Reklama

Inwestycyjne koło

05/11/2015 16:45
Lotyński park, dawniej będący chlubą wsi, ma szansę odzyskać świetność. Tomasz Wrzeszcz, właściciel firmy Tomar, jest zainteresowany kupnem tego niemal 10-hektarowego kompleksu. Stawia jednak warunek – chce, by środki, które z tytułu sprzedaży zasilą gminną kasę, zostały spożytkowane na potrzeby Lotynia

Park, którego sercem kiedyś był pałac Hertzbergów, zniszczony w 1945 roku przez wojska sowieckie, czasy świetności ewidentnie ma już za sobą. Tym mieszkańcom wsi, którzy na co dzień nie zapuszczają się w jego zakątki dobitnie uświadomiły to fotografie Włodzimierza Choroszewskiego. Mieszkaniec Lotynia i przewodniczący okoneckiej rady miejskiej jednocześnie, prowadzący wtorkowe zebranie wiejskie, podczas którego dyskutowano o przyszłości parku, aktualną dokumentację zdjęciową zestawił z tą archiwalną. Na fotografiach pochodzących z jego rodzinnego archiwum (datowanych na lata osiemdziesiąte) widać było, że kompleks był niegdyś bardzo zadbany. Przystrzyżona trawa, scena muszli koncertowej w świetnym stanie, fontanna i ławki utrzymane w dobrej kondycji... Aktualny obraz parku od tego z ubiegłego wieku diametralnie się różni. Alejki praktycznie zniknęły w gąszczu samosiejek i trawy naznaczonych dzikimi wysypiskami śmieci, ławki, ogrodzenie i drewniana kładka są uszkodzone, po podeście muszli został tylko frontowy murek, a przy stawku... lepiej nie pisać, czym pachnie – o tym wszystkim, podpierając się prezentacją, z ubolewaniem opowiadał Włodzimierz Choroszewski.

Mieszkańcy Lotynia (w sali gimnazjum zjawiło się około trzydziestu osób), nie przyszli jednak utyskiwać nad stanem parku, a rozmawiać o szansie na jego – z pewnością bardziej świetlaną – przyszłość.

Reklama

Gmina pieniędzy nie ma

A przynajmniej nie na odrestaurowanie parku. - Marzy się nam, by park wiejski choć w części przypominał ten sprzed lat – Włodzimierz Choroszewski wyraził społeczne nadzieje. Te przez lata nie miały szansy się spełnić. - Wiele razy postulowaliśmy w gminie, by zająć się tym tematem, ale jak widzicie żadnych działań dotąd nie udało się podjąć. Burmistrzowie kolejno obejmujący po sobie władzę nie „udźwignęli” tego tematu. Urzędująca burmistrz decyzji o renowacji parku też nie podejmie, bo gmina nie ma na to pieniędzy – uzmysławiał przewodniczący rady. Przechodząc przez argumenty finansowe doszedł do „światełka w tunelu”, którym jest Tomasz Wrzeszcz, właściciel firmy Tomar, wstępnie zainteresowany kupnem kompleksu pozostającego pod opieką Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Włodzimierz Choroszewski przyznał, że powierzenie parku opiece konkretnego gospodarza jest dobrym pomysłem. - Zwłaszcza, że nie ma już osób, które chciałyby go sprzątać w czynie społecznym – zauważył.

Miejsce z potencjałem

Zmiana właściciela – o ile do niej dojdzie – będzie kolejną. Do 1992 roku park liczący niemal 10 hektarów pozostawał własnością Stacji Hodowli Roślin. Po likwidacji Państwowych Gospodarstw Rolnych przejęła go Agencja Nieruchomości Rolnych, a w 2003 roku, za czasów burmistrza Romualda Duszary, kompleks, którego wartość oszacowano na ponad 103 tysiące złotych, został przejęty na mienie komunalne i stał się własnością gminy Okonek. Teraz ma szansę trafić w ręce Tomasza Wrzeszcza. Ten podczas wtorkowego spotkania, zorganizowanego przez sołtys i radę sołecką Lotynia, zapewniał, że decydując o sprawach dotyczących zagospodarowania parku będzie się kierował sugestiami mieszkańców wsi, np. wyborem rejonu, który w pierwszej kolejności zostanie uporządkowany. - Miejsce jest ciekawe, ma spory potencjał – mówił szef Tomaru, zaznaczając jednocześnie, że doprowadzenie go do stanu z lat `80 przynajmniej na razie jest poza jego zasięgiem.

Reklama

- Myślę przede wszystkim o wysprzątaniu terenu – wyjaśnił. Zastrzegał również, że park – o ile go kupi – będzie otwarty dla mieszkańców wsi, jak każdy tego typu miejski kompleks – w określonych godzinach, a nie całodobowo, co zapobiec ma dewastacji.

Tomasz Wrzeszcz chce kupić park, stawia jednak bardzo konkretny warunek

Tak, ale...

Tomasz Wrzeszcz zaznaczył jedną istotną rzecz – jest zainteresowany kupnem parku, pod warunkiem jednak, że pieniądze z tytułu sprzedaży, jakie zasilą budżet gminy, spożytkowane zostaną na potrzeby Lotynia. - W innym przypadku od razu wycofuję się z deklaracji kupna – zaznaczył. Włodzimierz Choroszewski prognozował, że z uściśleniem tej kwestii nie powinno być problemu, ponieważ bieżąca polityka gminy jest taka, że pieniądze pozyskane w związku ze zbyciem nieruchomości w danej miejscowości wydatkowane są na jej rzecz. A potrzeb w Lotyniu nie brakuje. Budowa świetlicy wiejskiej, wykonanie kanalizacji przy ul. Polnej, utwardzenie drogi gminnej za halą sportową, wykonanie oświetlenia fragmentu ul. Dworcowej oraz ul. Kwiatowej... Można by jeszcze wymieniać.

Reklama

W całej sprawie jest jednak pewien szkopuł. Park nie może zostać sprzedany w sposób inny niż w drodze przetargu. Tryb ten, z uwagi na możliwość pojawienia się zainteresowanego z zewnątrz, nie do końca przypadł uczestnikom zebrania do gustu, którzy oczekują, że kompleks pozostanie w rękach „swojego”. Licząc, że tak się stanie, jednogłośnie wyrazili zgodę na sprzedaż parku.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama