Od kilku dni w internecie trwa nagonka na prezesa SM Piast Wojciecha Buczka, z okazji sztucznie rozdmuchanego i przekolorowanego przez hejterów jednorazowego zdarzenia do którego miało dojśc na jednej z klatek schodowych w Złotowie
Poniżej publikujemy oświadczenie Wojciecha Buczka w tej sprawie.
Ja, Wojciech Buczek, oświadczam, że wszelkie kłamliwe i niezgodne z prawdą artykuły, posty i cała „nagonka” na moją osobę, są wynikiem zaledwie jednej sytuacji ze stosunków sąsiedzkich, do której doszło w sobotni wieczór, 13 kwietnia 2024 r., przed godz. 22.
Pragnę podkreślić, że cała sytuacja nie miała związku z pełnioną przeze mnie funkcją prezesa zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast” w Złotowie.
Rozdmuchanie tego incydentu do tak gigantycznej afery świadczy tylko i wyłącznie o osobach, które ją wywołały, czy to z pobudek politycznych, czy też niepohamowanej żądzy zemsty lub zawiści.
Fakty są zgoła inne od przedstawianych w internecie, a zarzewiem konfliktu rzeczywiście jest nieułożony pies nowo zamieszkałej sąsiadki – „wilczur długowłosy”, który od kilku tygodni ujada na naszej klatce schodowej bloku, w którym zamieszkujemy i sieje postrach wśród mieszkańców, w tym u mojej 11-letniej córki.
Sąsiedzi w obawie o negatywne konsekwencje prosili mnie o pomoc w tej sprawie i jak się okazało słusznie, bo to, co spotyka teraz mnie i pośrednio moją rodzinę mogło spotkać każdego z nich.
W dniu 13 kwietnia br. ok. godz. 21 ujadanie psa słychać było już na przyblokowym parkingu. Po wejściu na III. piętro szczekanie nasilało się i trwało przez kolejne kilkanaście minut, które ustało po powrocie właścicielki psa. Jednak po kilkunastu minutach w moim mieszkaniu rozległ się jeszcze głośniejszy odgłos szczekania psa z klatki schodowej. W tym momencie moja córka stanęła w pokoju, ze łzami w oczach, z pytaniem: „tato, czy on tu jest?”.
Jako ojciec, instynktownie, wyszedłem przed drzwi swojego mieszkania, aby ponownie upomnieć, stającą vis-à-vis, sąsiadkę o niewłaściwym zachowaniu jej psa. A „który ojciec by tak nie postąpił?”.
Okazało się, że sąsiadka rozmawia na klatce schodowej ze swoją matką, czemu towarzyszyło, a jakże, ujadanie psa rasy „wilczur długowłosy”, które przez półotwarte drzwi było jeszcze donośniejsze. Wówczas też zostałem poinformowany przez jedną z kobiet, że zrobiono mi zdjęcia.
Pragnę podkreślić, iż była to jednorazowa sytuacja, kiedy zareagowałem instynktownie, odruchowo, jako ojciec, a przez którą wybuchło całe to zamieszanie. W tym miejscu mogę przeprosić jedynie uczestniczki zajścia i małoletniego za nieodpowiedni strój, o którym nie myśli ojciec płaczącej córki.
Jednocześnie stanowczo zaprzeczam, bym „latał po klatce”, czy „nachodził kobiety i dzieci” jak rozpisują się niektóre portale tworząc kłamliwe paszkwile na mój temat.
Oświadczam także, iż nie nękałem nikogo, a zwłaszcza mojej sąsiadki, jej syna i ich psa. Zwrócenie uwagi na negatywne zachowania innego mieszkańca (lub/i jego „pupila”) mieści się w ramach zasad współżycia społecznego. Nie pozostanę jednak obojętny na zakłócanie spokoju w miejscu mojego zamieszkania i nie pozwolę na naruszanie dóbr osobistych moich, mojej rodziny i znajomych oraz pozostałych mieszkańców.
Stanowczo podkreślam, iż wszystkie osoby, i inne podmioty, które tworzyły posty lub/i artykuły, bezprawnie wykorzystując, przerabiając lub/i udostępniając mój wizerunek, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. To samo tyczy się osób komentujących, które naruszały moje dobre imię. Materiały zostały już zabezpieczone i podjąłem odpowiednie kroki prawne. Dotyczy to również w/w działań, które wystąpią po dzisiejszym oświadczeniu.
Oświadczam również, że moje stosunki z sąsiadami są uprzejmie, którym dziękuję serdecznie za szczere wsparcie dla mnie i mojej żony w ciągu ostatnich kilku dni.
Szczególne podziękowania należą się również Wszystkim Wam, którzy nie uwierzyli w ten cały „hejtowski rollercoaster” i wspierali mnie dobrym słowem oferując swoją pomoc.
Złotów, 19/04/2024 Z poważaniem
Wojciech Buczek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!