Reklama

Lekarz, który ma pięć tysięcy

06/05/2015 00:00
Będzie nagroda dla Jerzego Teusza, nie będzie podwyżek dla pielęgniarek. Jedyną osobą, która wstawiła się za średnim personelem był... lekarz

W czwartek 23 kwietnia odbyło się posiedzenie Rady Społecznej Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie. Dyskutowano m.in. o nagrodzie dla Jerzego Teusza za rok 2014. - Nagroda się należy. Jest to też element wynagrodzenia dla pana dyrektora – mówił przewodniczący Rady Społecznej Szpitala Ryszard Goławski. Starosta złotowski od dawna powtarza, że szef lecznicy zarabia niewiele (ok. 14 tys. zł brutto miesięcznie). - My nie zazdrościmy dyrektorowi tej nagrody, bo mu się ona należy – stwierdziła przedstawicielka Związku Zawodowego Pracowników Ochrony Zdrowia Brygida Matuszak. Zgodnie z prawem nagroda dla J. Teusza uzależniona jest od realizacji zadań nałożonych na szpital oraz wyników finansowych. Za rok 2014 lecznica odnotowała zysk w wysokości 75 tys. zł, to o około 100 tys. zł mniej niż rok wcześniej. Za rok 2013 dyrektor nagrodę dostał w grudniu ubiegłego roku. Podczas spotkania Andrzej Ruta, reprezentujący w radzie gminę Zakrzewo, proponował ustalenie wynagrodzenia dyrektora szpitala na takim poziomie, by można było zrezygnować z tego zapisu. - Żeby nagroda nie była wynagrodzeniem – mówił radny. Póki co za przyznaniem nagrody zagłosowało czterech członków RSSz, dwie osoby wstrzymały się od głosu. Decyzję o jej wysokości podejmie Zarząd Powiatu Złotowskiego. Maksymalnie przyznać może trzykrotność pensji Jerzego Teusza. - Biorę odpowiedzialność za nagrodę, za podwyżki dla personelu nie – stwierdził starosta Goławski.

Szpital niezagrożony

Chodzi o podwyżki dla pracowników szpitala. Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych wnioskował o wzrost płacy na poziomie 300 złotych. Kwota ta miała być punktem wyjścia do rozmów, o czym pisaliśmy w poprzednim wydaniu „AL”. Została odrzucona. - Każda jednostka musi się poruszać w budżecie takim, jaki ma – uznał R. Goławski. - Jeżeli szpital będzie miał straty, to powiat ich nie pokryje, bo nie ma z czego. Straty już ma, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie chce zapłacić za „nadróbki”, czyli świadczenia wykonane ponad kontrakt. Chodzi o około 1,3 mln złotych.
J. Teusz: - NFZ stale broni się, że taki jest kontrakt i trzeba go pilnować.
R. Goławski: - A przecież nie zamkniemy szpitala w październiku.
J. Teusz: - Mamy robić selekcję pacjentów, a ludzie przychodzą do szpitala ze skierowaniem i spakowani.
Szpitalowi zostaje walka z Funduszem w sądzie. Mimo to dyrektor Teusz kondycję finansową zakładu ocenia pozytywnie. - Jestem przekonany, że przy wsparciu powiatu, samorządów, pracowników nie ma zagrożenia dla funkcjonowania szpitala. Chyba że czeka nas niespodzianka ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia.

W szpitalu się nie choruje

Niespodziankę pielęgniarkom sprawił za to Karol Lassota. Odniósł się on do naszego artykułu pt. „Zamordyzm”, w którym pojawiło się stwierdzenie, że dyrektor ma pretensje o choroby pielęgniarek. Zdaniem chirurga to nie w porządku. Każdy może zachorować i nie można robić mu z tego tytułu wyrzutów. - Związki zawodowe powiedziały, że nie interesują ich koszty pracy, a my wyliczyliśmy, że mamy 22 tys. godzin chorobowego – odpowiadał dyrektor Jerzy Teusz. - Przeliczyliśmy to na osoby i różnica między pielęgniarką kontraktową i etatową wynosi 11 groszy.
Do czego to się sprowadza? Do stwierdzenia, że „nikt w tym szpitalu nie zabrania nikomu pójścia na kontrakt”. Będzie taniej i prościej. Zdarzają się bowiem przypadki, gdy ratownik medyczny po 5 dniach od wycięcia wyrostka robaczkowego wraca do pracy. - Zrobił tak, bo jest na kontrakcie – Karol Lassota posłużył się przykładem ze swojej praktyki. Jego zdaniem porównywanie wprost pensji pracownika etatowego i kontraktowego nie ma sensu, bo ten drugi musi sam odprowadzić składki emerytalno-rentowe, nie ma płatnego urlopu i chorować też mu się nie opłaca. - Gdyby wszyscy kontraktowi przeszli na etaty, to szpital od razu miałby potężne długi – stwierdził chirurg zasiadający z SRSz.

Lekarz jak cyborg

Karol Lassota to gatunek wymierający – jest ostatnim lekarzem w szpitalu w Złotowie, który ma tylko etat. - Po przepracowaniu 34 lat, pełnieniu funkcji zastępcy ordynatora i ordynatora dostaję na rękę 5 tys. złotych – wyznał. Jego koledzy po fachu zarabiają wielokrotnie więcej, ale na kontraktach. - Znam rekordzistę, który przepracował 500 godzin w miesiącu. Kierowca tira, gdy przekroczy liczbę godzin, dostanie mandat, a przecież lekarz pracuje na ludzkim ciele. Zawody medyczne powinny być ograniczone pewną liczbą godzin pracy – stwierdził K. Lassota.
- Co to ludzi obchodzi, ile wy zarabiacie. Oni chcą być wyleczeni – odparł na ten wywód Andrzej Ruta. Pewnie obaj mają rację.

W kasie się zgadza

Szpital Powiatowy w Złotowie w roku 2014 przyjął ponad 12,5 tys. pacjentów, którzy przebywali w lecznicy łącznie 91,5 tys. dób. Ponadto wykonał ponad 7200 wieczorynek, czyli świadczeń w ramach POZ w godzinach popołudniowych i nocnych oraz niemal 2600 transportów. Na inwestycje w roku minionym wydał 547 tys. zł, wypracował 75 tys. zł zysku (przeznaczony zostanie na powiększenie funduszu zakładowego). Na premie dla pracowników w marcu 2014 roku wydał 94 tys. zł (po 200 zł brutto na osobę).

Łukasz Opłatek

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama