Wywołuje ciarki, bo brzmi jak zawodzenie najętej płaczki. Dochodzi zza wysuszonej na proch góry. Muezin pięć razy dziennie nawołuje do modlitwy. Allahu Akbar, Hayya‚ ala–salahh – przyjdźcie na modlitwę. Członkowie K.O.S.–u na nogach są od ponad doby. W nocy talibowie kilka razy podchodzili i ostrzeliwali obóz, terkotały kałasznikowy. Szpej, który mają na sobie waży coraz więcej.
Psychika mocno dostaje. Nie wiem, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Miejscowi, którzy za dnia przychodzą do nas pogadać, w nocy odwiedzają nas z kałachami
Reklama
– Szary, Wojtek i Jędrek są członkiem ISAF, Międzynarodowej Siły Wsparcia Bezpieczeństwa. Z resztą oddziału pilnują pokoju w wyznaczonej strefie w Afganistanie. Wokół są wioski tubylców, pasą się kozy, odbywają targi, spadają pociski. Śmierć chodzi zakurzonymi drogami, dlatego żołnierze mają karty ze zdjęciami najgroźniejszych talibów.
Zatrzymujemy ludzi, sprawdzamy, czy są poszukiwani. Jeśli tak, aresztujemy
– Jędrek poprawia w ręku swoje M4. To karabin używany przez jednostki wojskowe na całym świecie. Oprócz Jędrka i Szarego w misji udział bierze także Wojtek. Łysy, w pełnym rynsztunku, patrzy zza strzeleckich okularów. Nie wiadomo, co się za nimi kryje. Jego pasją są noże, ale w Afganistanie nie ma miejsca na zabawę w rzucanie do celu. To nie film.
W nocy cały czas warta i zadania do zrealizowania, arabska muzyka, śpiewy, ogniska, światła. Baza cały czas na nogach. I próba sił. Dwóch, trzech talibów ostrzeliwuje nasze pozycje i się wycofuje – i tak przez całą noc, by nad ranem w kilkudziesięciu przypuścić atak na naszą bazę. Szok
– opowiada dowódca Krajeńskiej Organizacji Strzeleckiej. Jego oddział dwa razy brał udział w Misji Afganistan.
Tam dowiadujemy się, na kim możemy polegać, z kim pójść w bój
– twierdzi Wojtek. W lipcu 2017 roku pojadą tam po raz trzeci. Limit miejsc wyczerpany został w osiem minut. Bo Misja Afganistan to wspaniała zabawa. Gra dla miłośników militariów, organizowana na terenie starych kamieniołomów na górze Kamnica obok wsi Szaniec w województwie świętokrzyskim. Na 250 hektarach wyrobisk, łąk i lasów powstają wioski, bazary i bazy sił ISAF. Nie jest to typowa strzelanka. Organizatorom zależy na afgańskim klimacie, dlatego chętnych do udziału w takiej „wojnie” jest masa.
W ubiegłym roku było tam około 900 osób. W pełni wyposażonych i ucharakteryzowanych, oddanych przydzielonej roli
– twierdzi Jędrzej Kanurski.
Pomimo świadomości, że odgrywamy jedynie pewne role, jednak udziela się taka adrenalina i stres, będący jedynie namiastką tego, czego doświadczyły osoby w mundurze wyjeżdżające do Iraku czy Afganistanu. Mamy duży szacunek do żołnierzy, którzy wyjechali na misje i walczyli za nasz kraj
– dodaje Kamil Ziach.
Zaczęło się trzy lata temu. Jędrek, Wojtek i Dawid Krzyk umówili się na bieganie po lesie. W dresach, maskach i z replikami broni w rękach. To airsoft – strzelanie do siebie plastikowymi kulkami.
Dawid zapytał, czy chcę spróbować. Potraktowałem to jako kolejny sport
– wspomina W. Gołembiewski.
Tak nas to wciągnęło, że po pierwszym spotkaniu kupiliśmy swoje repliki karabinów. Od tego czasu zbieramy oprzyrządowanie, mundury. Wzorce czerpiemy z rodzimych jednostek specjalnych
– opowiada Jędrzej, który na co dzień jest piwowarem. Dwa lata temu do Kujańskiego Oddziału Szturmowego (tak grupa nazywała się na początku) trafił Szary. Koledzy długo nie wiedzieli, jak naprawdę się nazywa, tak pasowała do niego ta ksywa. Pod pseudonimem tym kryje się Kamil Ziach, przedsiębiorca z Zakrzewa.
ASG jest to drużynowa gra oparta o fair play, z zasadami, a przy tym wyzwalająca dużo adrenaliny. To jest zabawa dla „dużych chłopców”
– przyznaje ojciec dwóch synów. W kulminacyjnym momencie do oddziału należało trzydzieści osób, w tym córki oraz żona Wojtka. Na pytanie, jak partnerki reagują na zabawy mężów w wojsko obaj panowie zgodnie odpowiadają: żony kochają swoich mężów, więc, chcąc nie chcąc, akceptują takie hobby. Pasja, która zaczęła się od zabawy w ASG, ewoluowała i obecnie większość z nich ma doświadczenie ze strzelaniem z broni ostrej oraz posiada patent strzelecki.
Brną w to pomimo że pasja ta może pochłonąć spore pieniądze.
Tak naprawdę wydatki na wyposażenie nie mają górnej granicy
– twierdzi dowódca KOSa, Wojtek. Pracuje jako stolarz, ale w weekendy na wypadach z kolegami wygląda jak żołnierz elitarnej jednostki. Amerykański Combat Shirt uważa za najlepszy z racji funkcjonalności i komfortu, jaki zapewnia podczas użytkowania. W kieszeni nosi zawsze niewielki nóż (zapewnia, że polskie prawo tego nie zabrania), a na ręku wojskowy zegarek.
To są małe gadżety, ale wyjaśniają wszystko
Reklama
– mówi wyciągając przed siebie nogi w spodniach tzw. bojówkach.
Osoby, które mają głębszą styczność z militariami czy wojskowością potrafią po jednym szczególe się rozpoznać
– wtrąca K. Ziach.
Ludzie, których hobby stanowią militaria czy to w formie grup rekonstrukcyjnych, czy też ASG określani są czasem mianem żołnierzyków. Bawią się w wojnę, bo na niej nie byli i nie wiedzą, jaka to tragedia. Tyle że dla większości członków Krajeńskiej Organizacji Strzeleckiej (zmiana z kujańskiej, by rozszerzyć horyzonty) airsoft to po prostu pasja. Coś, co wciąga, ale i uczy.
To jest część mojego życia
– zapewnia Jędrzej Kanurski, zabezpieczając swoją broń.
Szkolimy się nie tylko w walce w pomieszczeniach, ale też w medycynie pola walki, mamy również ukończone szkolenie z Krav Magi (technika walki wręcz), a to może się przydać w każdej chwili
– uważa 22–latek. Zdaniem Wojciecha Gołembiewskiego pomocna może być także umiejętność posługiwania się bronią.
W tej chwili mamy w regionie spokój i dobrze, aby tak zostało, ale nigdy nie wiadomo. Na świecie robi się nieciekawie
– mówi mieszkaniec Kujana. Obsługę kałasznikowa pamięta jeszcze z rocznego pobytu w wojsku i to mimo że strzelał tam raz na miesiąc lub dwa miesiące.
Repliki, których używamy do złudzenia przypominają prawdziwą broń. W wojsku niektórych odmian replik używa się do szkoleń
– podkreśla, że jeździ na strzelnicę, gdzie używa broni z ostrą amunicją. Kamil Ziach nie chce jednak nikogo straszyć. Mieszkaniec Zakrzewa woli mówić o szkoleniach i pokazach, które KOS organizował w szkołach. Chętnie opowie o zlocie arisoftowców w Czechach. W kwietniowej imprezie udział wziąć ma około 2,5 tysiąca osób. Z Polski, Szwecji, Austrii, a nawet Ameryki Południowej.
Tyle że od trudnych tematów nie sposób uciec, jak choćby od tworzonej przez ministra Antoniego Macierewicza Obrony Terytorialnej. Między Szarym i dowódcą wywiązuje się polemika.
Szary:
Jeśli ci młodzi ludzie mają nas bronić, to głupota. Chyba że mają tylko coś zabezpieczać, to ok.
Wojtek:
Słyszałem ostatnio uzasadnienie, że to ma być zabezpieczenie przed „zielonymi ludzikami”, takimi jacy byli na Ukrainie. To się sprawdzi.
Kamil:
„Zielone ludziki” to przeszkoleni faceci...
Wojtek:
Ukraińska armia nie mogła nic z nimi zrobić, bo oni udawali mieszkańców tych terenów, a armia nie miała prawa interweniować. A u nas obrona mogłaby podjąć działania.
Kamil:
Jeżeli tu Rosjanie wejdą, to będzie pozamiatane. Co oni zrobią?
Wojtek:
Nasze wojsko nie może działać wewnątrz kraju, jeśli nie jest oficjalnie wypowiedziana wojna. Jeżeli „zielone ludziki” wejdą na ten teren, to ci ludzie z obrony, z bronią, mogą się im postawić. Zobacz, generał Polko mówił, że za chwilkę będzie problem na Łotwie czy w którymś z krajów bałtyckich. To jest gość, który ma pojęcie. My się czujemy bezpiecznie, mamy amerykańską bazę, ale to nie jest takie proste. Moim zdaniem już jest gorąco. Cały czas to obserwuję i jestem przerażony...
Za poważnie? Może więc pozostańmy w świecie plastikowych kulek i zabaw dla dużych chłopców. Oby to wystarczyło.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kulka w dresie oddaje wszystko co trzeba. Nie lepiej biegać w piżamie?
Patrząc na poziom nie koniecznie inne, aż dziwi czemu nie działają razem. Dresy zakładacie i Strzelca wspomagacie! Piszecie coś o szkoleniach do walki w pomieszczeniach. Kto Was szkoli? Bo jakoś nie piszecie o szkoleniach a tylko o strzelaniu z kulek to raczej nie macie się czym chwalić. M4 to w Polsce nikt nie używa, w Internecie przynajmniej cisza o tym. Dzieci do Was i do Strzelca nie wyślę. Boicie się kulek? a to z Was prawdziwi twardziele. Strzelec się za to w opiekę społeczną bawi... Coś mieszacie tematy.
Widac rada ze dumny jesteś z tego co napisałeś i pewnie sprawdzasz swój komentarz co minutę. Nie obrażam ciebie ale skoro tak się czujesz to już masz pewnie powód innej natury. Tak poza tym to ja nie dyskutuje tylko stwierdzam
Stanisław, jeśli uważasz że najważniejszym kryterium oceny prawdziwego żołnierza są wyniki na strzelnicy to najlepiej produkuj się na odpustach, tam przynajmniej będziesz miał okazję się wykazać wygrywając balonik lub lizaka, w Afganistanie po pierwszych wystrzałach miałbyś pełne gacie i najprawdopodobniej pierwszym twym strzałem byłby we własną stopę.
wujTom,jestes tak głupi,że szkoda z tobą dyskutowac !!
A kto was do Afganistanu wygonił bo chyba nie za darmo tam jechaliscie . Mam nadzieje ze nie za Polskę tam walczyliscie bo Polskie Wojsko broni własnych obywateli a nie obcych państw.
Google inteligencie podczas wojny nie działa.
Chodź się spróbować na strzelnicy, Czesław, bo tylko pierd**lisz głupoty pod każdym artykułem.
A dlaczego mieszacie w to Strzelca? KOS a Strzelec to zupełnie dwie inne organizacje.
A dlaczego mieszacie w to Strzelca? KOS a Strzelec to zupełnie dwie inne organizacje.
Lepiej zostańcie w dresach i przy pomaganiu biednym.
Zolnierzyki ministra, Panowie niech nie używają słów Afganistan jeśli nie znacie znaczenia! dla was to zabawa ja i moi koledzy byliśmy tam i to życie nie wasza gierka! Robicie z siebie wojsko a żaden pewnie nigdy nie był! Chcecie być jak wojsko to dlaczego żaden z was nie wstąpił do Mon-u
,,Duże chłopcy"" jak widać szukają większej dawki adrenaliny bo nie mają w codziennym życiu zbyt wielu problemów. Parawanem jest tłumaczenie tego troską o Polskę, bo w przypadku prawdziwego konfliktu tego typu pospolite ruszenie (amatorszczyzna) nie ma racji bytu. Minęły czasy kiedy to z butelką benzyny szło się na czołgi (pomijam atak terrorystyczny). Prawdziwa obrona kraju dziś polega na zintegrowaniem działań wielu służb. Tacy amatorzy bez profesjonalnego przygotowania w przypadku znalezienia się w środku ognia walki mieliby pełne gacie. Żaden konflikt zbrojny nie daje nic dobrego, a przynosi u wszystkich jedynie straty (materialne i w psychice). Jak widać niektórzy mając pod dostatkiem chleba szukają krwi będąc zafascynowanymi macierewiczowskim OTK i szastając wyświechtanymi już dziś hasłami.
Strzelcy ,ćwiczcie sobie ale nie utożsamiajcie się z Afganistanem.Wschodni Afganistan to siedlisko zbrojne ISIS-terorryści. Możecie mieć kłopoty ,to zdjęcie wasze wykasujcie ponieważ google pokaże to zdjęcie ,przy przekraczaniu granicy...
Kulka w dresie oddaje wszystko co trzeba. Nie lepiej biegać w piżamie?
Patrząc na poziom nie koniecznie inne, aż dziwi czemu nie działają razem. Dresy zakładacie i Strzelca wspomagacie! Piszecie coś o szkoleniach do walki w pomieszczeniach. Kto Was szkoli? Bo jakoś nie piszecie o szkoleniach a tylko o strzelaniu z kulek to raczej nie macie się czym chwalić. M4 to w Polsce nikt nie używa, w Internecie przynajmniej cisza o tym. Dzieci do Was i do Strzelca nie wyślę. Boicie się kulek? a to z Was prawdziwi twardziele. Strzelec się za to w opiekę społeczną bawi... Coś mieszacie tematy.
Widac rada ze dumny jesteś z tego co napisałeś i pewnie sprawdzasz swój komentarz co minutę. Nie obrażam ciebie ale skoro tak się czujesz to już masz pewnie powód innej natury. Tak poza tym to ja nie dyskutuje tylko stwierdzam