– Pszczelarzymy na tym terenie już od 80 lat – mówił podczas jubileuszu Koła Pszczelarzy w Złotowie jego prezes, Tadeusz Kurant.
Uroczystość odbyła się w sali wiejskiej w Nowej Świętej. Wśród zaproszonych gości znaleźli się członkowie Koła – pszczelarze wraz z rodzinami, wójt gminy Złotów Piotr Lach, a także przedstawiciele Regionalnego Związku Pszczelarzy Wielkopolski Północnej w Chodzieży: prezes Marek Komasiński oraz delegat do Krajowego Zarządu Polskiego Związku Pszczelarskiego Krzysztof Górny.
Historię złotowskiego Koła przypomniał Konrad Kaczmarek, który wstąpił do niego 55 lat temu. W latach 90. pełnił funkcję prezesa.
Podczas jubileuszu wręczono najwyższe odznaczenie Polskiego Związku Pszczelarskiego - statuetkę ks. dr. Jana Dzierżona. Otrzymał ją Wojciech Sołtysiak, który przez 25 lat był prezesem Koła. Ze względu na trudne warunki pogodowe nie mógł jednak dotrzeć na uroczystość – statuetkę w jego imieniu odebrał brat, Maciej Sołtysiak.

To najwyższe wyróżnienie, jakie można otrzymać w strukturach Polskiego Związku Pszczelarskiego. Przyznawane jest corocznie wybitnym pszczelarzom za szczególne osiągnięcia oraz działalność społeczną na rzecz Związku. Wojciech Sołtysiak został uhonorowany jako 980. osoba w kraju
Reklama
– podkreślano podczas ceremonii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Swięta i Nowa Święta to nawet zabawni ludzie tam mieszkają.Piszę oczywiście o "starszym pokoleniu",które jeszcze pamięta snopiwiązałkii,młócenie w stodole,chodzenie po rżysku i stawianie sztyg..To była cięzka fizyczna praca,ale na wszystko był czas.A jakie wesela wiejskie wyprawiano!!! Pól wsi się bawiło,a druga połowa bramy robiła.Co metr młodzi wysiadali z samochodu i miód rozdawali:)Tak się wieś bawiła.Na swoim i za swoje.Za cięzką pracę.Kto pamięta,ten tęskni- bo wtedy miód inaczej smakował...
Swięta i Nowa Święta to nawet zabawni ludzie tam mieszkają.Piszę oczywiście o "starszym pokoleniu",które jeszcze pamięta snopiwiązałkii,młócenie w stodole,chodzenie po rżysku i stawianie sztyg..To była cięzka fizyczna praca,ale na wszystko był czas.A jakie wesela wiejskie wyprawiano!!! Pól wsi się bawiło,a druga połowa bramy robiła.Co metr młodzi wysiadali z samochodu i miód rozdawali:)Tak się wieś bawiła.Na swoim i za swoje.Za cięzką pracę.Kto pamięta,ten tęskni- bo wtedy miód inaczej smakował...