Reklama

Liderka, czyli dobry temat plotek

20/11/2016 07:00
Na co dzień jest rolniczką i sołtysem Piecewa, ale gdy trzeba chętnie zamienia się w przodowniczkę pracy, działacza kulturalnego, a nawet negocjatora. Z Angeliką Głyżewską rozmawia Piotr Steffen

Prawdą jest, że wśród sołtysów jest Pani prawą ręką wójta Jacka Mościckiego?

Nie wiem. Sporo robię, dużo chcę zrobić, rzeczywiście niejednokrotnie powtarzał mi, że stawia mnie za wzór. Mieliśmy tutaj niedawno gości z Poznania, Bydgoszczy, Żnina, bywa też u nas pan Marek Romaniec z LGD Krajna Złotowska, oglądali nasze sołeckie miejsce rekreacji z boiskiem. Wszyscy byli zachwyceni tym, co tutaj zrobiliśmy, a przecież dokonaliśmy tego zaledwie w kilka miesięcy. Bo faktycznie tutaj było ściernisko. Ta inwestycja to taka kwintesencja całego aktywnego roku, bogatego również w wydarzenia społeczne naszego sołectwa, spotkania, imprezy środowiskowe, przedstawienia, imprezy okolicznościowe itd.

Skąd pomysł na to sołtysowanie?

Ludzie przekonali mnie, że jest we mnie potencjał do tej roli. Moja mama zawsze powtarza, że mam ten typ charakteru, że jak wyganiają jednym oknem czy drzwiami, wchodzę drugimi. Coś chyba w tym jest i na pewno również dzięki temu trochę rzeczy u nas się dzieje.

Reklama

Charakter wykazała też ponoć Pani, gdy trzeba było negocjować kupno przez gminę gruntu, na którym niedawno stanęła wasza piękna inwestycja.

Tak. Męczyłam wójta, żeby kupił ten grunt. Później problematyczna była kwestia ceny. Wójt nie chciał zapłacić tyle, ile oczekiwał sprzedawca. Rozmawiałam z jednym i z drugim. Jednego namawiałam do sprzedaży, drugiego do kupna i te rozmowy chyba pomogły. Skończyło się na wspólnej rozmowie w urzędzie i temat udało się dopiąć. Zależało mi na kupnie tego terenu, ale nie za wszelką cenę. Wychodzi, że przez moment faktycznie byłam negocjatorem.

Później zamieniła się Pani w przodowniczkę pracy.

Walczyliśmy z tematem od marca. To była masa pracy, od równania terenu, przez sianie trawy i walkę z suszą, aż po wykończenia. Obok pieniędzy z gminy i z budżetu sołeckiego sporo rzeczy sfinansowaliśmy z własnej kieszeni i dzięki wsparciu sponsorów. Pracowali nasi mieszkańcy, ich sprzęt, to był prawdziwy społeczny zryw, również z udziałem strażaków z OSP Osówka.

Reklama

Tutaj naprawdę jest tak liczna grupa zaangażowanych czy tylko tak Pani mówi, a w rzeczywistości nieliczni ciągną z Panią ten wózek?

Tak jak podczas otwarcia inwestycji powiedział przewodniczący Rady Gminy Tarnówka Marcin Nowosielski, łatwiej byłoby wymienić tych mieszkańców, którzy się nie angażowali niż tych aktywnych. Z reguły jest tak: ja rzucam pomysł, pytam, słucham odpowiedzi i działamy w grupie. Nie ma żadnej dyktatury, wszystko wspólnie konsultujemy. Śmiem twierdzić, że w porównaniu z większością wiosek Piecewo faktycznie wyróżnia się pod tym względem.

Osoba sołtysowej ma w tej kwestii znaczenie?

Może nieskromnie to zabrzmi, ale uważam, że duże. Pamiętam, jak kiedyś przejeżdżali przez naszą wioskę rowerami państwo Muszyńscy. Pan Piotr przyznał, że widok tego, co robiliśmy, przywrócił mu wiarę w wolontariat, w to, że społecznicy jednak istnieją. Bardzo nam kibicował.

Reklama

W dalszej części rozmowy zadałem jeszcze m.in. takie pytania:

Krzyczy Pani czasami na swoich mieszkańców?

Na serio rozważała Pani możliwość rezygnacji?

Widzi Pani siebie w roli sołtysa przez kolejne kilka kadencji?

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Krzyczy Pani czasami na swoich mieszkańców?

Raz się zdarzyło, że trochę dostali (śmiech). Spojrzeli na mnie wymownie, nawet zrobiło mi się trochę głupio, ale to było chwilowe uniesienie. My nie tylko razem pracujemy, ale też wspólnie odpoczywamy. Imprezy, ogniska, kuligi, paintball, wyjazdy są dość częste. Teraz planujemy wypad większą grupą na Maltę do Poznania.

Skoro was tak wielu, nie jest Pani czasami niezręcznie, gdy największe laury spływają na sołtysową? Chociażby ciągłe pochwały od wójta czy tegoroczna nominacja do Nagrody Powiatu Złotowskiego?

Trochę tak jest, ale dlatego też za każdym razem podkreślam rolę mieszkańców w tym wszystkim, co u nas się dzieje. Mówię o ich zaangażowaniu i myślę, że oni doskonale wiedzą, że ja mam świadomość, iż bez nich niczego bym nie zrobiła. Dlatego, ilekroć mówię o dokonaniach Piecewa, nie mówię „ja” tylko „my”.

Reklama

To sołtysowanie od początku szło tak łatwo?

Nie. W pierwszym okresie wspólnie z mężem zastanawialiśmy się: po co to nam właściwie? Z czasem bardzo polubiłam tę funkcję, odnalazłam się w niej.

Ostatnio miała Pani jednak ponoć chwilę kryzysu i rozważała rezygnację…

Bo ta moja aktywność co niektórym się nie podoba i trochę mnie to zdołowało. To są docinki niemal pod każdym względem, od krytyki tego, co robię, co mówię, po przytyki dotyczące mojego ubioru. Klasyczne komentowanie i plotkowanie. Mam jednak świadomość, że to są głosy będące wyłącznie wynikiem zwykłej zawiści. Prym wiedzie w tym jedna z sołtysek, co jest dla mnie dziwne, bo nigdy nawet nie zamieniłyśmy ze sobą zdania. Niczego też jej nie zrobiłam. Może to wynika z tego, że gdy gminą rządził poprzedni wójt ona była pierwszoplanową postacią wśród sołtysów, a teraz nie jest. Wiadomo, że nie wszyscy muszą darzyć się sympatią, nie trzeba się lubić, ale powinno się jednak jakoś współpracować, bo wspólnie można więcej zrobić.

Reklama

Na serio rozważała Pani możliwość rezygnacji?

Pytałam nawet przewodniczącego rady, jak formalnie musiałoby się to odbyć. Rozmawiałam też z wójtem. Odwodzili mnie od pomysłu. Mąż także uznał, że po takim okresie intensywnej pracy zostawienie wszystkiego byłoby błędem. Kilka dni się z tym boksowałam i przeszło.

Jak ocenia Pani społeczne zaangażowanie pozostałych sołtysów waszej gminy?

Mamy jedenastu sołtysów, ale wydaje mi się, że faktycznie aktywnych jest czterech, może pięciu. Reszta niestety nie. Szkoda, bo na tym tracą nasze wioski.

O funkcji sołtysa różnie się mówi. Pani jest dowodem, że oni są jeszcze w społeczeństwie potrzebni?

Wielu uważa, że funkcja sołtysa straciła na wartości, że to jedynie poborca podatkowy. Całkowicie się z tym nie zgadzam. Właśnie teraz mamy czasy, w których można się wykazać.

Reklama

W domu tak samo Pani rządzi jak w sołectwie?

Wójt zażartował kiedyś, że mój mąż ma ze mną przerąbane. Powiedziałabym, że uzupełniamy się i potrafimy wypracowywać kompromisy. Faktem jest, że jesteśmy przeciwieństwami.

On nadawałby się na sołtysa?

Nie wiem, ale wiem, że nie chciałby nim być. Ja z kolei mam pewność, że bez jego wsparcia wielu rzeczy byśmy tutaj nie zrobili.

Obowiązki, złośliwości i plotkowanie zawistnych – dość licha ta Pani zapłata za społeczne zaangażowanie.

Nie szkodzi. Satysfakcja z tego, co osiągamy, wszystko rekompensuje. Koleżanka powiedziała mi ostatnio, że skoro ktoś mnie obgaduje, lubi komentować moje życie, znaczy to, że życie tej osoby musi być bardzo puste.

Reklama

Widzi Pani siebie w roli sołtysa przez kolejne kilka kadencji?

Wydaje mi się, że po dwóch – trzech kadencjach zmiany są wskazane.

Kiedy zostanie Pani radną?

(Śmiech) Nie wiem.

Widzę iskrę w oku. Coś chodzi Pani w tym względzie po głowie?

Nie wykluczam udziału w wyborach do rady.

Obecnie waszą radną jest Krystyna Sznyr – wyobraża sobie Pani wasz wyborczy pojedynek?

Tak. To notabene moja ciocia.

Obraziłaby się, gdyby wystartowała Pani przeciwko niej?

Nie mam pojęcia. Szczerze mówiąc nawet nie wiem, czy planuje być radną w kolejnej kadencji.

Chciałaby Pani dzielić te funkcje czy widzi już Pani swojego następcę w roli sołtysa?

Nie chciałabym chyba spełniać podwójnej roli. Jednak co dwie głowy, to nie jedna. Jeśli współpraca między radnym a sołtysem dobrze się układa, można naprawdę wiele zrobić. Nie ukrywam, że mam na oku odpowiednią osobę – Ewelinę Bartosz.

Czy w XXI wieku sołtys w swojej wiosce to nadal „ważny gość”?

W Piecewie raczej tak (szeroki uśmiech).

Reklama

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zygmunt Starzyński - niezalogowany 2016-11-21 11:04:07

    Przede wszystkim życzę dalszych sukcesów i wytrwałości, a już szczególnie cierpliwość będzie Pani potrzebna, Jedno co daje się zauważyć to posiada Pani wyjątkową cechę zjednywania sobie ludzi i zarażania ich swoją aktywnością. Plotkami proszę się nie przejmować, widać są dla Pani szczególnie bolesne te, których źródłem jest także sołtys z innej wsi. Nie mówi Pani, o którą chodzi, a ja oczywiście jestem zbyt stary aby pamiętać, które z pań piastowały funkcję sołtysów za czasów Ireneusza Barana. Mój znajomy pewną kobietę, której sposób bycia i zachowania jak ulał pasuje do tego z czym się Pani zetknęła nazwał jednym słowem - MORDOFON. Zapewniam Panią, że to określenie choć krótkie mówi wszystko. Zatem do wszelkich plotek proszę kierować się mottem jak Egipcjanin Sinuhe z książki Miki Waltariego - "Twoje słowa są dla mnie jak brzęczenie much". Pozdrawiam serdecznie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    PS - niezalogowany 2016-11-21 08:33:05

    Super,super,super społecznik gminy , może być przykładem dla wielu sołtysów naszej i nie tylko naszej gminy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jakubek - niezalogowany 2016-11-20 16:03:48

    A inni sołtysi gminy Tarnówka...nie wstyd Wam? W Ptuszy smród,bród i ubustwo myślą tylko o miejscu gdzieby można było usiąść,napić się i to najlepiej za cudze.Nawet lampy nie dali założyć,żeby nie było widać jak kradną,

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama