Do adopcji trafiło osiemnaście psów. Przed adopcją osiem z nich ze względu na stan zdrowia i koniczne leczenie znalazło u mnie dom zastępczy. W tej chwili opiekujemy się wraz z żoną poza naszymi zwierzętami dwoma psiakami i czterema kotami. Przytulisko od zawsze leżało mi na sercu. Jednak jeszcze do połowy zeszłego roku byłem aktywny zawodowo i nie miałem możliwości angażowania się w pracę wolontariusza w takim zakresie, w jakim bym chciał. Od stycznia tego roku wstąpiłem do międzynarodowej organizacji SPCA - Straż Zwierząt, bo traktuję swoją działalność bardzo poważnie. Dlaczego to robię? Bo nie potrafię obojętnie patrzeć na los tych zwierząt. Uważam, że warunki, w których przebywają oraz sprawowana nad nimi od kilku ostatnich miesięcy opieka są dalekie od ideału. Trzeba było interweniować.
Kiedy jesienią ubiegłego roku zgłosiłem się do przytuliska jako wolontariusz, przebywało tam szesnaście psów. Były w złej kondycji zdrowotnej. Były tam zwierzęta, które pierwotni właściciele psów strasznie skrzywdzili: głodzone, bite czy nawet postrzelone z wiatrówki. Starałem się poprawić ich sytuację. Na dobry początek, z pomocą Komunalnego Zakładu Użyteczności Publicznej w Krajence, zakupiona została papa do naprawienia dachów bud, które stały bez zadaszenia. Ponaprawiałem też ogrodzenie boksów, żeby psy się nie kaleczyły. Od zaprzyjaźnionego rolnika udało się też zdobyć słomę do wyściełania na zimę bud. Psy trafiły pod opiekę weterynaryjną, szerszą niż tylko zaszczepienie na wściekliznę. Doszły do siebie. Wystąpienie na sesji rozpoczęło akcję „Psu na budę”, w którą włączył się przewodniczący Rady Miejskiej w Krajence Adam Klaryński. Dzięki pomocy szkół i osób indywidualnych zgromadziliśmy spory zapas karmy. Choć puszki już się pokończyły, zapas tej suchej ciągle jest. Na pewien czas wystarczy. Choć myślałem, że będę z tym wszystkim sam, zgłosiły się też wolontariuszki: Agnieszka Słomska, Klaudia i Julita Bucław. Pomagała też Patrycja Michalska. Dziewczyny opisały historie psów, nadały im imiona oraz założyły fanpage na facebooku, gdzie można znaleźć te wszystkie informacje. Odzew jest, bo osiemnaście z nich znalazło nowy dom. Nie tylko w naszej okolicy, ale też pojechały do Poznania, Gorzowa Wielkopolskiego, Stargardu, Rogoźna, a nawet do Niemiec i Francji. To wiązało się z szeregiem dokumentów, które trzeba było przygotować, ale nikt z nas nie narzekał, żeby to zrobić. Wspomaga nas fundacja „Przyjaciele Czterech Łap”, jednak to przytulisko nie ma i nie powinno mieć przyszłości. Nadal brakuje tam wielu rzeczy jak chociażby budynku socjalnego, boksów z prawdziwego zdarzenia, miejsca do wybiegania się zwierząt czy fachowej opieki, poza wolontariuszami, która do tych piesków podchodzić będzie z otwartym sercem.
Reklama
Tak. Schroniska były, są i będą, ale nie mogą działać w takiej formie. Na tej sesji padła deklaracja ze strony władz naszej gminy, że we wrześniu to przytulisko przestanie funkcjonować, bo wygaśnie umowa o najem terenu, na którym leży. Trzymam burmistrza za słowo, że tak faktycznie się stanie. Liczę też, że do tego czasu znajdziemy dom dla pozostałych siedmiu psów. Liczę na to, że spośród 7500 mieszkańców gminy Krajenka znajdzie się siedmiu, którzy nie będą obojętni na los tych zwierząt i zadbają, by ostatnie lata ich życia upłynęły w inny niż dotychczas sposób. Ponadto jeśli zlikwidowane zostanie przytulisko składam deklarację, że nieodpłatnie biorę na siebie obowiązek sprawdzania, czy nasze psy, które trafią np. do schroniska w Pile, faktycznie tam przebywają, zgodnie z ewidencją, że nie jest pobierana opłata za zwierzę, którego już nie ma. Jest jeszcze jedna sprawa, którą należy poruszyć. To masowe chipowanie i masowa sterylizacja psów i kotów w naszej gminie. Samorząd powinien o tym myśleć, bo robiąc taką akcję na masową skalę płaci się o wiele mniej niż gdy tego typu zabiegi są wykonywane indywidualnie. To pozwoliłoby na pełną identyfikację zwierząt oraz przeciwdziałało ich nadmiernemu rozmnażaniu się.
Rozmawiał Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze