Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tą małą kaplicę w Tarnówce u Państwa Stępniów można porównać do stajenki Betlejemskiej. Tam w sercach ludzkich rodzi się na nowo Jezus , a ludzie powracają do Boga. Mieszkam daleko od Tarnówki , ale byłem tam wiele razy i zaświadczam , że moja wiara w Boga jest umocniona, a samo życie zmienione tak , aby podobało się Panu Bogu. Jest to miejsce dla ludzi wątpiących i wahających się czy zaufać Jezusowi. Państwo Stępniowie robią kawał dobrej roboty dla Kościoła Katolickiego.
Do Tarnówki jeżdżę już ok 4 lata, mieszkam w Rzeszowie (700 km od Tarnówki). Co miesiąc w pierwsze soboty miesiąca jeżdżę do Krzyża Jezusa Konającego, wynagradzając Matce Bożej za grzechy świata. Początkowo moje myślenie było takie jak u wielu ludzi, że za daleko a Jezus jest w każdym kościele. Ten okres mojego przyjazdu odmienił całe moje życie, moją rodzinę. Zrozumiałam,że największym nieszczęściem człowieka jest grzech. I zaczęłam się nawracać. Moje życie przewróciło się do góry nogami, straciłam pracę którą bardzo kochałam, lecz teraz wiem, że to było w ekonomii Bożej. Podczas pobytu w kaplicy przy Jezusie konającym oddawałam wszystkie swoje sprawy i problemy (Jezu, Ty się tym zajmij, bądź wola Twoja). Pani Danusia i pan Henryk są to osoby które mają w sobie dużo miłości, ciepła, entuzjazmu, i szanują każdego człowieka, który potrzebuje pomocy, i modlą się za nich. Dzięki tym wyjazdom stałam się osobą bardzo szczęśliwą, radosną, widzącą w każdym człowieku Jezusa. Nigdy nie złorzeczę, a błogosławię wszystkich swoich wrogów i nieprzyjaciół, i staram się ich kochać jeszcze bardziej. Wiem że Bóg mnie kocha i jestem jego ukochaną córeczką. Niech Bóg będzie uwielbiony w każdej osobie, która to czyta.Amen.
Bóg zapłać..również błogosławię ????????️
To nie charyzmatycy a heretycy, a ich wspólnota bardziej przypomina sektę, w kościołach ich nie przyjmują więc jeżdżą do prywatnych domów i lokali co im bardziej odpowiada bo nikt nich nie kontroluje, mówią co chcą, robią co chcą. Księża nie popierają ich nauk, radzę na nich uważać bo nieźle mieszają w głowach. Klasyczna sekta w Kościele Katolickim
Jesteś człowiekiem nieuczciwym i kłamliwie osądzasz tych apostołów Chrystusa, nie są oni sektą, gdyż postępują zgodnie z nauką Chrystusa i co ważne należą do Kościoła i są oni wspierani przez biskupa Krzysztofa Włodarczyka. Pomogli oni wielu ludziom pomgli, którzy daleko odeszli od wiary, byli opanowani przez grzechy, z których się nie spowiadali. Po katechezach i modlitwie wstawienniczej Państwa Stępień teraz są ludźmi szczęśliwymi i żyją zgodnie z nauką Chrystusa, są otwarci na drogę do zbawienia, są świadomi swych grzechów, z których się spowiadają, a wcześniej je zatajali skazując się na potępienie.
To jest zdrowa prawowierna nauka katolicka.Prowadzący posiadają misje kanoniczne kościoła rzymsko/-katolickiego robią to rzetelnie i wiarygodnie. Przygotowują do dobrej spowiedzi do świadomego przeżywania mszy świętej.aby widzieć żywego Jezusa w Eucharystii w komuni świętej w drugim człowieku.Tam jes prowadzona dojrzała ewangelizacja która prowadzi do głębokiego nawracania się i do służby .Jest to miejsce wybrane przez Boga na te czasy.Skorzystajmy z tego daru z otwartym sercem i pokorą.
To jest zdrowa prawowierna nauka katolicka.Prowadzący posiadają misje kanoniczne kościoła rzymsko/-katolickiego robią to rzetelnie i wiarygodnie. Przygotowują do dobrej spowiedzi do świadomego przeżywania mszy świętej.aby widzieć żywego Jezusa w Eucharystii w komuni świętej w drugim człowieku.Tam jes prowadzona dojrzała ewangelizacja która prowadzi do głębokiego nawracania się i do służby .Jest to miejsce wybrane przez Boga na te czasy.Skorzystajmy z tego daru z otwartym sercem i pokorą.
To jest zdrowa prawowierna nauka katolicka.Prowadzący posiadają misje kanoniczne kościoła rzymsko/-katolickiego robią to rzetelnie i wiarygodnie. Przygotowują do dobrej spowiedzi do świadomego przeżywania mszy świętej.aby widzieć żywego Jezusa w Eucharystii w komuni świętej w drugim człowieku.Tam jes prowadzona dojrzała ewangelizacja która prowadzi do głębokiego nawracania się i do służby .Jest to miejsce wybrane przez Boga na te czasy.Skorzystajmy z tego daru z otwartym sercem i pokorą.
Coś musi być na rzeczy skoro biskup zakazał im głosić.
Bardzo chciałbym zobaczyć dokument potwierdzający posiadanie takowej misji, jednak prawda jest taka że żadnej misji nie posiadają. (informacja od Biskupa)
Nie wiadomo dlaczego nazywa się ich charyzmatykami, nie mają żadnej misji kanonicznej, a każdy kto ich przyjmuje musi liczyć się z tym że być może wspiera sektę. Księża ich nie popierają, biskup którym się tak zasłaniają różniez.
OSZUŚCI
Mieszają ludziom w głowach, zastraszają, niszczą niekiedy zycie, ciągłym graniem na emocjach i słabościach ludzkich. Ogłupiają ludzi swoja niby „ pomoca” Kosciol tego nie popiera! Księża zakazują tam chodzic! I ich słuchać bo nie maja prawa ingerować w zycie prywatne. Zbierają niezle sumy za to wszystko niestety jest to sekta zal mi tych wszystkich obłąkanych ludzi biednych ludzi którzy w wierzą w jakas babke i goscia a nie potrafią prawdziwie zaufać JEZUSOWI. Robia ogromna krzywdę. Nie jedna osoba miała problemy przez nich.
Typowa opinia człowieka, który daleko odszedł od wiary. Takie fałszywe świadectwo może dać tylko człowiek kierowany pychą i zazdrością wobec tych, którzy pragną być zbawieni i innych prowadzić do zbawienia.
Jeżeli odrzucasz nauki państwa Stępniów, zadaj sobie pytanie czy w ogóle jesteś katolikiem?
Najlepiej przyjedź na adorację Krzyża i Mszę Świętą. Ja na początku również nie była co do tego przekonana, ale zaczęłam tam jeździć i moje życia całkowicie się zmieniło. Odnalazłam tam strumień największych łask, który jest przygotowany dla każdego z nas. Państwo Stępień prowadzą nas do Jezusa i pokazują jak wprowadzać jego naukę w życie, jak mamy postępować względem siebie i innych. Na każdą pierwszą sobotę przyjmują ludzi, wspólnie się z nimi modlą, przygotowują dla nich posiłek. Wspólnie razem wynagradzamy Maryi za obelgi przeciwko jej dziewictwu i Niepokalanym Poczęciu. Są oni darem od Boga, formują nas duchowo a my nie zawsze chcemy słuchać prawdy, nie zawsze się z nią zgadzamy, czasem jest ona dla nas trudna do przyjęcia, bo trzeba wtedy zmieniać swoje grzeszne przyzwyczajenia. Czasem bardzo ciężko jest zacząć od samego siebie. Dlatego niektórzy odrzucają te praktyki. Nie zdają sobie sprawy z tego, że w ten sposób ranią siebie, ludzi wokoło, jak również kochające serce kochające serca Jezusa i Maryi. Trzeba się nawracać i prosić o wybaczenie. W Tarnówce każdego roku wiele ludzi na nowo odzyskuje swoją wiarę
Na pierwszy rzut oko mogło by się wydawać, że coś jest nie tak. Jednakże ja jeżdżę do Tarnówki już od kilku lat i jestem przekonana, że są to uczciwi ludzie. Naprawdę mają pozwolenie biskupa na wykonywanie swoich praktyk. Biskup Krzysztof Włodarczyk niejednokrotnie uczestniczył w organizowanych przez Państwa Stępniów rekolekcjach. Na dodatek rekolekcje te raz do roku odbywają się w Górce Klasztornej i głoszone są w kościele, wcześniej miały one miejsce w seminarium w Koszalinie. Na spotkania modlitewne w pierwsze soboty miesiąca przyjeżdżają niekiedy siostry zakonne, księża czy misjonarze. U nas w Rzeszowie spotkania odbywają się w kościele oo. Bernardynów. Państwo Stępień są doradcami życia małżeńskiego. Mają na to papiery. To, że jacyś księża odradzają spotykania się z tym małżeństwem może być kwestią tego, że nie zbadali oni dokładnie sprawy i nie są świadomi tego jak jest naprawdę. Ci ludzie autentycznie poświęcili swoje życie na pomoc bliźnim. Pomimo swojego wieku co miesiąc pokonują ponad 1 500 km aby spotkać się z ludźmi potrzebującymi pomocy
Na pierwszy rzut oko mogło by się wydawać, że coś jest nie tak. Jednakże ja jeżdżę do Tarnówki już od kilku lat i jestem przekonana, że są to uczciwi ludzie. Naprawdę mają pozwolenie biskupa na wykonywanie swoich praktyk. Biskup Krzysztof Włodarczyk niejednokrotnie uczestniczył w organizowanych przez Państwa Stępniów rekolekcjach. Na dodatek rekolekcje te raz do roku odbywają się w Górce Klasztornej i głoszone są w kościele, wcześniej miały one miejsce w seminarium w Koszalinie. Na spotkania modlitewne w pierwsze soboty miesiąca przyjeżdżają niekiedy siostry zakonne, księża czy misjonarze. U nas w Rzeszowie spotkania odbywają się w kościele oo. Bernardynów. Państwo Stępień są doradcami życia małżeńskiego. Mają na to papiery. To, że jacyś księża odradzają spotykania się z tym małżeństwem może być kwestią tego, że nie zbadali oni dokładnie sprawy i nie są świadomi tego jak jest naprawdę. Ci ludzie autentycznie poświęcili swoje życie na pomoc bliźnim. Pomimo swojego wieku co miesiąc pokonują ponad 1 500 km aby spotkać się z ludźmi potrzebującymi pomocy
,,Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami.'' Ewangelia według św. Mateusza
Nie sądz żeby nie być sądzonym. To Bóg wie wszystko! A jeśliby kto rozsiewał zgorszenie wśród tych niewinnych to lepiej żeby sobie kamień mlynski uwiazal u szyi...Więc może lepiej zająć się swoją relacją z Bogiem niż obgadywać innych, a co najgorsze do tego wykorzystując Słowo Boże.
Fałszywymi prorokami są ci, którzy dają fałszywe świadectwo o misji Państwa Stępień, którzy nauczają zgodnie z nauką Chrystusa i czynią to pod opieką i często w obecności księdza biskupa Krzysztofa Włodarczyka.
Uwaga! Naciągacze!
Przepraszam że nazwałam państwo Stępień fałszywymi prorokami. Fałszywy prorok przynajmniej na początku ma trochę światła by później zwodzić ludzi. A Stepniowie nigdy światła nie mieli. Potrzeba wyjątkowo nie znać Pisma Świętego by dać się im omamić.
Typowa opinia człowieka, który daleko odszedł od wiary. Takie fałszywe świadectwo może dać tylko człowiek kierowany pychą i zazdrością wobec tych, którzy pragną być zbawieni i innych prowadzić do zbawienia. Naprawdę mają pozwolenie biskupa na wykonywanie swoich praktyk. Biskup Krzysztof Włodarczyk niejednokrotnie uczestniczył w organizowanych przez Państwa Stępniów rekolekcjach. Na dodatek rekolekcje te raz do roku odbywają się w Górce Klasztornej i głoszone są w kościele, wcześniej miały one miejsce w seminarium w Koszalinie. Na spotkania modlitewne w pierwsze soboty miesiąca przyjeżdżają niekiedy siostry zakonne, księża czy misjonarze. Np. w Rzeszowie spotkania odbywają się w kościele oo. Bernardynów. Państwo Stępień są doradcami życia małżeńskiego. Mają na to papiery. To, że jacyś księża lub złośliwi ludzie nazywają ich sekciarzami czy złodziejami to świadczy, że niepotrzebnie obciążają swe sumienie nie znając prawdy. Ci ludzie autentycznie poświęcili swoje życie na pomoc bliźnim. Pomimo swojego wieku co miesiąc pokonują setki kilometrów, aby spotkać się z ludźmi potrzebującymi pomocy.
Kim naprawdę są ci ludzie ??
"Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty!" List do Galatów 1:8 Wystarczyło jedno spotkanie żeby wiedzieć ile wspólnego Ci prorocy mają z Biblią, dziwi mnie fakt ile osób pojawia się na tych spotkaniach chociaż z drugiej strony, mało kto czyta Piśmo Święte, lepiej słuchać naciągaczy co za kasę obiecają wszystko, nawet niebo.
Dobry jesteś, mnie zabrało to sporo czasu, słuchania dobrych egzegez i własnych studiów. Ale mam nie tylko pewność, mam też dowód, że mniej lub bardziej świadomie szkodzą osobom które, ich odwiedzają. I to w bardzo poważny sposób.
Ty sam naciągasz . Czemu nie podajesz swoich danych .Powiedz nam o sobie, o swoim sumieniu, jak żyjesz... Znasz Pismo i nie widzisz ,tak jak mówi Jezus Patrzą a nie widzą .
Ciekawe czy Stępniowie nadal przyjmują ,,pielgrzymów''. Interes musi się kręcić....
Interes ? ?
To co obiecują za datki ?
Znajoma do nich jeździ i zachowuje się dziwnie, przy każdej okazji o nich moówi, namawia, aby tam jechać. Dziwię się bardzo bo kobieta wykształcona. Ale widać wykształcony ≠ mądry.
Stepniowie nie działaja sami, maja pomocników do werbowania jak np. ta pielegniarka co tu pisze na forum niepodpisana, czy pani Wiesia fizjoterapeutka co zwolnila z pracy poł zespolu nawet wlasna siostre ...
No te spotkania poza kościołem... dziwne.
Niepotrzebnie obciążasz swe sumienie fałszywymi domysłami i jeszcze publicznie je wyrażasz krzywdząc tych państwa i ludzi, którym pomogli. Państwo Stępień naprawdę mają pozwolenie biskupa na wykonywanie swoich praktyk. Biskup Krzysztof Włodarczyk niejednokrotnie uczestniczył w organizowanych przez Państwa Stępniów rekolekcjach. Na dodatek rekolekcje te raz do roku odbywają się w Górce Klasztornej i głoszone są w kościele, wcześniej miały one miejsce w seminarium w Koszalinie. Na spotkania modlitewne w pierwsze soboty miesiąca przyjeżdżają niekiedy siostry zakonne, księża czy misjonarze. Np. w Rzeszowie spotkania odbywają się w kościele oo. Bernardynów. Państwo Stępień są doradcami życia małżeńskiego. Mają na to papiery. To, że jacyś księża lub złośliwi ludzie nazywają ich sekciarzami czy złodziejami to świadczy, że niepotrzebnie obciążają swe sumienie nie znając prawdy. Ci ludzie autentycznie poświęcili swoje życie na pomoc bliźnim. Pomimo swojego wieku co miesiąc pokonują setki kilometrów, aby spotkać się z ludźmi potrzebującymi pomocy.
Proceder nadal się kręci. Granie na emocjach, zastraszanie, manipulacja, namolność. Stosują metody stare jak świat i bardzo niebezpieczne. Wyłapują nieprzypadkowe osoby. Gdy pozwolisz się wciągnąć, bardzo ciężko będzie się wymiksować. Szczerze przestrzegam przed tymi ludźmi. Unikać dla własnego dobra.
Typowa opinia człowieka, który daleko odszedł od wiary i niepotrzebnie obciąża swe sumienie fałszywym świadectwem. Takie fałszywe świadectwo może dać tylko człowiek kierowany pychą i zazdrością wobec tych, którzy pragną być zbawieni i innych prowadzić do zbawienia. Państwo Stępień Naprawdę mają pozwolenie biskupa na wykonywanie swoich praktyk. Biskup Krzysztof Włodarczyk niejednokrotnie uczestniczył w organizowanych przez Państwa Stępniów rekolekcjach. Na dodatek rekolekcje te raz do roku odbywają się w Górce Klasztornej i głoszone są w kościele, wcześniej miały one miejsce w seminarium w Koszalinie. Na spotkania modlitewne w pierwsze soboty miesiąca przyjeżdżają niekiedy siostry zakonne, księża czy misjonarze. Np. w Rzeszowie spotkania odbywają się w kościele oo. Bernardynów. Państwo Stępień są doradcami życia małżeńskiego. Mają na to papiery. To, że jacyś księża lub złośliwi ludzie nazywają ich sekciarzami czy złodziejami to świadczy, że niepotrzebnie obciążają swe sumienie nie znając prawdy. Ci ludzie autentycznie poświęcili swoje życie na pomoc bliźnim. Pomimo swojego wieku co miesiąc pokonują setki kilometrów, aby spotkać się z ludźmi potrzebującymi pomocy.
Proceder nadal się kręci. Granie na emocjach, zastraszanie, manipulacja, namolność. Stosują metody stare jak świat i bardzo niebezpieczne. Wyłapują nieprzypadkowe osoby. Gdy pozwolisz się wciągnąć, bardzo ciężko będzie się wymiksować. Szczerze przestrzegam przed tymi ludźmi. Unikać dla własnego dobra.
O co im chodzi tak naprawdę ? Mają z tego kasę czy coś innego?
Byłam raz.... faktycznie dziwne te " spotkania" ...
Złodzieje!
O co tam chodzi bo jedni chwalą inni ganią. Podobno się modlą ….
Państwo Stępień nie tworzą żadnej sekty i nie są oszustami, jak twierdzą zakłamani pychą i zazdrością ich przeciwnicy, ale działają zgodnie z nauką Chrystusa pod opieką przewodnika duchowego, którym jest biskup Krzysztof Włodarczyk - biskup Bydgoski.
Co ukradli . Czy Ty masz czyste sumienie. Przed Bogiem odpowiesz za każde słowo .
Właśnie słyszałam w RM świadectwo słuchaczki, która z wielkim przekonaniem opowiadała o uzdrowieniu duchowym dokonanym przez p. Stępniów.
Potwierdzam, w dzisiejszej porannej katechezie słuchaczka Radia Maryja dała świadectwo przemiany swego życia duchowego, które nastąpiło dzięki wpływie nauczania i modlitwie wstawienniczej Państwa Stępniów. Państwo Ci nie tworzą żadnej sekty, jak twierdzą zakłamani pychą i zazdrością ich przeciwnicy, ale działają zgodnie z nauką Chrystusa pod opieką przewodnika duchowego, którym jest biskup Krzysztof Włodarczyk - biskup Bydgoski.
Oczywiście, że nie mają żadnych misji, można to łatwo sprawdzić, ale ludzie bardzo lubią się oszukiwać.
Potwierdzasz, że jest więcej takich idiotów jak wy?
Małżeństwo Stępniów marzy, "by wybudować Bogu" szklany dom. Bogu??? Serio???
Zamiast snuć domysły i wypisywać komentarze zadzwońcie do ich parafi i dopytajcie, bo okazuje się że żadnych misji kanonicznych to oni nie mają, a po Polsce jeżdżą na własną rękę, zarabiając na naiwniakach.
Witaj Rzyczliwy niezalogowany. W Kościele Katolickim każdy katolik ma misję na mocy chrztu. --ma dawać świadectwo życiem , że wierzy, -- rozwijać wiarę, edukować się -- żyć coraz głębiej w relacji z Bogiem korzystając z bogactwa Nauki i Duchowości Kościoła ... -- pomagać innym poznać Boga Są ludzie szczególnie wybrani przez Boga do wypełnienia konkretnego zadania w Kościele -- tak jak P.Danusia i P.Henryk Stępień. Ich misja podlega bezpośrednio bikupowi diecezjalnemu, który daje swoje błogosławieństwo na to Dzieło czyli misję . Tak było od samego początku powołania Pani Danusi i Pana Henia -- każdy biskup błogosławił i polecił wykonywać zadanie do , którego powołał ich Pan Bóg. Tak jest i dzisiaj. Zachęcam do czytania Katechizmu i Nauki Kościoła , aby ustrzec się błędów i szerzenia kłamstw. Pozdrawiam Szczęść Boże Mariola ( mgr teologii Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu )
Witaj Rzyczliwy niezalogowany. W Kościele Katolickim każdy katolik ma misję na mocy chrztu. --ma dawać świadectwo życiem , że wierzy, -- rozwijać wiarę, edukować się -- żyć coraz głębiej w relacji z Bogiem korzystając z bogactwa Nauki i Duchowości Kościoła ... -- pomagać innym poznać Boga Są ludzie szczególnie wybrani przez Boga do wypełnienia konkretnego zadania w Kościele -- tak jak P.Danusia i P.Henryk Stępień. Ich misja podlega bezpośrednio bikupowi diecezjalnemu, który daje swoje błogosławieństwo na to Dzieło czyli misję . Tak było od samego początku powołania Pani Danusi i Pana Henia -- każdy biskup błogosławił i polecił wykonywać zadanie do , którego powołał ich Pan Bóg. Tak jest i dzisiaj. Zachęcam do czytania Katechizmu i Nauki Kościoła , aby ustrzec się błędów i szerzenia kłamstw. Pozdrawiam Szczęść Boże Mariola ( mgr teologii Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu )
Historia świętych pokazuje, że droga za Bogiem często prowadzi przez niezrozumienie. A jednak to ich wiara i posłuszeństwo przyniosły owoce. Państwo Stępień otrzymali dar. Nie każdy uwierzy, nie każdy zrozumie, ale to nie odbiera wartości temu, co pochodzi od Boga. Ich katechezy i nauki są pełne prawdy i miłości, uczą pokory oraz tego, jak żyć zgodnie z Bożymi przykazaniami. Dziękuję Państwu Stępień za odwagę i wierność w głoszeniu Słowa Bożego. Dziękuję także za to, że mogłam ich poznać i że mogę jeździć do Tarnówki, do Cudownego Krzyża.
Chciałam jeszcze dodać że do Tarnówki przyjeżdżam z Rzeszowa i dla mnie to miejsce jest takim duchowym domem. Od momentu, gdy zaczęłam regularnie przyjeżdżać na adorację Cudownego Krzyża Pana Jezusa oraz na wynagrodzenie Matce Bożej, moje życie stopniowo zaczęło się zmieniać. Otrzymałam wiele łask, pokój serca i nowe spojrzenie na codzienność, na życie, na małżeństwo i rodzinę. Pani Danusia i Pan Henryk są jak dobrzy pastuszkowie, którzy z miłością i troską prowadzą swoje pogubione owieczki, wskazując drogę ku Dobremu Pasterzowi – Jezusowi.
Mam na imię Wiesława, jestem z Podkarpacia.. Juz dziesiąty rok biorę udział ,w comiesięcznej adoracji Krzyza Pana Jezusa Konajacego w Tarnowce i uczestniczę we Mszach Sw Wynagradzajacych Matce Bożej.. Podczas adoracji Krzyza ,przez katechezy Pani Danusi i Henryka ,doradców rodzinnych ,ktorych kierownikiem duchowym jest J.E Biskup Włodarczyk...Całkowicie oddani Bogu i Maryji, ,namaszczeni Duchem Sw , Uczą nas jak oddawawac wszystkie cierpienia na ręce Maryji ,aby nieść Krzyz ,nie wlec go za sobą .Ich słowa mają moc.Gdy tylko dotyka mnie cierpienie ,zaczynam się z Nimi modlić odczuwam ogromny pokuj i ukojenie którego nie potrafię wyrazić słowami.I wszystkie problemy ustępują.. Państwo Stępień posługują wśród chorych, cierpiących i umierających,to jest bardzo trudna misja.Tu przy Krzyzu poprzez katechezy oparte na pięciu warunkach ,dobrej spowiedzi ,uwrazliwiają nam nasze sumienia ,czego dowodem są, długie kolejki do Konfesjonalow,gdzie Księża słuchają spowiedzi przed i po Mszy Sw.. Tu przy Krzyzu obniżyła sie moja grzeczność,na wszystkich poziomach mojego funkcjonowania.Zylam w śmiertelnych grzechami.Gdy trafiłam do Krzyza towarzyszyła mi depresja ,brak sensu życia, modliłam sie o śmierć.Wszystko sie waliło..Rozpadło się małżeństwo syna ,moje było zagrożone., firma w bankrutctwie.Nie wiedziałam dlaczego ..Tam sie dowiedziałam że to grzech był przyczyną. Moje wcześniejsze spowiedzi były bez przygotowania ,nie wiedziałam co to ciężki, co lekki grzech..,bez żalu, bez wynagrodzenia ,na potępienie.Przy Krzyzu ,uczeni jesteśmy, jak dzielić sie z bliźnie.Tak jak Jezus karmił tłumy, tak Oni w sposób ludzki to robią ,aby nikt z pielgrzymow nie zasłabł w drodze..Co miesiąc robią wesele karmią setki ludzi.Kanapki ,kawa i herbata ,smakują przy Krzyzu wyśmienicie. Przy Krzyzu Uczą nas,przepraszać przebaczać prosić Boga aby nam przebaczyl.Przy Krzyzu uczymy sie naprawiać wyrządzone krzywdy.Nauczyli mnie i mojego męża modlitwy różańcowe,. Ja nawet tajemnic nie znałam.Ucza nas dobrze przeżywać Eucharystii i poznawać Jezusa Żywego i żyć słowem Bożym - co Bog mówi przez usta kapłana..Codziennie z mężem korzystamy z tej wielkiej łaski.Ucza nas modlić,za każdego kapłana katechete i nauczyciela lekarza do którego sie udajemy ,aby zBog działał przez niego,postawił dobra diagnozę i dobre leczenie zastosował.Ucza nas składać ofiarę Mszy Sw. ,jalomuznę i inne praktyki tj.post.Uczeni jesteśmy jak przekazywać wiarę od poczęcia i jak prowadzić dom...Państwo Uczą nas ,jak żona,powinna troszczyć sie o męża,mąż o żonę. Jak opiekować sie sie chorym ,w sprawach duchowych,troszczyć sie aby chory był zaopatrzony w sakramenty sw..Ja Dziekuje Panu Jezusowi i Matce Najświętszej za otrzymane łaski, uratowanie małżeństwa mojego syn ,mojego ,za firmę .Za to że postawił mi na drodze Państwa Stępień, którzy są narzędziami w rękach Boga ,którzy ,każdego formułuja duchowo indywidualnie,poprzez Dary Ducha Sw. Niosa Oni Krzyz ,nas,ych problemów nieszczęść, grzechów, trudnych ,beznadziejnych ,po ludzku sytuacji.Te problemy poprzez prowadzenie sie rozwiązują,z ktorych są ogromne owoce.To jest ciężka praca ,w której sie trzeba narazić,ale prawdziwy przyjaciel ,chce zadbać o zbawienie drugiego człowieka..Gdy weszłam na drogę nawrócenia ,dotknął mnie Krzyz cierpienia,Moje siostry zmanipulowaly moja mamę ze w głowie mi sie pomieszało, że jestem w sekcie .I moja mama ,przegoniła mnie z domu ,nie pozwoliła na żadne wyjaśnienia. Moj mąż, od pięciu lat adoruje Cudowny Krzyz a wcześniej atakował też mówił sekta ,drażniła go moja poboznosc ,której nauczyli mnie charyzmatyczny,bronił jeździć do Krzyza.Wcagnal w to moje dzieci,wyrywał im wiarę.Corka w zmowie że swoim mężem i moimi siostrami ,którzy odeszli od Kościoła i są sekcie,w rozmowach tel.oraz na portalach społecznościowych zniesławiiała Tych Szlachetnych ludzi,jak również ,J.E. Biskupa,kierownika Duchowego.Corka spreparowala sms-a ,z mojego tel,od J.E. Biskupa,z podziękowaniem za ofiarę odprawiony przez Niego intencji Mszy sw.i przedstawiła jako dowód obciążające Go o korupcja,w wiadomościach do innych Biskupów tamteujsze diecezji.Przez moja rodzinę został też profanowany wizerunek Chrystusa,porównując Go do szatana z kopytami.Nie umiem wyrazić jak bardzo cierpiałam z tego powodu,byłam bezradna,nie mogłam powstrzymać mojej rodziny,która była przyczyna ,tych zniesławienie i upokorzen ,a w konsekwencji chorób i cierpien duchowych Państwa Stepien..Chcę przeprosić Pana Jezusa ,Państwa Stępień i J.E.Biskupa za obrażę Majestatu,jaka dopuściła sie moja rodzina .Bo wiele złych opinii na tym portalu ,to moja córka i siostry, napisały.Nie zdają sobie sprawy ,ilu ludzi umarło,bez sakrametu,ilu ludzi odciągneli od Tego miejsca ,które wybrał Jezus na te czasy trudne ,gdzie ludzie są w bezradnosci...Sami nie korzystają, nie wiedzą że ściągają na siebie zło., i nieszczescia i będą prze Bogiem odpowiadać za tych ktorych nie dopuścili do lask..Gdyby nie Państwo Stępień ,nie dałabym rady, umarłabym,, A tak uratowane małżeństwo syna ,moje ,firma i Mama przygotowana do Sakramentów,,,dar przebaczenia ,który sie dokonal ,przy łóżku szpitalnym,gdzie dowiedziała sie całej prawdy ,o swoich dzieciach..Gdzie przez Jej serce przepłynęła miłość... ,do mojego serca ,milosc Chrystusowa.i z tą miłością trzy dni później umarła. 1. Jak można powiedzieć, że sekta..Czy sekta przygotowuje do sakramentów,? Czy sekta otwiera na grzeczność,,,modli sie za wrogów, czy mówi o Maryji i Panu Jezusie ,czy sekta posługuje w Kościele, wspołpracuje z Księzmi i Biskupami.fomuluje duchowo,ratuje małżeństwa zagrożone rozbiciem.Oddali cały swój majątek na potrzeby wiernych. To tylko psychicznie chory człowiek, może tak powiedzieć, lub napisać.. Potwierdza sie stwierdzenie Jezusa ze: Jezeli Mnie prześladował,to i was będą przesladowac;' " .Oznacza to że jego uczniowie naśladowcy Chrystusa. powinni spodziewać podobnego losu. wrogośći i cierpienia że strony świata,ponieważ świat nienawidził odrzucił Jezusa,a uczniowie są wybrani że świata i podążają za ,tym co naturalnie prowadzi do konfliktu,włącznie z bliskimi za swoje wierne naśladowanie Chrystusa. Dziękuję Panu Jezusowi I Matce Najświętszej za Państwa Stepien za ofiarosc ogromne serce ,za życzliwość.. Za wydobywanie mnie z dołu zagłady i kałuży błota..
Właśnie otrzymalam wiadomość , że istnieje ta strona i z wielkim zainteresowaniem przeczytałam inf. O Państwie Stępień ale z większym zainteresowaniem przeczytałam bardzo dokładnie wszystkie opinie na temat Państwa Stępień i postanowiłam, ze podzielę sie własnym świadectwem i zrobię to pod własnym nazwiskiem i imieniem. Nazywam się Wanda Miąsik, panstwa Stępień poznalam10 lat temu na spotkaniach w Rzeszowie, po 3 latach bywania na spotkaniach rozpoczęłam swoje comiesięczne pielgrzymki do Krzyża i trwa to 7 lat nieprzerwanie. Kiedy rozpoczęłam te drogę moje małżeństwo było w lekkiej rozsypce, moja wiara byle jaka, zycie duchowe dorosłych dzieci byle jakie. Na jednym ze spotkan jeszcze w Rzeszowie Pani Danusia rozważała słowa,, zobacz swoja belkę a później drzazgę w oku u innych, zacznij od siebie nie nawracaj tylko kochaj bliźniego,, jak bardzo dotknely mnie te słowa, kiedy na koniec jeszcze usłyszałam swiadectwo jednej z pań, które mnie osobiście dotknęło ,( jak niejedno jeszcze swiadectwo, ktore uslyszalam w ciagu tych 10 lat), kiedy ze smutkiem powiedziala, ze gdyby wcześniej j poznała Panią Danusię i jej męża to może jej małżeństwo byłoby lepsze ale niestety maz zmarl, a ja w tym momencie otrzymalam myśl przecież moj mąż żyję i mogę jeszcze wszystko naprawić tylko muszę zacząć od siebie i naprawiamy wspólnie do dziś i pilnujemy tego. Rozwinelismy się duchowo, zaprosiłam męża do Krzyża do Tarnówki, zapisaliśmy sie do odmawiania wspólnego Nowenny Pompejanskiej. Dzięki temu, że poznałam Państwa Stępień, słuchania ich z jak wielkim zaangażowaniem , miłością Pana Boga, Jezusa i Maryi prowadzą nas, pokazują i zachęcają do prawdziwej modlitwy płynącej z serca i duszy,otrzymałam prawdziwy dar modlitwy, dziś dzień bez modlitwy to dzien stracony. Tu poznałam co to jest prawdziwa spowiedź, tu poznawałam uczyłam się i nadal to czynię jak stawać się dobrym kochajacym innych czlowiekiem, jak i co robić kiedy umiera ci najblizsza osoba, i dlatego śmierć mamy i syna nie była dla mnie czymś strasznym, nie użalałam sie nad sobą, umiałam oddawać swoje cierpienie, kiedy widziałam jak mama odchodzi, jak cierpi i umiera mój ukochany syn, oddawałam Panu Bogu. Trwałam na modlitwie, mój syn będąc w szpitalu był przez Pania Danusię przygotowany telefonicznie do spowiedzi, którą odbył, przyjął komunię oraz ostatnie namaszczenie. Pan Heniu uczy nas aby modlić się zawsze przed ważnym spotkaniem za lekarzy i ja to uczyniłam, kiedy w pandemii syn leżał w szpitalu my otrzymalismy wszelką pomoc za co jestem bardzo wdzieczna Bogu. Tego wszystkiego nauczyłam się dzieki prowadzeniu Pani Danusi i pana Henia. Poznałam co to znaczy naprawde przebaczenie, co to znaczy wynagrodzic grzech itd. Kiedy pani Danusia rozważa i przygotowuje nas do spowiedzi wg 10 przykazań, to niejednokrotnie przypominały się grzechy jeszcze z czasów młodości i uzmysłowiłam sobie ile przyjęłam swietokrackich komunii świętych,. Odbyłam kilka spowiedzi, które były dla mnie prawdziwym przeżyciem. Moglabym jeszcze wiele napisac z wlasnych doświadczeń i przeżyć, ale chce jeszcze napisać moje ubolewanie i jak jest mi smutno kiedy czytałam te negatywne opinie,. Jak można pisać , ze jest to sekta kiedy uczestniczymy zawsze we mszy świętej, kiedy rozaważane jest pismo święte, kiedy przygotowywani jestesmy do prawdziwej spowiedzi, kiedy poruszane sa tak ważne sprawy zwiazane z pożyciem małżeńskim, jak wychowywac dzieci jakie czychaja na nie niebezpieczeństwa skąd biorą się różne problemy w rodzinie, jaki powód jest uzależnień i to wszystko przekazują ludzie bardzo do tego dobrze przygotowani merytorycznie, bo są doradcami rodzinnymi ale przede wszystkim ludźmi, prawdziwymi swiadkami wiary, u których Pan Bóg naprawdę jest na pierwszym miejscu a miłość bliźniego nie jest tylko pustym frazesem. Co roku uczestniczymy w rekolekcjach, które organizują Państwo Stępień wraz księżmi w Górce Klasztornej, na których jeszcze bardziej doswiadczamy rozwoju duchowego i wyciszenia. Droga, którą wybrałam nie jest łatwa bo musialam stanąć w prawdzie ze swoim sumieniem, ale opłaciło się bo kiedy upadam to wiem co mam robić, jestem teraz bardziej świadomą osobą, i cieszę sie, że na mojej drodze spotkałam prawdziwych przewodników duchowych, że dzięki Państwu Stępień poznałam też wspaniałych księży i jak należy cenić sobie, że Ich mamy. Zapraszam wszystkich tych niedowiarków do Krzyża Jezusa Konającego ale uprzedzam, że będzie to droga trudna czasami wyboista ale warta do przejścia, pozdrawiam wszystkich, z Panem Bogiem
MÓJ PUBLICZNY PROTEST, ŚWIADECTWO I WEZWANIE DO OPAMIĘTANIA Z całą stanowczością sprzeciwiam się tchórzliwym, anonimowym, nieprawdziwym i nierzetelnym komentarzom oraz niegodziwym sądom, które uderzają w godność Pani Danuty i Pana Henryka Stępień. Jest to nie tylko atak na konkretnych ludzi, ale także jawne bluźnierstwo przeciwko Samemu, Żywemu i Prawdziwemu Bogu, którego rzeczywistą Obecność poznałam właśnie tam — w kaplicy Cudownego Krzyża w Tarnówce dziesięć lat temu. Piszę to jako kobieta, która była wtedy pozbawiona sensu życia, godności i nadziei. Jako młoda żona i matka, ofiara przemocy rodzinnej, zniszczona fizycznie i psychicznie, wzgardzona i bezradna. Jako osoba, która szukała fachowej pomocy i jej nie otrzymała. Jako ktoś, kto stał na granicy całkowitego rozpadu. I właśnie w tym miejscu, poprzez ofiarność i bezinteresowną posługę Państwa Stępień — będących przedłużeniem rąk Boga Obecnego w Eucharystii — rozpoczęło się moje prawdziwe ocalenie. MOJE ŚWIADECTWO NAWRÓCENIA Moja przemiana duchowa zaczęła się od uznania prawdy o sobie. Od przyjęcia własnej grzeszności — szczególnie grzeszności języka, która w istotny sposób przyczyniła się do rozpadu mojego małżeństwa. Od pracy nad sobą. Od decyzji, by przestać usprawiedliwiać siebie, a zacząć brać odpowiedzialność. Państwo Stępień przygotowali mnie — zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego — do prawdziwej, dobrej spowiedzi-to był moment przełomowy. W miejsce nienawiści, bólu i ran zadanych mi przez mojego męża i jego rodzinę zaczęła napływać Boża Miłość. Miłość, którą mogłam przekazywać dalej — moim dzieciom, mężowi, bliskim, a także ludziom w środowisku, w którym żyłam i pracowałam. Dzięki temu wzrastałam w Łasce Bożej i w niej trwałam. I tu muszę powiedzieć coś bardzo ważnego: choć uważałam się za osobę wierzącą i praktykującą, zaangażowaną w inicjatywy chrześcijańskie, moja wiara nie była prawdziwa. Wierzyłam, bo „tak wypadało”, bo urodziłam się w rodzinie katolickiej. Moja religijność była na pokaz — bardziej dla ludzi niż dla Boga. Nie czułam Jego obecności. Moja grzeszność oraz brak dobrego przygotowania do sakramentu małżeństwa przyczyniły się do jego szybkiego upadku. Budowanie rodziny bez fundamentu żywej, sakramentalnej wiary było tego główną przyczyną. DROGA FORMACJI I ŁASKI Dzięki comiesięcznemu pielgrzymowaniu o charakterze pokutnym i wynagradzającym do Kaplicy Cudownego Krzyża w Tarnówce, którą Bóg ustanowił w domu Pani Danuty i Pana Henryka (Ci zacni Ludzie oddali całe swoje mienie w posłuszeństwie Bogu dla realizowania misji kościoła katolickiego) oraz dzięki prowadzonym przez nich: katechezom, nabożeństwom wynagradzającym, nowennie do Świętego Józefa, nowennie do Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, Nowennie Pompejańskiej zaczęłam formować się na prawdziwego chrześcijanina. Uczyłam się autentycznej wiary, miłości do bliźniego i życia Ewangelią. Łaska Boża realnie przemieniała moje serce. Dziś mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością:nie potrafię już nienawidzić. Umiem przebaczać. Umiem przepraszać. Radzę sobie z trudnościami, które kiedyś mnie niszczyły. I potrafię przekazywać te postawy moim dzieciom i bliskim. Państwo Stępień pod kierownictwem JE ks. bp Krzysztofa Włodarczyka - Ordynariusza diecezji bydgoskiej współpracują między innymi z duchowieństwem w parafii w Tarnówce. W każda pierwszą sobotę miesiąca, po katechezie, wspólnej modlitwie i poczęstunku przygotowanym przez nich, udajemy się przygotowani do spowiedzi i na Eucharystię w parafii. Po powrocie wierni uwielbiają Boga, składając świadectwa uzdrowień duszy i ciała. ŚWIADECTWO UZDROWIENIA CIAŁA – PRAWDA, KTÓRĄ POŚWIADCZA MEDYCYNA Jako osoba pracująca w służbie zdrowia przez długi czas unikałam diagnostyki lekarskiej, bagatelizując objawy i odkładając badania. Podczas jednego z nabożeństw wynagradzających Pani Danuta powiedziała mi wprost, że powinnam udać się do lekarza i się zbadać. Od Niej jedynej przyjęłam to jako wezwanie do posłuszeństwa — i tak też uczyniłam. Diagnoza była jednoznaczna i poważna: udar mózgu oraz jego przyczyna kardiologiczna. Dzięki temu, że problem został wykryty na czas — a ja byłam objęta modlitwą oraz prowadzona w tym miejscu — przeszłam pomyślnie zabieg kardiologiczny. Dziś mogę funkcjonować bez żadnych dysfunkcji fizycznych, w pełnej sprawności, co potwierdza dokumentacja medyczna. Jako pracownik ochrony zdrowia wiem, że w takich przypadkach nie jest to oczywisty ani częsty scenariusz. DAR ŻYCIA – DLA MNIE I DLA MOJEGO DZIECKA W prawdziwie odkrytej na nowo miłości do mojego męża poczęłam córeczkę w ciąży pozamacicznej — ciąży, która według wiedzy medycznej nie miała prawa zakończyć się narodzinami żywego dziecka. A jednak moja córka żyje i ma się dobrze. Ja sama, mimo ciężkich komplikacji okołoporodowych i jednoznacznych rokowań lekarskich, byłam w stanie zagrożenia życia. Zgodnie z postawioną diagnozą „odchodziłam do Pana”. I również mnie Pan Bóg przedłużył życie. UZDROWIENIE SERCA MOJEJ CÓRKI Na jednej z katechez, podczas modlitwy nad moją córką, Pani Danuta zapytała o jej serduszko. Było to w moim miejscu zamieszkania — ponieważ Państwo Stępień, zapraszani przez wiernych, docierają ze swoją posługą do domów i zakładów pracy, nie działając w ukryciu ani w izolacji od Kościoła. Po tym wydarzeniu, na kolejnej wizycie lekarskiej, lekarz potwierdził ustąpienie wady serca, tej samej, z którą ja sama się zmagałam. Piszę to jako osoba wierząca i jako osoba ze środowiska medycznego. Wiem, czym jest diagnoza, wiem, czym są statystyki i rokowania. I wiem również, że są sytuacje, w których łaska Boża wchodzi tam, gdzie kończą się ludzkie możliwości. Dlatego raz jeszcze mówię jasno: owoce tej posługi są konkretne, sprawdzalne i realne — w życiu duchowym, rodzinnym i w zdrowiu ciała. I nikt, kto nie zna tej drogi, nie ma moralnego prawa jej bezkarnie oczerniać. Państwo Danuta i Henryk Stępień bezinteresownie pomogli mi i mojej rodzinie stanąć na nowo, wyjść z realnego dramatu życia, odzyskać godność, nadzieję i miłość. Każdy, kto dziś z anonimowej kryjówki rzuca oskarżenia i oszczerstwa, nie zna prawdy, nie zna faktów - przed Samym Bogiem ponosi odpowiedzialność za słowa, przez które odwraca się ludzi od Boga, zabiera się im możność pomocy uzdrowienia, nawrócenia, pozbawia się takie osoby życia wiecznego (ponieważ dzięki Państwu Stępień dokonują się między innymi nawrócenia np. po 30 latach dosłownie na łożu śmierci)-To jest moralna niegodziwość. Ten wpis jest moim osobistym protestem, ale też przestrogą i wezwaniem do opamiętania tych wszystkich ludzi którzy niszczą To Dzieło I walczą przeciwko Samemu Bogu!!!
Dominika z Podkarpacia telefon do kontaktu 787535516
Mam na imię Jola mieszkam w Rzeszowie Po przeczytaniu tych pięknych wzruszających świadectw postanowiłam podzilelic się moim. Do Cudownego Krzyza Jezusa Konającego w Tarnowce jeżdzę 11 lat Małżeństwo mojej córki Dominiki rozpadało się z dwójka małych dzieci byłam przerażona i bezradna i szukałam pomocy. Wiem ze to Jezus Konający zaprosił mnie do Krzyża przez moja koleżankę Grażynkę Początki były trudne byłam badaczem tez myślałam ze to może być sekta w miejscu prywatnym ale jeździłam i wynagradzałam Matce Bożej w I-sze soboty miesiąca Podczas adoracji krzyża przez katechezy pani Danuty i pana Henryka poznałam swoje grzechy i uwrażliwiłam swoje sumienie i dowiedziałam się że największym nieszczęściem człowieka jest grzech. Nauczyłam się dobrej spowiedzi czułam bliską relacje z żywym Bogiem podczas Mszy Świętej Komunię św ofiarowałam Matce Bożej jako wynagrodzenie za bluźnierstwa popełnione wobec Maryi Przy cudownym krzyżu nauczyłam się kochać , przepraszać, przebaczać , prosić Boga aby nam wybaczył Nauczyłam się naprawiać wyrządzone krzywdy i modlić się za swoich nieprzyjaciół ,wrogów kościoła krzyża i kaplicy. Przez okres mojego nawrócenia zaczęłam chodzić do lekarza przeszłam wiele chorób , operacji i przez modlitwę państwa Stępień i nawiedzanie Cudownego Krzyża dobry Bóg mnie uzdrawiał. Małżeństwo mojej córki uratowane (maja czwórkę dzieci ) Pragnę z całego serca podzekowac Panu Bogu i pani Danusi i panu Henryku za życie mojej córki wnuczki i moje i mojego męża . Przerażają mnie komentarze które obrażają to Święte miejsce i państwo Stępień. Ci ludzie nie wiedza co czynią , ze walczą z samym Bogiem Majestatem ściagają nieszczęście na siebie i swoje rodziny,musza to odwołać naprawić i zadośćuczynić bo jest to ciężki śmiertelny grzech Serdecznie zapraszam do Cudownego Krzyża Jezusa Konającego w Tarnowce. Bóg Cię kocha i czeka na Ciebie .Jola
Mam na imię Beata , dzięki pielgrzymkom do Cudownego Krzyża Pana Jezusa Konającego ( na które uczęszczam już 8 rok ) i katechezom wygłaszanych przez Państwa Stępniów otrzymałam ogromna łaskę , Pan Jezus już pierwszego dnia otworzył mi się oczy serca i duszy na fakt, że moje postępowanie w przeszłości nie było zgodne z nauką Kościoła. Żyłam w grzechu, przez ponad 10 lat w związku niesakramentalnym obwiniając Pana Boga , obrażając kapłanów… Szukałam pomocy! Spotykani ludzie, przyjaciele, rodzice, doradzali mi, prawili kazania, ale to nie było, to co mogłoby mi pomóc rozwiązać, moje nieuporządkowane życie i uleczyć moje zranione serce. I trafiłam na najwspanialszych ludzi, którzy prawdziwie idą drogą Chrystusa. Państwo Stępień nauczyli mnie modlitwy różańcowej, gdzie wcześniej nawet nie znałam wszystkich tajemnic, to dzięki Nim dzisiaj rozpoczynam i kończę dzień modlitwą. Uczą jak bardzo ważny jest rachunek sumienia , sakrament pojednania, który jest duchowym krokiem do nawrócenia, przebaczenia, pokuty i zadośćuczynienia. To dzięki wynagrodzeniom w I soboty miesiąca przy Cudownym Krzyżu nastąpiła duchowa rewolucja w moim życiu, każdego dnia uczę się poznawania wiary, obecności Boga, którą odczuwam coraz bardziej. Pani Danusi przygotowała moją mamę do sakramentu spowiedzi, namaszczenia chorych, których nie przyjmowała od kilkudziesięciu lat. Państwo Stępień uczą nas , że znajomość Pisma Świętego to znajomość samego Jezusa Chrystusa a przez swój trud , poświęcenie, ciężką pracę uwieńczoną cierpieniem , dawaniem świadectwa przez słowo i przykład życia ratują nas i prowadzą do Boga.
Nie wiem, jak można nazywać Wspólnotę Krzyża Pana Jezusa Konającego sektą. Pani Danuta i pan Henryk Stępień przygotowują ludzi do spowiedzi, prowadzą ich do kościoła czy na rekolekcje do Górki Klasztornej. Ksiądz biskup Włodarczyk uczestniczy w tych mszach i popiera dzialalność państwa Stępień. Ja osobiście uzyskałam pomoc od nich dla mojej siostry, która od kilkunastu lat nie była u spowiedzi. Rozmowy ze znajomym księdzem nie dawały efektu. Po jednej rozmowie telefonicznej z panią Danusią siostra poprosiła o kontakt z księdzem. Wyspowiadała się i odeszła z tego świata zaopatrzona w odpowiednie sakramenty.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, mam na imię Bożena, jestem z Podkarpacia. Do cudownego krzyża Pana Jezusa konającego z Limpias, który znajduje się w Tarnówce w kaplicy u państwa Stępień jeżdżę od dwóch lat i z całym przekonaniem zaświadczam, że to miejsce jest wyjątkowe. Tam przy krzyżu człowiek zmienia swoje życie, myślenie i postępowanie. Zaczyna dostrzegać w drugim człowieku Jezusa, oraz nawraca się. Dziękuję Panu Jezusowi za dar życia, za łaskę, jaką mogłam otrzymać, za osoby które Pan Jezus postawił na mojej drodze, które mi pomagają wyciągając do mnie pomocną dłoń i są dla mnie życzliwe. Dziękuję za to, że mogłam spotkać w swoim życiu państwa Stępień, którzy zostali obdarzeni wyjątkowym darem i łaskami od Jezusa i Maryi. Są oni wspaniałymi, kochanymi i życzliwymi osobami, które Pan Jezus wybrał aby głosili Słowo Boże, to co Pan Jezus chce nam przekazać przez ich usta, to aby nieśli pomoc osobom chorym, zagubionym. Proszę źle nie mówić o państwu Stępień, nie oceniać ich źle, nie krzywdzić i nie ranić za ich wielki trud, wysiłek i poświęcenie, bo tu chodzi o żywego Chrystusa, bo w tych osobach jest Jezus, są to apostołowie, których sobie wybrał. Jeśli ktoś mówi o nich źle to jednocześnie wyrządza krzywdę samemu Bogu. Przyjeżdżając z pielgrzymką do cudownego krzyża na początku prowadzona jest katecheza, modlitwy wynagradzające sercu Maryi i wszyscy wraz idziemy do kościoła uczestniczyć we mszy świętej przed najświętszym sakramentem. Jeśli ktoś mówi o tym że to jest sekta to niech nie mówi o sobie że jest katolikiem, ponieważ daleko mu do tego i jeszcze nie zapoznał się z czytaniem pisma Świętego. Tak więc jeśli nigdy nie nawiedziłeś cudownego krzyża i nie wiesz nic o tym miejscu to nie oczerniaj, nie rań i nie krzywdź, tych osób, które niosą pomoc, jeśli ty nie wierzysz twoja sprawa, ale twoją złą wypowiedzią nie niszczy tego dzieła i nie zawracaj ludzi z tamtego miejsca, którzy potrzebują Bożej pomocy. Pamiętaj o tym że kiedyś staniesz przed Bogiem i zdasz relacje ze swoich czynów i słów. Jeszcze dodam że państwo Stępień są prowadzeni przez biskupa Krzysztofa Włodarczyka, mają zezwolenie oraz posiadają misję kanoniczną. Chwała Panu, niech będzie uwielbione imię jego, Amen.
Mam na imię Grażyna i jestem z Rzeszowa sprzeciwiam się obrażaniu państwa Stępień i nazywaniu ich sektą.W czerwcu tego roku minie cztery jak jeżdżę do Cudownego Krzyża i widzę jak zmienia się moje życie i spojrzenie na innych ludzi ale to dzięki katechezie i modlitwie pani Danusiu i pana Henryka.Oni uczą nas widzieć w każdym człowieku Pana Jezusa ,pokazują nam jak mamy się nawracać i zmieniać swoje życie.Nie każdemu to pasuje bo ,żeby to wszystko się dokonało to musimy zacząć od siebie a ciężko się przyznać że nie jesteśmy najlepsi.Pani Danusia jest jak mama napomina , poucza ale robi to dla naszego dobra ,pokazuje jak z Panem Bogiem możemy iść przez życie i na każdym etapie swojego życia możemy uratować się siebie i swoich najbliższych. Przy Krzyżu i podczas mszy świętej na którą idziemy do miejscowego kościoła wspólnie modlimy się i wychwalamy Pana Boga adorując Najświętszy Sakrament .Ja doświadczyłam w ciągu tych lat wielokrotnie rozwiązania spraw ,które wydawałoby się są po ludzku nie do rozwiazania.W sierpniu 2023 roku moja mama zachorowała i jej stan zdrowia zaczął się bardzo szybko pogarszać. ,W ciągu trzech miesięcy trzykrotnie odchodziła i wracała . Z siostrami bardzo ciężko było nam patrzeć i na ukochaną osobę ,która bardzo cierpi a po ludzku nie potrafiłyśmy jej pomóc.Obuecalyśm mamie ,że nie oddamy jej do szpitala i opiekowaliśmy się nią w domu.Midliłyś.y się z siostrami o najlepsze rozwiązanie ale nie wiedziałyśmy co mamę trzyma tu na ziemi,coraz bardziej byłyśmy bezradne I wtedy zadzwoniłam do pani Danusi z prośbą o pomoc.Ona poprosiła , żeby wszystkie moje siostry stanęły przy łóżku mamy i kazała nam prosi mamę o przebaczenie i przebaczyć mamie .Pomodliła się z nami.Moje siostry były,które słyszały panią Danusię pierwszy raz były pod wrażenie jej słów chodź miały wątpliwości co do skutku naszej modlitwy.Po niecałych dwóch dniach moja mama odeszła do domu Pana z uśmiechem na twarzy.W momencie gdy mama odchodziła przestał padać deszcz a do pokoju wpadł promień słońca oświetlając jej twarz. Dla mnie i moich sióstr było to błogosławieństwo i namacalny dowód pomocy ze strony pani Danusi bo wyprosiła ukojenie dla naszej mamy. Nikt nikogo nie zmusza do jeżdżenia a chętnych jest tak dużo,że często brakuje miejsc w autokarze. Państwo Stępień są osobami bardzo skromnymi ,nie oczekują braw za to co robią a proszą tylko o modlitwę za siebie.Ja że swojej strony jestem niezmiernie wdzięczna ,że na swojej drodze spotkałam takich ludzi jak oni.Wielmie im Bóg zapłać za ich przewodnictwo duchowe.
Mam na imię Marzanna. Zdecydowanie występuję w obronie Krzyża Pana Jezusa Konającego oraz małżonków Państwa Danuty I Henryka Stępień z Tarnówki. Krzyż to nasz znak zbawienia. Państwo Danuta i Henryk ,jako katolicy, niestrudzenie poświęcają się dla sprawy Kościoła Katolickiego. Niosąc swój krzyż, uczą nas, jak żyć dobrze, aby osiągnąć chwałę Nieba.Trudzą się dla zbawienia dusz, pomagając w pojednaniu z Bogiem w sakramencie spowiedzi .Czynią to z pełnym oddaniem i serdecznością.Każdy może przyjechać do Krzyża w Tarnówce ze swoimi chorobami oraz problemami i otrzymać stosowną pomoc. Małżonkowie są otwarci dla każdego, kto potrzebuje pomocy. Ja osobiście doświadczyłam wielkiej pomocy w trudnych sprawach, po ludzku nie do rozwiązania. Ale z Bożą pomocą wszystko jest możliwe, dzięki posłudze tych dobrych ludzi.Ponadto uczę się dobrej spowiedzi wg 10 Przykazań Bożych, godnego i świadomego uczestnictwa we Mszy Św. Dzięki spowiedzi otrzymałam Wielki dar Boży- pokój serca. W Tarnówce uczę się budowania dobrych relacji z bliskimi, zawsze zaczynania od siebie zmiany na lepsze, aby być dobrym przykładem dla innych. Także moja rodzina otrzymuje łaski i błogosławieństwo Boże . W pierwsze soboty miesiąca uczestniczę w modlitwie wynagradzającej Matce Najświętszej za grzechy własne , rodziny i całego świata, tj.Msza Święta i różaniec w kościele w Tarnówce. Dzięki posłudze Państwa Danuty i Henryka Stępień , raz w roku uczestniczę w rekolekcjach w sanktuarium Matki Bożej w Górce Klasztornej, zakończonych Sakramentem Namaszczenia chorych, który gładzi grzechy, za które nie mogę zadośćuczynić. Bóg błogosławi nam przez obecnego Biskupa Krzysztofa Włodarczyka który jest kierownikiem duchowym Państwa Danuty i Henryka Stępień. Ponadto Państwo Stępień uczą mnie dobrej i szczerej modlitwy sercem ponieważ Bóg mieszka w naszych sercach. Dzięki tym wspaniałym małżonkom odmawiam Nowennę Pompejańską, a na 9 dni przed pierwszą sobotą- Nowennę do Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Od pierwszej soboty odmawiamy Nowennę do Św Józefa przez 9 dni. Wszystkie te ćwiczenia duchowe wzmacniają moją wiarę i są drogowskazem w moim życiu. Za to wielkie i dobre dzieło przez posługuję Państwa Danuty i Henryka Stępień- niech Bóg będzie uwielbiony. Amen.
Witam Wszystkich Szczęść Boże. Pragnę podzielić się moim Świadectwem. "Świadectwo wielkiego Miłosierdzia Bożego, otrzymywanych łask od Pana Jezusa Konającego w Tarnówce -- uratowania duszy mojego męża Grzegorza i przemiany mojego życia ". Nazywam się Mariola Iwańska mieszkam w Słupsku na terenie Parafii Mariackiej . Pracuję jako katechetka w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym. Do Cudownego Krzyża przyjeżdżam od 1 pażdziernika 2016 roku. Miałam duże problemy, moje małżeństwo się rozpadało, mąż był bardzo uzależniony od alkoholu, przez to stawał się agresywny, nie panował nad sobą. Jako żona doświadczałam przemocy psychicznej i fizycznej. Te zachowania powodowały to ,że czasami nie mogłam wracać do domu, tym samym spałam w samochodzie, na klatce schodowej albo w piwnicy. Zachowania męża zgłaszałam dzielnicowego, po Jego interwencji w domu na pewien czas był spokój. Historie niestety się powtarzały co spowodowało, że założyłam mężowi niebieską kartę ( dotyczyło to również znęcania się nad teściem). Relacje małżeńskie w domu były napięte. Mąż uważał mnie za wroga , z powodu powiadamiania policji o Jego zachowaniach. W tym czasie uważałam siebie za dobrą żonę , super katoliczkę i nie widziałam u siebie większych wad i błędów w życiu codziennym. O całe zło obwiniałam męża uważając go za zakałę małżeństwa. Próbowałam Go nawracać,sprowadzić na dobrą drogę, udowadniając mu jego winy. Myślałam, że krzycząc i mówiąc przykre słowa zmienię Grzesia na lepsze. Byłam tak zła na męża, że zaczęło się to przeradzać w nieuświadomioną nienawiść. Chodziłam do kościoła, modliłam się, czytałam Pismo Święte, brałam udział w różnych rekolekcjach, korzystałam z sakramentów. Jednak nie przynosiło to rozwiązania problemu, dalej byłam smutna i wewnętrznie załamana, wstydziłam się mojej sytuacji i mojego małżeństwa . Nie dawałam sobie rady z cierpieniem , które mnie przerastało. Ból był nie do wytrzymania. Czułam się jak w potrzasku ,z którego nie widziałam wyjścia, dlatego chciałam odejść od męża by tak nie cierpieć. W tym ekstremalnie trudnym czasie zachorował ciężko mój teść,który został umieszczony w hospicjum . W czasie choroby teścia poznałam P. Piotra ,który miał firmę czyszczącą wykładziny w domach. Zamówiłam tę usługę do naszego mieszkania. W rozmowie P.Piotr opowiedział mi o Tarnówce i Cudownym Krzyżu. Zachęcał bym tam pojechała i zostawił numer telefonu do P. Danusi Stępień ,która z mężem prowadzi spotkania Wynagradzające Maryji w Tarnówce w pierwsze soboty miesiąca. W dniu 30 września ( piątek ) 2016 r. byłam u teścia w hospicjum. W czasie wieczornej wizyty lekarskiej wyszłam z sali i zadzwoniłam do Pani Danusi. Podczas rozmowy p. Danusia zaprosiła mnie na spotkanie w pierwszą sobotę pażdziernika . Powiedziała, że jak przyjadę do Tarnówki powie mi jak pożegnać teścia i jak postępować wobec męża. Zaproponowała modlitwę Zdrowaś Maryjo i pobłogosławiła mnie przez telefon. Jej słowa przeniknęły mnie, poczułam ogromne ciepło w sercu. Miałam wielkie pragnienie pojechać tam na modlitwę. Następnego dnia w sobotę 1 pażdziernika pojechałam do Tarnówki. Na spotkaniu była katecheza Pana Henia Stępień o pięciu warunkach spowiedzi. Te słowa mnie poruszyły , zrozumiałam, że nie wypełniam ich dobrze , a szczególnie piątego- zadośćuczynienia. Moje mniemanie o sobie po tej katechezie zmalało. Kiedy podeszłam do Krzyża, spojrzałam głęboko w oczy Pana Jezusa Konającego, zobaczyłam ile jest brudu w moich myślach w moim sercu ile pychy i zarozumialstwa . Patrząc dalej głęboko w oczy Jezusa zaczęłam doświadczać jak bardzo mnie kocha, bezwarunkowo pomimo moich grzechów. Ta miłość zaczęła na mnie spływać i spływać . Płakałam i pragnęłam być inna - lepsza , czułam całą sobą,że ta miłość czyni mnie innym człowiekiem, tak jak bym się na nowo narodziła. To było wspaniałe. Dalej uczestniczyłam w spotkaniu. W czasie katechezy p.Danusi usłyszałam, że nasz język skazuje nas na potępienie ,że świętokradzko przyjmujemy komunię.Słowa te przeniknęły moje sumienie. Zrozumiałam jak bardzo grzeszę plotkują, osądzając kapłanów, rozsiewając złe słowa językiem, mówiąc często żle o mężu ,o innych przez ocenianie i osadzanie. Przystąpiłam z żalem ze skruchą do spowiedzi w kościele w Tarnówce z mocnym postanowieniem poprawy. Przepraszałam gorąco ze łzami w oczach Pana Jezusa, prosząc o wybaczenie moich grzechów. Ksiądz powiedział mi "zaczyna Pani od nowa, Jezus ma ogromne Miłosierdzie , proszę dalej trwać w nawracaniu się i kor,ystać z Jego łask". Ta spowiedź była inna, zaczęłam życie od nowa. Zrozumiałam też, że Pan Jezus mnie i nasze małżeństwo widział zupełnie inaczej Wróciłam na modlitwę do Kaplicy. W przerwie podeszłam do p. Danusi porozmawiać o mojej sytuacji w małżeństwie. Pani Danusia powiedziała, że mi pomoże i daje mi swoją dłoń, aby mnie prowadzić. Nigdy wcześniej nie słyszałam takich słów od nikogo, czułam całą sobą , że są szczere i prawdziwe. Zachęciła , żebym do niej zadzwoniła w niedzielę. Tak właśnie rozpoczęła się droga pomocy przez rozmowy telefoniczne i spotkania w Tarnówce. W prowadzeniu mnie Pani Danusia mówiła, że przekazuje mi słowa co robić , a do mnie należy decyzja czy chcę to wykonywać. Na kolejnych spotkaniach dzięki katechezom P.Henia zrozumiałam jak skąpa byłam w składaniu ofiar na Mszy świętej, zbiórkach ofiar w kościele na różne cele , jak bardzo obrażałam Pana Jezusa przez ocenianie , oskarżanie kapłanów,że wołają o ofiarę pieniężną za ucałowanie Krzyża w Wielki Piątek . W kolejnych katechezach p. Henia Je us pokazał mi , że w pożyciu małżeńskim było wiele grzechów nieczystości i zaniedbań z mojej strony, co było przyczyną złości i nienawiści mojego męża wobec mnie . W dalszych spotkaniach uświadomiłam sobie wiele pomyłek w zachowaniu wobec Grzesia np.podnoszenie głosu, brak cierpliwości , nieprzygotowanie posiłków, unikanie kontaktu z mężem. Powoli docierały do mnie słowa p.Danusi o tym , że "wina w małżeństwie leży po środku, że większy przed Bogiem jest ten kto pierwszy wyciąga rękę do zgody " .Dzięki słowom p. Danusi zrozumiałam, że mój mąż jest moją drugą połową. Jeśli choruje na duszy i ciele trzeba mu pomóc. W 2019 roku mąż poważnie zachorował na zapalenie trzustki, a wcześniej przeszedł ciężki zawał serca. Każda Pierwszą Sobota w Tarnówce była cegiełką , która odnawiała moje wnętrze , zmianą myślenia z ludzkiego na Boże . Pomagały słowa Danusi " ten kto czyni zło nie panuje nad sobą " zrozumiałam, że mąż potrzebuje modlitwy i pomocy a nie oskarżania ,również słowa "że zmianę zaczynamy od siebie , nie naracamy ,ale modlimy się i kochamy "Nauki te przenikały do mojego umysłu i serca . Zaczęłam powoli tym żyć i wprowadzać to w relację z mężem . Malała we mnie zawziętość , stawianie na swoim , mądrzenie się wobec Grzsia . Byłam w stałym kontakcie z p. Danusią i p. Heniem modliłam się razem . Słuchałam przekazów Danusi ,wprowadzałam je w życie tak jak umiałam , , raz lepiej , raz gorzej . Jezus dawał mi ogromną siłę do życia, pokój , radość - stawałam się szczęśliwsza , spokojniejsza - pomimo , że mąż się nie zmieniał . Okazywał agresję szczególnie kiedy jeździłam do Krzyża w Tarnówce. Używał wulgaryzmów , czasami mnie szarpał, groził rozwodem , że pójdzie do Proboszcza na skargę , nawet do Biskupa. Ogarniał mnie wtedy strach , dzwoniłam do p. Danusi , która mi tłumaczyła , że Grzesiu jest w szponach i to szatan przez niego mnie atakuje, nienawidzi mnie bo się nawracam , zbliżam do Jezusa , walczę o duszę Grzesia . Powiedziała, żebym Grzesia błogosławila i prosiła Maryję o pomoc . Te słowa były skuteczne . Miałam dalej siłę się zmieniać i jeździć do Krzyża. Dzięki łasce Pana Jezusa z czasem mniej kłóciłam się z mężem , schodziłam mu z drogi nie polemizowałam. To wszystko owocowało spokojem we mnie . Były też sytuacje trudne , czasami święta , które spędzaliśmy razem były dla mnie ciężkie. Kiedy Grzesiowi nie smakowało to co ugotowałam , wówczas rzucał garnkami, patelnią z jedzeniem na podłogę. Wtedy dzwoniłam do p.Danusi i już po chwili czułam się lepiej. Ona dawała mi wskazówki, abym uwielbiała Jezusa i ofiarować Jemu to cierpienie i mówiła " Jezu nikt mi nie może pomóc tylko Ty , daj mi siłę , abym to przeszła ". Było to bardzo skuteczne , przynosiło ulgę , spokój, usuwało lęk przed mężem. Pani Danusia ma wielki charyzmat mocy i mądrości słowa, które pochodzą od Boga. W przekazie są bardzo proste , zwykłe i skuteczne - pomagają . Nasze rozmowy zawsze kończyły się modlitwą i błogosławieństwem Danusi. Przez cały czas byłam prowadzona za rękę jak mala dziewczynka . Uczyłam się jak nieść Krzyż w codzienności, jak przebaczać. Coraz bardziej nawiązywałam kontakt z Maryją . Zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską i Tajemnice Światła czego wcześniej nie robiłam . Wspaniała modlitwa, która pomagała mi się zmieniać , w której uczyłam się wszystko oddawać Maryji. Przy Krzyżu słyszałam wspaniałą naukę o Eucharystii, że jest to najwspanialsza modlitwa , uczono nas jak składać na ołtarzu swoje intencje ,osby , sprawy , jak łączyć swoje ofiary, cierpienia , codzienność z ofiarą Pana Jezusa. Zaczęłam z głębszą świadomością uczestniczyć we Mszy Świętej, coraz bardziej widziałam żywego Jezusa w kapłani, Ewangelii , Przeistoczeniu , Komunii Świętej oraz bardziej słuchałam co do mnie mówi Bóg. To równiż przenosiłam na swoją parafię. Pomagało mi to nieść Krzyż cierpienia w codziennym życiu, widzieć Jezusa w mężu ,uczniach ,sąsiadach i we wszystkich , których znam i spotykam , tak jest do dzisiaj-- to coś wspaniałego . Pan Jezus dawał mi łaskę patrzenia na męża z miłością i czułością. Brałam sobie do serca słowa p.Danusi , że " całe ciepło w domu to kobieta " i zaczęłam powoli tym żyć. Zaczęłam widzieć cierpiącego Jezusa w moim mężu , coraz lepiej rozumiałam , że. kiedy służę Grzesiowi podaję jedzenie , leki , pielęgnuję Go to czynię to samemu Jezusowi . Bardzo pragnęłam, aby Grześ przyjął sakramenty, których od 25 lat nie przyjmował i nie chciał o tym słyszeć . Stan Jego zdrowia się pogarszał . W 2023 roku było z mężem żle , mimo to Grześ nie chciał spowiedzi. Kapłani zachęcali Go w domu i szpitalu do przyjęcia sakramentów, jednak mąż nie wyrażał zgody. Było mi ciężko , p. Danusia mi mówiła " Proś Pana Jezusa , aby to co blokuje Grzesia, lęk przed spowiedzią zostało usunięte - tylko Ty Jezu możesz to uczynić " . Tak właśnie robiłam. Był to dla mnie czas nauki ufności wbrew okolicznościom. We wrześniu 2024 roku stan męża był krytyczny . Prawa komora serca ledwo pracowała , 2 pażdziernika męża skierowano pilnie na kardiologię . Lekarze od pierwszej chwili mówili , że mąż może w każdej chwili umrzeć , ja odpowiadałam , że już 3 lata Bóg przedłuża życie Grzesiowi , żeby mógł przyjąć sakramenty. 13 pażdziernika w niedzielę po Mszy Świętej przyjechałam w odwiedziny do męża , usłyszałam od lekarzy , że to ostatnie chwile życia Grzesia. Zadzwoniłam do kapelana szpitala ks. Dawida i powiedziałam, że mąż umiera, ksiądz powiedział, że zaraz będzie . Zadzwoniłam do p. Danusi, ale telefon był zajęty więc zadzwoniłam do p. Henia-- pomodliliśmy się i p. Heniu nas pobłogosławił. Czekałam przy łóżku męża na ks. Dawida . Ksiądz szybko przybył , wziął Grzesia rękę w swoją dłoń i zapytał -- " dusimy się -- mąż potwierdził , to ja Pana wyspowiadam , Grześ powiedział - TAK , to ja Panu udzielę Komunii -- TAK -- , to ja udzielę sakramentu chorych Grześ powiedział -- TAK . Wraz z dwoma pacjentami i ich rodzinami wyszliśmy z sali. Było po godzinie 15 więc na korytarzu odmawiałam koronkę do Miłosierdzia Bożego. Po spowiedzi ksiądz zaprosiła nas do sali , Grześ przyjął komunię i sakrament chorych. Salę wypełnił niesamowity pokój, Grześ miał szczęśliwą twarz. Wtedy zadzwoniła p. Danusia i prosiła o włączenie telefonu na głośno mówiący. Przywitała serdecznie Grzesia i powiedziała " Pan Jezus chce , abyście się przeprosili i sbie wybaczyli " . Powtarzałam Jej słowa patrząc w oczy męża , poprosiłam Grzesia o wybaczenie, On słabym , spokojnym głosem patrząc mi w oczy powiedział -- WYBACZAM -- . Wtedy P.Danusia powiedziała " Wszystko się dokonało - wyłącz telefon " . Byłam szczęśliwa. Dla mnie był to cudowne jaki tylko Pan Jezus mógł uczynić --- Wielkie Miłosierdzie Boże, a wszystko za wstawiennictwem Niepokalanej Maryji. 25 października mąż został przewieziony do hospicjum, tam przyjmowała Grzesia Pani doktor - moja koleżanka Ela Jasonek, która jeździła ze mną co miesiąc do Krzyża. Pan Jezus zatroszczył się o nas i tym razem. Byłam przy Grzesiu w piątek do późnych godzin oraz całą sobotę do 24. Mówiłam mężowi jak bardzo Go kocham i dziękowałam za wspólne życie. Rano w niedzielę 27 października po godzinie siódmej dostałam telefon z hospicjum, że mąż odszedł do Pana - 7.07 i mam dwie godziny na pożegnanie się z Grzesiem zanim przyjedzie ksiądz i lekarz. Przyjechałam do Kaplicy w hospicjum. Usiadłam przy moim zmarłym mężu . Czas wypełniłam modlitwą i dziękczynienieniem . Moje serce przepełniała wdzięczność Jezusowi za uratowanie duszy Grzesia na wieczność. Dziękowałam za czas wyjazdów do Tarnówki , dziękowałam za p. Danusię i p. Henia Stępień ,przez których Bóg mi pomagał i prowadził, za ich modlitwę , głoszone nauki , świadectwo wiary i życia. Dziękowałam za Wspólnotę Krzyża , za ich modlitwy za mnie i Grzesia. Dziękowałam za każdą osobę , która wspierała dobrym słowem , modliłam się , aby Grześ przyjął sakramenty. Dziękowałam za kapłanów z Tarnówki, którzy mnie spowiadała, umacniali , odprawiał Msze Święte za nasze małżeństwo. Dziękowałam za ks. Proboszcza z Parafii Mariackiej Zbigniewa Krawczyka, który modlił się za nas , wspierał mnie dobrym słowem i sakramentem pokuty. Dziękowałam za wszystkich kapłanów , którzy wspierali nas modlitwą. Dziękowałam za bp.Krzysztofa Włodarczyka , który mi towarzyszył w trudnej drodze . Znał sytuację , wiedział, że nasze małżeństwo nie było cukierkowe . Miał wiedzę , Grześ choruje i o 25 lat nie przyjmuje sakramentów. Miałam okazję co roku rozmawiać z biskupem , na wspaniałych rekolekcjach Wspólnoty Krzyża w Górce Klasztornej. Wtedy też korzystałam u księdza Biskupa z sakramentu spowiedzi , gdzie mogłam wyznać grzechy , otworzyć się z tym co było trudne , piękne i jak wiele siły dają mi wyjazdy do Krzyża w Tarnówce. Dostawałam cenne wskazówki, naukę do pracy duchowej w codzienności. Ks.Biskup Krzysztof odprawił wiele Mszy za nasze małżeństwo, prosząc Boga o łaskę przyjęcia sakramentów przez Grzesia. Teraz z czystym sercem mogę powiedzieć, że warto było z Jezusem przejść przez to cierpienie , doświadczyć bólu i bezradności. Warto było co miesiąc jeździć na Pierwsze Soboty do Tarnówki. Warto było zobaczyć swoje grzechy, pomyłki , ograniczenia , wejść na drogę nawracania się i uznać swoją małość . Dzięki temu otwierałam się na miłość Bożą i tą miłością na nowo pokochałam Grzesia-- Cudowny dar . Dzisiaj dziękuję Jezusowi za mojego męża takim jakim był , za trudne małżeństwo, za ból i cierpienie przez , które przechodziłam bo dzięki temu zrozumiałam jak bardzo potrzebowałam pomocy Pana Jezusa I Maryji . Dzięki temu otworzyłam się na łaski od Pana Jezusa Konającego. Dalej trwam na drodze nawracania się , formacji , prowadzenia mnie przez Danusię i Henia. Pragnę być świadkiem wiary , przyznawać się do Jezusa tam gdzie jestem. Pragnę dalej organizować wyjazdy do Cudownego Krzyża w Tarnówce na Pierwsze soboty miesiąca . Zapraszać i przyprowadzać innych do tego cudownego miejsca Wielkiego Miłosierdzia i łaski przemiany życia. Serdecznie proszę o modlitwę za mnie i śp. Grzesia . Podaję mój numer telefonu ,gdyby ktoś chciał skorzystać 792 220 361 Serdecznie pozdrawiam Szczęść Boże. . . Do Cudownego Krzyża przyjeżdżam
Mam,na imię Maria z Podkarpacia.W związku sakramentalnym.trzydziesci lat. Dwoje dorosłych dzieci..Jako katoliczka ,chce dołączyć do protestu,przeciwko osobom znieslawiajacym to Swięte miejsce w Tarnówce i Tych zacnych i Szlachetnych ludzi ,którzy przygotowują do sakramentów..Są doradcami rodzinnymi .którym przewodniczy J.E.Biskup Włodarczyk,który często gdy jesteśmy, przy Krzyzu ,na adoracji w pierwszą sobotę miesiąca ,udziela całej Wspólnocie Duszpasterskiego Błogosławieństwa,radując się ,że trwamy na modlitwie.Stoję w obronie Krzyza i osób, które wybrał Bógwobec tych hejtów, obelg ,stanowczo mówię STOP. ,Przypomniały mi sie słowa Państwa Stępień :Ci co czynią zło, nie panują nad sobą" Uczą nas aby wszelkie zło naprawić, odwołać,jakie to trudne ,a niektórzy z łatwoscą ,dopuszczają się zła, nie zważając na konsekwencje Że wbijają sztylet samemu Jezusowi. Gdyby nie Państwo Stępień ,nie wiem co by było że mną i moją mamą, jak byśmy sobie poradziły .To była sytuacja ,po ludzku bez wyjścia.Wiosną 2025 roku,mamą źle się poczuła .Diagnoza lekarska zabrzmiała ,jak wyrok: nowotwór złośliwy. Spadło to na nas jak grom.Szukałam pomocy ,chodziłam do Kościoła, modliłam sie ,ale nie przynosiło to rozwiązania .Byłyśmy rozgoryczone i psychicznie załamane.Mama nie dawała sobie rady z cierpieniem,wpadła w depresję.Ju udawałam ,przy mamie twardzielkę,ale tylko na pokaz,a tak naprawdę, było mi tak ciężko, często płakałam i prosiłam Pana Jezusa o pomoc..Mamą w chorobie zamknęła sie na łaski ,nie chciała sakramętu pokuty,wymyśliła sobie ze wszyscy ,będą wiedzieć o jej chorobie..Początkiem czerwca dowiedziałam się od Wiesi ,że będą gościć w Kościele w Woli Raniżowskiej Doradcy rodzinni Pani Danusia i Henryk .Zaproszeni przez J.E.Biskupa Jana Ozgę i proboszcza z której pochodził J.E.,który został uzdrowiony ,poprzez modlitwę Państwa Stępień I złożył świadectwo na ręce Biskupa Krzysztofa Zadarko i Biskupa Krzysztofa Włodarczyk.Dowiedziałam sie również, że Charyzmatycy na prośbę J.E.Biskupa Jana ,mają spotkać sie w Zaborowiu w Ośrodku Dotyku Natury im.Ojca Pio ,u Wieslawy i Marka Jacek .Zabrałam załamaną psychicznie mamę i poprosiłam Panią Danusię o pomoc. Pani Danusia z ogromną miłością przywitała moja mamę Przeprowadziła rozmowę ,zachecaǰac ją aby poddała się leczeniu.Aby modliła sie za lekarza o dobrą diagnozę I dobre leczenie,składając wszystkie problemy i cierpienia na ręce Maryji.A Ona przyjdzie z pomocą. Następnie, przygotowała mamę do spowiedzina pięciu warunkach .Pani Danusia poprosiła J.E.Biskupa Jana ,aby wyspowiadał i namascił,bo już była na tą łaskę przygotowana i bardzo pragnęła. Wszystko sie dokonało .Kobieta z wielką radością przystąpiła do spowiedzi ,łącznie z Sakramentów namaszczenia .Z łaski Bożej, wybrał Pan Jezus Doradców rodzinnych obdarzonych Darami Ducha Sw i J E Biskupa dla ratowania mamy.Pierwszy raz ujrzałam tak radosną mamę,która płakała ze szczescia.Po tym spotkaniu ,całkowicie inaczej postrzegalysmy chorobę.Mama przyjmowała cierpienie,mówiąc, że musi to przejść oddając Maryji cierpienie na ręce, tak jak Uczą nas Państwo Stępień ,a ich słowa mają moc.I tak z przeszła cały proces trudnego leczenia,bardzo łatwo z Maryją.Wybrala kilka serii chemii przeszła ciężką operacje..Lekarze są pod wrażeniem i ciężko im uwierzyć że w całej kuracji pacjentka nie utraciła, ani nie przytyła, organizm funkcjonuje bez zarzutów. Chcę podziękować Panu Jezusowi I Matce Najświętszej że postawili mi Państwa Stępień przez ktorych działa Bog,że warto było przejść to cierpienie i doświadczyć tej ogromnej bezradnosci,bo to właśnie ta okoliczność umacnia nas dzięki prowadzeniu.Sama nie dałabym rady.A tak stałyśmy się mocniejsze.Dziekuję za wszystkie owoce.Za to że moja kochana mama ,korzysta systematycznie z sakramentów pokuty ,modli sie na różańcu..Ja korzystam z córką z katechez głoszonych na Podkarpaciu przez Panią Danusie i Henryks.Jezdze do Krzyza ,gdy tylko mam sposobność.Ostatnio nawiedziła Cudowny Krzyz moja córka..Dziękuję za wszystkie łaski ,otrzymane, dzięki którym,otwieramy sie,na miłość Boże, która daje nam siłę do niesienia Krzyza. W dzisiejszym świecie czlowiek jest ,zagubiony i bezradny ,nie wie co robić, gdzie szukać pomocy..To miejsce jest jedyne niepowtarzalne, gdzie nikt bez wsparcia na duszy i ciele nie odchodzi.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.Chcialam dołączyć do grona osób które bronią P.Danutę i P. Henryka Stępień. Jeżdżę do Tarnówki i uczestniczę w szkole życia Bożego ukazanego nam przez P.Stępień. Piękne katechezy, msza święta, różaniec, adoracja, spowiedź święta przynoszą mi ogromny spokój, nadzieję, przemianę i sens życia.P.aństwo Stępień napełnieni miłością, życzliwością i darami Ducha Świętego prowadzą nas pogrubionych, upapranych grzechem i złym życiem do Królestwa Bożego.Zapraszam wszystkich wpisujących bzdury i obiecuje modlitwę o nawrócenie i opamiętanie. Panie Boże przebacz bo nie wiedzą co czynią. Amen, amen, amen.
jakie pospolite ruszenie ....
Witam . Kiedyś byłam tam gdzie Ty, pełna jadu, ironi,osądzania z pustymi rękami , nikomu nie pomogłam, nie otarłam łez, nie przyprowadziłam do Jezusa... Dzisiaj Nasze ruszenie to... Mamy odwagę świadczyć o łaskach Jezusa Konającego, że On pomaga i prowadzi skutecznie przez P.Danusię i P. Henryka Stępień, których powołał do tej trudnej misji za zgodą hierarchii Kościoła katolickiego. Owocem ich posługi są uratowani przed śmiercią(dusze nieśmiertelne) na życie wieczne, jak mój mąż Grzegorz. Uratowane małżeństwa zagrożone rozbiciem- tak jak moje. Uratowanie wielu od świętokrackiego przyjmowania sakramentów - tak jak mnie. Przywrócenie tysiące do Kościoła Katolickiego, by prawdziwie żyli wiarą katolicką -- tak jak mnie. Wyrwanie z nienawiści ,plotkarstwa, pychy- tak jak mnie. Uratowanie Wielu od totalnego załamania samobójstwa- tak jak mnie. Pomagają doświadczać, poznawać żywego Jezusa, Jego obecności, Jego Miłości. Dzięki temu pragniemy być świadkami wiary w naszych rodzinach ,parafiach,pracy, szkołach.... wszędzie tam gdzie jesteśmy. Dzięki ich posłudze stajemy się szczęśliwsi, spokojniejsi, radośniejsi żyjąc w codzienności, przechodząc przez problemy,cierpienia, po prostu żyjąc każdym dniem. Przyjmujemy Miłość Bożą i nią się dzielimy zwyczajnie. To piękna Droga, dlatego jeździmy do Tarnówki do Krzyża. W kościele wynagradzamy Maryji, spowiadamy się ,uczestniczymy we Mszy świętej ,czystym sercem przyjmujemy komunię. Umocnieni łaską wracamy do naszych domów by tym się nią dzielić, przyprowadzać innych do Jezusa, do tego miejsca łaski, które wybrał Bóg. Pozdrawiam Szczęśliwa, nawracająca się dalej Mariola ze Słupska. Szczęść Boże
sekta broni swych guru, czego nie rozumiesz?
Państwo Stępień prowadzą ludzi do Boga, to jest niewątpliwe. źle jest, jeśli wypowiada się ktoś kto tego nie doświadczył. Ich posługa jest bardzo trudna, a wykonanie ich zaleceń czasem ciężkie do wykonania i wymaga pracy i zmiany, której się boimy i myślę że to jest główny powód cierpkich słów jakie ludzie piszą w komentarzach. Ale przecież Nauka Pana Jezusa nie jest łatwa, bo zmagamy się ze swoimi słabościami, ranami, a to boli. Lech czy zwykle, najlepsze rzeczy nie rodzą się w bólach? A właśnie Pan Jezus przyszedł po to żeby nas z tej niewoli grzechu wyciągnąć. To Jego Łaska czyni, że się zmieniamy. A Pan Jezus w Tarnówce jest taki bliski, na wyciągnięcie ręki. I mówi do nas właśnie przez słowa Pani Danuty i Henryka. Nie narzekaj, nie złorzecz, bo to nic dobrego nie wnosi. Posłuchaj, pomyśl i pomódl się aby Pan Bóg napełnił Twoje serce Swoją Łaską płynącą właśnie z Krzyża Pana Jezusa Konającego. Dziękuję wszystkim, którzy z odwagą opisali swoje świadectwa, a przede wszystkim Dziękuję Państwu:: Danuto i Henryku, że pomimo - nadal trwacie w swej posłudze.
Do Tarnówki przed Cudowny Krzyż Pana Jezusa Konającego u Państwa Stępień jeżdżę już czwarty rok z Rzeszowa. Zostałam zaproszona do Wspólnoty Krzyża Jezusa Konającego przez zaufanych ludzi, przed którymi chylę czoła wyrażając ogromną wdzięczność dla tych osób. Wierzę, że Bóg działa przez ludzi, których stawia nam na drodze. Gdy dowiedziałam się o tej stronie internetowej zapoznałam się z opiniami tam napisanymi. Wiele opinii jest pięknych, budujących, które słyszałam na żywo i które w pełni podzielam. Są też takie, które są bardzo krzywdzące. Nie odzwierciedlają prawdy lecz są głosem współczesnych faryzeuszy. Żal mi tych ludzi, którzy wyssali z palca swoje opinie i proszę Jezusa by oświecił ich sumienia by mogli stanąć w prawdzie i zadośćuczynić złu wyrządzonemu swoją opinią i zajętą postawą,, bo kiedyś muszą za to odpowiedzieć, że skrzywdzili liderów Wspólnoty, zawrócili ludzi, którzy pozwolili się zwieść, wyrwali ludziom wiarę a tym samym zasmucili samego Jezusa. Nie wierzę by ktoś kto był tam osobiście, poznał i posłuchał Państwa Stępniów, widział ich ogromne zaangażowanie, poświęcenie, szczerość, otwarte serca, głębokie zanurzenie w Jezusie, wyrzeczenie się własnych dóbr – skromnych pomieszczeń swojego domu – przeznaczonych na Kaplicę - i niewielkiego ogrodu poświęconego na stacje Drogi Krzyżowej – mógł sądzić inaczej niż to, ze są to prawdziwi Apostołowie Jezusa Chrystusa. Wyrzekli się swoich dóbr i poszli za Jezusem. Tam w Tarnówce czuje się powiew Ducha Świętego. Tam jesteśmy prowadzeni przez P. Danusię i P. Henia drogami Bożymi. Oni uczą nas prawdziwej wiary. Uczą nas modlitwy i niesienia krzyża, który prowadzi do zbawienia i życia wiecznego. Uczą nas by nie skupiać się na sobie i nie atakować lecz służyć i dostrzegać w bliźnim Jezusa. Błogosławić a nie złorzeczyć. Kształtują nasze sumienia i uczą pokory. Nie naprawiamy innych a zaczynamy od siebie. Przez adoracje Krzyża, wynagradzanie Najświętszej Maryi Pannie za obelgi przeciw Jej Niepokalanemu Poczęciu, wspólne modlitwy, Pismo Św., głoszone konferencje oraz cały ten czas zwieńczony Mszą Św. i adoracją Najświętszego Sakramentu umacniamy się w wierze i przekonaniu, że dla takich chwil warto żyć i poświęcić czas na to pielgrzymowanie chociaż towarzyszą nam też różnego rodzaju trudności. Wisienką na torcie i balsamem dla duszy są świadectwa składane przy Krzyżu przez pielgrzymów. Jeżdżę do Krzyża w podzięce Jezusowi i Maryi za łaski otrzymane w życiu z prośbą o dalszą opiekę i pomoc w drodze do wieczności. Nauczyłam się oddawać wszystko Jezusowi zamiast zamartwiać się. Lepiej śpię po nocach i doznałam pokoju na duszy. W sercu nie żywię urazy do nikogo. Wszystkim polecam to miejsce z serca i wyrażam wdzięczność Bogu za to Dzieło i możliwość doświadczenia naocznych cudów dokonanych przez Jezusa za pośrednictwem P. Danusi. Ona podkreśla cały czas, że to zasługa Mistrza i nigdy nie zasłania swoją osobą Jezusa. Szczęść Boże.
Styl długich wypowiedzi jest tak do siebie podobny, że budzi moje wątpliwości.
Odpowiadam Ci serdecznie i konkretnie Stefek (niezalogowany) Jeśli jesteś katolikiem to znasz słowa Pisma Świętego, słowa Jezusa- Ewangelii które od tysięcy lat głoszone są te same do miliardów ludzi. Jezus zna nasze grzechy nazywa je po imieniu , problemy , zna każdego i Ciebie na wylot. Wie jak pomóc każdemu. Nauka Kościoła, 10 Przykazań , Inne Przykazania ,Dogmaty ,Katechizm Kościoła Katolickiego, Tradycja Kościoła ... jest i będzie taka sama dla katolików do końca świata. Jeśli katolik się nawraca to w świadectwie dzieli się swoimi błędami , grzechami,marnym życiem wbrew Bogu, złym postępowaniu wobec ludzi . Nie dzieli się wymyślonym historiami ,lecz Prawdą. Kiedy katolik doświadcza przy Cudownym Krzyżu w Tarnówce, na spotkaniach z P.Danusią i P.Heniem łaski nawrócenia, pomocy Jezusa to świadczy jak się zmieniał, jak zmieniało się jego życie. Świadczy o długim procesie obejmującym lata. W Kościele Katolickim droga nawracania się - droga do świętości trwa do końca życia . Kościół mówi o etapach nawracania się -- Oczyszczenie -- Oświecenie -- Zjednoczenie Zachęcam do czytania tego. Świadectwa są i będą podobne bo mówią: - o złym, mega grzesznym etapie życia wbrew Bogu, - o łasce, przemianie siebie i życia - jak się to dzieje . Daj Ty prawdziwe świadectwo o Sobie, oTwoim życiu ,Twojej drodze nawracania się, o łasce Jezusa. Chętnie przeczytamy . Nie będziemy podejrzewać , że zmyślasz. Pozdrawiam Szczęść Boże Mariola ( mgr teologii Uniwersytetu A.Mickiewicza w Poznaniu)
Tak do tego po dwa razy to samo świadczy to o nieogarnieciu tych osób.Typowo zmanipulowani ludzie.Ludzie błądzicie.Nie tędy droga.
Bo pisze je pewnie ta sama osoba poza tym po dwa razy wrzuca to samo świadczy o tym że mało rozgarnięta.rozpiska jak wykład.
Karma wraca, za przykre słowo, za spowodowanie łez, brak szacunku, za ignorancję, za wszystko co spowodowało ból w sercu, to wszystko kiedyś wróci do tego co tak krzywdzi innych. Cudowne krzyż Pana Jezusa konającego z Limpias znajduje się w Tarnówce u państwa Stępień, są to osoby niosące pomoc potrzebującym, których sobie wybrał sam Jezus.
Tak mówił Pani niby Ksiądz na swoich wywodach.Zeby krytykom którzy mówią że są sekta nie wiodło się i byli chorzy.Tak tak panie Henryku pan widzę już wszystkie imiona przybrał.Szatan ma wiele.za bluźnierstwa swoje będziecie smażyć się w piekle
Mam na imię Anna. Jestem z okolic Rudnika nad Sanem. W związku sakramentalnym jestem od 26 lat. Jestem matką pięciu synów. Chce zabrać udział w proteście przeciwko takim osobą jak „Stefek”, którzy krzywdzą ludzi, których wybrał Bóg, przez Hierarchów kościoła do głoszenia słowa Bożego w misji Doradców Rodzinnych, niosących pomoc , chorym, konającym źle się mających na duszy i ciele . Uderzają tacy jak on „Stefek” bo takich jest wielu w Krzyż i całą wspólnotę ludu Bożego raniąc nasze serca i umysł znieważając nas, którzy wynagradzają i korzystają z tych wielkich łask. Nie wiem czy zdaję sobie sprawę z tego co czyni bo „Bóg jest sędzia sprawiedliwym, który za dobro wynagradza a zło karze„ . Stając w obronie Krzyża, bo Krzyż to miłość, która zwycięża obojętność i nienawiść, która niesie przebaczenie i pojednanie . Krzyż Chrystusa to szkoła miłości ale Bóg nie da szydzić z drugiego człowieka prędzej czy później konsekwencję się ponosi. Jeżdżę do krzyża 6 lat. Państwo Stępień uczą nas poznawać Boga jakiego nie znamy. Jest to wiara piękna ale bardzo trudna oparta na sakramentach wymagająca samozaparcia. Pani Danusia i Pan Henryk nam przekazują do niczego nie zmuszają formując duchowo, a my mamy wolną wolę , aby sami zadbać o swoje zbawienie i naszych bliskich, których mamy w sercu i do czego jesteśmy powołani przez Boga bo nikt za nas tego nie zrobi . Adorując Krzyż Pana Jezusa w Tarnówce uczęszczam we mszach świętych wynagradzających Matce Bożej za zniewagi i świętokradztwa gdzie Państwo Stępień współpracują z księżmi odmawiają różaniec przed Najświętszym Sakramentem. Następnie jest adoracja i katecheza, którą głoszą Państwo Stępień. Przy Krzyży w czasie adoracji poprzez katechezę Państwa Stępień zobaczyłam swoje śmiertelne grzechy na potępienie z który się nigdy nie spowiadałam. Nauczyli mnie oddawać wszystkie cierpienia i problemy na ręce Maryi, co bardzo skuteczne działa i czuję pomoc naszej cudownej Matki. Dzięki temu łatwiej przechodzę cierpienia problemy dnia codziennego . Owocem adoracji i wynagrodzenia z mojej strony jest poznanie żywego Chrystusa, którego przeniosłam na swoją parafię . Dawnej w czasie mszy świętej myślałam o obiedzie co ktoś powiedział, o krzywdzie która wciąż siedziała mi w głowie. Dziś jestem całkowicie obecna, nauczyli mnie składać wszystkie intencje na ołtarz, wiem po co przyszłam na mszę świętą i wiem, że żywy Jezus wstawia się w tych intencjach za mną, również wiem co mówi do mnie Pan Jezus przez usta kapłana. Nauczyli mnie różańca nie znałam wcześniej tajemnic różańca świętego. Nauczyli mnie błogosławić. Błogosławię dzieci co dziennie przed wyjściem do szkoły i pracy. Starszych synów błogosławię na odległość. Owocem wynagrodzenia jest nawrócenie mojej siostry Beatki, która żyła wiele lat z mężczyzną bez sakramentu. Dziś jest wielka apostołką Jezusa i Maryi co miesiąc korzysta z tych wielkich łask adorując Krzyż. To ona mnie zaprosiła na pierwszą sobotę miesiąca do Tarnówki. Dziękuję mojej siostrze Beatce, przez którą zostałam zaproszona do cudownego Krzyża Pana Jezusa Konającego mogłam skorzystać z tych wielkich łask zerwać z niemoralnością i ciężkimi śmiertelnymi grzechami . Bardzo dziękuję Ci Panie Jezu za Nią. Chce podziękować za nawrócenie mojej mamy, która żyła kilkadziesiąt lat bez sakramentów. Mama śmiertelnie zachorowała, bałyśmy się z siostrą, że ją utracimy i pójdzie na potępienie. W 2025 roku wczesną wiosną na mszy świętej w Przysietnicy gdzie Państwo Stępień zaproszeni przez księdza proboszcza Jana Smołę głosili katechezę. Po modlitwach Pani Danusia pomimo wielkiego zmęczenia zadzwoniła i przekazała mojej siostrze aby przywiozła mamę do Zaborowa do Dotyku Natury gdzie wtenczas gościli charyzmatycy. Jak się okazało stan mojej mamy radykalnie się pogorszył . Lekarze zlecili aby mamę przenieść do innej kliniki . To był ostatni moment w którym mogła skorzystać z pomocy Państwa Stępień. Modlitwa tych charyzmatyków i przekaz Pani Danusi, który został wykonany spowodował, że mama się nawróciła. Wcześniej nie chciała słuchać o księdzu o spowiedzi sakramentach i modlitwie. A gdy zobaczyła Panią Danusię błagała o księdza , który natychmiast przyjechał z parafii Zaborów z Panem Jezusem i udzielił sakramentu pokuty i namaszczenia. A w tym czasie Pani Danusia przygotowywała mojego brata do spowiedzi na pięciu warunkach, który widząc radość i otwartość mamy na sakramenty sam skorzystał z tej wielkiej łaski, bo podobnie jak mama zaniedbywał się duchowo. Ksiądz Krzysztof był pod wrażeniem tych spowiedzi i tak pięknego oczyszczenia. Niech Bóg będzie uwielbiony za ten cudowny czas. Dziękuję za wielką łaskę, która jest owocem wynagrodzenia i adoracji Krzyża, powołania do seminarium mojego syna Dawida, który poprzez katechezy przy Krzyżu i rekolekcji z których korzystał w Górce Klasztorne otworzył się na najpiękniejszą z łask, pragnieniem bycia kapłanem. Dziękuję Bogu za tą łaskę. Dziś dzień zaczynam modlitwą i kończę modlitwą. Przed wyjazdem do Krzyża na pierwszą sobotę miesiąca odmawiam Nowennę do Matki Bożej Niepokalanie Poczętej a od pierwszej soboty odmawiam Nowennę do Świętego Józefa w intencjach złożonych pod Krzyżem Pana Jezusa Konającego. Te modlitwy mnie umacniają i uświęcają duchowo na wszystkich poziomach życia. Jak ważne jest słuchać i nie dyskutować bo przez nich Bóg przemawia. Chcę podziękować Państwu Stępień za wszelką dobroć, miłość, modlitwę, katechezy za wskazówki i poświęcony czas na rozmowy telefoniczne, po których czułam pokój serca i byłam radośniejsza. Bóg zapłać. Szczęść Boże.
To już wszystkie "protesty" ? bo chciałbym się odnieść.
Jak się ktoś urodził tobołem to walizką nie umrze
Do Cudownego Krzyża Pana Jezusa Konającego w Tarnówce pielgrzymuje i uczestniczę w nabożeństwie i Mszy świętej wynagradzającej Niepokalanemu Sercu Maryji od czterech lat. Dzięki katechechezom Pani Danusi I Pana Henryka zmieniam swoje życie z pełnego pychy na widząceggo Pana Jezusa w każdym człowieku,który ma postawione zadanie do spełnienia na ziemi. Na zaufanie Panu Jezusowi,który jest Panem życia i śmierci. Wszystko co mamy od Niego pochodzi. Dziwię się ludziom, którzy tak łatwo szkalują to miejsce zapominając,że zło czynione bliźniemu potrafi powrócić z potrójną siłą Życzę wszystkim dużo łask i błogosławieństwa Bożego w Nowym Roku
❤️
Ponad 9 lat temu miał miejsce wypadek z udziałem mojego syna wtedy niespełna 2-letniego oraz moim.. Jadąc na mszę św. za mojego zmarłego miesiąc wcześniej tatę, przejechałem autem osobowym po głowie mojego syna, którego nie widziałem podczas manewru cofania. Bardzo delikatnie mówiąc była to sytuacja beznadziejna z punktu widzenia medycznego oraz mojego jako ojca dziecka, który nie chciał tego zrobić... Od lekarzy po przewiezieniu go do szpitala dostaliśmy informację, że ma godzinę życia... Potem usłyszeliśmy, że już dawno powinien nie żyć... Po trzech dniach syn umarł. Lekarze nam powiedzieli że zostaje nam modlić się tylko o cud. Na czwartą dobę Pan Jezus wskrzesił syna do życia jak Łazarza. Potem wbrew słusznie stawianym prze lekarzy diagnozom Pan Jezus uzdrowił syna. W Moje urodziny wyszedł ze szpitala. To wszystko z medycznego punktu widzenia nie miało prawa się wydarzyć, a jednak się wydarzało i syn jest zupełnie zdrowy. Około 2 tygodnie przed tym wydarzeniem otrzymaliśmy wizerunek na którym znajduje się replika cudownego Krzyża Pana Jezusa z Limpias, który znajduje się w Tarnówce. Nie znaliśmy Państwa Stępień ani nigdy o nich nawet nie słyszeliśmy. Pomimo tego od pierwszych chwil wypadku poprzez Panią Wiesławę dostaliśmy wskazówki od Pani Danusi i Henryka Stępięń co należy w takiej sytuacji zrobić. Zaznaczam, że to były wskazówki a nie jakieś nakazy. Mogliśmy z nich skorzystać lub nie. Państwo Stępień NIGDY NIKOMU niczego nie narzucają. Jest pełna dobrowolność. Skorzystaliśmy z tych wskazówek, które podpowiadały jak się mamy modlić, wiem też że Państwo Stępień również modlili się w intencji syna. Ja osobiście poznałem Państwa Stępień podczas spotkania modlitewnego po wskrzeszeniu syna do życia. Tutaj również zaznaczam, że podczas całego spotkania, modlitwy nie było i nigdy nie ma żadnego przymusu ze strony Państwa Stępień. podczas tego spotkania nikt nie prosił mnie o żadne pieniądze, niczego nie wciskał ani niczym nie straszył. i Tak jest do dnia dzisiejszego, ponieważ jeżdżę do Tarnówki w każdą pierwszą sobotę dziękować Panu Jezusowi za wskrzeszenie i uzdrowienie syna oraz wynagradzać Matce Bożej. Nie zgadzam się z wpisami, że Państwo Stępień prowadzą jakąś sektę, że wyłudzają pieniądze, że kogokolwiek oszukują czy naciągają. Państwo Stępień to współcześni Apostołowie, którzy poświęcili całe swoje życie oraz majątek żeby pomóc innym na drodze do zbawienia. Nazywanie ich naciągaczami, czy oszustami całkowicie mija się z prawdą.
Szczęść Boże, pragnę podzielić się świadectwem. Pierwszy raz do Pana Jezusa Konającego do Tarnowki przyjechałam w 2017r. To był bardzo trudny czas w moim i męża życiu, narastające problemy w naszej firmie, kredyty, ogrom obowiązków, brak czasu na modlitwę i rodzinę. Ciągłe kłótnie, przekleństwa, agresja, wzajemne ubliżanie sobie. Do tego doszły problemy w rodzinach dzieci, wypadek syna na motorze, długa rehabilitacja, bezsenne noce, rozstrój nerwowy, które doprowadziły mnie do depresji. Pewnego razu moja córka wracając z Dotyku Natury od Pani Wiesiu, przekazała mi jej słowa "weź mamę i przyjedźcie do Pana Jezusa do Tarnowki i wszystkie problemy zostawcie pod Krzyżem, a odzyskacie spokój". Te słowa głęboko zapadły w mojej pamięci i sercu, one były skierowane do mnie. Teraz wiem, że przez Wiesie, Maryja zaprosiła mnie do Cudownego Krzyża do Tarnowki. Podczas pierwszego spotkania u Stóp Pana Jezusa Konającego zobaczyłam swoje nieuporządkowane życie duchowe, rodzinne i zawodowe. Przy Krzyżu usłyszałam z ust Pani Danusi i Pana Henia jak należy żyć w jedności z Bogiem i zawierzyć Bogu swoje życie osobiste, rodzinne, małżeńskie i zawodowe. Zostawiłam wszystkie sprawy pod Krzyżem i prosiłam Boga przez Maryję, żeby się tym wszystkim zajął, a ja zaczęłam naprawiać swoje życie duchowe. Następne nawiedzenia Cudownego Krzyża sprawiły, że Bóg przez Matkę Najświętszą leczył mnie ze zranień i dawał mi pokój, którego tak potrzebowałam. Każde nawiedzenie Świętego Krzyża w Tarnowce, to dla mnie co miesięczne rekolekcje, gdy słuchałam nauk Pani Danusi i Pana Henia. To one mnie zmieniają, moje życie, moje relacje z mężem i dziećmi. Tu dowiaduje się o błędach jakie popełniłam w małżeństwie, w rodzinie, w wychowaniu dzieci i w pracy. Teraz wiem jak wiele popełniłam grzechów, jak wiele zła wyrzadzilam, ile zranień bliskich mi osób, a ja myślałam, że tylko mnie ranią, zwłaszcza mój mąż. Nigdy nie przepraszałam i nie prosiłam o wybaczenie, np. moich rodziców a zwłaszcza tatę, którego obwinialam o ich burzliwe życie i przedwczesną śmierć mojej mamy. Piękne nauki Pani Danusi o wybaczaniu sprawiły, że teraz to wybaczenie z mej strony się dokonało i dokonuje. Każdy wyjazd do Krzyża w Tarnowce, to ziarno prawdy o mnie samej, jaka jestem, co mogę naprawić i zmienić. Mam większą świadomość jak słaba jest moja wiara. Nie wszystkie problemy pokonałam, rozwiązałam, pojawiają się nowe, tylko ja inaczej je odbieram i polecam je Bogu, aby pomógł mi je rozwiązać. Tak bardzo dziękuję Ci Panie Jezu i Matko Najświętsza, za wszystkie otrzymane łaski u Stóp Cudownego Krzyża w Tarnowce, przez posługę Państwa Danuty i Henryka Stępień, za otrzymany spokój, za miłość, za uratowanie rodziny i firmy. Dziękuję Państwu za to, że nas prowadzicie i pokazujecie drogę życia, przez Naukę Kościoła i poznanie Boga w drugim człowieku.
Dziękuję Panu Bogu, że postawił na mojej drodze życia tak wspaniałe osoby jak Pani Danusia i Pan Henryk Stępień. Przez ich ogromną wiarę, modlitwę i post dla mnie i mojej rodziny wyprosili tak wiele łask. Do Kaplicy Cudownego Krzyża Pana Jezusa Konającego zostałam zaproszona przez Wiesię, która już wcześniej nawiedzała ten Cudowny Krzyż w Tarnówce. W 2017 roku zmarł mój mąż a 3 tyg później był wypadek mojego wnuka. Po ludzku było to nie do przeżycia ale dzięki Państwu Stępień i ich prowadzeniu wszystko się ułożyło. Wnuczek został cudownie uzdrowiony choć medycznie miał nie przeżyć a w najlepszym wypadku miał być roślinką ale Jezus Konający go zupełnie uzdrowił. Kolejną łaską dla mnie było to, że dzięki katechezom Państwa Stępień oczyściłam stan mojej duszy z ciężkich śmiertelnych grzechów przez spowiedź świętą. Następnie po dłuższym konflikcie w rodzinie nastąpiło przebaczenie. Moja siostra została uratowana z ciężkiego wypadku. W ostatnim czasie ja osobiście przeżyłam bardzo ciężką operację po której otrzymałam diagnozę 0,5 procenta na przeżycie a jednak zostałam cudownie uzdrowiona co zawdzięczam Jezusowi Konającemu i Matce Bożej nie ujmując staraniom lekarzy. Dlaczego po raz kolejny pragnę wyrazić ogromną wdzięczność Państwu Stępień za modlitwę i prowadzenie mojej rodziny w tych trudnych chwilach życia. Zawsze będę dobrze mówić o Cudownym Krzyżu i Państwu Stępień. Są to osoby o wielkim sercu,dobroci i miłości Bożej do drugiego człowieka. Zawsze spieszą w potrzebie z modlitwą i potrafią wyprosić u Pana Jezusa i Matki Bożej wiele łask. Zaprzeczam wszystkim negatywnym i obrażającym opiniom dotyczącym tego miejsca i osoby Państwa Stępień.
Zostałem zaproszony do wyjazdu na pielgrzymkę do Tarnówki przez Panią Wiesławę. Ze zwykłej ciekawości oraz dla świętego spokoju pojechałem. Od dłuższego czasu dostawałem sygnały zewnętrzne do zmiany swego podejścia do spraw relacji w rodzinie, pracy oraz zmiany czegoś w sobie, co pomogło by mi przełamać się by poukładać na nowo swe sprawy. Jednak własna wygoda oraz odkładanie na późnej tego typu działań sprawiało, że żyłem bez zmian. Upływał czas problemy pojawiały się jak to w życiu a ja reagowałem impulsywnie, a potem byłem nieszczęśliwy. Skutkowało to najczęściej cichymi dniami, lub burzliwymi kłótniami po których wszystko wracało niby do normalności. Tak by trwało do dziś gdybym nie został zaproszony do Tarnówki. Jest tu Kaplica w której na centralnym miejscu umieszczona jest replika Cudownego Krzyża Jezusa Konającego z Limpias w Hiszpani. Poznałem tu panią Danutę i pana Henryka Stępień. To ludzie którzy są głęboko wierzący i przygotowani są do pomagania takim jak ja. Potrafią swym słowem dotrzeć do każdego potrzebującego. Posiadają różne szczególne dary jak dar rozeznania, uzdrawiania. Są otwarci na bezinteresowną pomoc i tak też czynią. Prowadzeni są przez JE ks. bpa. z Bydgoszczy Krzysztofa Włodarczyka, który jest ich przewodnikiem duchowym. Oprócz katechez uczestniczymy w modlitwie o uzdrowienie z błogosławieństwem relikwiami świętych. Nabożeństwo pierwszo-sobotnie jako wynagrodzenie Niepokalanemu Sercu Najświętszej Matyji Panny obecnie odbywa się przed Eucharystią w kościele parafialnym w Tarnówce. Można również przed Eucharystią skorzystać z sakramentu pojednania. Eucharystia jest najważniejszym punktem naszej pielgrzymki. Jesteśmy do uczestnictwa w niej odpowiednio przygotowani. Państwo Stępień prowadzą nas do Jezusa przez Maryję, Matkę Bożą. Uczą nas jak się modlić, jak przebaczać, przygotować się do spowiedzi, wytrwać w dobrym ... Państwo Stępień „niosą Krzyż” i uczą nas byśmy i my tak robili. Nie jest to łatwe, ale to jedyna droga do oczyszczenia duszy i trwania przy Jezusie. Pomimo, że od pierwszego wyjazdu na pielgrzymkę minęło już sześć lat ja mam nadal b. dużo do zrobienia. Uważam jednak że jestem teraz bardziej świadomą osobą i nawet jeżeli upadam to wiem co mam zrobić. Moje życie zaczęło się zmieniać. Otrzymuję wiele łask i z większym spokojem żyję. Dziękuję Bogu, że spotkałem Państwa Stępień - współczesnych Apostołów.
" Prawdziwa cnota krytyki się nie boi. "
Słyszałem o tym miejscu i szukałem info na jego temat i trafiłem na ten artykuł. Czytam te komentarze i świadectwa i stwierdzam że na Podkarpaciu kosciol katolicki ma bardzo słaba pozycję. Ludzie szukają Boga daleko od siebie a jest on tylko o jedną prawdziwa modlitwę stąd,z głębi naszego serca. Mamy JEDYNEGO prawdziwego orędownika w niebie i jest nim Jezus Chrystus, szukajcie go i módlcie się tylko do niego Amen.
Witam Szczęść Boże. Podzielę się kilkoma myślami. W Kościele Katolickim ludzie od ponad 2 tysięcy lat pielgrzymują do świętych miejsc wybranych przez Boga szukając pomocy od Jezusa, pogłębiając wiarę, stając się lepszymi ludźmi. Tak jest w Tarnówce.Bog wybrał to miejsce,powołał to Dzieło,P.Danusię i P.Henia , żeby pomagać potrzebującym , formować ich ,aby potem Oni byli świadkami Jezusa tam gdzie żyją. Ci którzy otrzymują łaski w Tarnówce,zmieniają swoje życie budują krok po kroku Żywy Kościół w rodzinie,pracy w Parafii i np.na Podkarpaciu. Ja Jestem ze Słupska więc to czynię tutaj.Pięknie się to łączy z dzisiejszą Ewangelią -być Solą ziemi, Światłem świata - Jezus daje nam to zadanie. Twój komentarz nikomu nie pomoże,nikogo nie przyprowadzi do Jezusa. Proszę podziel się Świadectwem Twojego życia, jak radzisz sobie z problemami,cierpieniem, jak doświadczasz pomocy Bożej w konkretach,codzienności, jak budujesz Żywy Kościół tam gdzie mieszkasz. Czekamy na Twoje świadectwo. Pozdrawiam. Króluj nam Chryste. Mariola ze Słupska.
Witam Szczęść Boże. Podzielę się kilkoma myślami. W Kościele Katolickim ludzie od ponad 2 tysięcy lat pielgrzymują do świętych miejsc wybranych przez Boga szukając pomocy od Jezusa, pogłębiając wiarę, stając się lepszymi ludźmi. Tak jest w Tarnówce.Bog wybrał to miejsce,powołał to Dzieło,P.Danusię i P.Henia , żeby pomagać potrzebującym , formować ich ,aby potem Oni byli świadkami Jezusa tam gdzie żyją. Ci którzy otrzymują łaski w Tarnówce,zmieniają swoje życie budują krok po kroku Żywy Kościół w rodzinie,pracy w Parafii i np.na Podkarpaciu. Ja Jestem ze Słupska więc to czynię tutaj.Pięknie się to łączy z dzisiejszą Ewangelią -być Solą ziemi, Światłem świata - Jezus daje nam to zadanie. Twój komentarz nikomu nie pomoże,nikogo nie przyprowadzi do Jezusa. Proszę podziel się Świadectwem Twojego życia, jak radzisz sobie z problemami,cierpieniem, jak doświadczasz pomocy Bożej w konkretach,codzienności, jak budujesz Żywy Kościół tam gdzie mieszkasz. Czekamy na Twoje świadectwo. Pozdrawiam. Króluj nam Chryste. Mariola ze Słupska.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Mam na imię Krystyna pochodzę z Podkarpacia. O cudownym krzyżu w Tarnówce dowiedziałam się od mojej koleżanki Wiesi , która zaprosiła mnie na pielgrzymkę do Tarnówki do Pana Jezusa Konającego. Jeździłam do tego cudownego miejsca od 2019 r. przez 6 lat z przerwami, kilka razy w roku. Spotkałam tam wspaniałych ludzi - państwa Stępień którzy przywrócili mi wiarę w Boga, miłość do każdego człowieka, pokazali mi moją grzeszność i jak słaba jest moja wiara. Dzięki tym wyjazdom stałam się osobą szczęśliwą, radosną, kochającą Jezusa, którego teraz widzę w każdym człowieku, nawet w nieprzyjacielu. Moje życie całkowicie się zmieniło, zerwałam z grzechem, uświadomiłam sobie że Bóg jest dla mnie najważniejszy, staram się być cały czas w łasce uświęcającej i pomagać potrzebującym. Państwo Stępień to wspaniali ludzie, poświęcili swoje życie dla Boga , głoszą katechezy, tłumaczą pismo święte, przygotowują ludzi do dobrej spowiedzi i pomagają konającym pojednać się z bliźnimi i z Bogiem. Mimo wieku i chorób które mają co miesiąc pokonują setki km żeby przyjechać na Podkarpacie, nawracać ludzi i głosić prawdę o Bogu. Sprzeciwiam się obrażaniu ich, porównując do sekty. Państwo Stępień mają pozwolenie biskupa na wykonywanie swoich praktyk religijnych. Jestem świadkiem jak będąc w Tarnówce na katechezie w pierwszą sobotę miesiąca dzwonił bp Krzysztof Włodarczyk, błogosławił wszystkim pielgrzymów i modlił się wspólnie z nami. Bp Krzysztof Włodarczyk niejednokrotnie uczestniczył w rekolekcjach organizowanych przez Państwo Stępień w Górce Klasztornej. Państwo Stępień to osoby wybrane przez Jezusa aby nieść pomoc potrzebującym.
Tą małą kaplicę w Tarnówce u Państwa Stępniów można porównać do stajenki Betlejemskiej. Tam w sercach ludzkich rodzi się na nowo Jezus , a ludzie powracają do Boga. Mieszkam daleko od Tarnówki , ale byłem tam wiele razy i zaświadczam , że moja wiara w Boga jest umocniona, a samo życie zmienione tak , aby podobało się Panu Bogu. Jest to miejsce dla ludzi wątpiących i wahających się czy zaufać Jezusowi. Państwo Stępniowie robią kawał dobrej roboty dla Kościoła Katolickiego.
Do Tarnówki jeżdżę już ok 4 lata, mieszkam w Rzeszowie (700 km od Tarnówki). Co miesiąc w pierwsze soboty miesiąca jeżdżę do Krzyża Jezusa Konającego, wynagradzając Matce Bożej za grzechy świata. Początkowo moje myślenie było takie jak u wielu ludzi, że za daleko a Jezus jest w każdym kościele. Ten okres mojego przyjazdu odmienił całe moje życie, moją rodzinę. Zrozumiałam,że największym nieszczęściem człowieka jest grzech. I zaczęłam się nawracać. Moje życie przewróciło się do góry nogami, straciłam pracę którą bardzo kochałam, lecz teraz wiem, że to było w ekonomii Bożej. Podczas pobytu w kaplicy przy Jezusie konającym oddawałam wszystkie swoje sprawy i problemy (Jezu, Ty się tym zajmij, bądź wola Twoja). Pani Danusia i pan Henryk są to osoby które mają w sobie dużo miłości, ciepła, entuzjazmu, i szanują każdego człowieka, który potrzebuje pomocy, i modlą się za nich. Dzięki tym wyjazdom stałam się osobą bardzo szczęśliwą, radosną, widzącą w każdym człowieku Jezusa. Nigdy nie złorzeczę, a błogosławię wszystkich swoich wrogów i nieprzyjaciół, i staram się ich kochać jeszcze bardziej. Wiem że Bóg mnie kocha i jestem jego ukochaną córeczką. Niech Bóg będzie uwielbiony w każdej osobie, która to czyta.Amen.
Bóg zapłać..również błogosławię ????????️