W lipcu byłem na urlopie, a nie wykluczam, że wziąłbym udział w tego rodzaju wydarzeniu. Z kolei w listopadzie podszedłem bezrefleksyjnie do tematu. Nawet nie wiedziałem, czy coś jest w Złotowie organizowane.
Uważam, że za zmianami w sądownictwie stoi słuszna idea, choć sposób jej wprowadzania może budzić wątpliwości. To jest przedmiotem mojej troski. Nie jestem jednak przekonany, czy piastując urząd prezesa powinienem angażować się w spór polityczny. Sędziowie są od stosowania prawa, a nie od komentowania.
Reklama
Moje stanowisko pozostaje moim prywatnym. W momencie gdy coś staje się prawem, muszę je stosować. Nawet jeśli ustawa jest niezgodna z konstytucją, istnieje obowiązek jej stosowania. Problem w tym, że są zarzuty wobec Trybunału Konstytucyjnego, ale jeśli nawet on nie stwierdzi niezgodności z konstytucją, to powinniśmy domniemywać zgodność ustawy z konstytucją. Masa osób uważa, że część zmian w sądach jest tak daleko idąca, że jednoznacznie narusza konstytucję. Ja bym tak daleko nie poszedł.
Obraz w mediach jest zdecydowanie zaskakujący. Pracuję 15 lat w Złotowie, miałem do czynienia z szeregiem sędziów i takich przypadków nie było. Akcja z „uświadamianiem” społeczeństwa o skali rzekomej patologii w sądach ma charakter polityczny. Jest przesadzona. Nie bazuje na faktach, lecz na emocjach.
Reklama
I przekonania społeczeństwa, że potrzeba zmian. Ja też ją widzę, ale nie dlatego, że ktoś 12 lat temu ukradł kiełbasę, za co został zresztą z zawodu usunięty (już nie żyje). Taki obraz przedstawia się jako normę i mówi, że wśród nas panuje patologia. To nieprawda. To głęboko krzywdzący obraz.
Prezesem się bywa, sędzią się jest. Jeżeli na fali zmian zostanę odwołany, to będę robić swoje jako sędzia. Natomiast nie zawsze jest łatwo zachować się odpowiednio. Profesor Gersdorf ma rację, mówiąc o skali ataków, bo przeciętny sędzia dotąd ich nie spotykał. Nie jesteśmy też nadzwyczajną kastą. Ba, my nie jesteśmy od tego, by nas lubić. Mamy być osobami, na których można polegać. Ludzie mają wiedzieć, że w sądzie żadna ze stron nie będzie faworyzowana, a wyrok wydamy zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą i wolą. A ponieważ nie jesteśmy od lubienia, to najprościej nas w ten sposób atakować. W końcu wychodząc z sądu prawie zawsze ktoś jest niezadowolony.
Reklama
Oczywiście, ale jak pracuję 15 lat, tak nikt nie próbował wywierać na mnie nacisków. Nie mówił, jak mam orzekać. Wierzę, że umiałbym się wówczas zachować jak należy. Jestem przekonany, że nie poddałbym się naciskom.
Oczywiście, że to wiąże się z lękiem, zwłaszcza że instytucja dyscyplinarna – postępowanie dyscyplinarne przebudowywane jest tak, by łatwiej było sędziów karać. Jeśli zasłużą, to ok, ale oby nie było sytuacji karania za to, że są niezawiśli, a wydane orzeczenia nie podobają się którejś ze stron.
Dużo czytam, mam rodzinę, staram się w domu odcinać od pracy zawodowej.
Tyle że sędzia nie ma praktycznie czasu wolnego. Nawet mając 400 spraw na wokandzie nie może odmówić przyjęcia kolejnych 100.Reklama
Taką drogę życiową wybrałem i teraz ponoszę konsekwencje... Choć bardzo lubię to, co robię, to szukam sposobów na oderwanie się od pracy.
Mieszkam w Pile, na co mam zgodę prezesa sądu okręgowego, ale gdy byłem w Złotowie miałem pewien problem, bo miasto jest małe i spotykałem strony postępowań. Sędziowie, którzy się tutaj wychowali częściej mają ten kłopot. Zasady etyki wymagają, byśmy nie orzekali w sprawach, w których istnieje choćby cień wątpliwości do co naszej bezstronności. Wystarczy, że ktoś w ten sposób pomyśli.
Reklama
Podlegamy odpowiedzialności dyscyplinarnej za to co robimy w ciągu całej doby. Poza pracą także. A kary są drakońskie. Mamy być nieskazitelnego charakteru i każdego dnia to udowadniać. Wystarczy być w miejscu, które nie cieszy się dobrą sławą lub pokazać się na zdjęciu z osobą napiętnowaną w środowisku i już mamy problem.
W Pile trochę mi łatwiej, ale bywa, że unikam korzystania z usług osoby, której sprawę prowadziłem w przeszłości. Nie jeżdżę do restauracji czy hoteli, w których bywają określone osoby. Nieraz zmieniam swoje plany, by uniknąć kontaktu np. ze skazanym.
Reklama
Zbiór zasad etyki zawodowej mówi np., że naruszenie dobrych obyczajów może skutkować postępowaniem dyscyplinarnym. Tak samo jak nie wolno sędziemu wykorzystywać swojego statusu i prestiżu do załatwiania swoich spraw. Nie wpycham się np. przed kolejkę w urzędzie, jest normalne i oczywiste że stoję jak każdy obywatel.. Sędzia swoim zachowaniem nie może stwarzać nawet pozorów nie respektowania porządku prawnego. Gdy np. kolega przywiezie mi paczkę, a ja potem będę się z nim widzieć w sądzie, to ktoś pomyśli, że przyjmowałem łapówkę. Nieraz intuicja podpowiada mi, co wypada, a czego robić nie należy.
Nie jest tak źle, ale na wszelki wypadek trzymamy się w swoim środowisku, bo kontakty towarzyskie mogą być dla nas źródłem dylematów i problemów. Nieraz zdarzało się, że w towarzystwie pojawiał się ktoś, co do kogo miałem wątpliwości, czy powinniśmy siedzieć przy jednym stole, więc wychodziłem.
Reklama
Obecnie nie zajmuję się sprawami karnymi. Zawsze jednak starałem się wejść w buty oskarżonego. To trudne, bo oprócz samego zdarzenia istnieje szereg okoliczności wokół, jak choćby jego wychowanie, dom, z którego wyszedł. Nie jest powiedziane, że on, będąc tak ukształtowanym człowiekiem, miał szansę inaczej się zachować. Czasem stosując prawo mam wewnętrzne poczucie, że rozumiem oskarżonego, co nie znaczy, że mu odpuszczam, bo nie mam takiej mocy. Za grzechy, ewentualnie, odpuścić może Bóg. Zawsze pierwszeństwo daję literze prawa.
Sędzia zawsze powinien mieć wątpliwości i rozstrzygać sprawy nie tylko w zgodzie z wiedzą, ale też zasadami etycznymi. Rutyna nie może brać góry. Przykład. Dwie osoby prowadziły auto po pijanemu. Oczywiście złamały prawo. Tyle że jedna przestawiła auto z parkingu pod dom, 100 metrów, a druga spotkała się z kolegami, wypiła i miała zamiar wracać tym autem do domu. To są różne okoliczności tego samego czynu.
Reklama
Takie niuanse mają kolosalne znaczenie. Sędzia musi być bezstronny i równo traktować wszystkie strony postępowania. Nie może np. pozwalać jednej ze stron być w sali, gdy druga wchodzi. To że należy się do nich zwracać z kulturą jest oczywiste. Nie mam zwyczaju krzyczeć, choć zdarza mi się podnosić głos. Strony są przed sądem równe, w każdej kwestii.
Mało tego, ja jako sędzia nie mogę robić nic poza orzekaniem, np. prowadzić działalności gospodarczej. Jestem w tej kwestii rażąco ograniczony. Nawet mój udział w jakiejś konferencji czy przeprowadzenie wykładu na uczelni wymaga poinformowania i zgody prezesa sądu okręgowego. To samo z działalnością pro bono.
Reklama
W małych sądach, jak złotowski, nieobecność jednego sędziego bardzo wpływa na tempo prac pozostałych, a niestety wakaty nie są szybko uzupełniane. W tym roku dwóch naszych sędziów przejdzie w stan spoczynku, więc czekają nas ciężkie dni. Poza tym ja obecnie prowadzę 800 spraw, którym miałbym nadać bieg w ciągu miesiąca. To fizycznie niewykonalne. Termin będzie dłuższy.
Strony też często, wbrew temu co się myśli, przewlekają postępowanie. W coraz większe liczbie spraw potrzebna jest opinia biegłych, a czeka się na nią kilka miesięcy, a bywa że są one kiepskie. Na wokandę mam 10 dni w miesiącu, a bywa, że do jednej sprawy jest po kilkunastu świadków. Tego nie da się przez miesiąc zrobić. Do tego dochodzą postępowania odwoławcze.
Bynajmniej nie jest tak, że mamy 2 teczuszki i o 14:00-15:00 kończymy pracę. To absurd. Codziennie pracuję w domu poza godzinami urzędowania sądu.
Reklama
Sprawa spadkowa trwała 12 lat, z czego ja prowadziłem ją przez ostatnie 6. Udało mi się ją zakończyć. Obecnie mamy sprawy trwające w granicach 5 - 8 lat. Starszych nie mamy.
Tak może być. Sprawy trudne zawsze człowiek chce odsunąć na później. Staramy się tego nie robić, ale jesteśmy tylko ludźmi. Obecny system losowego przydziału spraw ma wykluczyć uznaniowość ich przyznawania, choć u nas w sądzie nigdy z tym problemów nie było, z czego jestem dumny.
Sądownictwo w Polsce jest na etapie wprowadzania elektronicznego protokołu. Wszystko ma być nagrywane, od a do z. To ma skrócić postępowania. Nagrywanie jest dobre, bo będzie można wszystko zweryfikować. Poza tym strony bardziej się hamują podczas nagrywania. Takie rozprawy są spokojniejsze.
Z drugiej strony przy pisaniu orzeczenia sędzia będzie musiał odsłuchać np. 5 godzin nagrania (zapoznanie się z pisemnym protokołem trwać może godzinę), co kolosalnie wydłuży czas przygotowania do rozprawy. Także pełnomocników stron. Dlatego teraz wszystko się nagrywa, ale i tak przygotowuje się skrócony protokół. W tym roku program nagrywania rozpraw ma być w naszym sądzie wdrażany.
Zdarzają się takie błędy, nad czym ubolewam. Bywa też, że na rozprawę przeznaczy się za mało czasu. System komputerowy jednak już nam pokazuje, jak wygląda dzień wokandowy i nie da się już rozpisać spraw na ten sam termin.
Kontrola sprawowana nad sądami przez media jest podstawą demokracji. To że mogę być z ingerencji prasy czy artykułu niezadowolony nie oznacza, że będę dziennikarzom utrudniał dostęp do wiedzy. Media są potrzebne i ważne. Gdyby nie media, wiele złego by się w Polsce działo. Mają kontrolować, także sądy, a ja im tę kontrolę ułatwiam.
Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Hola hola jacy mieszkańcy Złotowa? Chyba ich promil!!!!
Haha ha
No widzisz, a pod sądem rejonowym latem zmanipulowani przez poprzednią władzę, manifestowali swoją zgodę na to, żeby sądy działały jak dotychczas, po staremu.
Ti przecież oczywiste. Czy mówię, że sędziowie? Kaczor ma niestety rację, że sądownictwo w PL woła o pomoc. A wracając do wpisu powyżej, a znam kilka przypadków, sąd zupełnie bez żadnego wcześniejszego sprawdzania pozwu powoda o zapłatę, wydaje nakaz pozwanemu. Powinno być tak, że sąd wzywa na posiedzenie samego tylko autora pozwu, oszczędzając stresu i nerwów Bogu ducha winnemu pozwanemu. Jedźmy dalej - czy wiecie, że sąd nie sprawdza też prawdziwości adresu, jakim posługuje się powód? Praktycznie wystarczy mu zmyślony adres. Sąd wysyła nakaz zapłaty, pozwany nic o niczym nie wie. Nadmieniam, że Poczta Polska nie przekierowuje przesyłek sądowych. Pozwany nie odbiera listów, no bo tam nie mieszka. Sąd uznaje list mimo to za doręczony i uruchamia komornika. Niczego nie świadomy pozwany, nagle zauważa zero na koncie osobistym.
Tym się różni Czesiu od ciebie, że on ma odwagę mówić co myśli, a ty rżniesz w gacie, chociaż jeszcze nic nie powiedziałeś.... Jak w dawnej piosence za czasów PRL
A gdzie zgodność z prawem naturalnym i sumieniem w niezawisłości ....?
Oj czesiu czesiu zaraz bedz scigany Listem gonczym haha
Dam 1000 PLN za namiar na Czeska muszę z nim porozmawiać
Sense of humor ;)
Czesiu może bys sie wkoncu mógł przymknąć????!!!
KK i KC, a także KPK są tak skonstruowane, że za to samo jednego można uniewinnić, drugiego skazać na dożywocie, wszystko zależy od jaki prowadzący sprawę ma humor, którą nogą rano wstanie, czy żona nie wykrochmaliła jemu kalesony w kroku. Wszystko wg. bolszewickiej zasady ,,dajcie mi człowieka a paragraf na niego znajdę (albo nie)""
To nie sędziowie ustalają przepisy- robi to sejm w formie ustaw
Pewnie tak, bo trudno kogoś lubić, nie mogąc na nim polegać.
Wiele idiotyzmów szkjodliwych dla obywateli jest w przepisach dot. postępowań sądowych. Przykładowo, każdy wariat, oszust może o dowolną kwotę (np.milion zł) pozwać kogokolwiek. Wspaniałomyślny Sąd wysyła takiemu nieborakowi nakaz zapłaty miliona złotych, z prawem do wniesienia sprzeciwu w ciągu 7 dni. Strach pomyśleć, jeśli pozwany jest za granicą, na wakacjach, lub zmienił adres. Wtedy dowiaduje się, że komornik wsiadł mu na firmę, dom, mieszkanie. Doprawdy, Polska to niebezpieczny kraj. O dziwo, niebezpieczeństwo czyha ze strony wymiaru sprawiedliwości.
Prowadził moją sprawę spadkową super gość.
bardzo porządny sędzia pozdrawiam z Jastrowia
,,Nie trzeba mnie lubić (to do petentów), ale można na mnie polegać (to do przełożonych)""
Z treści artykułu wynika coś wręcz odwrotnego, lojalny i dyspozycyjny w stosunku do przełożonych i aktualnej władzy, jak żołnierz. Uważa że jego zadaniem jest wykonywanie poleceń, bez żadnego sprzeciwu i refleksji. Czy stosowane prawo jest prawem nie podlega dyskusji.
Prezes na "zamowienie"totalnej opozycji oraz resortowych redaktorow. Nawet nie próbuje być apilityczny.
Czyli Pan Prezes złotowskiego Sądu jest za, a może nawet przeciw. Za czasów PRL niektórzy sędziowie i prokuratorzy (np. Piotrowicz, dziś poseł PiS) też uważali że są ,,od stosowania prawa, a nie od komentowania"",,gdy coś staje się prawem, muszę je stosować .... Nawet jeśli ustawa jest niezgodna z konstytucją, istnieje obowiązek jej stosowania"" ,,jeśli nawet on nie stwierdzi [TK] niezgodności z konstytucją, to powinniśmy domniemywać zgodność ustawy z konstytucją"" ,,Masa osób uważa, że część zmian w sądach jest tak daleko idąca, że jednoznacznie narusza konstytucję. Ja bym tak daleko nie poszedł"". Poglądy jednoznaczne, zgodne ze ,,słuszną linią partii"", można oczekiwać szybkiego awansu. PS - kiedy mieszkańcy Złotowa w listopadzie ub. roku stawali w obronie niezawisłości sądownictwa w Polsce pod drzwiami sądu jego Prezes tak był zapracowany że ... tego nawet nie zauważył.
Prezes Sądu w Złotowie to świetny prawnik, jest bardzo pracowity, ma duże zdolności w myśleniu analitycznym, świetnie zarządza współpracownikami, ma ogromną kulturę osobistą,
Hola hola jacy mieszkańcy Złotowa? Chyba ich promil!!!!
Haha ha
No widzisz, a pod sądem rejonowym latem zmanipulowani przez poprzednią władzę, manifestowali swoją zgodę na to, żeby sądy działały jak dotychczas, po staremu.