Reklama

Mistrzowie z cylindrem

28/09/2012 08:58
I pasję, i zawód Tomasz Franc przejął po ojcu. Pracuje jako kominiarz, a wolny czas spędza, wędkując

Na ryby chodził od dziecka. - Ojciec wędkował, a ja złapałem od niego bakcyla. Nie raz jako dzieciak zaciąłem rybę i przewracałem się, bo nie miałem siły jej wyciągnąć - wspomina. Łowi na różne metody: na muchę, spining, spławik, żywca..., ale, jak się śmieje, jak się robi kilka rzeczy na raz to nic dokładnie. Kiedyś z powodzeniem występował na zawodach. Po poważnym wypadku, jakiemu uległ kilka lat temu, był na rencie rehabilitacyjnej i swój wolny czas postanowił poświęcić tej pasji. Wtedy odnosił największe sukcesy. Teraz, jak przyznaje, że na zawody brak już mu zwyczajnie czasu.
Zalew w Ptuszy, Gwda, Płytnica, Różyca, Iława, Głomia to ciekawe wody na połów ryb. Mamy pstrągi, brzany, a na odcinku od Krępska do Tarnówki sporadycznie pojawia się troć. To tutaj pan Tomasz złowił 3 kg brzanę i 6,40 kg szczupaka.
Dziś dużo wód oddanych jest w dzierżawę. Przepisy mówią, że dzierżawca powinien swe zbiorniki zarybiać, ale jest jak jest. Wędkarze to czują, jest coraz mniej ryb szlachetnych. Widać to szczególnie wiosną, kiedy się spininguje.
Pan Tomek narzeka też na wędkarzy, którzy zakładają sieci na węgorze. - Obstawią całe jeziorko i co ma złowić taki wędkarz z jedną wędką? - irytuje się.
Tomasz Franc miał okazję łapać ryby nie tylko tutaj. Był również na połowach na Bałtyku i w Norwegi. - Tam jest ryba! Wystarczy sucha mucha. Łowi się powierzchniowo, widać, jak ryba podchodzi, podbiera. Czysta przyjemność - zachwyca się pan Tomasz.
Jak to wszystko ma się do wykonywanego przez niego zawodu? Po co mu wędkowanie? - Hobby musi być. Bez niego człowiek jest uboższy. A wędkowanie to relaks, połączony dodatkowo z przebywaniem na świeżym powietrzu. Człowiek powinien być czymś zaabsorbowany. Skoro pasję mam po ojcu to i zawód przejąłem - śmieje się.
W wymierającym już zawodzie kominiarskim jest 10 lat. Jak przyznaje również jego ojciec, teraz to już nie ten sam zawód co kiedyś. Człowiek mniej się brudzi, a do tradycyjnego czyszczenia kominów doszły inne obowiązki. Panowie mają uprawnienia do sprawdzania klimatyzacji, instalacji gazowych, drożności i szczelności przewodów wentylacyjnych. Dziś nie ma już, jak było to kiedyś, obowiązkowego czyszczenia przewodów dymowych 4 razy w roku. Obowiązuje tylko okresowa kontrola wynikająca z prawa budowlanego. Panowie zwracają jednak uwagę, że warto to robić i protokół z kontroli zachować. Nie raz były sytuacje, że ubezpieczyciel w przypadku pożaru domu z powodu braku takiego protokołu wypłacał dużo mniejsze odszkodowanie.
Czy ludzie szanują zawód kominiarza? - Teraz niestety mniej – mówi Franc senior, podkreślając, że jest to nadal jednak bardzo odpowiedzialny zawód. Panowie zastanawiają się, czy nie jest to wynikiem podających się za kominiarzy oszustów noszących kalendarze i wyłudzających od ludzi pieniądze. - My mamy mundury zastrzeżone jak policja i straż - zwraca uwagę senior rodu. - Dwa rzędy guzików, mistrz dodatkowo ma cylinder. Pseudokominiarze sprzedając kalendarze, kartki, podszywając się pod nas, zarabiają więcej niż my pracując. Jeśli coś się stanie, kogoś okradną, to idzie to na konto kominiarzy i to jest przykre. Próbowaliśmy interweniować u policji, ale jak widać na razie efektów nie ma.



Od dwóch lat prowadzi własną działalność gospodarczą i, jak podkreśla, na brak zajęć nie narzeka. Senior przebiera się, wychodzi z domu i z dumą prezentuje sztywny kapelusz o wysokiej główce i niewielkim rondzie. - Tylko mistrzowie kominiarstwa mogą takie nosić. Uczeń miał prawo nosić keplik, czeladnik melonik, a dopiero zdanie egzaminu mistrzowskiego upoważniało kominiarza do noszenia cylindra. Tym samym cylinder jest znakiem doświadczenia i kunsztu zawodowego, ale także przydaje się jako solidne nakrycie głowy aby nie uderzyć się gdzieś w głowę, ma sztywne pokrycie - podkreśla ojciec pana Tomasza.
Obaj się śmieją, że powiedzenie: „Nie ma to jak być kominiarzem, nic nie robią tylko łażą”, zdecydowanie się w ich pracy nie sprawdza. A i „za mundurem panny sznurem” też średnie ma przełożenie w życiu. Niech ambicją i punktem honoru każdego kominiarza będzie piękny kominiarski mundur z błyszczącymi guzikami i cylinder na głowie. Tak ubrany kominiarz przynosi więcej szczęścia i sam jest bardziej szczęśliwy. - Nadal ludzie łapią się na nasz widok za guzik, a my, jeśli przynosimy choć trochę tego potrzebnego szczęścia, to się cieszymy – pewnym głosem zadeklarował na koniec senior, który swe obowiązki kominiarskie pełni już od 1974 roku.
Karol Zabel
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama