Reklama

Szpital mi odmówił

23/09/2012 00:00
Śpiączka mózgowa, zespół otępienny, alzheimer - złotowski szpital nie przyjął pacjenta z takimi schorzeniami. - To się w głowie nie mieści - mówi żona chorego. Dyrektor placówki uważa, że rodzina chce się pozbyć uciążliwego pacjenta

Spokojnie, to tylko śpiączka

Elżbieta Hołowiecka od kilku dni opiekuje się chorym mężem. Pan Władysław wychodzi z oddziału psychiatrycznego 31 sierpnia. W piątek 7 września 66–latek kładzie się do łóżka i już nie wstaje. Pięć dni później lekarz Bogdan Guzik wypisuje skierowanie pacjenta na oddział wewnętrzny złotowskiego szpitala. Wzywa karetkę transportową. Po około dwóch godzinach oczekiwania żona chorego dzwoni do szpitala. – Zapytałam, kiedy będzie karetka i pani powiedziała, że nie ma teraz wolnej, a poza tym nie mają ludzi, żeby go znieść, bo lekarz zalecił transport na noszach – E. Hołowiecka nie kryje zdenerwowania.

Dwóm pracownikom szpitala zanieść do karetki mieszkańca Złotowa pomagają jego wnuk i zięć.

Nocny dyżur na oddziale wewnętrznym ma Małgorzata Teusz–Chmielecka. Lekarka nie widzi potrzeby hospitalizacji mężczyzny. – Po konsultacji z ordynatorem oddziału psychiatrycznego stwierdzono, że pacjent ma przedawkowane leki. Podłączono mu kroplówkę na oddziale ratunkowym, a żona została poinstruowana, co ma dalej robić – personelu placówki broni dyrektor Jerzy Teusz.

Elżbieta Hołowiecka widzi to inaczej: - Pani doktor powiedziała, że ma na oddziale remont, wystawione okna i nie ma miejsc, żeby go przyjąć. Mówiła też, że jutro mąż będzie chodził.
[[reklama]]
Chory to nie problem?

Około północy pracownicy szpitala odwożą Władysława Hołowieckiego do domu. Rano kobieta dzwoni do lekarza rodzinnego, ten przysyła pielęgniarkę, która podłącza choremu kroplówkę. - To się w głowie nie mieści, żeby męża nie przyjęli – E. Hołowiecka skarży się lekarzowi. - Żeby on chociaż coś zjadł, ale leków nie połknie, a kroplówka niewiele daje – uważa kobieta.
Doktor Guzik dziwi się, że jego pacjent wrócił na czwarte piętro swego mieszkania: - W takim stanie ten człowiek powinien się znaleźć na oddziale. Jeśli nie chcieli go przyjąć na wewnętrzny, to mogli go dać na długoterminowy, a nie wozić w tę i z powrotem nieprzytomnego człowieka.
W przekazaniu mężczyzny pod opiekę szpitala sedno sprawy widzi Jerzy Teusz. Jego zdaniem żona pacjenta próbuje wymusić hospitalizację. – Jest on uciążliwy dla rodziny, ale to nie powód, żeby szpital się nim zajmował – dyrektor przypomina, że mężczyzna był wcześniej agresywny, stąd m.in. jego pobyt na oddziale psychiatrycznym.

Bliscy chorego starają się o jego ubezwłasnowolnienie i już szukają miejsca w zakładach opiekuńczych. Również w Złotowie. – Rodzina nie chce oddawać go do hospicjum – mówi B. Guzik. – Ja staram się załatwić mu miejsce na oddziale długoterminowym, ale tego nie robi się z dnia na dzień. A w domu u chorego nie ma warunków na prowadzenie leczenia – dodaje lekarz rodzinny.

Na miejsce na oddziale paliatywnym złotowskiego szpitala czeka się nawet kilka miesięcy.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama