Reklama

Pietnastolatka może rodzić

04/03/2013 00:00
Zakazać seksu nastolatkom nie można. Trzeba za to ułatwić im dostęp do antykoncepcji. Rozmowa o nieletnich matkach z ordynatorem Oddziału Położniczo-Ginekologiczno-Noworodkowego w Złotowie, dr. n. med. Mieczysławem Koniecznym

Panie ordynatorze, ile młodocianych pacjentek rodziło w oddziale położniczo–ginekologicznym złotowskiego szpitala w roku 2012? W Polsce mamami zostaje około dwudziestu tysięcy nastolatek rocznie.
Młodocianych rodzących było dziewięć, a w sumie mieliśmy pięćset osiemdziesiąt dziewięć porodów. Najmłodsza była z rocznika 1997. Teraz mam na oddziale dziewczynę, która ma czternaście lat i raczej więcej w chwili porodu mieć nie będzie, bo jest tuż przed terminem.

Jak te nastolatki radzą sobie z ciążą i porodem?
Pośród tych dziewięciu cztery urodziły fizjologicznie, jedna drogami natury ale przedwcześnie, bo w 32 tygodniu. Do tego było tylko jedno cesarskie cięcie i dwa porody drogami natury, ale zabiegowe. Cięć cesarskich wśród nieletnich było mało, bo nieco ponad 10%, a wśród dorosłych około 20%. Za to u małoletnich jest około 25% porodów drogami natury z konieczną pomocą i II okresie porodu.

W szpitalu pracuje Pan od dekady. Zauważa Pan zmianę ilości rodzących nieletnich?
Obiektywnie nie obserwujemy nagłego wzrostu ilości młodocianych matek, jednak siedemnastolatkom brakuje niewiele do pełnoletności urzędowej, a wspomniana piętnastolatka fizycznie jest właściwie prawidłowo rozwiniętą kobietą. Jakby Pan ją spotkał umalowaną na ulicy, to by Pan powiedział, że ma lat dwadzieścia.
Uważam, że robienie statystyki na tak małej liczbie jak dziewięć porodów jest mało miarodajne.

To prawda, że fizyczna gotowość do zajścia w ciążę a psychiczna dojrzałość do macierzyństwa niekoniecznie idą w parze?
Moment biologicznej dojrzałości coraz bardziej rozbiega się ze społecznym. Możliwość samodzielnego utrzymania się czy formalnego założenia rodziny jest dla nieletnich matek bardzo ograniczona. Sam po swoich dzieciach widzę, że dziś młodzi ludzie stają mocno na nogach około trzydziestki, stąd też przesunięcie na późniejszy granicy wieku, w którym kobiety rodzą. Natomiast nie mogę powiedzieć, by ciężarne nastolatki psychicznie odbiegały od dorosłych rodzących. Radzą sobie tak samo i nie wymagają porad psychologów klinicznych.

Zgodzi się Pan, że gros z nich po prostu zaliczyło wpadkę?
Raczej nie są to planowane ciąże. Nie w tym wieku. Myślę natomiast, że, patrząc szerzej, w ogóle połowa wszystkich ciąż nie jest planowana.

Skoro mówimy o przypadku, to jak na taki prezent reagują rodzice młodocianych matek?
Ja w to nie wnikam, bo nie mam takiej możliwości, ale dramatów, konfliktów, krzyków na oddziale nie obserwuję. Rodzice przychodzą tutaj spokojnie. Sprawca, czyli ojciec dziecka, też tu przychodzi i zwykle jest akceptowany przez rodzinę pacjentki.

[[reklama]]

Może po części wynika to ze zmiany podejścia społeczeństwa do mam, które nie skończyły osiemnastu lat i rodzą jako panny.
Na pewno tolerancja dla tego zjawiska jest większa niż kiedyś. Jeśli uważa się, że usuwanie ciąż jest złem, bo nim jest i to niezależnie od wyznawanego światopoglądu, to trzeba fakt ciąży u nastolatki zaakceptować.
Zmienić musiałoby się natomiast coś innego – podejście do antykoncepcji. Jeżeli jesteśmy krajem europejskim, to powinniśmy zauważyć, że w prawie wszystkich krajach Europy zachodniej środki antykoncepcyjne dla kobiet są refundowane przez państwo. I nie kłóci się to z polityką prorodzinną. Chodzi nam przecież o to, żeby ludzie świadomie posiadali potomstwo, a nie byli zaskakiwani przez wpadki.

Ma Pan na myśli również nastolatków.
Tak, bo dobry środek antykoncepcyjny dla kobiety kosztuje około 40 zł miesięcznie. Dla młodej dziewczyny, która ma tylko kieszonkowe, zakup go stanowi kłopot. Problem jest też z dostępnością do tych środków.

Pomówmy o edukacji seksualnej. W dobie Internetu młodzież ma nieograniczony dostęp do treści erotycznych. Tymczasem często dorośli z ich środowiska – rodzice, nauczyciele, wychowawcy – mówią, że seks jest zły.
Pewnie, że możemy robić ciemnogród i zakazywać seksu pod groźbą administracyjną czy strasząc piekłem, ale to nie ma sensu. Dziś młodzież dojrzewa fizycznie w wieku piętnastu, czternastu czy dwunastu lat. Jeżeli będziemy popęd płciowy hamować sztucznie, to może to doprowadzać do różnego rodzaju problemów psychicznych. A z frustracji rodzą się zboczenia i gwałty. Poza tym Internet jest kiepskim źródłem wiedzy na temat seksualności.

I tu rodzi się pytanie, czy państwo polskie dobrze przygotowuje młodzież do wejścia w wiek dojrzewania i rozpoczęcia współżycia? W szkołach miały być lekcje na ten temat.
Gdy przyszedłem tu do pracy dziesięć lat temu, to byłem zapraszany do szkół na pogadanki, ale potem umarło to śmiercią naturalną. Dziś w szkole nie ma alternatywy: lekcja religii lub lekcja wychowania seksualnego. Można robić spotkania pozalekcyjne na ten temat, ale to wymaga od dyrekcji ruchów nie zawsze akceptowanych przez rodziców.
Wie pan, kiedyś w ogóle się nie rozmawiało i niby było dobrze. Nie było, bo kobiety umierały podczas prób usuwania ciąż przez pseudolekarzy czy babki. Dziś na szczęście już nie umierają, bo dostęp do aborcji jest mocno ograniczony.

Nie ma Pan wrażenia, że dzisiaj, zwłaszcza w zachowaniach seksualnych młodzieży, coraz bardziej oddziela się sferę uczuć od czysto fizycznego zaspokajania popędu?
Na pewno jest to silniej zauważane niż kiedyś. To jest jednak kwestia uczuć wyższych. Pytanie o to co, jest mechanicznym aktem, a co miłością, nie jest pytaniem do mnie. Ja obserwuję końcowy efekt w postaci porodu.

Najmłodszą matką w historii jest Lina Medina z Peru, która urodziła w wieku pięciu lat, siedmiu miesięcy i 21 dni. Jaki jest Pana rekord dotyczący najmłodszej rodzącej?
Przykład, który Pan podaje, dotyczy przedwczesnego dojrzewania, co jest chorobą, na którą jeszcze nałożyły się zachowania pedofilskie. Ja przez piętnaście lat pracowałem w klinice w Poznaniu i tam zdarzały się rodzące dwunastolatki. Działa tam poradnia ginekologii dziewczęcej i dziecięcej ze specjalistami zajmującymi się przedwczesnym dojrzewaniem. Jeżeli miałbym tak młodą ciężarną, to wysłałbym ją właśnie tam.

[[reklama]]

Nastolatka w ciąży to również problem prawny. W Polsce np. piętnastoletnia matka nie może być opiekunką prawną swojego dziecka.
Jest to dziwne, ale tak jest. My mamy bardzo dobry kontakt z sądem rodzinnym, który wyznacza opiekuna prawnego dla noworodka. Z reguły są to rodzice tej rodzącej dziewczyny i oni muszą odebrać ze szpitala i swoją córkę, i wnuka.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama