Reklama

Budowlanka się sypie

14/10/2016 19:15
Jak to jest w budowlance? Henryk Pawlicki: – Fachowcy mówią, że my jesteśmy nieudacznicy, że za takie stawki robimy i odchodzą. Wojciech Pająk: – Potworzyli komputerowców i ludzi bez fachu. To jest błąd oświaty, nie nasz

31 sierpnia naukę zawodu w zakładzie malarsko–tapeciarskim Karola Pufala ukończyło czterech uczniów. Jeden z nich zostaje w kraju, trzech wyjeżdża na Zachód.

Wolą trzy miesiące tam pracować, potem tu nie pracować i tak jeździć. Bez względu na to, czy będą tam na czarno, czy nie. Nie patrzą na to, co będzie za trzydzieści lat

– mówi ich mistrz.

Z dnia na dzień nie wie się, kto przyjdzie

– dodaje prezes Spółdzielni Rzemieślniczej „Krajna” w Złotowie Henryk Pawlicki.

Przychodzi pracownik i mówi, że dzisiaj jest ostatni dzień w pracy. W ubiegłym roku trzech moich najlepszych wyjechało: 2 do Szwecji, a 1 do Niemiec. Oczywiście zdali egzamin czeladniczy, a dwóch nawet mistrzowskie, za które zapłaciłem i przygotowałem. My uczymy i ponosimy koszty, a inni mają pracowników z kwalifikacjami za darmo

Reklama

– kontynuuje Karol Pufal. Paweł Matuszyk na razie „takich numerów” nie miał. Ma grono stałych pracowników, ale ze znalezieniem nowych jest problem.

Pytałem młodego po szkole, czy chce przyjść do pracy. Powiedział, że na razie nie. Odezwie się w październiku, listopadzie… Gdy na Zachodzie będzie trudniej o pracę?

Z szacunków rzemieślników, z którymi rozmawialiśmy wynika, że mogliby zwiększyć zatrudnienie o 20%. Tyle że chętnych do pracy nie ma.

Błąd w szkole

W Polsce mamy kilka razy więcej szkół wyższych niż w krajach Zachodu, do których aspirujemy. Nasza oświata rozmienia się na drobne. Tak jakby pójście do liceum, a potem zdobycie tytułu magistra było receptą na długie i szczęśliwe zawodowe życie. Nic bardziej mylnego.

Reklama

Potworzyli komputerowców i ludzi bez fachu. To jest błąd oświaty, nie nasz

– uważa Wojciech Pająk, który dobrze zna rynek budowlany w Złotowie. Jego zdaniem robotnik był i jest podstawą polskiej gospodarki. Jak chciał się uczyć, to zawodówka nie była tu żadną przeszkodą.

Rządzący powoli dostrzegają ten problem i zaczynają promować szkolnictwo zawodowe. Nie łatwo jednak będzie zatrzymać tę rozpędzoną machinę. Raz, że trzeba podnieść prestiż zawodów rzemieślniczych, a dwa – powstrzymać dyrektorów szkół przed często ślepą pogonią za uczniem.

Reklama

Bo dziś o kierunkach kształcenia nie decyduje rynek pracy, ale dyrektorzy, a dla nich liczy się to, że szkoła dostanie pieniądze. Liczy się sztuka

– Karol Pufal powołuje się na doświadczenie zdobyte podczas pracy w Wojewódzkiej Radzie Rynku Pracy w Poznaniu.

Gdy dyrektorzy proszą nas o opinię na temat nowych kierunków, to mnie szlag trafia. Udziwniają tę ofertę tylko po to, żeby chwycić sztukę i mieć ucznia, dla pieniędzy

– starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Złotowie przypomina, że za uczniem idzie subwencja oświatowa. Im więcej podopiecznych, tym placówka ma więcej pieniędzy.

Reklama

Czy musi być pięć klas w „Ekonomie”? Odpowiedź dyrektora brzmi: bo młodzież tak chce. Ale co z tego?

– K. Pufal nie kryje wzburzenia. Czy młodzież chce być bezrobotna? Czy ktoś absolwentom gimnazjów mówi, że technik ekonomista jest w czołówce zawodów „produkujących” bezrobotnych?


W dalszej części przeczytasz jeszcze:

Zapłacisz, to wrócą – Dasz 35 zł na godzinę, to przyjdę do pracy – takie żądanie przez telefon stawia mieszkaniec Krajenki. To przejaw tego, o czym...

Najtańszy jest najlepszy – Zdaniem naszych rozmówców problem na rynku budowlanym zaczyna się „na górze”. Tak w przypadku szkolnictwa, jak i stawek za płacę...

Reklama

Zachęcamy do dalszego czytania. Zostań naszym stałym czytelnikiem[[pay]].


Każdy by chciał zostać kierownikiem, a rzemieślników brakuje

– zauważa właściciel firmy budowlanej Dariusz Skubida. Jego syn po szkole także zamierza wyjechać na Zachód. Już mu to zapowiedział.

No i zabrakło ludzi z fachem na rynku? Zabrakło. Ci co byli wyjechali i do widzenia – pustka się zrobiła

– podsumowuje W. Pająk.

Spółdzielnia Rzemieślnicza „Krajna” radzi sobie z tym problemem, bo zrzesza grono lokalnych firm.

Po prostu przerzucamy ludzi. Podpisałem umowę na remont biblioteki w Jastrowiu, wpuściłem tam Pietrykowskiego, ale wiem z góry, że będę musiał mu dać posiłki. Na szczęście pracę w Zakrzewie kończy Matuszyk, to go tam przerzucę. Po to jest spółdzielnia

Reklama

– wyjaśnia H. Pawlicki.

W tym roku szkolnym na dualną naukę zawodu (teoria w szkole, praktyka w zakładzie rzemieślniczym) w zawodzie monter (dawniej malarz) zgłosiło się dwóch chłopców. Podobnie jak w zawodzie murarz. Z całego powiatu.

Oferty pracy z I półrocza tego roku:

murarz – 9, murarz – tynkarz – 3, brukarz – 10, kamieniarz – 1, dekarz – 1, tynkarz – 2, hydraulik – 2, monter stolarki budowlanej  – 1

Zapłacisz, to wrócą

Dasz 35 zł na godzinę, to przyjdę do pracy

– takie żądanie przez telefon stawia mieszkaniec Krajenki. To przejaw tego, o czym od jakiegoś czasu mówią ekonomiści – zaczyna się rynek pracownika. Ludzi do pracy jest tak mało, że to oni będą dyktować warunki, na jakich będą pracować.

Reklama

Mówią, że my jesteśmy nieudacznicy, że za takie stawki robimy i odchodzą. Dużo jest takich

– opowiada H. Pawlicki z „Krajny”.

On sobie życzy na dzień dobry 20–30 zł, jak my mamy końcową stawkę 20 zł. Jak mamy mu tyle zapłacić?

– zachodzi w głowę.

I to jest problem, bo oczekiwania stron często są nie do pogodzenia.

Nie stać mnie, by zapłacić pracownikowi 20 zł

– Dariusz Skubida mówi wprost.

Tak nisko nie upadłem, żeby pracownik narzucał mi swoje warunki. Negocjujemy, oczywiście, ale nie ma narzucania. Jestem w stanie zrezygnować z jakiejś usługi, ale nie pozwolę, by mi ktoś coś narzucał

Reklama

– obrusza się, gdy wspominam o „rynku pracownika”. W zamian przypomina o Ukraińcach. – My jeździmy do Niemiec, a do nas będą przyjeżdżać ci ze Wschodu. Coraz więcej moich kolegów zatrudnia obcokrajowców i ja też poważnie o tym myślę. W przyszłym roku prawdopodobnie też tak zrobię. Polacy nie chcą pracować przez ten program 500 plus – złotowianinowi brakuje do pracy 10–15 osób. Część zleceń wykonuje podwykonawcami. Zwykle jego stawka oscyluje w granicach 14 zł za godzinę. To kwota podobna do tego, co obiecał nam rząd. Od stycznia stawka minimalna wzrośnie do 13 zł za godzinę pracy.

Nie wiem, dlaczego uciekają za granicę. Tutaj można lepsze pieniądze zarobić

Reklama

– przekonuje przedsiębiorca.

Wielkopolskie jest jednym z bogatszych województw w kraju. Po co jechać za granicę, skoro można być na miejscu i równie dobrze sobie żyć?

Można, ale na podobną wypłatę trzeba pracować dłużej.

To bzdura, że pracownik pójdzie za takie pieniądze. Dlatego u mnie jest akord, jak prawie wszędzie w budowlance. Ile zrobisz, tyle masz

– zauważa Karol Pufal.

Z kolei Henryk Pawlicki zaskakuje nową tezą:

Nie brakuje ludzi! Ludzie są, tylko inwestor musi godnie płacić. Wtedy ludzie wrócą do nas. Zawsze się do domu wraca…

Reklama

Najtańszy jest najlepszy

Zdaniem naszych rozmówców problem na rynku budowlanym zaczyna się „na górze”. Tak w przypadku szkolnictwa, jak i stawek za płacę.

Rynek psuje ustawa o zamówieniach publicznych

– mówią chórem. Cena nie stanowi już jedynego kryterium wyboru oferty, ale tylko z pozoru. Co z tego, że są tam takie pozycje jak okres gwarancji czy oświadczenie, że zatrudnia się pracowników na stałe?

Wszyscy piszą, że dają maksymalną gwarancję i że mają ludzi do pracy. A kto to później sprawdzi? Inwestor? Jego to nie interesuje. I tak decyduje cena

– udowadnia Karol Pufal.

Zwłaszcza w samorządach, które często niedoszacowują swoich zadań.

Ktoś dla urzędu robi kosztorys inwestorski i tam pisze bzdury. Najczęściej jest tak, że robi kosztorys, idzie do inwestora, a ten mówi, że ma na to zadanie nie 200 tys. zł, tylko 100 tys. zł i wtedy zaczyna się wykreślanie. Na pałę. A jak przyjdzie do roboty, to piszą, że musi być wykonane zgodnie ze sztuką budowlaną. I że jest gwarancja

– skarżą się panowie.

Jak by w samorządach byli mądrzy, to by dbali, by lokalni mieli pracę. Takie na przykład ocieplenie Zespołu Szkół Samorządowych nr 1 w Złotowie przegrałem o 35 tys. złotych. I kto to robi? Podwykonawcy. To by chociaż zapisali w specyfikacji, że podwykonawcami powinny być miejscowe firmy

– uważa prezes Pawlicki.

To wszystko sprawia, że rynek pracy, choć mógłby rosnąć, kurczy się. Czy to oznacza, że skoro fachowców brakuje, to stawki wzrosną? Być może. Ale równie prawdopodobne jest, że pracę, której nie chcą Polacy, wezmą np. Ukraińcy. Dla nich 13 zł brutto na godzinę to niezły pieniądz.

Liczby osób bezrobotnych posiadających zawody z zakresu prac budowlanych zarejestrowanych w tym roku w Powiatowym Urzędzie Pracy w Złotowie:

technik budownictwa – 15, murarz – 73, murarz – tynkarz – 1, kamieniarz – 2, betoniarz – 4, betoniarz – zbrojarz – 13, cieśla – 1, cieśla szalunkowy – 1, stolarz budowlany – 5, dekarz – 3, posadzkarz – 5, hydraulik – 19, monter instalacji i urządzeń sanitarnych – 3, monter sieci wodnych i kanalizacyjnych – 1, technolog robót wykończeniowych w budownictwie – 1, monter zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie – 9, malarz– tapeciarz – 15, malarz budowlany – 12.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jan - niezalogowany 2017-07-04 05:37:46

    Tyle godz to w obozie się pracuje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jan - niezalogowany 2017-06-18 14:42:37

    Co Ty nie powiesz?! Przychodź - od razu masz pracę! Nie mniej niż 2500 za 200-230 godzin.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Xxzz - niezalogowany 2016-11-27 00:15:57

    Ostatnio jakoś nie ma ofert pracy dla budowlańców, wiec nie wiem o co te pretensje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama