Nowe przepisy obowiązują od początku kwietnia, a do tej pory nikt nie ma jasności, jak je realizować. Sołtysom odgórnie przydzielono obowiązek szacowania szkód łowieckich, ale krótki zapis wprowadzony do ustawy pozostawia więcej wątpliwości niż pewników. Samorządy próbują jakoś odnaleźć się w tej absurdalnej sytuacji i organizują spotkania z sołtysami, myśliwymi, leśnikami oraz innymi zainteresowanymi osobami. W takim gremium dyskutowano m.in. w Urzędzie Gminy Złotów, gdzie dodatkowo zaproszono asystenta posłanki Prawa i Sprawiedliwości Marty Kubiak Karola Godlewskiego, który miał, jako przedstawiciel władzy uchwałodawczej, rozwiać część wątpliwości.
Zgodnie z prawem dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego jest zobowiązany do wynagradzania szkód w uprawach wyrządzonych przez dziką zwierzynę lub przy wykonywaniu polowania. Od 1 kwietnia zmieniła się jednak procedura szacowania tych strat. Mają tego dokonywać zespoły, w skład których wchodzą: właściciel lub posiadacz gruntów rolnych, na których wystąpiła szkoda, przedstawiciel zarządcy lub dzierżawcy obwodu łowieckiego oraz sołtys. W odniesieniu do ostatniej z wymienionych osób powstaje szereg wątpliwości. Po pierwsze, skąd sołtys ma wiedzieć, jak przeprowadzać szacowanie?
Czy dostanie za to wynagrodzenie? A co jeśli sam jest rolnikiem i to na jego polu wystąpiła szkoda? Takie sytuacje to przecież rzecz dość powszechna w naszym regionie. Bywają też sołtysi myśliwi. To podstawowe kwestie, a dalsze pytania odczytywał na spotkaniu wójt Piotr Lach. Jeśli sołtys właściwy ze względu na miejsce wystąpienia szkody nie może być obecny, to kto ma go zastąpić? Czy sołtys może odmówić udziału w szacowaniu? Kto jest przewodniczącym zespołu szacującego i kto sporządza protokół? Kiedy odbędą się szkolenia zespołów? Tych rzeczy ustawa nie precyzuje. Wójt próbował więc szukać odpowiedzi w Ministerstwie Środowiska, ale słyszał jedynie zdania w stylu: „macie rację, ale nic nie możemy z tym zrobić” lub „przecież tego właśnie chcieli rolnicy”. Wobec tego pytania te dzień przed spotkaniem przekazano także do biura poselskiego Marty Kubiak, której asystent pojawił się w piątek w Złotowie. Liczono, że być może on rzuci nieco światła na to, jak stosować nowe przepisy.
Już pierwsze słowa przedstawiciela posłanki wprawiły wszystkich w osłupienie.
Nie wiem, gdzie, w którym miejscu tej ustawy jest mowa o sołtysie. Wszędzie jest mowa o przedstawicielu gminy
– według asystenta Marty Kubiak cały ten hałas o nic. Na te zdania na sali podniósł się szum, a oburzenia nie krył m.in. Jarosław Maciejewski, sołtys Rudnej oraz prezes Stowarzyszenia Sołtysów Województwa Wielkopolskiego.
Nie doczytał pan ustawy. Pan zna ustawę o samorządzie gminnym? Taka ignorancja jest niedopuszczalna. Proszę zapoznać się z ustawą i zająć stanowisko, bo jeżeli nie to zaraz wyjdę
Reklama
– odpowiedział poirytowany, a to, że pod pojęciem „przedstawiciel organu wykonawczego jednostki pomocniczej gminy” kryje się stanowisko sołtysa tłumaczył gościowi zastępca wójta Ryszard Wiński.
Nie możemy wbrew ustawie puścić do zespołu szacującego urzędnika z gminy
– wyjaśniał. Mimo to Karol Godlewski dalej próbował przekonywać, że nie ma się czym przejmować.
Czy jest zasadnym, żeby podnosić wątpliwości na temat czegoś, co jeszcze nie jest do końca ustalone?
– gość z Piły radził, aby poczekać na stosowne rozporządzenia. Po raz kolejny poirytował tym sołtysów i inne osoby przybyłe na spotkanie.
Nikt nie może czekać, proszę pana, na rozporządzenie, bo są szkody i organ gminy, zgodnie z ustawą, ma 7 dni na wyszacowanie tej szkody
– mówił przedstawiciel Nadleśnictwa Lipka.
W rozmowie telefonicznej twierdził pan, że udzieli odpowiedzi na te pytania. Byłem wręcz zdumiony i nie dowierzałem, że jest taka możliwość, żeby pan zrozumiał tę ustawę. Byłby pan wybitnym znawcą prawa, gdyby zrozumiał, co ustawodawca ma na myśli, bo ustawodawca sam nie wie, co ma na myśli
– wójt próbował przerwać dyskusję, widząc, że nie wnosi nic do sprawy. Asystent posłanki PiS nie zrażał się jednak i dalej próbował udzielać wyjaśnień. Tym razem odniósł się do kwestii szkoleń i sugerował, że pytania co do tego powinno się kierować do nadleśnictw, bo to one mają je organizować. Sęk w tym, że nadleśnictwo to także struktura państwowa, a poza tym, jak poinformowało ministerstwo, program szkoleń jest jeszcze opracowywany, więc i tak trzeba czekać na dalsze zarządzenia.
Naprawdę niech pan nie brnie
– prosił Piotr Lach.
Nie zamierzam zagłębiać się w rozstrzyganie tych kwestii, bo myślę, że nie ma to sensu przed wydaniem rozporządzenia przez ministra
– Karol Godlewski nie zmieniał stanowiska.
Niech pan powie to tym ludziom, którzy wnioski napisali
– skwitował wójt, któremu wtórował Tomasz Fidler, reprezentujący koło łowieckie „Kuropatwa”
Wie pan, co to jest? To są podania rolników o szacowanie szkody. Chce pan iść zrobić szacowanie?
– mówił, wymachując kartkami papieru. Wśród sołtysów po raz kolejny zaś dało się słyszeć: szkoda czasu.

Tomasz Fidler przekonywał, aby sprawę odszkodowań załatwiać poprzez ugody
Po bezowocnej dyskusji z asystentem posłanki głos zabrali myśliwi.
Przez ostatnie dwa lata ani razu nie było u nas szacowania. Co to znaczy? Zawsze przed rozpoczęciem procedury szacowania były zawierane ugody. Mam nadzieję, że tak zostanie. Ta ustawa nie jest warta nawet papieru, na którym została wydrukowana. Sama procedura to śmiech na sali. Są w niej takie knyfy, że w życiu nie przeprowadzicie procedury szacowania. Jeśli koło łowieckie uparłoby się i nie chciało współpracować z sołtysem, to leżycie i kwiczycie. (…) Nie chcemy szacować z wami szkód. Nie poradzicie sobie z tym, tak pod względem merytorycznym jak i administracyjnym. Szkolenia nic tutaj nie dadzą
Reklama
– Tomasz Fidler przekonywał, że zawarcie ugody to najlepsze rozwiązanie. Podobnego zdania był Jerzy Górecki z OHZ Kujan.
Bubel prawny mamy jaki mamy i chyba ten pan przekaże to właściwym organom. Temat szkód jest taką żabą, której nikt nie chce zjeść. Jest to zawsze spór między myśliwymi i rolnikami, ale jakoś nam to szło. No ale trzeba było zrobić dobrą zmianę i teraz mamy dobrą zmianę, taką, jak to się mówi: pijany sen chorego idioty. (…) Więc komu tę żabę wciśnięto? Samorządom! I kłóćcie się tam na dole, a nam dalej się będzie dobrze rządzić. Słuchajcie, naprawdę musimy do tego jakoś podejść, żeby się nie pokłócić i jakoś ten czas przeczekać, bo ten bubel musi się zmienić. My ze swej strony nie będziemy iść na udry
Reklama
– krytykował zmiany w ustawie.
Wszystko wskazuje na to, że ugoda może być jedyną szansą na otrzymanie wynagrodzenia za szkody, gdyż z uzyskaniem odszkodowania poprzez procedurę ustawową mogą być spore problemy. Tym bardziej, że sołtysi nie zgadzają się na nowy obowiązek. – A jeżeli się nie zgadzam, żeby szacować? To jest moja praca społeczna. (…) Co mi ktoś zrobi, jak nie będę tego robić? – pytała Małgorzata Wójcik ze Świętej. – Jest okres przejściowy m.in. na to, żeby przeprowadzić szkolenia i dlatego sołtysi, nie mając żadnych narzędzi w swoich rękach, nie będą w tym uczestniczyć. I takie będzie stanowisko Stowarzyszenia Sołtysów Województwa Wielkopolskiego, że absolutnie odmawiamy uczestniczenia w tak tworzonych zespołach. Z tego względu, że nikt nie pokusił się o to, aby zapewnić nam narzędzia, które pozwolą nam w tym funkcjonować. (…) Gdzie w tej całej dyskusji o tworzeniu nowego prawa byli sołtysi, jeżeli zostali wprost wskazani w ustawie? Czy na jakimkolwiek etapie procedowania ustawy zadaliście pytanie do jakiejkolwiek organizacji sołeckiej czy do sołtysów wprost? Czy może było to wspomniane na spotkaniu tysiąca sołtysów z premierem Morawieckim? – Jarosław Maciejewski po raz kolejny pił do asystenta Marty Kubiak i zapowiadał, że jako wojewódzkie stowarzyszenie sołtysi wyrażą jeszcze głośno swój sprzeciw.
W tej sytuacji wójt zaznaczył, że jest to decyzja sołtysów i gmina nikogo nie będzie do szacowania zmuszać, choć zgodnie z ustawą będzie przekazywać wnioski sołtysom. A te już wpływają. Jak w takiej sytuacji przebiegać będzie procedura? Odpowiedzi wciąż nie znamy.
Szacowania szkód, o których mowa w ust. 1, a także ustalania wysokości odszkodowania dokonuje zespół składający się z:
1) przedstawiciela gminy właściwej ze względu na miejsce wystąpienia szkody, zwanego dalej „przedstawicielem gminy”, którym jest:
a) przedstawiciel organu wykonawczego jednostki pomocniczej tej gminy – jeżeli jednostka pomocnicza została utworzona
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Hej, tam się pali w Zakrzewie. Jeszcze was mało
Hej, tam się pali w Zakrzewie. Jeszcze was mało