Nie wiem. Sporo robię, dużo chcę zrobić, rzeczywiście niejednokrotnie powtarzał mi, że stawia mnie za wzór. Mieliśmy tutaj niedawno gości z Poznania, Bydgoszczy, Żnina, bywa też u nas pan Marek Romaniec z LGD Krajna Złotowska, oglądali nasze sołeckie miejsce rekreacji z boiskiem. Wszyscy byli zachwyceni tym, co tutaj zrobiliśmy, a przecież dokonaliśmy tego zaledwie w kilka miesięcy. Bo faktycznie tutaj było ściernisko. Ta inwestycja to taka kwintesencja całego aktywnego roku, bogatego również w wydarzenia społeczne naszego sołectwa, spotkania, imprezy środowiskowe, przedstawienia, imprezy okolicznościowe itd.
Ludzie przekonali mnie, że jest we mnie potencjał do tej roli. Moja mama zawsze powtarza, że mam ten typ charakteru, że jak wyganiają jednym oknem czy drzwiami, wchodzę drugimi. Coś chyba w tym jest i na pewno również dzięki temu trochę rzeczy u nas się dzieje.
Reklama
Tak. Męczyłam wójta, żeby kupił ten grunt. Później problematyczna była kwestia ceny. Wójt nie chciał zapłacić tyle, ile oczekiwał sprzedawca. Rozmawiałam z jednym i z drugim. Jednego namawiałam do sprzedaży, drugiego do kupna i te rozmowy chyba pomogły. Skończyło się na wspólnej rozmowie w urzędzie i temat udało się dopiąć. Zależało mi na kupnie tego terenu, ale nie za wszelką cenę. Wychodzi, że przez moment faktycznie byłam negocjatorem.
Walczyliśmy z tematem od marca. To była masa pracy, od równania terenu, przez sianie trawy i walkę z suszą, aż po wykończenia. Obok pieniędzy z gminy i z budżetu sołeckiego sporo rzeczy sfinansowaliśmy z własnej kieszeni i dzięki wsparciu sponsorów. Pracowali nasi mieszkańcy, ich sprzęt, to był prawdziwy społeczny zryw, również z udziałem strażaków z OSP Osówka.
Reklama
Tak jak podczas otwarcia inwestycji powiedział przewodniczący Rady Gminy Tarnówka Marcin Nowosielski, łatwiej byłoby wymienić tych mieszkańców, którzy się nie angażowali niż tych aktywnych. Z reguły jest tak: ja rzucam pomysł, pytam, słucham odpowiedzi i działamy w grupie. Nie ma żadnej dyktatury, wszystko wspólnie konsultujemy. Śmiem twierdzić, że w porównaniu z większością wiosek Piecewo faktycznie wyróżnia się pod tym względem.
Osoba sołtysowej ma w tej kwestii znaczenie?
Może nieskromnie to zabrzmi, ale uważam, że duże. Pamiętam, jak kiedyś przejeżdżali przez naszą wioskę rowerami państwo Muszyńscy. Pan Piotr przyznał, że widok tego, co robiliśmy, przywrócił mu wiarę w wolontariat, w to, że społecznicy jednak istnieją. Bardzo nam kibicował.
Reklama
Krzyczy Pani czasami na swoich mieszkańców?
Na serio rozważała Pani możliwość rezygnacji?
Widzi Pani siebie w roli sołtysa przez kolejne kilka kadencji?
Raz się zdarzyło, że trochę dostali (śmiech). Spojrzeli na mnie wymownie, nawet zrobiło mi się trochę głupio, ale to było chwilowe uniesienie. My nie tylko razem pracujemy, ale też wspólnie odpoczywamy. Imprezy, ogniska, kuligi, paintball, wyjazdy są dość częste. Teraz planujemy wypad większą grupą na Maltę do Poznania.
Trochę tak jest, ale dlatego też za każdym razem podkreślam rolę mieszkańców w tym wszystkim, co u nas się dzieje. Mówię o ich zaangażowaniu i myślę, że oni doskonale wiedzą, że ja mam świadomość, iż bez nich niczego bym nie zrobiła. Dlatego, ilekroć mówię o dokonaniach Piecewa, nie mówię „ja” tylko „my”.
Reklama
Nie. W pierwszym okresie wspólnie z mężem zastanawialiśmy się: po co to nam właściwie? Z czasem bardzo polubiłam tę funkcję, odnalazłam się w niej.
Bo ta moja aktywność co niektórym się nie podoba i trochę mnie to zdołowało. To są docinki niemal pod każdym względem, od krytyki tego, co robię, co mówię, po przytyki dotyczące mojego ubioru. Klasyczne komentowanie i plotkowanie. Mam jednak świadomość, że to są głosy będące wyłącznie wynikiem zwykłej zawiści. Prym wiedzie w tym jedna z sołtysek, co jest dla mnie dziwne, bo nigdy nawet nie zamieniłyśmy ze sobą zdania. Niczego też jej nie zrobiłam. Może to wynika z tego, że gdy gminą rządził poprzedni wójt ona była pierwszoplanową postacią wśród sołtysów, a teraz nie jest. Wiadomo, że nie wszyscy muszą darzyć się sympatią, nie trzeba się lubić, ale powinno się jednak jakoś współpracować, bo wspólnie można więcej zrobić.
Reklama
Pytałam nawet przewodniczącego rady, jak formalnie musiałoby się to odbyć. Rozmawiałam też z wójtem. Odwodzili mnie od pomysłu. Mąż także uznał, że po takim okresie intensywnej pracy zostawienie wszystkiego byłoby błędem. Kilka dni się z tym boksowałam i przeszło.
Mamy jedenastu sołtysów, ale wydaje mi się, że faktycznie aktywnych jest czterech, może pięciu. Reszta niestety nie. Szkoda, bo na tym tracą nasze wioski.
Wielu uważa, że funkcja sołtysa straciła na wartości, że to jedynie poborca podatkowy. Całkowicie się z tym nie zgadzam. Właśnie teraz mamy czasy, w których można się wykazać.
Reklama
Wójt zażartował kiedyś, że mój mąż ma ze mną przerąbane. Powiedziałabym, że uzupełniamy się i potrafimy wypracowywać kompromisy. Faktem jest, że jesteśmy przeciwieństwami.
Nie wiem, ale wiem, że nie chciałby nim być. Ja z kolei mam pewność, że bez jego wsparcia wielu rzeczy byśmy tutaj nie zrobili.
Nie szkodzi. Satysfakcja z tego, co osiągamy, wszystko rekompensuje. Koleżanka powiedziała mi ostatnio, że skoro ktoś mnie obgaduje, lubi komentować moje życie, znaczy to, że życie tej osoby musi być bardzo puste.
Reklama
Wydaje mi się, że po dwóch – trzech kadencjach zmiany są wskazane.
(Śmiech) Nie wiem.
Nie wykluczam udziału w wyborach do rady.
Tak. To notabene moja ciocia.
Nie mam pojęcia. Szczerze mówiąc nawet nie wiem, czy planuje być radną w kolejnej kadencji.
Nie chciałabym chyba spełniać podwójnej roli. Jednak co dwie głowy, to nie jedna. Jeśli współpraca między radnym a sołtysem dobrze się układa, można naprawdę wiele zrobić. Nie ukrywam, że mam na oku odpowiednią osobę – Ewelinę Bartosz.
W Piecewie raczej tak (szeroki uśmiech).
Reklama
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przede wszystkim życzę dalszych sukcesów i wytrwałości, a już szczególnie cierpliwość będzie Pani potrzebna, Jedno co daje się zauważyć to posiada Pani wyjątkową cechę zjednywania sobie ludzi i zarażania ich swoją aktywnością. Plotkami proszę się nie przejmować, widać są dla Pani szczególnie bolesne te, których źródłem jest także sołtys z innej wsi. Nie mówi Pani, o którą chodzi, a ja oczywiście jestem zbyt stary aby pamiętać, które z pań piastowały funkcję sołtysów za czasów Ireneusza Barana. Mój znajomy pewną kobietę, której sposób bycia i zachowania jak ulał pasuje do tego z czym się Pani zetknęła nazwał jednym słowem - MORDOFON. Zapewniam Panią, że to określenie choć krótkie mówi wszystko. Zatem do wszelkich plotek proszę kierować się mottem jak Egipcjanin Sinuhe z książki Miki Waltariego - "Twoje słowa są dla mnie jak brzęczenie much". Pozdrawiam serdecznie.
Super,super,super społecznik gminy , może być przykładem dla wielu sołtysów naszej i nie tylko naszej gminy
A inni sołtysi gminy Tarnówka...nie wstyd Wam? W Ptuszy smród,bród i ubustwo myślą tylko o miejscu gdzieby można było usiąść,napić się i to najlepiej za cudze.Nawet lampy nie dali założyć,żeby nie było widać jak kradną,
Jeżeli stara się pani dla ludzi to nie warto bo prędzej czy później zapłacą niewdzięcznością ,ale jeżeli dla siebie i dla swojej przyszłości to będę kibicować bo pani zaangażowanie powinno być docenione wyżej.
Przede wszystkim życzę dalszych sukcesów i wytrwałości, a już szczególnie cierpliwość będzie Pani potrzebna, Jedno co daje się zauważyć to posiada Pani wyjątkową cechę zjednywania sobie ludzi i zarażania ich swoją aktywnością. Plotkami proszę się nie przejmować, widać są dla Pani szczególnie bolesne te, których źródłem jest także sołtys z innej wsi. Nie mówi Pani, o którą chodzi, a ja oczywiście jestem zbyt stary aby pamiętać, które z pań piastowały funkcję sołtysów za czasów Ireneusza Barana. Mój znajomy pewną kobietę, której sposób bycia i zachowania jak ulał pasuje do tego z czym się Pani zetknęła nazwał jednym słowem - MORDOFON. Zapewniam Panią, że to określenie choć krótkie mówi wszystko. Zatem do wszelkich plotek proszę kierować się mottem jak Egipcjanin Sinuhe z książki Miki Waltariego - "Twoje słowa są dla mnie jak brzęczenie much". Pozdrawiam serdecznie.
Super,super,super społecznik gminy , może być przykładem dla wielu sołtysów naszej i nie tylko naszej gminy
A inni sołtysi gminy Tarnówka...nie wstyd Wam? W Ptuszy smród,bród i ubustwo myślą tylko o miejscu gdzieby można było usiąść,napić się i to najlepiej za cudze.Nawet lampy nie dali założyć,żeby nie było widać jak kradną,