Maraton to triumf pożądania nad rozumem. Pożądasz kolejnego biegu, lepszego czasu, następnych kilometrów, kolejnej dziesiątki i setki maratonów. - Dystans przychodzi z czasem – wyjaśnia Dariusz Mańkowski, który jako pierwszy długodystansowiec w powiecie zagościł niedawno w światowym rankingu megamaratończyków 300+
Za młodu nie biegał, jeśli nie było takiej potrzeby. W szkole średniej, w Zespole Szkół Rybołówstwa Morskiego w Darłowie, z biegów miał w najlepszym razie „trójkę”. Przed 30. rokiem życia biegowe plany pokrzyżował mu zakupiony Fiat 126P, który wydawał się idealnym rozwiązaniem na wypad do oddalonego o 300 metrów sklepu. Biegać zaczął 1 stycznia 1995 roku jako 28– latek. Życiowa zmiana była efektem noworocznego postanowienia, mającego przeciwdziałać zbytniemu „przybieraniu na konstrukcji”. I trwa po dziś dzień.
– Przez pierwsze pięć lat biegałem „krótkie” dystanse: piątki, dziesiątki, piętnastki. Nowy rozdział zaczął się w październiku 2000 roku, kiedy w Poznaniu straciłem swoją maratońską cnotę – rozpoczyna Dariusz Mańkowski, który od tamtej pory nie opuścił żadnego maratonu, rozgrywanego w stolicy Wielkopolski.
– Jechałem tam na stopa i trochę spóźniłem się na zapisy. Spóźnił się też jakiś student szkoły oficerskiej z Wrocławia, który stwierdził, że jeśli nie pobiegnie, to nie ma co wracać do jednostki. Pomyślałem, że muszę zrobić to samo i też podałem się za żołnierza z rozkazem ukończenia maratonu. Na szczęście okazała się to skuteczna taktyka i tak zaczęła się moja przygoda – wspomina Darek, który jak na debiut zrobił świetny czas: 3,26. Problemy zaczęły się w drodze powrotnej, przy próbie opuszczenia tramwaju. Nogi odmawiały posłuszeństwa, a zejście ze schodów okazało się niewyobrażalną torturą. Schodził tyłem, tak mniej bolało. Na swoim drugim maratonie, w Lęborku, poznał Mirosława Lasotę, utytułowanego supermaratończyka z Wałcza, który wraz z małżonką Ireną, jako jedni z pierwszych Polaków, przebiegli wspólnie Spartathlon, czyli ultramaraton na dystansie 246 km, z Aten do Sparty. Zaczęli biegać wspólnie, kilka maratonów rocznie, choć ciężko było im dotrzymać kroku. Długodystansowa znajomość trwa w najlepsze do dzisiaj, państwo Lasotowie byli zresztą niedawno gośćmi XIII Maratonu Jastrowskiego.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Maniek to spoko gość
Maniek to spoko gość