Im dłużej jestem we wspólnocie, tym bardziej odkrywam, że Pan Bóg nie mógł mnie hojniej obdarować nad to, że obdarzył mnie łaską powołania
– mówi poproszona o refleksję nad ćwierćwieczem drogi powołania.
Z czasem mam też coraz większe przekonanie, że ludzie wcale nie potrzebują i nie oczekują od księży czy sióstr zakonnych jakiejś wielkiej wiedzy, znajomości teologii, czy całej treści encyklik. Bardziej potrzebują naszego świadectwa, wiary i życia, naszej obecności i autentyczności. Nie ma wielkiego znaczenia to, czy będę mówić mniej lub bardziej elokwentnie.
Reklama
Czas formacji i swoją pierwszą posługę siostra zaczęła w domu Prowincjalnym w Świdrze pod Warszawą. Był też krótki czas pracy w Sopocie, a później czternaście lat posługi za wschodnią granicą. Przez kilka miesięcy w Moskwie, ale przede wszystkim na Białorusi.
Aktualnie sytuacja religijna i gospodarcza w dużej mierze się zmieniła, ale kiedy rozpoczynałyśmy tam pracę, nie można było nauczać katechezy, ani języka polskiego. Tymczasem zajmowałyśmy się przede wszystkim służbą duszpasterską i apostolską
Reklama
– wspomina siostra. Katechezy nauczała od malutkich dzieci po młodzież i dorosłych.
By móc otrzymywać wizy, pracowałyśmy w Caritas
– wyjaśnia.
Każda kolejna wiza i nasz pobyt, zawsze połączone byłe z ryzykiem.
Przez kilka kolejnych lat siostra sprawowała posługę apostolską we wspólnocie Szensztackiego Instytutu Sióstr Maryi w Bydgoszczy, a od kilku lat służy w miejscu powstania swojej wspólnoty, w Szensztacie w Niemczech.
Zawsze chciałam wyjechać do Szensztatu, ale nie spodziewałam się, że będzie się to wiązać z przejęciem tak odpowiedzialnego zadania
Reklama
– mówi siostra, która za zachodnią granicą objęła Sekretariat Europy Wschodniej.
To służba ludziom polsko i rosyjskojęzycznym, którzy przyjeżdżają do Szensztatu. Moim zadaniem jest m.in. przygotowanie dla nich programu rekolekcji czy skupienia i przeprowadzenia go. Staram się inspirować i zapraszać ludzi, by przyjeżdżali do Szensztatu. Także osobiście udaję się do Polskich Misji Katolickich w Niemczech, gdzie rozwija się Ruch Szensztacki, m. in. do Berlina, Hamburga, czy Dortmundu
– przyznaje.
Od lat rodzinny dom siostry znajdował się w Piecewie, wraz z niedawną śmiercią mamy zmienił jednak właściciela. W tej wiosce i jej okolicach mieszkają bliscy siostry. Jednak największą część dzieciństwa i młodości spędziła siostra w sąsiedniej wsi: Osówce Młynie.
W ubiegłą sobotę właśnie w miejscowym kościele w Osówce, gdzie od 2013 roku znajduje się obraz Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej, odbyła się jubileuszowa uroczystość. Przybyli najbliżsi, przyjaciele i znajomi – również z zagranicy, zarówno z Białorusi jak i Niemiec, a także wielu parafian, Osówki, Piecewa i z Tarnówki. Mszy św. przewodniczył proboszcz parafii w Tarnówce, ksiądz Jerzy Knap. Koncelebrowali ją również ksiądz Piotr Pietrzyk, który uczył siostrę religii w siódmej i ósmej klasie, a także ksiądz Mariusz Sokołowski, kapłan z dróg apostolskich w Niemczech. W trakcie mszy św. ks. proboszcz Knap przyjął od siostry odnowienie konsekracji Bogu.
Wybór kościoła, w którym odbyła się uroczystość był oczywisty.
To tutaj, przy okazji odbudowy kościoła sprzed kilku lat, udało się umieścić w bocznym ołtarzu obraz Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej. Taki sam, jak w naszym Prasanktuarium w Niemczech i wielu innych, które zawsze budowane są w taki sam sposób, na ten sam wzór. To było moim osobistym pragnieniem, żeby ten obraz znalazł się w mojej parafii
– przyznaje siostra.
Jako mała dziewczynka, siostra wpadła do kadzi z wrzątkiem. Do dzisiaj na ciele zostały pewne ślady blizny z tego wypadku.
Prawie nic z niego nie pamiętam, jedynie ogromny wrzask i ból... Na szczęście nie ucierpiała twarz
Reklama
– wspomina siostra, nie kryjąc, że fakt, iż przeżyła to dramatyczne zdarzenie, wpłynął znacząco na decyzję o szczególnej służbie Bogu, jako wyraz wdzięczności za podarowane na nowo życie.
Lekarze postawili wtedy na mnie krzyżyk, a jednak cudem zostałam przy życiu
– podkreśla. Wybrała wspólnotę Sióstr Szensztackich, która na całym świecie liczy około dwóch tysięcy sióstr.
Nasz założyciel przeżył Dachau, przez kilkanaście lat był na wygnaniu, odłączony od swego Dzieła, ale nikt go nie widział obrażonego na Boga czy świat. – Jeżeli my wszystko oddajemy Panu Bogu, wówczas Bóg nie może okazać się „gorszy”. Nikt nie może prześcignąć Boga w miłości...
Reklama
– siostra przytacza jedną ze swoich ulubionych maksym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze