Przed tygodniem pisaliśmy o proteście, który wśród mieszkańców ulic Kwiatowej, Słonecznej i Promykowej zainicjował radny Roman Głyżewski. Proteście przeciwko budowie domu wielorodzinnego przy ulicy Kwiatowej. Burmistrz wydał już decyzję o warunkach zabudowy, dającą zielone światło do powstania inwestycji, stąd mieszkańcy oczekują od Adama Pulita wznowienia postępowania administracyjnego w tej sprawie. Uważają, że powinni zostać uznani za stronę, której bezpośrednio dotyczy ewentualne powstanie budynku i tym samym powinni mieć prawo głosu w tej sprawie.
Już po zamknięciu poprzedniego numeru „Aktualności Lokalnych” otrzymaliśmy z magistratu obszerną odpowiedź w tej sprawie. Od kilku dni z treścią tej odpowiedzi można zapoznać się na stronie internetowej zlotowskie.pl. Kluczowe dla dalszego przebiegu sprawy w treści tej są odpowiedzi na dwie ostatnie kwestie. Pierwsze dotyczą tego, czy burmistrz, wydając decyzję o warunkach zabudowy, konsultuje się z działającą w mieście komisją urbanistyczno–architektoniczną, czy są sytuacje, kiedy komisja ma odmienne od niego stanowisko i jak było w sprawie dotyczącej inwestycji przy ulicy Kwiatowej? [[pay]]
„W przypadku decyzji szczególnie trudnych lub budzących kontrowersje możliwe jest uzyskanie opinii komisji urbanistyczno–architektonicznej. Taką opinię komisja wydawała w przypadku pierwszej planowanej inwestycji na terenie dawnego PSS. (...) W przypadku inwestycji na ul. Kwiatowej kontrowersje pojawiły się dopiero po uprawomocnieniu się decyzji. W związku z tym jeszcze w tym miesiącu odbędzie się spotkanie komisji, która po zapoznaniu się z dokumentami będzie mogła wydać opinię, czy procedura związana z wydanymi decyzjami o warunkach zabudowy została przeprowadzona prawidłowo i czy decyzja jest zgodna z przepisami”.
Kolejne pytanie brzmiało: w jaki sposób burmistrz odniesie się do wspomnianego pisma mieszkańców o wznowienie postępowania administracyjnego dla obszaru, na którym ma powstać inwestycja?
„Aby wznowienie postępowania było możliwe konieczne jest wykazanie interesu prawnego, który wskazywałby na fakt, iż wnioskodawcy mogą posiadać przymiot stron postępowania. Gdy tak się stanie, możliwe jest wznowienie postępowania i uzyskanie dodatkowych opinii – zainteresowanych mieszkańców, komisji urbanistycznej. W przeszłości stosowane były również konsultacje i rozmowy między bezpośrednio zainteresowanymi. Dopiero po złożeniu wyjaśnień przez wnioskodawców, burmistrz może się do nich odnieść i uchylić wydaną decyzję lub odmówić jej uchylenia”
– czytamy w odpowiedzi.
Przypomnijmy, że w imieniu mieszkańców radny Głyżewski zadeklarował przed tygodniem, że jeśli burmistrz nie zajmie pozytywnego dla mieszkańców stanowiska, sprawa zostanie skierowana do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a następnie również do innych właściwych organów. W ciemno można zakładać, że jeśli burmistrz przychyli się do wniosku mieszkańców, podobne kroki odwoławcze podejmie inwestor.
Jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, posiedzenie komisji urbanistyczno–architektonicznej miało się odbyć we wtorek 28 listopada.
Ubiegłotygodniowy materiał wzbudził sporo dyskusji w mieście, również na portalu zlotowskie.pl. Wśród licznych komentarzy była też opinia o tym, że przygotowująca dla urzędu miejskiego decyzję o warunkach zabudowy Klaudia Skotarczak wydaje je bez posiadania stosownych uprawnień architektonicznych i urbanistycznych. Czy to prawda?
Nie
– odpowiada Klaudia Skotarczak.
Mam kompetencje do wydawania decyzji. W 2016 roku zmieniła się ustawa o planowaniu przestrzennym. Na bazie tej ustawy od zeszłego roku miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego lub w przypadku ich braku, decyzje o warunkach zabudowy, mogą wykonywać m.in. osoby wpisane do izby architektów bądź izby urbanistycznej, a także osoby posiadające dyplom ukończenia studiów wyższych w zakresie architektury, urbanistyki lub gospodarki przestrzennej. Ten zakres się poszerzył
Reklama
– architekt wyjaśnia, że ma ukończone pełne studia magisterskie, inżynierskie na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej, na kierunku architektura i urbanistyka. K. Skotarczak przyznaje, że wedle wcześniej obowiązujących przepisów rzeczywiście nie mogłaby wydawać takich decyzji, zgodnie z nimi mogły je wydawać jedynie osoby wpisane do izby architektów. Zmiana z 2016 roku również jej dała jednak taką możliwość.
Kiedy wysyłano do mnie zapytanie ofertowe na ten temat, obecna ustawa już obowiązywała
Reklama
– architekt wyjaśnia, że w Złotowie konkurs ogłasza się na rok kalendarzowy, od 1 stycznia do 31 grudnia.
Przy okazji Klaudia Skotarczak podkreśla, że niebawem w życie ma wejść kodeks urbanistyczny, który w wielu kwestiach ma zaostrzyć przepisy związane z prawem budowlanym. Jedną z istotnych zmian, jakie ma wprowadzić dokument, jest ta dotycząca tego, że decyzje o warunkach zabudowy (jak ta, do której odnosi się protest mieszkańców względem inwestycji na ulicy Kwiatowej) nie będą już wydawane w gminach, a na szczeblu samorządu powiatu.
To będzie duży znak zapytania dla samorządów, ale też dla mieszkańców. Gminy są mniejsze, ich samorządowcy jednak dokładniej znają swój teren
– porównuje architekt.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale dobrze śpiewa.
No i chyba lepiej było, jak był tam zakład betoniarski! Kurniki - nie, zakład betoniarski - nie, blok - nie... pozostaje jeszcze sklep lub wesołe miasteczko!
Co ty bredzisz człowieku. Czyli burmistrz ma łamać prawo? Bo ty chcesz sobie żyć normalnie? Za łamanie prawa to się do więzienia idzie debilu. Łatwo sobie stawiać populistyczne tezy siedząc przed komputerem. Że to jest dobre dla ludzi, że zdrowy rozsądek, itp. Ale jest prawo i chcąc, czy nie chcąc, trzeba go przestrzegać. Weź ty człowieku, o umyśle gimnazjalisty się ogarnij. Kandyduj na burmistrza za rok, zobaczymy wtedy jaki będziesz mądry, jak sam będziesz musiał trudne decyzje podejmować. Dopiero by ci fajka zmiękła, choć chyba już jest miękka, wnosząc z tego co piszesz.
A tak po ludzku, po prostu, to napisz może, co będzie szkodzić sąsiadom w tym, że powstanie tam budynek z powiedzmy 20 mieszkaniami? Jakie to prawa stracą Ci sąsiedzi? This is Złotów, a nie Wąsoszki. Jak się wprowadzasz do miasta, to trzeba mieć na uwadze, że mieszkasz w mieście, a nie na wsi.
Nie jesteśmy na szczęście przed sądem. I owszem, żyjemy w państwie PRAWA I SPRAWIEDLIEOSCI niestety. Takie mamy prawo i taką sprawiedliwość
Mat to Ty masz człowieku w głowie, którą Ci przepisy pooraly. Brnij dalej w paragrafy, a normalni ludzie będą sobie żyć normalnie. Ja nie muszę pytać paragrafów co mi przeszkadza a co nie. A żaden paragraf nie przewidzi wszystkich sytuacji życiowych. Śmieszne - paragraf nie przewidział, więc nie może nikomu przeszkadzać. I żyj sobie "szefie" dalej w przekonaniu o własnej wielkości wynikającej ze znajomości r regulek.
Albo jest najtańsza albo znajomości z Pulitem.
Żyjemy w państwie prawa. Proponuję złamać prawo, a następnie przed sądem tłumaczyć się zdrowym rozsądkiem, wtedy sam się przekonasz co jest ważniejsze.
Burmistrz, oprócz działek bezpośrednio sąsiadujących, nie ma prawa uznać pozostałych sąsiadów za strony postępowania, bo złamałby prawo i wtedy inwestor w prosty sposób obaliłby tę decyzję, zaskarżając ją do SKO. To nie tartak, który mógłby np. hałasem, emisją pyłów, oddziaływać na większy obszar niż działki sąsiednie. Dla budynku mieszkalnego, obszar oddziaływania wyznaczyć można jedynie na podstawie np. braku nasłonecznienie, ewentualnego zacieniania, a to nigdy nie jest większe niż wysokość budynku, czyli w tym przypadku maksymalnie jakoś do 10 m. Znajomość przepisów jednak pomaga. Art. 156 § 1 pkt 4 Kpa "Organ administracji publicznej stwierdza nieważność decyzji, która została skierowana do osoby niebędącej stroną w sprawie". Szach mat laicy.
I właśnie dlatego mieszkańcy chcą być uznani za stronę w tym postępowaniu. Bo jak dotąd odmawia im się wszelkich praw. Nawet do sprzeciwu.
No i wychodzi Twój brak znajomości przepisów. Żeby móc się wypowiedzieć i mieć zastrzeżenia do czyjejś inwestycji, trzeba wykazać się interesem prawnym. Podstawy postępowania administracyjnego. A interes prawny to nie jest tylko widzimisię ze się podoba albo nie podoba. Może to cię zdziwi ale inwestor też ma prawa.
Ciekawe do czego byśmy doszli, gdyby każdy robił wszystko, do czego "ma prawo" nie zważając na nikogo. Owszem, burmistrz pewnie postawi na swoim, żeby pokazać swoją przewagę, ale nie liczenie się z ludzmi i ich opinią - w tym przypadku dużej grupy - jest moim zdaniem ignorancją. Dla przykładu - sąsiad z mieszkania obok poprosi mnie o nie ćwiczenie gry na instrumentach w konkretnych godzinach bo np. ma małe dziecko, a ja celowo będę grać w tym czasie, bo przecież mam do tego prawo i nie obchodzi mnie jego "widzimisię".
W tej wypowiedzi jakoś mało logiki. Co ma być niby łamaniem przepisów? To, że się wysłucha głosu mieszkańców? I chyba przykład z narzucaniem nie do końca tu pasuje - mieszkańcy nie chcą niczego narzucać, a tylko być wysluchani. Kolejne pytanie się nasuwa - czyje interesy reprezentuje komisja urbanistyczna, która to zaplanowała? Czyje interesy powinna reprezentować?
Nikt im tego nie broni. Ale w granicach rozsądku. A burmistrz jest od tego, żeby w miarę pogodzić interesy wszystkich stron, ocenić zgodność z prawem i podjąć decyzję. Nie jest to proste zadanie, bo wszystkim nie da się dogodzić. Oby tylko burmistrz nie uległ presji mediów, bo się prawdziwa nagonka zrobiła, a to już trochę więcej niż wyrażanie sprzeciwu.
I na odwrót. Ludzie również mają pełne prawo wyrazić swój sprzeciw.
Widzę, że niewiele zrozumiałeś z mojej wypowiedzi, bo nie za bardzo wiem do czego pijesz. Uważasz, ze lepiej byłoby, gdyby nie było prawa? Kiedy każdy robiłby to co chciał, wedle swojej woli? Przepisy są jakie są ale są jednakowe dla wszystkich. W tym przypadku mamy złamać przepisy, bo zabudowa nie podoba się mieszkańcom, a w innym przypadku nie? Kto ma niby o tym decydować? Zdrowy rozsądek? Tylko pytanie czyj, mieszkańców, inwestora, czy burmistrza? Jak mieszkańcy powiedzą, że p. Helt ma wybudować tam basen, to burmistrz też ma to narzucić? Bo tak sobie życzy grupka mieszkańców?
Przepisy powiadasz. Całe szczęście, że mieszkańcy upomnieli się, że ktoś teraz pozwoli im wyrazić swoje zdanie. Wcześniej przepisy chroniące przed prawem pięści tego nie przewidywały?
Nawet nie wiedziałem, że mamy tylu architektów w mieście. Normalnie potęga. Co drugie drzwi powinno być biuro projektowe. :D :D :D
I tu jest pies pogrzebany. Najwięcej do powiedzenia mają ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. No ale jak już ktoś poniżej napisał, nie trzeba mieć racji, wystarczy głośno krzyczeć. Psy szczekają, karawana idzie dalej.
A co tu jest nie w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem? Budynek mieszkalny ma być postawiony obok budynków mieszkalnych. To nie zakład stolarski, ani ślusarnia. Obok stoi pizzeria, czy ona pasuje do zabudowy domków jednorodzinnych, a sklep biedronka? W jaki interes sąsiadów to godzi? Chyba tylko w widzimisię. Jeśli burmistrz słuchałby wszystkich ludzi to nie mógłby nic zrobić, bo ilu ludzi tyle opinii. Niektórym będzie przeszkadzać budynek postawiony nawet kilometr dalej . A przepisy, drogi rozmówco są właśnie po to ustanawiane, żeby te różne poglądy jakoś okiełznać. Bez przepisów byłaby anarchia i każdy robiłby wyłącznie wedle swego uznania. A dalej to już tylko prawo pięści.
Tu się zgadzam. Ten projekt jest tragiczny. Tam nikt teraz nie chce siedzieć.
Dziwi mnie jedno, czemu P. Klaudia wygrywa wszystkie przetargi w mieście... cos tu jest nie tak. Dla przykładu nasz „okrągły” tam zagospodarowanie terenu powinien zrobić ktoś kto sie na tym zna, a wygrała to P. Klaudia, gdzie nie oszukujmy sie słabo to robi, a nawet bardzo słabo. Kończąc nie chce nikogo obrażać , tylko dziwne są te rodzinne zbiegi okoliczności ,przetargi itd w naszym magistracie.
Dziwi mnie jedno, czemu P. Klaudia wygrywa wszystkie przetargi w mieście... cos tu jest nie tak. Dla przykładu nasz „okrągły” tam zagospodarowanie terenu powinien zrobić ktoś kto sie na tym zna, a wygrała to P. Klaudia, gdzie nie oszukujmy sie słabo to robi, a nawet bardzo słabo. Kończąc nie chce nikogo obrażać , tylko dziwne są te rodzinne zbiegi okoliczności ,przetargi itd w naszym magistracie.
I w takiej sytuacji prawda zapewne leży po środku :-)
Pani Dulcynea najwyraźniej glosno krzyczeć tez potrafi. Mnie akurat nie dziwi, że mieszkańcy chcą mieć coś do powiedzenia w tej kwestii. A co do przepisów - mam pytanie: co dla Pani jest ważniejsze - zdrowy rozsadek czy nieżyciowe przepisy? Przepisy pozwalają, więc zrobimy na złość mieszkańcom? A może by tak dojść do porozumienia, wysłuchać ludzi? Pani stanowisko to: "przecież ja wiem lepiej". Dodam tylko, że nie mieszkam na zadnej z tych ulic.
mój komentarz dotyczy tylko braku uprawnień i to wszystko :) a tak na marginesie , chyba ktoś ma na tym punkcie jest "czuły". Zdobycie uprawnień to tylko a może aż praktyka projektowa i wykonawcza oraz egzamin. Pani Skotarczak już blisko rok wydaje decyzje , w tym czasie były już dwie sesje egzaminacyjne, można było spróbować zdać :) Zycze powodzenia :)
tyle innych problemów, skupcie się na prawdziwym na przykład nad tym czym oddychacie,
Dochowałeś należytej staranności w szukaniu na liście architektów, to teraz przestudiuj przepisy pozwalające na wydawanie decyzji (może zrozumiesz) i przestań się indyczyć.
Widzi Pani (do p. Klaudii) jak to jest fajnie być na świeczniku? Nie zazdroszczę. I jak tu nieznającym przepisów powiedzieć, że ma Pani rację. Nie da się.
Pani Klaudia może wydawać decyzje o warunkach zabudowy-zgodnie z prawem. Ale nie zmienia to faktu ,że nie posiada ona uprawień architektonicznych czy urbanistycznych. To fakt, pani Skotarczak nie ma na liście w Izbie Architektów.
Nagonki ciąg dalszy. Proponuję, żeby mieszkańcy ul. Kwiatowej stworzyli komisję urbanistyczną wedle swojego uznania i sami decydowali, co i gdzie ma w mieście powstać. Co tam przepisy, co tam uprawnienia, rację ma ten, kto głośniej krzyczy. Smutne ale prawdziwe.
Ale dobrze śpiewa.
No i chyba lepiej było, jak był tam zakład betoniarski! Kurniki - nie, zakład betoniarski - nie, blok - nie... pozostaje jeszcze sklep lub wesołe miasteczko!
Co ty bredzisz człowieku. Czyli burmistrz ma łamać prawo? Bo ty chcesz sobie żyć normalnie? Za łamanie prawa to się do więzienia idzie debilu. Łatwo sobie stawiać populistyczne tezy siedząc przed komputerem. Że to jest dobre dla ludzi, że zdrowy rozsądek, itp. Ale jest prawo i chcąc, czy nie chcąc, trzeba go przestrzegać. Weź ty człowieku, o umyśle gimnazjalisty się ogarnij. Kandyduj na burmistrza za rok, zobaczymy wtedy jaki będziesz mądry, jak sam będziesz musiał trudne decyzje podejmować. Dopiero by ci fajka zmiękła, choć chyba już jest miękka, wnosząc z tego co piszesz.