Reklama

Dożywocie za zabicie 2 osób

03/04/2012 00:00
Dwóch mężczyzn z wieku 31 i 35 lat oskarżonych jest o podwójne zabójstwo i sprowadzenie zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób lub mienia znacznych rozmiarów w postaci pożaru. Jeden z nich przyznał się do winy, drugi odmawia wyjaśnień

W niedzielę 25 marca trzech mężczyzn – mieszkańców Piły, Wałcza i podpilskiej miejscowości – przesłuchiwano w Prokuraturze Rejonowej w Złotowie. Jeden z nich, 31–letni Michał K. przyznał się do zarzucanego mu czynu, drugi – 35-letni Rafał S. nie przyznaje się do winy. Trzeci z zatrzymanych w weekend mężczyzn został zwolniony – w chwili popełnienia przestępstwa przebywał w innym miejscu. Z zeznań zatrzymanych wynikało, że ich zamiarem było obrabowanie leśniczówki. Do zabójstwa z użyciem ostrego narzędzia dojść miało w chwili, gdy mężczyźni zorientowali się, że małżeństwo K. jest w domu. Do zadania ran kłutych, które spowodowały śmierć ofiar napastnicy użyli noża znalezionego w domu. - Ich motywy zasługują na szczególne potępienie - stwierdziła rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prokurator Magdalena Mazur–Prus. - Dlatego też sprawcom zostaną postawione zarzuty zabójstwa kwalifikowanego.
Za czyn ten grozi im nawet dożywocie, w tej chwili wobec Rafała S. i Michała K. zastosowano 3-miesięczny areszt.
[[reklama]]
Zacieranie śladów

Do zdarzenia doszło w środę 21 marca. Wówczas to około godziny 17:00 dyżurny wieży obserwacyjnej zauważył dym nad lasem w pobliżu Piły. Przybyli w obręb leśniczówki Płociczno strażacy na miejscu stwierdzili, że nie pali się las, a właśnie leśniczówka. W spalonym budynku znaleziono dwa ciała. Przeprowadzona w piątek sekcja zwłok potwierdziła, że ofiarami są leśniczy Zdzisław K. i jego małżonka - katechetka w Szkole Podstawowej w Starej Łubiance - Aleksandra. Wszystko wskazuje na to, że najpierw zostali zabici, a dopiero później doszło do pożaru, ale pewność będziemy mieć dopiero kiedy dostaniemy wyniki badań laboratoryjnych – w ubiegłym tygodniu podawała prokurator Prokuratury Rejonowej ze Złotowa Anna Pacholik. Sprzed leśniczówki zniknęły auta denatów. Auto kobiety policjanci znaleźli w środę około godz. 20:00 w pobliżu jeziora Płotki w Pile. Skoda fabia kombi została spalona. Z leśniczówki zginęły trzy sztuki broni: sztucer cal. 30-06 z 1984 roku, model Monte Carlo, strzelba BOCK cal. 12/70 z 1974 roku, model TOZ i dubeltówka cal. 12/70 i 16/70 model MERKEL.

10 tys. zł nagrody

W piątek rano konferencję prasową zwołał nadleśniczy Nadleśnictwa Zdrojowa Góra Adam Standio. Przełożony zabitego leśniczego poinformował, że Lasy Państwowe zamierzają wyznaczyć 10 tys. zł nagrody za pomoc w ujęciu sprawców. Poszukiwano także dwóch młodych mężczyzn, których widziano w okolicy leśniczówki na godzinę przed zdarzeniem. Intensywne czynności policjantów ze specgrupy Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu oraz funkcjonariuszy z Piły i Złotowa doprowadziły do zatrzymania w piątek i sobotę trzech mężczyzn. Odzyskano także broń i amunicję skradzioną z leśniczówki.

To nie pierwsza śmierć w leśniczówce

Podczas piątkowej konferencji prasowej nadleśniczy Standio stwierdził, że środowa śmierć leśniczego nie była pierwszą w tym miejscu. - Z tym miejscem wiąże się fakt z roku 1945. Miejscowy leśniczy – Niemiec - został wraz z małżonką zastrzelony przez żołnierzy radzieckich, którzy zdobywali te tereny – podał A. Standio. Leśniczówka Płociczno po pożarze nie nadaje się do odbudowy, jej nowa siedziba stanie w innym miejscu. - Wydaje mi się, że to za dużo tragedii w jednym miejscu, żeby ten obiekt dalej tam funkcjonował. Będzie to z korzyścią dla potencjalnego użytkownika, który nie będzie obciążony świadomością tragedii, które tam się rozegrały – dodał nadleśniczy Zdrojowej Góry.

Pogrzeb z honorami

Data pogrzebu ofiar z leśniczówki Płociczno nie jest jeszcze znana, jednak pracodawca denata obiecał pomoc rodzinie. - Zadeklarowaliśmy pomoc materialną i organizacyjną. Rodzina może na nas liczyć – zapewniał Adam Standio i dodał: - Można powiedzieć, że pan Zdzisław zmarł na posterunku, na pewno będzie to uroczystość adekwatna do tego faktu. Na pewno Zdzisław K. będzie miał kamień ze swoim nazwiskiem na cmentarzu leśników, który znajduje się nieopodal leśniczówki Płociczno. - Pan Zdzisław był orędownikiem utworzenia tego cmentarza, opiekował się nim, był bardzo związany z tym miejscem – mówił jego przełożony.

Zdzisław K. w Nadleśnictwie Zdrojowa Góra pracował od 1979 roku. Od roku 1982 pełnił funkcję leśniczego. - Bardzo rzetelny, bardzo zasadniczy pracownik. Miałem pewność, że to, co mu się powierzy, zostanie wykonane z niemal zegarmistrzowską precyzją – wspominał swojego podwładnego nadleśniczy Standio.

Śmierć leśnika

Zabójstwo pracownika leśniczówki Płociczno, która podlega pod Nadleśnictwo Zdrojowa Góra, ale administracyjnie przypisane jest do Skórki Wybudowania 9, nie jest pierwszym przypadkiem tragicznej śmierci pracownika lasów państwowych na tym terenie. 2 maja 2000 roku w Płytnicy zginął Andrzej Janusz. Leśniczy był bity kijami do baseball’a po głowie, tułowiu, nogach i rękach przez trzech mężczyzn, jeden z nich zadał mu także dwa ciosy nożem w lewe udo, co spowodowało przecięcie tętnicy i w konsekwencji doprowadziło do śmierci mężczyzny. 13 sierpnia 2003 roku nożownik został za ten czyn skazany na 6 lat pozbawienia wolności.

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama