Rzutki startują z prędkością 100 km/h, on ma ułamki sekundy i żelazną głowę. Łukasz Ławniczak – świeży mistrz Polski amatorów w trapie olimpijskim – do podium doszedł z leśnych ścieżek. 10 tysięcy strzałów rocznie, żmudne automatyzmy i trening mentalny, który wycina hałas świata do jednej wewnętrznej myśli: traf. Zakrzewianin celuje wyżej niż zdobyte już złoto
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 100% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chodzą słuchy że z doopy strzela jeszcze szybciej.
Ślepakami to twoj stary strzelał dlatego taki niewypał z ciebie.
Mój stary to twoja stara
Dać mu robotę na granicy ,niech strzela do ruskich dronów .Marnuje się talent,niech pan poseł załatwi mu etat.
i to jest słuszna koncepcja!
Chodzą słuchy że z doopy strzela jeszcze szybciej.
Ślepakami to twoj stary strzelał dlatego taki niewypał z ciebie.
Mój stary to twoja stara