Swego czasu praca w urzędzie uchodziła za atrakcyjną. Stabilność zatrudnienia, stałe godziny pracy, dodatki socjalne oraz przekonanie o tym, że w urzędach głównie pije się kawkę i plotkuje, sprawiało, że wiele osób postrzegało pracę urzędnika jako ciepłą posadkę. Ostatnie nabory przeprowadzone w jastrowskim magistracie nie cieszyły się jednak zainteresowaniem i burmistrz, zamiast przebierać w chętnych, szukając najlepszego kandydata, cieszył się, że w ogóle udało się kogoś zatrudnić.
W tym roku urząd poszukiwał m.in. dwóch osób do działu księgowości oraz jednej do obsługi kasy. Na stanowisko podinspektora do spraw księgowości podatkowej zgłosiły się dwie osoby spełniające wymagania, zaś w przypadku dwóch pozostałych miejsc pracy tylko po jednej osobie. Na wszystkie trzy wakaty przyjęto panie, które akurat odbyły w urzędzie staż z Powiatowego Urzędu Pracy.
Kto wie, czy gdyby nie ten zbieg, to w ogóle zgłosiliby się jacyś chętni. Podobnie małe zainteresowanie było, gdy w październiku ubiegłego roku poszukiwano inspektora do spraw inwestycji i zamówień publicznych. Jedynym kandydatem spełniającym wymagania był Paweł Wencka. Trzech chętnych było jedynie do pracy jako konserwator urządzeń sportowych na hali przy ul. Kilińszczaków. Sekretarz gminy Renata Szewczyk, która pełni swoją funkcję od 2006 r., nie pamięta takich trudności w pozyskiwaniu pracowników. Wspomina, że swego czasu na jedno miejsce bywało nawet 18 chętnych, podczas gdy teraz są to góra trzy osoby i to jeszcze nie zawsze spełniają wymagania, przede wszystkim jeśli chodzi o wykształcenie.
Wymogi, jakim musi sprostać osoba chcąca pracować w urzędzie są w dużej mierze obostrzone przepisami prawa. Wykształcenie wyższe to podstawa, a w wielu przypadkach wymagane jest do tego kierunkowe. W przypadku działu księgowości musi więc to być rachunkowość lub inne wykształcenie ekonomiczne. Oprócz tego niezbędna jest znajomość przepisów z długiej listy ustaw i rozporządzeń, ale to akurat powinno iść w parze z wykształceniem. Natomiast w wymaganiach dodatkowych często znajdują się zapisy o posiadaniu prawo jazdy kat. B, nie raz w powiązaniu z możliwością korzystania z własnego samochodu oraz znajomość w stopniu komunikatywnym języka niemieckiego lub angielskiego. Po co osobie zajmującej się obsługą kasy lub księgowaniem podatków języki obce? Renata Szewczyk tłumaczy, że w obecnych czasach wypada znać przynajmniej jeden, ale podkreśla, że może być to rozpatrywane wyłącznie jako dodatkowy atut, a w sytuacji, gdy do pracy zgłasza się tylko jedna osoba, to właściwie nie ma żadnego znaczenia. Burmistrz dodaje natomiast, że w gminie płacą podatki osoby, które mieszkają za granicą i nie mówią po polsku. Do tego, jeśli chodzi o wyższe stanowiska, dochodzi wymóg stażu pracy na podobnym stanowisku. Mimo iż wymagania zawsze są jasno określone w ogłoszeniu o naborze, to nagminnie bywa tak, że zgłaszają się także osoby, które nie spełniają wszystkich warunków, przede wszystkim jeśli chodzi o profil wykształcenia. Burmistrz Piotr Wojtiuk podaje, że często są to absolwenci politologii lub zarządzania i marketingu, co w jakimś stopniu oddaje to, iż po tych kierunkach trudno jest znaleźć pracę. W obliczu sytuacji, gdy osoby o odpowiednim wykształceniu się nie zgłaszają, tak burmistrz jak i sekretarz są zgodni, że można by obniżyć wynikające z przepisów wymagania. W końcu to, że ktoś nie jest ekonomistą nie oznacza, że nie będzie w stanie w krótkim czasie przyuczyć się do swoich obowiązków czy też uzupełnić wykształcenie już w trakcie pracy, szczególnie jeśli chodzi o niższe stanowisko. Zresztą obecnie dyplom uczelni wcale nie jest gwarancją dobrego przygotowania do pracy. Piotr Wojtiuk wspomina, że swego czasu zapleczem solidnej kadry do pracy w administracji były np. pięcioletnie licea ekonomiczne.
Bez wątpienia głównym czynnikiem decydującym o atrakcyjności pracy jest wynagrodzenie. Pod tym względem urzędy zostają w tyle i nie nadążają z płacami w branży prywatnej. 4,6 tys. zł brutto to przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw według danych na luty 2018. Podobnie kształtują się średnie zarobki pracowników niższego szczebla w sektorze finansowym, czyli tam, gdzie wymagane jest wykształcenie ekonomiczne. Tymczasem w urzędzie gminy zarobki nowych pracowników mieszczą się w przedziale 2,6-2,8 tys. zł brutto. Dopiero po upływie 5 lat pracy urzędnik otrzymuje dodatkowo stażowe, które wzrasta z każdym kolejnym rokiem. Dlatego Piotr Wojtiuk mówi, że urząd nie ma szans konkurować z bankami. Na dowód przypomina, jak na jedno ze wspomnianych stanowisk przyszła złożyć dokumenty pani, która, jak się dowiedziała, ile może tu zarobić, nawet nie zostawiła papierów. Stwierdziła, że w takim razie woli dalej dojeżdżać pracować w banku w Pile. Takie sytuacje nie są rzadkością. Tym bardziej, że gdy spojrzeć na zakres obowiązków, które stawia się nowym pracownikom, to zamiast stereotypowego parzenia i picia kawy jest tam lista licząca blisko 30 punktów.
Wymiana kadr
Takie uwarunkowania sprawiają, że osób chętnych do pracy w urzędach, bo problem nie dotyczy tylko jastrowskiego magistratu, jest co raz mniej. Na szczęście jak na razie nie widać, aby osoby, której już pracują jako urzędnicy, opuszczały swoje stanowiska w poszukiwaniu atrakcyjniejszej pracy. Większość naborów spowodowana jest przechodzeniem pracowników na emeryturę. Mimo to można mieć obawy, że w dłuższej perspektywie urząd będzie mieć problem z wymianą kadr i pozyskiwaniem wykwalifikowanych pracowników. Tym bardziej, że jeszcze w tym roku na emerytury może przejść kolejnych pięć osób.
***
Nowo przyjęte osoby:
Paweł Wencka – inspektor ds. inwestycji i zamówień publicznych
Kamila Ziółkowska – podinspektor ds. księgowości podatkowej
Monika Borowiec – pracownik ds. księgowości podatków i opłat
Dorota Kilańczyk – pracownik ds. obsługi kasy
Wszyscy są mieszkańcami Jastrowia.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zawistnych o co ? O twój staż ??? ? Dobre !!!
Hahaha, jaki urząd taka płaca, beczka śmiechu.
Jaka ty głupia jesteś ? Zobaczymy jak długo popracujesz w mowym miejscu
A to tez instytucje panstwowe, mozna, mozna
Wojsko, policja i 500 plus lepiej płacą
Strażników miejskich było kilu i już ich nie ma
Co znaczy ludzie odchodzą ? To ile tych urzędniczek się zwolniło 3- 5 ? A może tylko jedna i teraz wylewa na forum żale ?
No i masz odpowiedz dlaczego ludzie odchodza, wolą rezygnowac z pewnej pracy i ryzykowac niz tkwic w tym wszyskim i się cofać
Syndrom niedocenionych działa. Przecież można się zwolnić i poszukać lepszej i mniej stresującej pracy. A wcześniej " polewitować " parę miesięcy na L 4. Dino czeka ! Może tam niektórych nauczyli by pracować.
Ciężko się pracuje pod kierownictwem nieudolych, zawistnych ludzi
Kto mądry ten wie:)
Mimo braku ludzi na rynku pracy, nie ceni sie sie pracownikow z doswiadczeniem i wiedza, licza sie tylko Ci co " tańczą jak im zagrają"
Przez urząd przewineło sie bardzo wielu stażystów i praktykantów, oni najlepiej wiedzą dlaczego nie warto pracować w urzedzie
IKA (Beata) zawsze za Piotrem sika. Jutro zarejestrujesz mnie do Maćka i znowy będziesz pseudo milutka jak zwykle , a ja i tak przy okienku w duchu będę się śmiał z twojego makijażu ,ktory duuuuużo maskuje . Do jutra. Pa.
Już jeden ukrainiec krzyczał w Lublinie, ze Polaków pozabija. Ustawodawca pracuje nad ustawą i mam wielką nadzieje, że uporządkuje ten stan rzeczy.
Myślisz o tej Pani ? Nic straconego. Nikt nie płacze z tęsknoty. No może z jednym wyjątkiem
Jutro zgłaszam twój wpis do Prokuratury.
To skoro w romecie tak źle to dlaczego nie aplikują do urzędu? Jeśli nie chodzi o płacę to o co?
Dlaczego drogi na wsi są tak strasznie ubrudzone błotem? To jest droga publiczna i nie wolno jej tak dewastować wjeżdżając na drogę powiatową "upier.....nym" ciągnikiem rolniczym lub tak jak to miało miejsce między Sypniewem a Nadarzycami na samym zakręcie "tony" ziemi i błota na asfalcie. Miastowi to przywieźli ? Macie w 4-ch literach bezpieczeństwo innych na drodze. Po śladach pozostawionych przez jakiegoś rolnika można do posesji "brudasa" dotrzeć. Co wam robią przystanki autobusowe , że je tak niszczycie? Chodniki są dla pieszych a wy swoim ciężkim sprzętem niszczycie publiczną pracę za podatników pieniądze. Bo jak inaczej nazwać parkowanie ciągnika siodłowego na chodniku? Tak wiem to za trudne dla was. Najlepiej nasrać na ulicy i powiedzieć , że to nie moje.
Nawet nie wiem jak to skomentować -prostactwo wypowiedzi,chamstwo ,bardzo niski poziom intelektualny jastrowianina .Mam wrażenie że w młodości ten pan był szmacony przez najbliższych .Szkoda mi takich chorych ludzi z nienawiści do wszystkich i do wszystkiego .Radzę leczyć się na nogi bo na głowę już za późno.
może warto sprawdzić, dlaczego niektóre osoby odeszły, jak były traktowane?
Burmistrz czuje się już miastowym więc zna możliwości ludzi ze wsi i ich nie zatrudnia. Po drugie, ludzie ze wsi po tylu latach po wojnie nic a nic nie dbają o swoje posesje i ich otoczenie. Czekaja aż ktoś za nich zrobi robotę. Jak ktoś za nich zaczyna robić ich robotę to wtedy zaczyna się problem bo to im również przeszkadza kiedy miastowi przychodzą na wieś i starają się zdyscyplinować "by...ło" i zaprowadzić porządek. Słowem i tak nie dobrze i tak źle. W dodatku bardzo dużo potomków UPA zamieszkuje gminę Jastrowie.Już miałem nadzieje, że zrobią porządek przy pomocy ustawy z tymi ukraińskimi banderowcami ale na zapowiedziach się skończyło. Jastrowie jest dobitnym przykładem kiedy zaczęli się sprowadzać ludzie z okolicznych wiosek do miasta to Policja miała pełne ręce roboty. I tak oto mamy niskiej jakości społeczeństwo.
Najniższa w Jastrowiu ? Chyba to żart ? Nawet w Norisie i Romecie płacą więcej. Chyba nie powiesz , że za najniższą pracują w Preconie, Adrianie i Dino
W czymś jest problem że nie ma chętnych, albo płace, albo warunki pracy. W przeważającej większości prywatnych zakładów stosuje się więcej jak osiem godzin pracy w ciągu dnia czy więcej jak pięć dni w tygodniu, zazwyczaj najniższa krajowa plus premia ,,od święta"", bez wysługi lat, szkodliwego (np. jak w Urzędzie za niedoświetlone stanowisko pracy) i jakoś ludzie choć też narzekają pracują.
Do fachowca -wiesz że chyba jest mi cię trochę szkoda bo ty naprawdę jak na miastowego to jesteś BARDZO TĘPY.
do rometu zapraszam tu jest zycie albo do norisa ha ha
Atmosfera zła ? Tzn. za dużo wymagają ?
A może ludzie zasięgnęli języka o atmosferze w urzędzie i po prostu nie chcą tam pracować?
Skoro nie ma chętnych na stanowiska w Urzędzie, to widocznie w naszym mieście wykruszyły się rezerwy osób spełniających stawiane warunki ! W naszym kraju postawiono na kształcenie ,,taśmowe,, na poziomie wyższym . Co się stało z tymi tysiącami magistrów, , inżynierów i im podobnych ! Znaczna część wybrała Zachód, a gdzie reszta ? Prawdą jest ,że poza ścisłym kierownictwem Urzędu praca Urzędników nie należy do najcięższych ! Bezdyskusyjnie 8 -godzinny dzień i 5-dniowy tydzień pracy , z góry ustalone urlopy , czysta praca w b. dobrych warunkach, wynagrodzenie jak na warunki miasta nie najgorsze ! Poprostu wyczerpują się zasoby tego typu kadr !! Kadry pozostają w większych aglomeracjach lub za granicą ! W Polsce zbyt łatwo uzyskuje się wyższe wykształcenie !!!!!!!!!!!!
nie przejmuj sie głupim heniem . on jest skonczony deb.l
To tylko z miasta mog(li)ą uczestniczyć w naborach ? Tak może rozumować tylko taki "fachowiec" jak ty !
Iko skąd znasz takie fakty ? , przecież pisalaś ostatnio że jesteś ze wsi.
Pani Skarbnik to raczej nie zachęca swoją postawą do aplikowania na urzędnicze stanowisko
Kiedyś to była dobra posadka -pamiętam nabór( za kadencji p.Sikory) gdzie pani wygrała ba miała lepszą APARYCJĘ .jak tu polemizować z takim uzasadnieniem?
Zawistnych o co ? O twój staż ??? ? Dobre !!!
Hahaha, jaki urząd taka płaca, beczka śmiechu.
Jaka ty głupia jesteś ? Zobaczymy jak długo popracujesz w mowym miejscu