Będzie nagroda dla Jerzego Teusza, nie będzie podwyżek dla pielęgniarek. Jedyną osobą, która wstawiła się za średnim personelem był... lekarz
W czwartek 23 kwietnia odbyło się posiedzenie Rady Społecznej Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie. Dyskutowano m.in. o nagrodzie dla Jerzego Teusza za rok 2014. - Nagroda się należy. Jest to też element wynagrodzenia dla pana dyrektora – mówił przewodniczący Rady Społecznej Szpitala Ryszard Goławski. Starosta złotowski od dawna powtarza, że szef lecznicy zarabia niewiele (ok. 14 tys. zł brutto miesięcznie). - My nie zazdrościmy dyrektorowi tej nagrody, bo mu się ona należy – stwierdziła przedstawicielka Związku Zawodowego Pracowników Ochrony Zdrowia Brygida Matuszak. Zgodnie z prawem nagroda dla J. Teusza uzależniona jest od realizacji zadań nałożonych na szpital oraz wyników finansowych. Za rok 2014 lecznica odnotowała zysk w wysokości 75 tys. zł, to o około 100 tys. zł mniej niż rok wcześniej. Za rok 2013 dyrektor nagrodę dostał w grudniu ubiegłego roku. Podczas spotkania Andrzej Ruta, reprezentujący w radzie gminę Zakrzewo, proponował ustalenie wynagrodzenia dyrektora szpitala na takim poziomie, by można było zrezygnować z tego zapisu. - Żeby nagroda nie była wynagrodzeniem – mówił radny. Póki co za przyznaniem nagrody zagłosowało czterech członków RSSz, dwie osoby wstrzymały się od głosu. Decyzję o jej wysokości podejmie Zarząd Powiatu Złotowskiego. Maksymalnie przyznać może trzykrotność pensji Jerzego Teusza. - Biorę odpowiedzialność za nagrodę, za podwyżki dla personelu nie – stwierdził starosta Goławski.
Szpital niezagrożony
Chodzi o podwyżki dla pracowników szpitala. Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych wnioskował o wzrost płacy na poziomie 300 złotych. Kwota ta miała być punktem wyjścia do rozmów, o czym pisaliśmy w poprzednim wydaniu „AL”. Została odrzucona. - Każda jednostka musi się poruszać w budżecie takim, jaki ma – uznał R. Goławski. - Jeżeli szpital będzie miał straty, to powiat ich nie pokryje, bo nie ma z czego. Straty już ma, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie chce zapłacić za „nadróbki”, czyli świadczenia wykonane ponad kontrakt. Chodzi o około 1,3 mln złotych.
J. Teusz: - NFZ stale broni się, że taki jest kontrakt i trzeba go pilnować.
R. Goławski: - A przecież nie zamkniemy szpitala w październiku.
J. Teusz: - Mamy robić selekcję pacjentów, a ludzie przychodzą do szpitala ze skierowaniem i spakowani.
Szpitalowi zostaje walka z Funduszem w sądzie. Mimo to dyrektor Teusz kondycję finansową zakładu ocenia pozytywnie. - Jestem przekonany, że przy wsparciu powiatu, samorządów, pracowników nie ma zagrożenia dla funkcjonowania szpitala. Chyba że czeka nas niespodzianka ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia.
W szpitalu się nie choruje
Niespodziankę pielęgniarkom sprawił za to Karol Lassota. Odniósł się on do naszego artykułu pt. „Zamordyzm”, w którym pojawiło się stwierdzenie, że dyrektor ma pretensje o choroby pielęgniarek. Zdaniem chirurga to nie w porządku. Każdy może zachorować i nie można robić mu z tego tytułu wyrzutów. - Związki zawodowe powiedziały, że nie interesują ich koszty pracy, a my wyliczyliśmy, że mamy 22 tys. godzin chorobowego – odpowiadał dyrektor Jerzy Teusz. - Przeliczyliśmy to na osoby i różnica między pielęgniarką kontraktową i etatową wynosi 11 groszy.
Do czego to się sprowadza? Do stwierdzenia, że „nikt w tym szpitalu nie zabrania nikomu pójścia na kontrakt”. Będzie taniej i prościej. Zdarzają się bowiem przypadki, gdy ratownik medyczny po 5 dniach od wycięcia wyrostka robaczkowego wraca do pracy. - Zrobił tak, bo jest na kontrakcie – Karol Lassota posłużył się przykładem ze swojej praktyki. Jego zdaniem porównywanie wprost pensji pracownika etatowego i kontraktowego nie ma sensu, bo ten drugi musi sam odprowadzić składki emerytalno-rentowe, nie ma płatnego urlopu i chorować też mu się nie opłaca. - Gdyby wszyscy kontraktowi przeszli na etaty, to szpital od razu miałby potężne długi – stwierdził chirurg zasiadający z SRSz.
Lekarz jak cyborg
Karol Lassota to gatunek wymierający – jest ostatnim lekarzem w szpitalu w Złotowie, który ma tylko etat. - Po przepracowaniu 34 lat, pełnieniu funkcji zastępcy ordynatora i ordynatora dostaję na rękę 5 tys. złotych – wyznał. Jego koledzy po fachu zarabiają wielokrotnie więcej, ale na kontraktach. - Znam rekordzistę, który przepracował 500 godzin w miesiącu. Kierowca tira, gdy przekroczy liczbę godzin, dostanie mandat, a przecież lekarz pracuje na ludzkim ciele. Zawody medyczne powinny być ograniczone pewną liczbą godzin pracy – stwierdził K. Lassota.
- Co to ludzi obchodzi, ile wy zarabiacie. Oni chcą być wyleczeni – odparł na ten wywód Andrzej Ruta. Pewnie obaj mają rację.
W kasie się zgadza
Szpital Powiatowy w Złotowie w roku 2014 przyjął ponad 12,5 tys. pacjentów, którzy przebywali w lecznicy łącznie 91,5 tys. dób. Ponadto wykonał ponad 7200 wieczorynek, czyli świadczeń w ramach POZ w godzinach popołudniowych i nocnych oraz niemal 2600 transportów. Na inwestycje w roku minionym wydał 547 tys. zł, wypracował 75 tys. zł zysku (przeznaczony zostanie na powiększenie funduszu zakładowego). Na premie dla pracowników w marcu 2014 roku wydał 94 tys. zł (po 200 zł brutto na osobę).
Łukasz Opłatek
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze