Reklama

Mieszko Twardym Piernikiem

24/11/2015 18:30
- Nie ma znaczenia to, z jakiej miejscowości pochodzisz, małej czy dużej oraz to, kim jesteś. Jeśli tylko uwierzysz w siebie i będziesz ciężko pracować to twoje marzenia się spełnią – przekonuje Mieszko Włodarczyk. Specjalista od trików koszykarskich został oficjalnym członkiem toruńskiej drużyny Twarde Pierniki

Oficjalny fanpage Mieszko Włodarczyka śledzi ponad 45 tysięcy internautów. Właściwie kibiców, bo wszyscy dopingują naszego rozmówcę. Choćby dobrym słowem – powyższe komentarze to zaledwie ułamek pozytywów, jakie pojawiają się w sieci na jego temat.

Mieszko zawsze był twardy - niedawno został Piernikiem

Ostatnio Mieszko znów dał komentatorom powody do stukania w klawiaturę – kolejnym, milowym w historii polskiej koszykówki krokiem, jaki udało mu się wykonać, zaskoczył wszystkich. Mieszko Włodarczyk, najwszechstronniejszy freestyler na świecie i najlepszy specjalista od trików koszykarskich został członkiem ekstraligowego klubu TBL Polski Cukier Toruń.

Reklama

- Stałem się częścią drużyny Twarde Pierniki – cieszy się nasz rozmówca. Na ten sukces chłopak pochodzący z Okonka pracował od lat.

Granice są w nas

To sztandarowy przekaz Mieszka, który, dzięki wytrwałości i autodyscyplinie, te własne pokonywał w życiu wiele razy. Zaczęło się od marzenia. - Zawsze chciałem grać w koszykówkę, być jak Michael Jordan, występować w NBA – wspomina młody sportowiec, który tajniki piłki koszykowej zaczął zgłębiać już jako ośmiolatek. Jego plany ewoluowały dziewięć lat temu, po obejrzeniu telewizyjnej reklamy pewnej sportowej marki. - Stwierdziłem, że chcę przejść do historii koszykówki jako najlepszy freestyler na świecie – Mieszko nie bał się odważnych planów. Ani pracy – ćwiczył codziennie po kilka godzin. Najpierw w piwnicy. Dziś ma do dyspozycji najlepsze w kraju profesjonalne sale treningowe, mimo to wciąż wraca na ulicę – można go spotkać na deptakach Poznania, Kołobrzegu czy Sopotu. I w szkołach, bo jeden z życiowych celów naszego rozmówcy to zarażać młodzież miłością do koszykówki, cieszyć nią starszych. „Od siebie poprosiłem o dodatkowy warunek w kontrakcie, aby w każdym miesiącu klub zorganizował odwiedziny w przynajmniej jednym domu dziecka lub hospicjum” - ta informacja, którą Mieszko umieścił na swoim facebookowym profilu, została bardzo pozytywnie odebrana.

Reklama

Pięć piłek do kosza? Pikuś...

Pojawiły się też pytania – co z freestyle`m? Nasz rozmówca uspokaja. Kontrakt, który podpisał, nie zamyka mu drogi do pokazów. Wręcz przeciwnie – dokument został tak skonstruowany, by dać sportowcowi maksimum swobody. Do tej pory Mieszko czerpał z niej garściami – występował nie tylko w Polsce, ale i np. w Dubaju czy Niemczech. Tylko w ubiegłym roku prezentował się przed publicznością, mniejszą i większą, dwieście dwadzieścia jeden razy (na koncie ma w sumie ponad tysiąc sto pokazów).

Reklama

I pomyśleć, że ten niespokojny duchem chłopak miał się zaszyć w leśniczówce. Tak, Mieszko to niedoszły leśniczy. - Na pierwszym roku rzuciłem studia – potwierdza. Dla koszykówki. - Podjąłem ryzyko. Było warto – uważa okonczanin, dziś utrzymujący się ze swojej pasji. To osiągnięcie na skalę światową.

- Dotąd nikt nie był tak aktywny, by wyżyć ze streetball`u – wyjaśnia Mieszko i wymienia: - Ciężka praca, cierpliwość, wiara we własne siły – to składowe sukcesu.

Podstawą wszystkich trików, prócz wielu godzin prób, jest skupienie

Reklama

Zaskoczony

Mieszko nie ubiegał się o miejsce w zespole – został do jego składu zaproszony, tym większe zatem zdziwienie w środowisku koszykarskim wywołała decyzja władz klubu. Równie zaskoczony był nią nasz rozmówca. - Zawsze mierzyłem wysoko i moje marzenia były duże, ale takiego scenariusza sam nigdy bym nie przewidział – przyznaje, wskazując na pełen profesjonalizm przedsięwzięcia. - To wszystko dzieje się „na poważnie”. Podpisaliśmy kontrakt na grę w sezonie 2015/2016, klub chce mi wyrobić w Polskim Związku Koszykówki licencję zawodnika – wyjaśnia Mieszko, przyznając jednocześnie, że przyjęcie go do drużyny było zmyślnym krokiem marketingowym. - W środowisku koszykarskim jestem szeroko znany, dlatego myślę, że jeszcze przysporzę klubowi popularności – uważa Mieszko. Ma rację. Jego angaż już został szeroko skomentowany w koszykarskim świecie. „Mieszko Włodarczyk nowym Twardym Piernikiem” - to nagłówek artykułu ze strony plk.pl. Kolejne: „Mistrz żonglowania wspomoże Twarde Pierniki”, „Tego się nikt nie spodziewał. Jest kolejny Twardy Piernik”, „Kontrakt w Polskim Cukrze. Takiego nikt nie ma”... Długo moglibyśmy cytować. To pokazuje, że dział marketingu klubu spisał się wyśmienicie. Koszykarze zyskali rozgłos, Mieszko zaś spełnił kolejne marzenie. - Zawsze byłem swego rodzaju „przerywnikiem”, wychodziłem na parkiet w przerwie meczu. Teraz mam szansę zagrać – cieszy się nasz rozmówca.

Reklama

To motto towarzyszy Mieszkowi przez całe życie. On sam  przekroczył już niejedną granicę

Więzień wizerunku

W głowach tych, którzy znają Mieszka tylko ze streetballu może zrodzić się pytanie, czy chłopak od trików poradzi sobie na boisku? Spokojnie. - Koszykówka nie jest mi obca – przypomina sportowiec. - Po prostu z umiejętności boiskowych nigdy nie byłem znany. W pewnym sensie jestem więźniem swojego freestyle`owego wizerunku – przyznaje Mieszko.

Czas to zmienić. Na pewno się uda, bo w końcu „Granice są w nas”, prawda?

Reklama

fot. profil Mieszka: facebook.com

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Koleżka Mieszka - niezalogowany 2015-11-25 14:08:43

    Mieszko! Mieszko! Mój koleżko!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lola - niezalogowany 2015-11-25 08:47:51

    Mieszko jest gość. Widziałam jego popisy kiedyś w kinie - wymiata. Pozdro Mieszko

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama