Zwolnienia grupowe czy likwidacja zakładu? Czy 150 osób straci pracę?
Kryzys daje się we znaki. W krajeńskim zakładzie Christianapol szykują się zwolnienia. Ile osób pozostanie bez pracy - tego na razie nie wiadomo. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że będzie likwidacja zakładu, w takim przypadku pracę mogłoby stracić nawet 150 osób. Niestety, mimo wcześniejszych obietnic dyrektora zakładu w Łowyniu, któremu administracyjnie podlega Christianapol w Krajence, do chwili zamykania numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania, ile osób zostanie zwolnionych i czy będą przekształcenia administracyjne. Osoba dobrze zorientowana, która chciała jednak zachować anonimowość twierdzi, że likwidacja zakładu jednak nastąpi. Zapewnia jednocześnie, że prawdopodobnie w to miejsce powstanie inna firma. - Jest tam zbyt nowoczesny park maszynowy, aby to wszystko tak zostawić. Wiem, że czynione są starania do otwarcia podobnego zakładu. Wszystko to wymaga jednak czasu, bo współudziałowcem jest firma zagraniczna – tłumaczy nasz informator.
[[reklama]]
Co z pracownikami? Łucja Greczyło, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Złotowie oświadcza, że w środę 31 października dojdzie do spotkania pracowników PUP z kierownictwem Christianapolu. - Dopiero wówczas możemy podjąć odpowiednie kroki. Dowiemy się, ile osób zostanie zwolnionych i ilu z nich zarejestruje się w urzędzie pracy. Mamy świadomość, że nie wszyscy, bo części z nich rejestracja nie daje statusu osoby bezrobotnej pobierającej zasiłek, a jedynie poszukującej pracy – tłumaczy. Dopiero te dane pozwolą na przygotowanie „pakietu zachęt”. Pakiet ten umożliwi tworzenie własnej działalności gospodarczej. - Nie ma sensu tych osób wysyłać na roboty publiczne. Lepszym wyjściem jest własna firma i w tym kierunku będziemy prowadzić szkolenia. Możliwa będzie również refundacja kosztów tworzenia nowych stanowisk pracy – twierdzi Łucja Greczyło.
Po zebraniu wszystkich danych odnośnie ilości zwalnianych osób PUP wystąpi do ministerstwa pracy i polityki socjalnej o specjalne środki. - Najważniejsze, żeby osoby te były psychologicznie przygotowane do tego, co ma je spotkać. To jest trudne, dlatego wystrzegamy się od robienia z tego sensacji. Mam nadzieję, że uda się to zrobić jak najmniejszym kosztem – dodaje na zakończenie.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze