych kwalifikacji. Nowy dyrektor dostał w Złotowie maksymalną stawkę — sześć średnich krajowych. Zarabia ponad 37 tys. zł miesięcznie, o ok. 13 tys. zł więcej od swojej poprzedniczki. Starosta, gdy zapytaliśmy go o tak wysokie wynagrodzenie dla dyrektora Bobruka, stwierdził, że "taki był efekt ich negocjacji". Nie żałuje, że te negocjacje zakończyły się płaceniem maksymalnej stawki. Tłumaczy, że warto utrzymać dobrych doktorów. uż po rozstrzygnięciu konkursu, jesienią 2021 r. starosta zlecił kolejną kontrolę w szpitalu. Tym razem nie zewnętrznej firmie audytorskiej, ale urzędnikom starostwa. Kontrola zakończyła się w grudniu 2021 r. i dotyczyła głównie poprzedniego kierownictwa szpitala. — Tutaj kontrolerzy dotarli do dokumentów. Wyniki ich prac obciążają Joannę Harbuzińską-Turek i jej ówczesnego zastępcę Marcina Druszcza. Okazało się na przykład, że jeden z lekarzy dostawał pensję za pracę w dniu 31 września, a przecież ten miesiąc ma tylko 30 dni. Inny miał wpisane pięć całodobowych dyżurów z rzędu, podobnych przypadków było znacznie więcej. To przecież fizycznie niemożliwe, by przez kilka dni pracować bez przerwy. Zdarzało się też i tak, że na oddziale ratunkowym nie było żadnej obsady lekarskiej. Albo to — pan Druszcz przez pewien czas pełnił obowiązki dyrektora i wtedy sam ze sobą podpisywał umowy jako z ratownikiem medycznym. Normalne to nie jest — przekonuje starosta. Starosta o wynikach kontroli zawiadomił prokuraturę. Sprawa trafiła do jednostki w Chodzieży i jest na początkowym etapie. Co na to była dyrekcja? — Aby zasłonić własną nieudolność w zarządzaniu szpitalem, starosta co chwila pisze coś do prokuratury i nagłaśnia to, wykorzystując prasę. Nic z tego nie wynika, mnie nikt nie wzywa na przesłuchania, prokuratura sprawy seryjnie umarza. W mojej ocenie kontrola została przeprowadzona na polityczne zamówienie, żeby cokolwiek znaleźć i uzasadnić zmiany. Na kilkadziesiąt milionów złotych, które szpital płaci co roku za usługi medyczne, znaleziono jeden błąd. Faktycznie jeden z lekarzy dostał wynagrodzenie za dzień, którego nie było w kalendarzu. To była tak oczywista pomyłka, że doktor natychmiast zwrócił pieniądze. Starosta rozdmuchał tę sprawę. Podobnie z pracą lekarzy. Jeśli zdarzyło się, że lekarza nie było na SOR, to kilka minut, przy zmianie obsady dyżurowej. Takie rzeczy się zdarzają wszędzie, bo lekarze pędzą do innych miejsc pracy. Nigdy nie miało to wpływu na bezpieczeństwo pacjentów. W mojej ocenie chce odwrócić uwagę od obecnych zdecydowanie poważniejszych nieprawidłowości i kolejnych złych decyzji kadrowych — przekonuje była dyrektor Joanna Harbuzińska-Turek. Wtóruje jej były zastępca Marcin Druszcz. — Złożyliśmy merytoryczne, szczegółowe uwagi do wyników kontroli ze starostwa. Nie zostały one przyjęte, rzekomo trafiły do starostwa po terminie — mówi Marcin Druszcz. Starosta Ryszard Goławski stoi na stanowisku, że ostatnie zmiany kadrowe wyszły szpitalowi na dobre. — Nie twierdzę, że to w porządku, że na przykład nowo przyjęty doktor Sokołowski pracował w dwóch miejscach jednocześnie: w szpitalu i w prywatnej przychodni. Na pewno jednak jego nieobecność na oddziale paliatywnym nie miała wpływu na większą liczbę zgonów. I jeśli mówimy o uczciwości w służbie zdrowia — cała branża tak działa. Lekarze urywają się z publicznych poradni do pracy w prywatnych przychodniach, to żadna tajemnica. My to ukróciliśmy. Poza tym od kontrolowania tego jest NFZ i prokuratura — podkreśla starosta Ryszard Goławski. Ryszard Goławski uważa również, że byłe władze szpitala przedstawiają sprawę w krzywym zwierciadle. Bo pijani lekarze i patologie w szpitalu to wcale nie problem ostatnich miesięcy. — Mam uwierzyć, że akurat po zmianach kadrowych w szpitalu nagle zaczęto pić alkohol? Niech poprzednie kierownictwo nie kreuje się na ostatnich sprawiedliwych, bo wcześniej po prostu ukrywali prawdę — mówi starosta. Potwierdzeniem tego, podkreśla starosta, jest nagranie rozmowy pomiędzy jednym z ratowników medycznych ze Złotową i pielęgniarką oddziałową z miejscowego szpitala. Na nagraniu słychać, że ratownik ma do niej mnóstwo pretensji, że nie wspiera ich strajku z 2021 r. o wyższe wynagrodzenia. Skarżył się na fatalne traktowanie ratowników medycznych, którzy dostają "jałmużnę" i mają kłopot z przeżyciem "do pierwszego". Skąd starosta ma to nagranie? Mówi, że ktoś podrzucił mu je do gabinetu. "Jeżeli będzie się pobłażało lekarzom, a nas za byle co będzie się straszyło karami, to ujawnimy wiele rzeczy. Pójdziemy na całość (...). Nie wiem, czy szpital będzie chciał się tłumaczyć z pijanych lekarzy albo z dyżurów lekarzy w czterech miejscach na raz. Wszyscy jesteście w tym umoczeni, dyrektorzy obydwaj. Ta, co odeszła i obecny też, ty też o tym wiedziałaś. (...) świadków jest pełno, którzy mówili ci, nawet ja, zgłaszaliśmy pijanych lekarzy albo o niezapewnienie obsady na SOR. (...) Jeżeli to trafi do osób medialnych, a nie daj Boże do prokuratury, wszyscy jesteśmy umoczeni. Tylko pytanie, kto bardziej ucierpi. Ten, który był podwładnym? Czy ten, który wiedział i nie reagował? Może macie haki na mnie, mam to w du***, za te pieniądze nie da się utrzymać rodziny. (...) i wy bekniecie i my bekniemy, tylko pytanie, kto ma więcej do stracenia" — mówi ratownik medyczny do pielęgniarki ze szpitalnego oddziału ratunkowego. Starosta złotowski przekazał nagranie miejscowej prokuraturze. Nie dopatrzyła się przestępstwa. Dotarliśmy do ratownika, który miał wygłosić monolog o patologiach w szpitalu. Nie chciał komentować sprawy, stwierdził, że nadal pracuje w szpitalu. Pytał, skąd mamy pewność, że to właśnie jego głos? Przecież ktoś mógł go pomówić. Ostrzegł, że jeśli napiszemy coś nie tak, odezwie się do nas jego prawnik. O sytuacji w szpitalu chcieliśmy porozmawiać z nowym dyrektorem Arturem Bobrukiem. Mieliśmy do niego mnóstwo pytań. Interesowały nas m.in. zaskakujące awanse niektórych lekarzy, jego olbrzymia pensja, polityka kadrowa w szpitalu, zgony pacjentów, w tym noworodka, oraz wątki polityczne związane z PiS. Przeciwnicy dyrektora Bobruka ostrzegali nas, że będzie unikał otwartej rozmowy, bo taki ma styl bycia. Ma on polegać na chowaniu głowy w piasek. Początkowo jednak, za pośrednictwem rzeczniczki prasowej szpitala, zostaliśmy umówieni na spotkanie z dyrektorem Bobrukiem. Gdy jednak reporter Onetu przyjechał do szpitala w Złotowie, okazało się, że dyrektor właśnie musiał wyjechać do innej miejscowości. Wysłaliśmy więc pytania e-mailem. Od kilku tygodni nie dostaliśmy na nie żadnej odpowiedzi ze szpitala. Rozmowny był za to starosta Ryszard Goławski. W maju podczas spotkania w swoim gabinecie przekonywał nas, że pijani lekarze to już przeszłość w szpitalu w Złotowie. Czyżby? Wkrótce po naszym spotkaniu starosta pojechał do Warszawy — prezydent Duda wręczył mu Srebrny Krzyż Zasługi za dokonania w pracy w samorządzie. Po powrocie do Złotowa starosta dowiedział się, że w szpitalu jednak nie wszystko gra. Na początku czerwca na pijaństwie przyłapano trzeciego lekarza, który dyżurował na oddziale ratunkowym. Sprawę zgłosiła zaniepokojona pacjentka, a wyjaśnią ją policja i prokuratura. To jedno z kilku trwających postępowań w sprawie lekarzy ze szpitala na północnym skraju Wielkopolski.
Oj, Wandzia, Wandzia. Stek bzdur zaczerpnięty z Onetu (po tamtym artykule nie zaglądam na tę witrynę), odgrzewane kotlety wybielające poprzedników i doszukujące się spisków.
Ty przydup.... Goławskiego czy Bobruka?
No bez jaj , przylecieli tylko zbadać to już na prawdę nie było w całym szpitalu nikogo trzeźwego aby wsiąść do jakiegoś samochodu albo na rower i podjechać zbadać
Zostawia na oddziale 30 pacjentów i jedzie samochodem/rowerem/hulajnogą na Słowackiego ratować jednego pacjenta... Skoro został wysłany helikopter to znaczy że karetki były gdzie indziej zadysponowane, dobrze że nikt się nie zawahał i ten helikopter wysłano.
a co jeśli następnym razem najbliższy trzeźwy lekarz będzie w Krakowie...
Tyle idiotycznych komentarzy o złotowskim szpitalu,ze poważnie mam wniosek o powiększenie oddziału psychiatrycznego w złotowskim szpitalu tak aby pomieścić wszystkich bezpodstawnych krytykantów.
a ty jesteś trzeźwy. PISZESZ BZDURY !
A kto mowi ze pilot byl trzezw??
Czyli jednak ten Kraków pozostał w pamięci...cóż-życie...Złotowski Szpital nie ma złego personelu.To zwierzchnicy mają inne spojrzenie na prowadzenie tej jednostki.Ginekologia??? Dziecięcy???SOR??? Polityczne rozgrywki.Tam trzeba szukać przyczyny.
Za moich czasów pracy w pogotowiu takich jaj nie było. To już kabaret
Za twoich czasów mogło nie być helikopterów...
Pieszo by szybciej doszli do pacjenta, ile zajmuje przejechanie 500m na sygnale?
Tutaj w tym przypadku jak i setkach innych najważniejsze jest pytanie; Dlaczego na miejscu zdarzenia z udziałem chorego zawsze pierwsi są ,, Strażacy "?. Dlaczego nie ma fachowej pomocy medycznej ?. Dlaczego na najbliższe osiedla od szpitala AMBULANS dociera jak ostatni? W wielu przypadkach jest już za późno?. Wiadomym jest że powodem takich sytuacji jest Nr112. Jest to numer, który powinien być uruchamiany przy zbiorowych zdarzeniach, gdzie potrzebna jest pomoc wielu służb. Dla pojedynczych przypadków medycznych, nadal powinien obowiązywać numer 997, tym bardziej wtedy, gdy jest potrzebna pilna pomoc lekarza w mieście powiatowym z powiatowym szpitalem.
Strażacy zawsze pierwsi. A czy przypadkiem nie dostają dodatkowej kasy za udział?
Szkoda ze do tej biednej dziewczyny nie przyleciał , może wzięliby ja gdzie indziej do szpitala i by żyła .
Witam I się pytam . Kto osobowo jest odpowiedzialny za doprowadzanie szpitala powiatowego w Złotowie do stanu ruiny? Kobiety rodzą po drodze do innych oddziałów położniczych...karetek brak....personelu zaraz nie będzie który jest na skraju wytrzymałości fiziczno psychicznej. Czy placówki służby zdrowia mają przynosić dochód?... komu? państwu? Zlikwidować nasz ZOZ....i sprzedać. Ktoś tu przygotowuje interes życia.
Ojciec oby ci starczyło na prywatny szpital.
Wszystkim, którzy się dziwią dlaczego Zespół Ratownictwa Medycznego czasami przyjeżdża ostatni do zdarzenia proponuję proste zadanie matematyczne - proszę sobie policzyć, ile jest karetek pogotowia w powiecie złotowskim, a ile jest wozów strażackich. A druga sprawa, to czas dojazdu do miejsca zdarzenia - straż pożarna (prawie każda miejscowość ma swoją jednostkę) w danej miejscowości dotrze do zdarzenia szybciej niż karetka pogotowia, która znajduje się w Złotowie, Okonku lub Jastrowiu. I jak każdy odpowie sobie na to pytanie, to będzie mniej bezmyślnych komentarzy i zrozumiecie, dlaczego karetki nie są w stanie być zawsze i wszędzie pierwsze.
W.. A to dobrze że dostrzegłem iż nasi strażacy mają tyle wozów strażackich. Co ,, Owsiak nie nadanża ". Widzisz że warto współpracować z rządem bo ,, Opozycja " jeszcze nikomu nic nie dała, jaka by nie była. Mniejsze apanaże, mniej premii i jak miasto się dołoży toi na Ambulans starczy. Co do tego miejsca to każdy z szpitalnej pieszo prędzej by dotarł, tak więc tłumaczenie braku Ambulansu jest co najmniej nie na miejscu.
W Holandii pierwszy na miejsce zdarzenia przyjeżdża ratownik medyczny na motocyklu a potem karetka,lub jeśli potrzeba lekki wóz strażacki.Może zorganizować ratownika medycznego na motocyklu u nas w powiecie Złotowskim.Myślę,że to nie są duże koszty.
W.F.T. ty się w końcu j***** w ŁEP. W Holandi na motocyklu i to w deszczu ulewie bo tam to częściej niż słońce. Tam karetka dociera w pilnych przypadkach w krótkim czasie, jeśli nie są pilne pacjenci bezpośrednio do szpitali docierają na własny koszt. Tam choroby typu, przeziębienia, złe samopoczucie, bóle, nerwobóle itd są załatwiane przez internet czy telefonicznie. Dopiero gdy porady nie pomagają lub chory nie pokonuje choroby, następuje wizyta lekarska u swojego lekarza lub w szpitalu. Zresztą system zdrowotny w Holandii jest zupełnie inny niż w Polsce oraz innych krajach zachodnich. Tam gdy ktoś nawet wtedy gdy pracuje a poczuje się źle to sam decyduje czy zostaje w domu i to bez żadnego L4. Co do starszych ludzi to oni mają bieżącą opiekę medyczną i jak już to nie w pilnej potrzebie a z racji systemu do nich gdy jest pogoda to ,, sanitariusz" lub lekarz samochodem osobowym przyjeżdża na wizytę domową wynikająca z harmonogramu opieki nad starszymi ludźmi. Tak więc nie pieprz głupot bo w Holandii w pilnych zagrażających życie człowiekowi na wezwanie innych ludi, zawsze przyjeżdża lekarz i to, gdy nie ma dla wzywających zagrożenia, bez innych służb typu policja, straż pożarna. W.F.T. skończ już z swoimi głupotami, tak będzie dla ciebie najlepiej. Co do pogotowia LPR to też jest po to by pomagać każdemu a że w tym przypadku wypadło na 80 letniego pana to tylko, należy podziękować im a poszkodowanemu życzyć zdrowia.
Noooooooooooooooooooo na pewno !
Mieszkałem 9 lat w Holandii to trochę wiem.A z ludżmi używającymi takiego słownictwa nie zamierzam dyskutować.
W.F.T. jak ty mieszkasz w Holandii i wiesz lepiej co w Złotowie to tak jak wielu z tobie podobnych, byli już na księżycu. Przecież ty jesteś wszędzie, pod każdym tematem i nie dość tego to podszywasz się pod W.F.T. nie bez przyczyny. Jeśli ktokolwiek mieszka i pracuje w Holandii to dlatego że mieszkania w Złotowie miał dosyć a perspektyw nie widział. Co do tego co się tu dzieje to nie ma czasu tym się zajmować. Praca, rodzina nie pozwala na komentowanie nie tylko wypocin Mleszczynskiego a co dopiero twoich. Na tym może skończysz zakompleksiony człowieku.
Na bogato jak w serialu DOKTOR Z ALPEJSKIEJ WIOSKI.
Nic innego nie POzostaje jak napisać ; Co się polepszy to sią PO-pieprzy. Co się zbuduje to się zrujnuje. Co się ustali to się obali. Stąd też Polak musi mieć duży leb i dupę ze stali by nie widzieć że PO samorządowa, wszystko rozwali. Co dziwne a może i nie, to to że wielu z was właśnie ich za to chwali.
PiSowski starosta nie planuje stanąć do Wyborów do Senatu z listy PiS?
Do do powyżej; . I widzisz ,, stanąć do wyborów " i ty możesz z PiS. Dobrze wiesz że do dzisiaj nie stanął do wyborów z PiS, więc i nie reprezentuje PiS-u. Zresztą, każdy może stanąć do wyborów z PO, PiS, PSL czy Lewicy ale najważniejsze to jest by je wygrać. Chyba mało kto widzi szansę na to że obecnie ze Złotowa ktokolwiek ma na to jakiekolwiek szanse. Przecież Złotowianie zawsze zagłosują przeciw każdemu ziomkowi, który by się na taki start odważył. Przykładów nie warto przytaczać, choć ostatnio startująca pani ze Złotowa, została w blokach startowych. Złotowianie na złość innym Złotowianinom, głosują na kandydatów np. Trzcianki, Piły itd. . Czy to normalne. Człowieku, co do szpitala w Złotowie obecnie ma PiS, jak już to chyba to że u nas, przez nas go nie ma. Dzisiaj Złotów nie ma normalnego kandydata na Burmistrza by zastąpić obecnego a co dopiero na posła RP.
Mam pytanie: a co z panem, do którego śmigłowiec przyleciał? Bo wszyscy piszą jakieś bzdury, a najważniejsze gdzieś ucieķlo. Skąd w Was tyle jadu? Naprawdę polityka wyłączyła Wam mózgi?
Jest w bardzo ciezkim stanie to co wiem .
Do Malwy. Czy Malwa nie umie czytać ze zrozumieniem?Mieszkam w Holandii to czas terażniejszy.Ja napisałem ,że mieszkałem 9 lat w Holandii a to już jest czas przeszły.Obecnie mieszkam sobie w Złotowie i wcale nie jestem bezdomny.A to co dobre tam zobaczyłem, staram się przenieść na nasz złotowski grunt.Malwa miłego dnia życzę .
Malwa; ostatni raz ci odpowiadam. Ja w Holandii w Leiden Drop 16 km od Hagi mieszkam z rodziną i pracuję od 15 lat. Teraz jesteśmy tu na urlopie i nie mogę uwierzyć o czym ty piszesz. Nie mogę też uwierzyć o czym piszą wrogowie Rządu polskiego i Polski. Nie mogę uwierzyć tego waszego politykowania w sytuacji gdy jak widzę wśród swoich, teraz im żyje się o 300% lepiej niż jeszcze 10 lat temu. Nie wiem co chcesz osiągnąć podając jak jest w Holandii i jak przełożyć to na Złotów, skoro tylko szczujesz nieprawdą. Nawet gdyby przyjąć że w twoim wywodzie, miasz choć trochę racji, to i tak nie jesteś w stanie ich wyekzekwować od władz powiatu. Zresztą jak pisano już powyżej, nikt kto w Holandii pracuje od rana do wieczora, nie przeciwstawia się polityce tego kraju a tym samym nikt z nas tam obecnych a i nawet ci ze Złotowa, którzy tam są nie mówią źle o Polsce, swojej Ojczyźnie ani jej Rządzie Zjednoczonej Prawicy w tak wulgarny sposób jaki tu teraz czytam i słyszę w polskich mediach. Tak sobie myślę czy rzeczywiście PO nie powinno powrócić do władzy, właśnie dla takich jak ty, choćby po to byście na własnej skórze poznali czasy jakie były, gdy byliście dziećmi. Oczywistością jest to że w Holandii, dodatki dla rodzin z dziećmi nie przewyższają najniższej krajowej NETTO a wam jeszcze źle, choć to z waszych podatków. W Holandii nikt nie pyta skąd pochodzą dodatki chociaż my Polacy tam pracujemy więcej niż Holendrzy. To my za nich wykonujemy ciężkie pracę a i tak jesteśmy zadowoleni, może dlatego że nie mamy do czynienia z taką znieczulica, zazdrością i hejtem jak tu w Polsce. Co do służby zdrowia to startuj na Burmistrza , radnego i pomagaj rozwiązywać problemy a nie pisz i nie głoś nieprawdy wprowadzając wśród ludzi chaos. Chaos który, robi najwięcej zarabiający na uchodźstwie w UE, wasz Król Europy i ulubieniec wymarzonego dla ciebie a nie większości Polaków Rządu. Mieszkasz już w Złotowie, więc o kondycję szpitala pytaj władze powiatu czyli tych, którzy za niego odpowiadają a nie Rząd. W Holandii miałeś wszystko Ok. -- Gratuluje -- pytam wiec, dlaczego wróciłeś tu gdzie nadal wg. ciebie jest źle. Cwaniakować każdy może, tylko czy tobie to pasuje, jaką masz radość w tym że za bezczynność władz miasta, obwiniasz Rząd PiS-u, który jak też już pisano nie raz, tu nie rządzi. Czy to tak trudno zrozumieć?.
Przylot helikoptera z lekarzem był pewnie podyktowany stanem poszkodowanego. I nawet jeżeli nie potrzebował już później pilnego transportu do szpitala to i tak lepiej dmuchać na zimne. Karetka S z lekarzem była zajęta. Takie rzeczy się zdarzają i to nie pierwszy raz. Mogłaby przyjechać karetka z innego powiatu ale widocznie czas przyjazdu narażałby na pogorszenie się stanu pana ze Słowackiego.
Te Malwa, może jak żyje się w Polsce 300% lepiej to uraczysz nas swoją obecnością w Złotowie na stałe? Bo chyba jesteś patriotą i nie będziesz na holendra pracował?
Czyli jednak za mało karetek? No to podsumowujmy. Nowa karetka z pełnym wyposażeniem kosztuje nie więcej nic 300 tyś zł. Roczny koszt utrzymania jedynie kancelarii Morawieckiego wynosi 277.900.000 złotych. Średnio za te kwotę można by kupić i doposażyć szpitale w Polsce o 3,5 takiej karetki DZIENNIE!!! A wyobraźcie sobie że na propagandową tubę pisowskie kacyki wydają dziennie niemal 8 milionów złotych. Sam rydzyk dostaje rocznie więcej niż idzie na onkologię w Polsce.
A za ile ciebie i ile lat darmozjadów utrzymuje cała Polska społecznosć. Masz uwagi do Morawiec niego czy kogo innego, jedź i powiedz mu to w oczy, mendo społeczna. To mój komentarz i język nowej mody. K**** osiem gwiazdek - WYGRA PIS .
To się kolejny pisowiec zdenerwował hahaha. Ale się nie dziwię. Bo przeciętny pisowiec nie zna się na ekonomii i nie potrafi liczyć. Nawet w poście celowo zrobiłem błąd w wyliczeniach, którego typowy pisowiec nie zauważy. Typowy pisowiec ma w szkole uczyć się nie podstaw ekonomii tylko religii, a wiedzę o historii czerpać z słynnego już podręcznika. Ps nie zagłosuje na tuska i nie zagłosuję na kaczkę. Ale propagandowa tuba tłucze typowemu pisowcowi, że każdy kto przeciwko bratobójcy jest z automatu za tuskiem. I tu po raz kolejny cię zmartwię. Tuba zrobiła z ciebie głupka. Więc jeśli masz jeszcze jakieś szare komórki zwyczajnie wyłącz tv w ogóle.
Ja też lubię PiS. Dzięki Rządowi PiS-u wiele matek z dziećmi ma zapewniony byt i w miarę normalne życie. Idź jako ekonomiczna łajza i to co napisałeś powiedz tym matkom, rodzinom którym od ośmiu lat żyje się lepiej. Nikt a tym bardziej ty tego nie wymażesz swoimi durnymi wywodami. Tak w jednym masz rację ,, wyłącz tv, szczególnie tę Anty Polską ", jaką, najlepiej wiesz bo wyprali tobie cały rozum i został ci tylko łeb. A tak wogóle to skąd tys się urwał. Znajdź inne państwo w Europie w którym będziesz mógł tak obrażać jak w swoim komentarzu ludzi, którzy w swoich krajach wybrali taki a nie inny Rząd. U nas rządzi PiS i ty słuchając jedynych ,, Wolnych Mediów " o tym że go wybrali Polacy, jeszcze nie wiesz czy udajesz że nie wiesz.
Od momentu gdy Wysokoprocentowy Dyzma związał się z komunistami z PiSu powiat zaczął się staczać i ludzie to widzą. Dyzma i PiS muszą oddać władzę i żadne ich ataki nie pomogą, a im bardziej małżeństwo hejterów z ul Mickiewicza będzie pluć na opozycję i innych mieszkańców tym bardziej tracić będzie układ Pulit-Fidurski-Dyzma. Do wyborów poparcie zjedzie im do kilku %
Czy to prawda że pani rzecznik starosty zarabia ogromne pieniądze na miesiąc , nie do końca wiadomo co robi ale kasuje niewygodne komentarze z Facebooka powiatowego. Jakby co są screeny sprzed wykasowywania. Popytajcie pracowników ile razy ją widzieli w starostwie, ale może gdzieś się chowa żeby lepiej się skupić na ciężkiej pracy , być może też w sposób ciągły jest przy staroście który jak powszechnie wiadomo pracuje zazwyczaj w „terenie” Niech radni pozycji to sprawdzą i poinformują społeczeństwo, podatnicy muszą wiedzieć jak są dzielone publiczne pieniądze pochodzące z ich ciężkiej pracy
Do "Lubie pis": jakies tam pieniadze na kancelarie czy TVP to tylko wierzcholek gory lodowej. PIS defrauduje, rozkrada i marnotrawi niewyobrazalnie duze pieniadze. Deficyt beda splacac przyszle pokolenia. Szczescie w nieszczesciu, ze nie rozkradna pieniedzy z KPO, gdyz ich nigdy nie dostana. Dopiero jesli zmieni sie wladza z totalitarnej na normalna.
To przecież jakaś paranoja szpital w linii prostej kilkaset metrów a wzywany jest śmigłowiec, ciekawe dokąd leciał z pacjentem? do naszego szpitala, czy zabrał go już tam skąd przyleciał? Dla pacjenta chyba ta 2 wersja byłaby bezpieczniejsz
Nie zabrali nikogo tylko byli udzielić pomocy i odlecieli bez chorego
Faktycznie baran