Reklama

Nowa historia Lipki

04/05/2019 18:20

Odkrył, że historia Lipki nie zaczyna się, jak powszechnie przyjęto, w 1376 roku. Jego tezę uznała PAN. Historia Lipki pozwoliła mu się podnieść z depresji.

Jacek Włodarczyk ma 60 lat. Jest rencistą. Pochodzi z Warszawy, w Lipce zamieszkał w 2000 roku.

– Przyjechałem tu z miłości, za żoną Marią – wspomina Jacek – wtedy zaczęliśmy wspólnie remontować ten stary, zabytkowy dom – kontynuuje, pokazując na budynek, w którym jesteśmy.

– Ponieważ jakoś to nam do siebie pasowało, zaczęliśmy zbierać też stare meble, wkrótce we mnie obudziła się też pasja do zbieractwa starych zegarów – dodaje, podkreślając, że ma już ich chyba z sześćdziesiąt.

– Zawsze interesowałem się historią, łatwo mi przychodziło zapamiętanie tego wszystkiego, ale nie była to moja jakaś szczególna pasja – wyjaśnia.

Reklama

Być może to duchy historii przywoływane przez domowe starocie lub dźwięk, wydobywający się ze starych zegarów, wpłynęły na Jacka, by przypomnieć mu, że kiedyś bardzo lubił historię. Pewnego dnia, w 2004 roku, sięgnął po jedyną powszechnie dostępną publikację o Lipce. Była to broszura zatytułowana „Gmina Lipka – krótka opowieść 18 wsi” z 1998 roku, napisana m.in. przez Irenę Redzimską, lokalną historyczkę.

Pan Jacek przy pracy


– Tam przeczytałem, że pierwsze historyczne zapisy o Lipce pojawiały się w roku 1376 – opowiada Jacek, dodając, że zapamiętał tę datę.

Reklama

– Na moje dociekliwe pytania o więcej publikacji ówczesna bibliotekarka rozłożyła tylko bezradnie ręce – opowiada.

I nic, nic dalej się nie zadziało, aż do roku 2017.

Wtedy to właśnie zmarła jego ukochana żona.

– Popadłem w depresję, załamałem się, zamknąłem działalność gospodarczą – opowiada.

– Nie wiedziałem, czym się zająć, co robić, czym zająć głowę. Wtedy postanowiłem znowu poszperać w lokalnej historii.

I tak pan Jacek stał się regionalistą. Odkrył, że historia Lipki nie zaczyna się, jak powszechnie przyjęto, w 1376 roku. Jego tezę uznała Polska Akademia Nauk. Historia Lipki, którą aktualnie rozkłada na czynniki pierwsze, pozwoliła mu się podnieść z depresji. Ale po kolei…

Reklama

– Wróciłem wówczas do zapamiętanej onegdaj daty: rok 1376 – wspomina.

– Zacząłem jednak szperać głębiej. Opowiada, że „przerzucił” całe dostępne biblioteczne archiwa, dokumenty, antykwariaty, księgozbiory… – No i internet – dodaje.

– Nadmieniam, że korzystam z oryginałów, ze źródeł pisanych po łacinie. Tutaj wspiera go syn Adam, magister filologii klasycznej, doktorant filozofii.

– To syn mi zwrócił uwagę na niektóre delikatne, aczkolwiek bardzo istotne niuanse językowe – mówi – by nie powiedzieć wprost – błędy historyczne! To była dla Jacka woda na młyn. Zaczął szperać jeszcze bardziej.

Reklama

– Po nitce do kłębka i ustaliłem, że datę 1376 po raz pierwszy użył Otto Goerke. 1.przypis „Codex Diplomaticus Maioris Poloniae”, tom. III p.450.doc.1730 i p.452.doc.1731.

– W tej publikacji jest błędne tłumaczenie słów: Nicolaus de Lyppa jako Mikołaj z Lipki. Tymczasem Lyppa to nie Lipka tylko Lipie koło Koronowa. I tego zapisu poprawnie już użył profesor Janusz Bieniak, pisząc o niejakim Mikołaju z Lipia. Miejscowość Lipka posiada łaciński zapis LLypka. I ta wzmianka pojawia się po raz pierwszy w roku 1491/7 w publikacji pod tytułem „Słownik geograficzny Królestwa polskiego i innych krajów słowiańskich” księdza Fankidejskiego, tom V str. 267.

Reklama

Jacek Włodarczyk kocha meble, które mają historię. Teraz z ukochanym psem Siberem


– Spór budzą także daty 1491 i 1497. Tutaj pojawiają się różnice, które – wyjaśnia Jacek – wynikają z podobnego zapisu cyfry 1 i 7 (1&9^ i 1&9 co odkryłem po lekturze strony 375 z książki Józefa Szymańskiego pt.: „Nauki pomocnicze historii”, którą podesłał mi syn.

– Widzimy tutaj pisownię cyfr w kolejnych wiekach.

Odkrycie Jacka było, jego zdaniem, na tyle ciekawe, że postanowił napisać do profesora Joachima Zdrenki – znawcy lokalnej historii.

Reklama

– Profesor Zdrenka odesłał mnie do profesora Tomasza Jurka, pracownika Polskiej Akademia Nauk, oddział w Poznaniu, który pracuje przy „Słowniku geograficzno–historycznym Wielkopolski”. W imieniu profesora odpisał Adam Kozak, który, w skrócie, spostrzeżenie Jacka uznał za właściwe.

– Z materiałów zgromadzonych w naszej kartotece wynika, że pierwszy najstarszy zapis o Lipce pojawia się rzeczywiście dopiero w 1497 roku, kiedy to Mikołaj Łabiski zapisał żonie Małgorzacie posag – pisze pracownik PAN.

– Nie ma nigdzie mowy o roku 1491 i zakładamy, że rzeczywiście jest to tzw. literówka w tłumaczeniu, gdyż w piśmie grockim cyfry 1 i 7 są bardzo do siebie podobne i nie jest wykluczone, że właśnie tutaj doszło do kolejnego błędu – wyjaśnia Adam Kozak.

Reklama

– Jestem dumny, że mieszkam w miejscowości o takiej ciekawej historii – mówi Jacek – To jest półtora roku mojej pracy, czasu i skrupulatności – mówi, zaznaczając, że wykrył też wiele nieścisłości o całym obszarze naszego powiatu złotowskiego. Przez lata skrzętnie zbierał też historyczne zdjęcia.

– Przeważnie są to zdjęcia przedwojennej Lipki – mówi, że wyszukuje je na allegro i e–bayu.

– Moje ulubione jest to – pokazuje – z pewnością był to dzień targowy z lat 20–tych.

– Nie doszedłem jeszcze do tego, w jakie dni targ się odbywał, ale to jeszcze ustalę.

Reklama

– Zobacz – pokazuje – na zdjęciu jest dzwonnica i mało kto wie, że był tam cmentarz, gdzie chowane były małe dzieci. Na innym zdjęciu z kolei widać pomnik poświęcony poległym żołnierzom z okresu I wojny światowej. Na kolejnym już go nie ma, jest za to obok niego radziecki spych… – Pomnika nie udało się odnaleźć, a ja wiem, gdzie on może być – mówi podekscytowany Jacek.

– Wiem to ze źródeł, od naocznego świadka oraz wrodzonej intuicji historycznej. Jacek gromadzi także liczne zdjęcia lipkowskiego dworca PKP z różnych lat.

Reklama

Jego starania i pracę zauważył wójt gminy Przemysław Kurdzieko, który obiecał zająć się bliżej tematem, zorganizowaniem spotkania osób zainteresowanych lokalną historią i wydaniem nowej publikacji o historii Lipki.

– Na spotkaniu ma wykrystalizować się formuła tej publikacji – mówi Jacek, który nad historią Lipki pracuje kilka godzin dziennie, czasem nawet do 1:00 w nocy.

Julita Milczyńska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-05-04 21:15:02

    No i super że są tacy pasjonaci jak ten pan autentycznie zainteresowani tym co robią. Bez dorabiania na siłę ideologii do tego czy zaklęty czy komuch. A najlepiej to ludziom zabronić i zakazać każde hobby mają siedzieć cicho i niczym się nie interesować byle głosowali na dojną zmianę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Dojna zmiana - niezalogowany 2019-05-05 09:09:48

    Gościu,tylko idiota może tak napisać o zakazach. Pasjonat b.fajny-popieram

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-05 09:18:35

    Dzięki za takich pasjonatów! Należy ich wspierać nie tylko "duchowo" ale także finansowo chociaż tylko na pokrycie kosztów. Ale to już rola wójta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama