Reklama

Dzieci nie są nasze

07/04/2013 00:00
Regionalna Izba Obrachunkowa zażądała zmiany budżetu Złotowa. Miasto nie chciało płacić na niepełnosprawne dzieci?

26 marca Rada Miejska Złotowa zmieniła budżet miasta na bieżący rok. 110 tysięcy złotych dotacji na funkcjonowanie Niepublicznego Punktu Przedszkolnego Specjalnego „Marcinek” to za mało – orzekła Regionalna Izba Obrachunkowa. O pomoc do niej 16 stycznia zwrócił się Tadeusz Łukasik, prowadzący punkt przedszkolny. – Wyczerpałem możliwość komunikacji z burmistrzem – twierdzi terapeuta.

Dlaczego miasto zaplanowało na ten cel za mało pieniędzy? Odpowiedzi burmistrz Stanisław Wełniak udzielił już we wrześniu ubiegłego roku: - Dzieci w tym przedszkolu będą z Lipki, Zakrzewa czy innych miejscowości powiatu i my dotacji na te dzieci wprost nie dostajemy, a gmina nie musi mi jej przekazać. Wobec tego my tego w budżecie nie zaplanujemy.
Okazało się, że burmistrz racji nie miał. – To Złotów powinien ująć w subwencji dziecko z terenu Lipki. Będziemy wyjaśniać, dlaczego tego nie zrobiono – wójt Przemysław Kurdzieko powołuje się na odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej. Z porozumieniem, na mocy którego Lipka miałaby finansować pobyt dziecka ze swego terenu w NPPS „Marcinek” Złotów wystąpił w styczniu. Do jego podpisania raczej nie dojdzie. Inaczej jest w przypadku Krajenki. – My wpisaliśmy do budżetu około 100 tys. złotych na ten cel, bo bardzo ciepło przyjęliśmy tę inicjatywę – burmistrz Stefan Kitela potwierdza podpisanie porozumienia ze Złotowem.
Na piątkę dzieci uczęszczających do przedszkola specjalnego miasto dostanie subwencję. Około 120 tys. złotych. Nieważne, że tylko dwójka z nich jest ze Złotowa.

Burmistrz zły

Zdaniem Tadeusza Łukasika winny zamieszania z dotacją jest burmistrz Wełniak. – Niedofinansowanie nas wynikało albo z braku znajomości obowiązującego prawa, albo z chęci nierespektowania tych zapisów. Jesienią burmistrz zapowiadał, że nie zamierza prawa respektować i mam wrażenie, że jest bardzo konsekwentny – wnioskuje prowadzący przedszkole. Jego zdaniem przedszkole zrobiło wszystko co należało, by miasto mogło zaplanować dla niego dotację w wystarczającej wysokości. - Pan Łukasik złożył informację do 30 września i złożył sprawozdanie SIO o liczbie dzieci, które chodzą faktycznie – potwierdza skarbnik UM w Złotowie, Jadwiga Skórcz.

13 września T. Łukasik złożył do urzędu wniosek, podając w nim, że przedszkole zajmie się dziesiątką dzieci. Dziś jest ich siedmioro. – W informacji była taka liczba, a w sprawozdaniu miesięcznym z działalności była piątka dzieci, stąd pewnie ta rozbieżność. Teraz jest już w porządku – wnioskuje przewodniczący komisji finansów rady, Henryk Golla.
[[reklama]]
Nauczyć urzędnika

Tadeusz Łukasik twierdzi, że w porządku nie będzie. 19 marca wiceburmistrz poprosił o niezwłoczne podanie imiennego wykazu uczniów (i ich adresów), których NPPS Marcinek wykazał w systemie informacji oświatowej na dzień 30 września. - Mieli to trzy albo cztery razy. Raz dałem im to z własnej gorliwości, drugi raz w październiku na wniosek telefoniczny – mówi terapeuta. - Teraz dotacja będzie ustalana nie na poziomie dzieci ze Złotowa, ale tych wykazanych w SIO? A w oparciu o co? Informacje w SIO są podstawą dla ministerstwa edukacji i finansów do ustalenia subwencji dla miasta. Natomiast podstawą do udzielenia dotacji jest wniosek, który jednostka złożyła do samorządu – szybko dodaje, bo uważa, że burmistrz próbuje przerzucić winę za swoje błędy na innych.

T. Łukasik: - Może to mieć związek z koniecznością znalezienia doraźnego uzasadnienia dla Rady Miejskiej Złotowa potrzeby pilnej nowelizacji budżetu...

29 marca miasto przelało kolejną transzę dotacji na rzecz „Marcinka” – 17 tysięcy złotych. Mniej niż poprzednio. - Musieliśmy obciąć część dotacji, bo dwójce dzieci zmienił się stopień niepełnosprawności. W tej chwili miasto nie ma zaległości wobec przedszkola – podaje Jadwiga Skórcz.

Czwórka dzieci będących pod opieką „Marcinka” jest niepełnosprawnych w stopniu głębokim lub ma niepełnosprawności sprzężone. Dla tych drugich subwencja oświatowa mnożona jest przez 9,5. - Mamy już metryczkę i wiemy, że będziemy mieć dotację z subwencji – dodaje skarbnik.

Zapewnia też, że miasto na funkcjonowaniu przedszkola specjalnego nie straci finansowo. Wyłożone pieniądze każdorazowo do miejskiej kasy wrócą.

Łukasz Opłatek


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama