Reklama

Skrzydła nie do końca rozwinięte

19/08/2014 09:14
- Niby jestem wycofana, ale jak mnie coś popchnie, to idę do przodu jak burza - mówi Karolina Frączek. Teraz jastrowiankę napędza praca w ośrodku kultury

-Kiedyś myślałam, że będę studiować na Akademii Sztuk Pięknych, zostanę artystką i będę wieść frywolne życie – pani Karolina uśmiecha się do wspomnień. Niestety (a może na szczęście), życie zmieniło tor jej marzeń. Nie skłoniło jednak do zmiany kierunku zainteresowań.
- Trzy razy zdawałam na ASP – niestety olbrzymie zainteresowanie studentów uczelnią nie pozwoliło jej zdobyć wymarzonego indeksu. Druga rzecz, że interesowały ją tylko Poznań lub Kraków. - Może mam jakiś przerost ambicji – czy to coś złego?... nie wiem, ale myślałam, że jak już mam studiować, to tylko na najlepszych uczelniach – opowiada nasza rozmówczyni, dodając, że ostatecznie trafiła na kulturoznawstwo, które w rzeczywistości okazało się czymś innym niż się spodziewała. - Już na pierwszym roku pomyślałam: co ja tutaj robię? - wspomina pani Karolina, tłumacząc, że w programie studiów nie było w tamtym czasie choćby historii sztuki, która bardzo ją interesowała. Od zawsze zresztą K. Frączek pociągała w sztuce nie tylko praktyka, ale i teoria. W Jastrowiu pasję, która dała o sobie znać w czasach licealnych, trudno było rozwinąć. - Na jakiekolwiek zajęcia musiałam dojeżdżać do Złotowa – opowiada pani Karolina, zaznaczając przy tym, że duży wkład w jej twórczy rozwój miała Magdalena Górniak-Wacyk (która zapewne dopiero teraz się o tym dowie) - Ona podkręciła we mnie ogień twórczości – zaznacza nasza rozmówczyni.

[[reklama]]


Szeroki uśmiech wcale nie pojawił się na twarzy na potrzeby zdjęcia. Pani Karolina na co dzień roztacza bardzo pozytywną aurę

W drugim szeregu

Karolina Frączek bliżej dała siebie poznać jastrowianom trochę ponad rok temu, kiedy to przy ośrodku kultury powstał Klub Twórców Akant – wybrano ją sekretarzem Klubu (to z jej rąk wyszło logo Akantu). Wcześniej nie afiszowała się ze swoją twórczością. - Może dlatego, że bałam się  krytyki i kompromitacji? - głośno zastanawia się pani Karolina, po czym przyznaje, że w Jastrowiu publiczność nie zawsze bywa wdzięczna. - Chyba nie dano jej nigdy dotknąć tematów, na gruncie których mogłaby obiektywnie  się wypowiedzieć – uważa pani Karolina. Wracając do skromności. - Zawsze wolałam stać w drugim szeregu i być niewidoczna, nie lubiłam show – opowiada, dodając, że najbliżsi znali jej naturę. Być może to ona spowodowała, że nigdy nie przyszło jej do głowy starać się o prezesurę w Klubie Twórców czy też zabiegać o wystawę prac. - Bliscy wiedzieli, że jestem niespełnionym artystą, który nie rozpostarł jeszcze ani jednego skrzydła – dodaje. Czy te udało się choćby częściowo rozwinąć w ośrodku kultury, gdzie nasza rozmówczyni aktualnie odbywa staż? Owszem. - Niebywale kręci mnie ta praca – przyznaje K. Frączek. - Cały czas czegoś się uczę, wiele rzeczy mnie inspiruje – opowiada, zaznaczając, że jeśli będzie mieć taką możliwość na pewno w ośrodku zostanie. Z Jastrowia, mimo że widziała już ładny kawałek świata i mimo że twórcze nastawienie do życia kazało jej odwiedzić setki miast, wyprowadzać się nie zamierza. - Może jestem tu po to, aby coś zmienić? - zamyśla się. - A może chcę sprawdzić samą siebie? - dodaje. Autoweryfikacja, póki co pomyślna, odbywa się też na innym niż zawodowe polu – artystycznym. Pani Karolina od ubiegłego roku na dobre „wkręciła się” w tworzenie torebek i portmonetek (ciekawi efektów jej pracy mogą zajrzeć na facebook`owy profil Kafka Design). To po pierwsze. Po drugie: od zawsze fascynuje ją grafika. Kiedyś warsztatowa, teraz głównie użytkowa. Kocha plakat – m.in. tworząc małe projekty na potrzeby ośrodka sprawdza się w aktualnej pracy. Nad projektami, które tworzy, nierzadko spędza po kilka godzin. Niczego nie robi „na odczepnego”. Mimo że ma artystyczną duszę, potrafi się skupić nad technicznymi szczegółami.

[[reklama]]




Każda z torebek, które powstają w pracowni K. Frączek jest inna, wszystkie jednak mają w sobie to coś

Dwie Karoliny

Pani Karolina od techniki zdecydowanie bardziej woli artyzm, który potrafi nią wstrząsnąć. Na wspomnienie ważnego dla niej obrazu ogarnia ją wzruszenie, w galerii sztuki dostaje gęsiej skórki. - Wyłączam codzienną siebie i na chwilę staję się kimś innym. Nie potrafię tego zrozumieć, zwyczajnie też nie chcę, bo to jest piękne – orzeka.

Poza tym pani Karolina tworzy pieczątki. Czy to wszystko? - Jak dożyję wieku, w którym moją głowę pokryją włosy w gołębim kolorze, będę tworzyć piękne obrazy – marzy nasza rozmówczyni. W pracy schodzi na ziemię. W jastrowiance kryją się zatem dwie Karoliny: jedna bardzo wyważona i poukładana oraz druga: artystka. - Ta pozwala mi przetrwać – śmieje się. - Jestem cząstką mojego świata, odbijającą się w różnych kierunkach od  wszystkiego, co mnie otacza...

Jaki za chwilę obierze? Trudno powiedzieć, na pewno – jak z definicji tego składnika materii wynika posiada ładunek – w jej przypadku dodatni, dzięki któremu wykorzystuje energię by tworzyć. Jej nie da się odciąć od sztuki. - To, czy jestem artystką może się kiedyś okaże, tymczasem korzystam z niewidzialności!

Patrycja Kajewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama