Jezioro Sławianowskie, zwane też Wielkim, to akwen wodny w kształcie krzyża o powierzchni ok. 270 ha. Leży w granicach gminy Złotów oraz gminy Łobżenica, a nad jego brzegami położone są Sławianowo, Buntowo, Bługowo, Kunowo, Wiktorówko i Walentynowo. Nad jeziorem i na pobliskich łąkach można zaobserwować wiele gatunków ptaków.
Chrystian Brzeziński, radny powiatowy, który razem z żoną prowadzi w Buntowie położone nad jeziorem gospodarstwo agroturystyczne nie ma wątpliwości, że takie jezioro to perełka i w połączeniu z okolicznymi lasami stanowi naturalny atut. Próżno jednak szukać tu plaży wysypanej piaskiem, a rzadkością są zadbane fragmenty brzegu z pomostem. Z rzadka na jeziorze można ujrzeć kajakarzy czy rowery wodne.
Sławianowo – wieś, od której nazwę wzięło jezioro, jakby odwróciło się od akwenu. Z trzech miejsc wykorzystywanych przez mieszkańców do kąpieli jedynie plaża przy szkole, położona poza zabudowaniami Sławianowa, posiada pomost. Był on budowany przez żołnierzy w czasach, gdy szkoła w wakacje przyjmowała kolonie. Na obozy przyjeżdżały tu wszystkie sekcje złotowskiej Sparty, a talenty przyszłych kadrowiczek Polski szlifował nad jeziorem Janusz Patriak. Odbywały się tu nawet obozy żeglarskie. Teren był zadbany, dno czyszczone, a plaża wysypana piaskiem.
Dziś kolonistów już nie ma, więc i plaża już nie ta. Jeszcze większy regres spotkał kąpielisko położone we wsi, przy dawnym ośrodku wypoczynkowym. Duży pomost przez lata gnił i rozpadał się i dziś zostały po nim jedynie pozostawione w wodzie pale, które mogą stanowić niebezpieczeństwo dla kąpiących się. Pytana o stan sławianowskich kąpielisk sołtys Alicja Szewczuk odpowiada, że niewiele można w tej kwestii zrobić przede wszystkim z powodu braku pieniędzy. Wcześniej wprawdzie pojawiały się różne koncepcje rewitalizacji kąpieliska przy ośrodku wypoczynkowym, ale zabrakło zgody w tej sprawie między mieszkańcami a właścicielami domków letniskowych. Do tych drugich należą m.in. mieszkańcy Złotowa i Piły, którzy, mimo słabego zagospodarowania jeziora, cenią sobie wypoczynek nad nim.
Nie lepiej wygląda sytuacja w pozostałych, mniejszych miejscowościach, które dysponują jedynie półdzikimi kąpieliskami bez jakiejkolwiek infrastruktury. Jedynie mieszkańcom Buntowa wspólnymi siłami udało się zbudować pomost, razem też co jakiś czas czyszczą i sprzątają plażę. Jest ona wprawdzie niewielka i nie ma na niej złocistego piasku, ale i tak w pogodne dni przyciąga wielu ludzi. Jadącym wtedy z Buntowa do Sławianowa rzuca się w oczy sznur kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu aut, dla których nie ma parkingu. Liczba osób na kąpielisku potrafi zaś dochodzić do stu, gdyż oprócz osób z najbliższej okolicy przyjeżdżają tu także ludzie z Krajenki i Podróżnej.
Starania mieszkańców o utrzymanie kąpieliska zostały docenione przez radnych i wójta i wielce prawdopodobne jest, że w Buntowie powstanie wreszcie prawdziwa plaża. Na działkę gminną znajdującą się nad jeziorem ma zostać nawieziony piasek, na którym będzie można m.in. grać w siatkówkę plażową, w planach jest także budowa wiaty i parkingu oraz nowego pomostu na bazie tego istniejącego, ma powstać także miejsce do wodowania łodzi. Projekt jest już gotowy, należy jeszcze zapewnić finansowanie. Być może pieniądze uda się pozyskać z Lokalnej Grupy Działania i Urzędu Marszałkowskiego i wtedy realnym terminem rozpoczęcia inwestycji byłby przyszły rok.
Jak przekonuje Chrystian Brzeziński pieniądze da się znaleźć. Jeszcze niedawno była możliwość pozyskania sporych kwot z Lokalnej Grupy Rybackiej Pojezierze Krajeńskie. W ten sposób sfinansowano w 85% budowę ścieżki rowerowej łączącej Buntowo i Sławianowo ze szkołą podstawową. Niektórym marzy się, aby ten odcinek był zalążkiem trasy rowerowej, która oplecie całe jezioro. Mieszkańcom czy sołtysom trudno jednak zabiegać o środki zewnętrzne jeśli nie działa żadne lokalne stowarzyszenie, które by mogło o takie pieniądze wnioskować.
Z drugiej jednak strony nie wszystkim zagospodarowanie brzegów jeziora musi odpowiadać. Lepsze plaże i wypożyczalnie sprzętu przyciągałyby rzesze przyjezdnych, a nie każdy lubi tłok. Wielu miejscowych, ale także wczasowicze, którzy przyjeżdżają tu od lat, ceni sobie spokój i ciszę.
Jednakże niemal wszyscy mile wspominają złote lata 70., gdy w ośrodku wczasowym Kombinatu PGR był nowy pomost, ratownicy i wypożyczalnia sprzętu wodnego. Wszyscy mogli popływać na Maczkach, Omedze, Kormoranie, motorówkach lub nartach wodnych, rowerach wodnych czy kajakach. Wypoczywali tam mieszkańcy Warszawy, Wrocławia i Łodzi, ale i tubylcy z powiatu złotowskiego i pilskiego, zmieniając się co turnus. Najlepsi goście spali w domkach typu „Brda” o spadzistych dachach. Tradycyjnie były wieczorki zapoznawcze i cotygodniowe zabawy. Legendarny bar „Baba Jaga” dawał poczucie innego świata. Miejscowa ludność była zatrudniona w stołówce oraz przy obsłudze całego ośrodka. Dziś pozostały wspomnienia…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Miejsce piękne do wypoczynku ale ja tam już nie pojadę przez chamstwo jednego z TUBYLCÓW który już nie pierwszy raz w chamski,wulgarny sposób,nawet w obecności dzieci wygania z pomostu do wędkowania.Na zapytanie o jakiś dokument wpada prawie w szał grożąc połamaniem wędek i nawet pobiciem.Poddaję to pod rozwagę miejscowym władzom i PZW.Mam kartę wędkarską i dodatkowo wykupiłem na miejscu pozwolenie na wędkowanie,a łowić w spokoju nie mogłem!!!!!..Nie polecam tego miejsca
Miejsce piękne do wypoczynku,ale moja prośba do koła PZW o zainteresowanie się i uspokojenie pewnego TUBYLCA który notorycznie wygania z pomostu do wędkowania twierdząc że to jego!!!..Na pytanie o jakiś dokument potwierdzający ten fakt zaczął grozić połamaniem wędek i wyzywać w wulgarny sposób nawet nie reagując na upomnienie że tu są też dzieci.Taka sytuacja była już nie pierwszy nie pierwszy raz.Jestem z daleka ale przez chamstwo jednego szalonego już więcej śnie pojadę i nie POLECAM innym.Władze miejscowe i PZW zainteresujcie się tym problemem
Czy kobieta wie o czym pisze? Czy wie co to własność??? Szkoda, wielka szkoda. Nikt z rolników nie orze jeziora, bo to niemożliwe. Może działać we własnej i osobistej własności. Ż KWeby to wiedzieć trzeba mieć KW !
Oczywiście artykuł odbiega od rzeczywistości,okoliczne lasy,które są tu opisywane nie są blisko,3 - 5 km.(zależy z której miejscowości).Okoliczni gospodarze uprawiający pola ,orzą te grunty jak najbliżej do brzegu jeziora,że przejście wzdłuż linii brzegowej jest nie możliwe,trzeba by było iść po grzęzawisku lub po chaszczach.
No cóż,było ładnie,była plaża itd. ale tego Ustroju Socjalistycznego nikt nie chciał by wszyscy mieli po równo. Teraz Ustrój Kapitalistyczny,oparty na prywatnej własności.Czyja własność-ziemia czy budynki to właściciel sam musi remontować,upiekszac,udoskonalać najczęściej tylko dla siebie.Sąsiad o sąsiada i jego dzieci ,nie zatroszczy się. Jeżeli nad jeziorem ma Gmina to żądać od Gminy wybudownia pomostów,plaży czy posadzenia drzewek czy nawet postawienia prostych ławek z półbelek-żądajcie tego od swoich Gmin bo tam wpływają wasze podatki.
I ja tam byłem, miód i wino piłem. Pamiętam bar z pomalowaną Babą Jagą na elewacji, te domki letniskowe. Lata siedemdziesiąte..a ja miałem 5-7 lat.
To prawda jezioro jest piękne lecz troszkę zaniedbane.Byliśmy w Buntowie jest pomost jak za dawnych lat ale przy wejściu okropne czarne błocisko . Troszkę to odstrasza ale jest piękny widok i miła atmosfera.Pozdrawiam :-):-):-)Mieszkanka Podróżnej
Jezioro piękne lecz brak lasów i okolica typowo wiejska ! Po prostu sadzawa w polu !
Miejsce piękne do wypoczynku ale ja tam już nie pojadę przez chamstwo jednego z TUBYLCÓW który już nie pierwszy raz w chamski,wulgarny sposób,nawet w obecności dzieci wygania z pomostu do wędkowania.Na zapytanie o jakiś dokument wpada prawie w szał grożąc połamaniem wędek i nawet pobiciem.Poddaję to pod rozwagę miejscowym władzom i PZW.Mam kartę wędkarską i dodatkowo wykupiłem na miejscu pozwolenie na wędkowanie,a łowić w spokoju nie mogłem!!!!!..Nie polecam tego miejsca
Miejsce piękne do wypoczynku,ale moja prośba do koła PZW o zainteresowanie się i uspokojenie pewnego TUBYLCA który notorycznie wygania z pomostu do wędkowania twierdząc że to jego!!!..Na pytanie o jakiś dokument potwierdzający ten fakt zaczął grozić połamaniem wędek i wyzywać w wulgarny sposób nawet nie reagując na upomnienie że tu są też dzieci.Taka sytuacja była już nie pierwszy nie pierwszy raz.Jestem z daleka ale przez chamstwo jednego szalonego już więcej śnie pojadę i nie POLECAM innym.Władze miejscowe i PZW zainteresujcie się tym problemem
Czy kobieta wie o czym pisze? Czy wie co to własność??? Szkoda, wielka szkoda. Nikt z rolników nie orze jeziora, bo to niemożliwe. Może działać we własnej i osobistej własności. Ż KWeby to wiedzieć trzeba mieć KW !