Reklama

Klienta nie można oszukać

31/03/2013 00:00
Trzech kucharzy z Krajenki przez dziewięć dni pod okiem mistrza poznawało tajniki kulinarne. Teraz mają przekonać gości, że oprócz schabowego warto spróbować innych potraw

Kurs prowadził pilski restaurator Zenon Hołubowski, jeden z dwóch w Polsce sędziów międzynarodowych mistrzów kulinarnych tej rangi. Szkolenie odbywało się w jego restauracji i hotelu „Hołubowski” w Motylewie. Kursanci poznawali tradycję kulinarną w nowoczesnej aranżacji, nurt fusion, łączenie składników, elementy kuchni molekularnej.

Na ośmiu kursantów aż trzech było z restauracji „Gościniec Krajeński”, należącej do państwa Gniot z Zakrzewa. - U takiego mistrza szkolą się kucharze z naszego powiatu, myślę, że to jest dosyć dużej rangi wydarzenie – twierdzi Krzysztof Gniot. - Takie szkolenia otwierają nowe możliwości, poszerzają horyzonty, udoskonalają wcześniej zdobyte umiejętności. Najgorsze to stać w miejscu, blokować się na rozwój. Dlatego uważam, że wszystko jeszcze przed nami. Na razie analizujemy, co chcielibyśmy wprowadzić, co zmienić. Zaprosiłem Zenona Hołubowskiego do siebie. On twierdzi, że Polacy generalnie boją się eksperymentów i zmian, szczególnie zauważamy to w naszym regionie. A tak sławna dzisiaj Magda Gessler robi niestety złą robotę, bo nie na tym polega sztuka gotowania i, co więcej, prowadzenia restauracji – tłumaczy właściciel Gościńca.
[[reklama]]
Zenon Hołubowski uczył się gotowania w Stanach Zjednoczonych, we Włoszech, w krajach Azjatyckich. Zna różne, także egzotyczne kuchnie, ale wielu potraw nie da się na nasz rynek wprowadzić, bo dla Polaków jak na razie tradycyjnie liczy się bigos, schabowy z kapustą. - Przykładowo jak komuś proponujemy do danego dania sos szparagowy, to prosi, żeby podać inny. Kiedy jest w ofercie penne z łososiem i szpinakiem, to owszem, ale bez szpinaku. Klienci czasem mają awersję do nowości, łączenia dotąd nieznanych smaków, wolą wybrać coś sprawdzonego. Ale to powoli się zmienia – mówi.

Jak uczył mistrz Hołubowski, najważniejsza w kuchni jest powtarzalność danego dania, jak ma być roladka, to sto jej sztuk ma być jednakowych. Jeżeli ktoś zamawia trzy razy jakiś kotlet, to musi mieć pewność, że za czwartym będzie on taki sam. - Jak dostanie innego to powie, że go oszukujemy. Każde danie w miarę możliwości musi być takie samo – tłumaczy Krzysztof Gniot.
Jak to się stało, że udało się aż trzech kucharzy zapisać na ten prestiżowy kurs? Właściciel Gościńca otrzymał ofertę z Wielkopolskiego Instytutu Rozwoju Przedsiębiorczości i Edukacji w Chodzieży, które organizuje różne kursy. Kurs na mistrza kulinarnego jest pierwszym takim w Wielkopolsce pod patronatem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni i Cukierni.

Sztuką jest kreowanie potrzeb klienta. Polega to na tym, że ktoś na specjalne życzenie zamawia danie spoza karty menu, a zadaniem kucharza jest mu je przygotować. I to tak, żeby tu wrócił. – Koleżanka, jak idzie do jakiejś restauracji, to zamawia schabowego, bo słyszy jak go tłuką. Znaczy, że jest w miarę świeży – żartuje właściciel Gościńca.

A co najbardziej lubi zjeść Krzysztof Gniot? - Oczywiście dania z ryb, ale schabowego też bardzo lubię – mówi bez zastanowienia.

Ryszard Mikietyński


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama