Przez lekarzy są „załatwiani” przez 8-10 minut, potem oni wypełniają papiery, a pacjenci przychodzą do nas, bo doktor coś powiedział, ale nie wiedzą co. I wtedy zaczyna się wyjaśnianie: jak ten lek przyjmować, jak on działa, co jeszcze można zrobić...
To jest dla mnie okropne, bo ludzie przychodzą do apteki, że w sieci znaleźli jakiś genialny lek. Przedsiębiorcy farmaceutyczni pchają reklamy gdzie się da, a w rolę wyleczonego pacjenta wciela się przedstawiciel firmy.
Tak, a te reklamy są tak bzdurne… Przez 8 lat uczyłem farmakologii, więc gdy słyszę w telewizji, że Rutinoscorbin zapobiega grypie, to mnie to śmieszy. To preparat, który ma powstrzymać krwawienie z nosa lub sprawić, by kobieta miała ładniejsze nogi, bez pajączków. W Rutinoscorbinie jest 100 mg wit. C, to jest dawka dla dziecka. Jak to ma chronić przed wirusem? Niepojęte.
Jak można ludziom takie głupoty wciskać? Ale reklama jest jednego dnia, a drugiego babcia przychodzi i tego właśnie produktu chce.Reklama
Kiedyś były multiwitaminy dla mężczyzn i kobiet i wystarczyły. Dziś się to rozdziela. Rozumiem witaminy dla kobiet w ciąży, bo płód musi dostać określone elementy. Natomiast większość witamin niczym się między sobą nie różni, poza ceną.
Firmy wyczaiły trend i np. Femibion classic, który był dla kobiet w ciąży i karmiących, dziś jest jeszcze w wersji 1 i 2. Classic kosztuje 31 zł, a 2 ponad 50 zł, bo jest do użycia w trzecim trymestrze... Przemysł farmaceutyczny, delikatnie mówiąc, to jest mafia.
A jak można ich inaczej nazwać? Oni wcisną człowiekowi wszystko. Są firmy, które produkują leki niesprawdzone, po czym płacą duże kary, ale to ich nie powstrzymuje.
Reklama
Z elektrolitów kiedyś był Gastrolit i koniec. Do dzisiaj jest refundowany, ale ludzie kupują jakieś cuda na kiju, których skład podaje producent. One nie są badane. Pic polega na tym, że rzecz nie badana konsumowana jest w dużych ilościach. W końcu pacjent nie wie od czego jest chory – od tego, że sam się leczy, czy dlatego, że zażywa takie świństwa.
To jest po prostu nazwa, następny PR firmy. Wyższy poziom uwiarygodnienia. Mało tego, producenci zaczynają używać nazwy „przebadany medycznie”, a to nieprawda. Preparat wprowadzany przez firmy medyczne musi być sprawdzony, najpierw na zwierzętach, potem w klinikach, później zarejestrowany. Wypuszczanie na rynek nowego leku trwa czasami 10 lat, a tu z miesiąca na miesiąc mamy „przebadany wyrób medyczny”.
Reklama
Wczoraj zadzwoniła do mnie córka, nota bene pracownica Ministerstwa Zdrowia, że ma kamicę. Termin operacji za rok. Na szczęście mój ojciec jest dyrektorem szpitala w Radomiu, załatwił jej zabieg w styczniu.
A tu ludzie przychodzą do apteki, że potrzebują pomocy, bo do lekarza się nie dostaną. Szczególnie w weekendy. Przykro mi, ale wysyłam ich do szpitala po recepty. Ja nie zaryzykuję ich leczenia, bo jestem specjalistą farmacji, nie lekarzem.
Bardzo dużo tego idzie. Na byle co. Kiedyś ludzie kupowali Ibuprom 200, a dzisiaj bardzo często idzie 400. I biorą opakowania po 48 tabletek! Taki lek bierze się, gdy coś się dzieje w organizmie, ale są ludzie, którzy jedzą go jak cukierki. Mamy solpadeinę rozpuszczalną – trójskładnikowy lek na migrenę. I kobiety, które przychodzą po niego codziennie, a przecież tam jest 12 tabletek. Jak trzeba sobie „dogadzać”, żeby w ciągu doby to zużyć?! To jest naprawdę chore.
Reklama
Paracetamolem trudno się zatruć, choć to możliwe, oczywiście. Powiem tak: Ketonal można kupić w opakowaniu 10 tabletek po 50 mg, lek który szalenie niszczy śluzówkę żołądka – idzie jak woda. Tak samo z lekami przeciwgrypowymi. Ludzie są lekomanami.
Nie tylko nerek. Bardzo dużo idzie teraz leków osłonowych jak omeprazol, które hamują wydzielanie soków żołądkowych. Ludzi piecze w żołądku i muszą to łykać. Bo ludzie u lekarza często wymuszają receptę na środki przeciwbólowe.
Mówię, zwłaszcza w przypadku Ketonalu. Ostrzegam przed chorobą wrzodową spowodowaną nadmiernym łykaniem tych świństw. Jedni wzruszają ramionami, inni pytają o coś innego. Proszę bardzo, jest preparat, który rozpuszcza się na języku, działa 24 godziny, jest bezpieczniejszy. Nie ma co strzelać z łopaty do komara.
Reklama
Uuu, nawet po ręczniki kuchenne. Regularnie młode dziewczyny przychodzą po testy przeciwciążowe. A kiedyś zaraz potem przychodziły po lek, który nie pozwalał zagnieździć się komórce jajowej (teraz muszą być na to recepty).
Czasem też klienci proszą o „ave maryję” zamiast aviomarinu. Przekręcanie nazw jest nagminne.
Potrafią wpisać trzy pierwsze litery i już. Czasami robimy konsylium, by odczytać ich pismo. Na przykład recepty doktora Budzyńskiego ze szpitala to jest kryptologia. Bardzo często korzystamy wówczas z wypisów, gdzie jest pismo drukowane. Część lekarzy już drukuje recepty, ale część nie ma pojęcia jak obsługiwać komputer i recepty wypisuje.
Reklama
Kiedyś Naczelna Izba Lekarska poszła do sądu z lekarzem i przegrała. Lekarz ma prawo się pomylić, farmaceuta nie.
Starsi ludzie mówią wprost, że gdyby nie to, że syn czy córka pracuje w Holandii czy Niemczech, to ich nie byłoby stać na jakiekolwiek leczenie. Zostają im na przykład 2 zł na przeżycie dziennie. W Złotowie to korzystanie ze wspomagania z Zachodu jest bardzo częste.
Proponuję im wtedy tańsze odpowiedniki. Polski Omeprazol np. kosztuje 14 zł, a portugalski Agastin 4,80 zł. Ludzie odwiedzający aptekę przyzwyczaili się już, że tu się ich nie strzyże.Reklama
Przyjechałem tutaj z Lubelszczyzny, gdzie chory już w progu prosi o tańszy lek. Natomiast w Złotowie miałem z tym problem. Lekarz zapisał, więc ludzie uważali, że to co ja proponowałem nie będzie działać. Powoli się to zmienia.
Stanowczo nie. To jest kwestia przechowywania, transportu. Lek z internetu idzie kurierem, a u nas w lodówkach, zabezpieczony, nasza flota jest badana. Internetu nikt nie bada. Sprzedawano tam np. preparaty, których panowie potrzebują, gdy mają pewne niedoskonałości w spotkaniach z kobietami. Zbadano je – gips. Niebieska pigułka, a jakże, a w środku gips.
Reklama
Byłem inspektorem nadzoru farmaceutycznego w Lublinie i pamiętam, że popularny lek z krzyżykiem był tłuczony w garażu...
Całkiem możliwe. Bardzo dużo ludzi jest lekomanami. Do nas przychodzą pytać czy mamy coś, co znaleźli w Internecie. My tego, bez badań, bez rejestracji, nie sprzedajemy.
Wiem co im dolega i co im podsunąć. Pani droga, pani pójdzie do dr Krawczyka i poprosi, by jej to zapisał, tak mówię. W sieciówkach jest jak w Rossmanie, gdzie aptekarz ma obowiązek zaproponować coś jeszcze. U nas tego nie ma. My podpowiadamy wykonanie badań, bo lekarze niechętnie dają skierowania, bo to idzie z ich puli. A po co chory ma kupować leki, które są mu niepotrzebne? Niech zrobi to badanie, które kosztuje 5 czy 10 zł i trafi w punkt.
Reklama
Jestem drugim pokoleniem pracującym w służbie zdrowia. Ojciec jest chirurgiem, rehabilitantem, mama była szefową sali operacyjnej. Siostra, po prawie, pracuje w szpitalu i regularnie handryczy się z NFZem.
Lubię tę pracę. Kiedyś w aptece szpitalnej robiłem płyny infuzyjne (aptekę tę odbierał minister) i jak był kryzys, to ojciec przysyłał do mnie karetkę po sole, PWE, glukozę. To mnie kręciło.
Znalazłem ogłoszenie w „Wyborczej”, byłem na życiowym zakręcie, moja apteka zbankrutowała, choć sąd nie chciał tego uznać, bo nie miałem… pieniędzy. Padłem, bo naprzeciwko otworzyli aptekę hurtownianą, czynną 24h/dobę.
Reklama
Czasami nawet w sklepie ktoś pyta o lek, bo np. czeka na receptę.
Ostatnio zabrakło mi potasu, odjechałem i trzy dni spędziłem na intensywnej terapii. Przetoczyli mi pięć jednostek krwi. A jeśli chodzi o bóle czy grypy, to raczej na nie nie narzekam. Poza zaburzeniami błędnika. Kiedyś spojrzałem w lewo i prawo, i wylądowałem pod autobusem. Musiałbym to operować, ale to musiałby zrobić bardzo dobry torakochirurg.
Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja z babolem to zawsze wciągnięmy dwie ścieżki dziennie. Czy jesteśmy lekomanami? Nie bo fety nie ma w aptekach .
Ja to biorę klonozepan zapijam piwkim albo dwoma i jest fajna jazda.
Może warto dostawić taką ilość alkoholu to i nastrój będzie lepszy
Bardzo niemiły Pan. Wiem z doświadczenia. Chociaż może miał miał gorszy dzień.
Również przychylam się do pozytywnych komentarzy,rzeczywiście uczciwy,konkretny i kompetentny, w tak ważnej dla każdego, dziedzinie.Oby więcej było takich pracowników w aptekach...
Również przychylam się do pozytywnych komentarzy,rzeczywiście uczciwy,konkretny i kompetentny, w tak ważnej dla każdego, dziedzinie.Oby więcej było takich pracowników w aptekach...
To prawda, że Polacy oczekują tabletki na wszystko. Chcą uśmierzyć ból (i nie mówię tu o fizycznym). I wtedy popadają w uzależnienia. A pan - panie aptekarzu jak sobie z tym radzi? A może nie radzi? A może też uzależniony?
To prawda, że Polacy oczekują tabletki na wszystko. Chcą uśmierzyć ból (i nie mówię tu o fizycznym). I wtedy popadają w uzależnienia. A pan - panie aptekarzu jak sobie z tym radzi? A może nie radzi? A może też uzależniony?
Która? Są dwie :)
Sympatyczny człek;) miły, konkretny i ma rację
Przepisuje lekarz, a nie farmaceuta. Pamięć ci już siada.
Pan Roman bardzo dobry farmaceuta. Nie co ta sztuczna wypchana pusta czarna lala .
Ten pan to naprawdę sympatyczny farmaceuta przepisał mi naprawdę dobrą heroinę oraz morfinę po której czuje suuupeer! :) Polecam go serdecznie, Mariusz Denaturat (Butelka)
Od lat korzystam z tej apteki i pan Roman zawsze cudnie dobiera leki, jestem mu bardzo wdzięczna bo mam learza rodzinnego dla dzieci,ale praktycznie to On mi je leczy jak i mnie..Super farmaceuta. ..Szkoda że panie z nim pracujące się od niego nie uczą. . Ja tylko kupuje jak jest p.Romek jak go nie ma to wychodzę i wracam jak on jest.Dziękuję p.Romanie za to że pan jest w naszym mieście super specjalista w swej dziedzinie.
No a ja sama kupowałam rutinoscorbin i sama w to wierzyłam szok normalnie szok dobrze że ktoś chociaż prawdę powie a teraz kupując to chociaż będę wiedziała na co a też kupuje w tej aptece no nie mogę powiedzieć złego słowa
Kilogram suplementu "z reklamy" niejednokrotnie kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. To oczywiste OSZUSTWO na gigantyczną skalę Jak lądowanie na księżycu
Lata korzystam z tej właśnie apteki i co więcej dziękuję bardzo za niejednokrotną pomoc w doborze leku właściwy człowiek na właściwym miejscu i szczerość co dziś takie rzadkie
Właściwy człowiek na właściwym miejscu.
Przesympatyczny Pan i co najważniejsze szczery ;)
Dziękuję Panu za szczerość . A artykuł jeden z najlepszych w ostatnim czasie
Bardzo konkretny i życzliwy farmaceuta.
No chociaż ktoś prawdę mówi
I bardzo się cieszę że taki wywiad ukazał się na łamach Zlotowskie.pl. A tym bardziej podoba mi się że negatywnie na ten temat wypowiada się właśnie farmaceuta.I wiem że polaków ciężko przekonać że większość z reklamowanych leków i suplementów nie daje nam nic, to mam nadzieję że ten wywiad kilku osobom chociaż uzmysłowi żeby nie wydawać pieniędzy na drogie przereklamowane "leki ". Ludzie te pseudo multiwitaminy, szampony na łysienie, leki na wątrobę itp. to jest jeden wielki żart. A pełne, kolorowe półki w aptekach doprowadzają do tego że często z niej wychodzimy z czymś czego nie zamierzaliśmy kupić, wiem bo i mi się zdarzało.Ale jak to mówią Polak dla siebie najlepszym lekarzem. Pozdrawiam
R.I.P. [']
Ja z babolem to zawsze wciągnięmy dwie ścieżki dziennie. Czy jesteśmy lekomanami? Nie bo fety nie ma w aptekach .
Ja to biorę klonozepan zapijam piwkim albo dwoma i jest fajna jazda.
Może warto dostawić taką ilość alkoholu to i nastrój będzie lepszy