Reklama

Z fotoradarem w Jastrowiu było bezpieczniej na krajówce

31/01/2018 14:00
Liczba wypadków i kolizji na drodze krajowej rośnie. Szczególnie tragiczny był ubiegły rok, w którym pod kołami samochodów zginęło dwóch pieszych

Droga krajowa, a tak właściwie to dwie drogi, gdyż przed Jastrowiem łączą się 11 i 22, przebiegające przez miasto, od dawna są utrapieniem mieszkańców. Na odcinek ten narzekają także kierowcy. Szczególnie ci, którzy latem wpadają w jastrowskie „wąskie gardło” w drodze nad morze i są zmuszeni odstać swoje w długich korkach. Takie niedogodności, podobnie jak hałas i spaliny, to jednak problemy poboczne. Na pierwszym planie jest bezpieczeństwo, a z tym nie jest najlepiej, co pokazał ubiegły rok.

Piesi w niebezpieczeństwie

W 2017 r. zdarzeń drogowych odnotowanych przez policję na drodze krajowej nr 11 w gminie Jastrowie było aż 46. Trzy z nich, ze względu na poważne obrażenia osób biorących w nich udział, zakwalifikowano jako wypadki. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że nie jest tak źle, lecz niestety dwa z nich były śmiertelne, a ofiarami zostali mieszkańcy Jastrowia, którzy pieszo próbowali przekroczyć jezdnię. Do obu tragicznych zdarzeń doszło w podobnych okolicznościach: potrąceni zostali dorośli mężczyźni przechodzący przez jezdnię już po zmierzchu. Oprócz tego wypadki łączy to, iż piesi nieprawidłowo przekraczali drogę. Jastrowianin, który zginął 16 marca przechodził przez drogę, wówczas jeszcze ulicę Żymierskiego, w miejscu niedozwolonym i został potrącony przez ciężarówkę.

Reklama

Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 89% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem. Zaloguj się i subskrybuj treści portalu [[pay]]

Natomiast w wypadku, do którego doszło 2 października mężczyzna, który był na przejściu dla pieszych na ul. Gdańskiej został najpierw potrącony przez samochód osobowy, aby potem jeszcze, w wyniku uderzenia, wpaść pod koła ciężarówki poruszającej się po przeciwległym pasie ruchu. Tak kierowcy biorący udział w zdarzeniu, jak i nagranie, którym dysponuje prokuratura, wskazują, że mężczyzna przez przejście przebiegał zamiast przechodzić. Brak zachowania ostrożności przez pieszych nie zmienia jednak faktu, że osoby te zginęły właśnie na drodze krajowej. Co więcej, do kolejnego potrącenia na przejściu doszło już na początku tego roku. Tym razem w niebezpieczeństwie znalazł się 10–letni chłopiec. Na szczęście skończyło się tylko na stłuczeniach. Także wśród pozostałych zdarzeń ujętych w statystyce na 2017 r. można znaleźć takie, które wiązały się z zagrożeniem dla przechodniów. Na przykład kolizję z 4 maja, kiedy to za wiaduktem, na wysokości cmentarza, ciężarówka najechała na tył samochodu osobowego, który zatrzymał się przed przejściem, aby przepuścić przechodniów. W wyniku uderzenia auto zostało wypchnięte na przeciwny pas ruchu. Na szczęście nikt wtedy poważniej nie ucierpiał.

Reklama

W marcu mężczyzna nie miał szans w zderzeniu z TIR–em

Dlaczego jest gorzej?

Ta ponura statystyka za miniony rok wypada jeszcze gorzej jeśli porównać ją z latami wcześniejszymi. Z danych, które udostępniła nam komenda powiatowa policji wynika, że po 2015 r. nastąpił znaczny wzrost liczby zdarzeń drogowych, do których dochodzi na krajowej 11. W 2014 i 2015 było ich odpowiednio 23 i 30, a w następnych dwóch latach 44 i 45. Z czego wynika taka różnica? Najprostsza odpowiedź wiąże się z faktem, że od 1 stycznia 2016 r. w życie weszły zmiany prawne, zabraniające korzystania z fotoradarów przez straże miejskie. Dotknęło to m.in. Jastrowia, w którym strażnicy musieli zaprzestać kontrolowania prędkości kierowców. Wówczas zmiany te uzasadniano tym, że straże wykorzystywały takie uprawnienia do nabijania kasy gminnej, często zaczajając się z fotoradarami w miejscach, za którymi niekoniecznie przemawiała troska o bezpieczeństwo uczestników ruchu lub pieszych, ale właśnie chęć złapania kierowcy i wystawienia mandatu. I choć wiele osób przyjęło to z ulgą, to Karolina Wiśniewska, komendant straży miejskiej w Jastrowiu zwraca uwagę, że statystyka wypadków i kolizji pokazuje, iż ich działania miały sens i przekładały się na bezpieczeństwo mieszkańców miasta. Także niektórzy czytelnicy portalu zlotowskie.pl wskazywali, że kierowcy, widząc brak fotoradaru i mając z radia CB sygnał „mobilki przez Jastrowie macie czysto” potrafią pędzić nawet 90 km/h. Nadmierna szybkość i brak uwagi to nie jedyne grzechy kierowców przejeżdżających przez miasto. Pod względem nieostrożności oraz lekceważenia prawa trudno pobić 24–letniego kierowcę, który w pewną lipcową noc spowodował kolizję na ul. Roosevelta. Mieszkaniec powiatu radomskiego nie dość, że nie posiadał uprawnień do prowadzenia samochodu, to był dodatkowo pod wpływem alkoholu. Jakby tego było mało, okazało się jeszcze, że jest poszukiwany nakazem sądowym w celu doprowadzenia do więzienia.

Reklama

Wyniki sondy przeprowadzonej na portalu kilka dni temu

Postawić fotoradar?

Mniej więcej takie pytanie zadaliśmy w sondzie zamieszczonej na naszym portalu. Z przeszło 300 osób, które zagłosowały, prawie połowa odpowiedziała, iż nie jest za tym, aby na drodze krajowej przebiegającej przez miasto stanął fotoradar. Około 46% respondentów było natomiast za takim pomysłem i tylko 4,5% zaznaczyło odpowiedź „Nie mam zdania”. Zdania są więc podzielone mniej więcej po połowie, choć należy zaznaczyć, że głosujące osoby nie znały jeszcze danych odnośnie liczby wypadków w poszczególnych latach. Zamieszczane przez internautów komentarze pokazały, że część osób, które wypowiedziały się przeciwko fotoradarowi, wiąże to z negatywną oceną działań straży miejskiej. Ci „za” wskazywali natomiast, że najlepszym rozwiązaniem byłby odcinkowy pomiar prędkości. Pojawiały się także głosy, że jedyną rzeczą, która może realnie wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa jest budowa obwodnicy. Ta jednak, jak wiadomo, nie jest póki co w planach Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i mimo zabiegów ze strony samorządowców temat ten na razie pozostaje jedynie życzeniem mieszkańców. Straszak w postaci fotoradaru wydaje się więc, póki co, dobrym rozwiązaniem.

Reklama

Droga sprawa

Straż miejska urządzenie do pomiaru prędkości wciąż posiada, ale przepisy nadal zabraniają jej z niego korzystać i nic nie wskazuje, aby miało się to w najbliższym czasie zmienić. Jedynie policja może w tej chwili posługiwać się fotoradarami i Karolina Wiśniewska wspomina, że był nawet pomysł, żeby przekazać im ten sprzęt. Rozmowy w tej kwestii prowadziła nawet z osobami z komendy wojewódzkiej, ale ostatecznie zakończyły się one fiaskiem. Powodem były pieniądze. Jak podaje komendant straży miejskiej z Jastrowia, nie chodziło o cenę przekazania fotoradaru, ale miedzy innymi o koszty jego eksploatacji. Po pierwsze trzeba płacić za legalizację urządzenia, a po drugie potrzeba osób, które zajmą się jego obsługą. Te same argumenty mogą dotyczyć ewentualnego zakupu przez policję stacjonarnego fotoradaru, który w tej chwili jest najczęściej spotykany na polskich drogach.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nie Jastrowiak - niezalogowany 2018-02-03 22:02:45

    Obwodnica jest koniecznie potrzebna !!! i to jest najlepsze rozwiązanie, i kropka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xxx - niezalogowany 2018-02-02 09:43:01

    Na pewno było by bezpieczniej, jak nauczylibyście się przechodzić przez ulicę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jh - niezalogowany 2018-02-01 20:44:16

    Doświetlenie przejść a sygnalizacja świetlna to dwie różne sprawy. Poza tym to nie GDDKiA finansuje te lampy a gmina i Enea. Pisano już też tutaj.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama