Mieszkaniec osiedla przy ulicy Słowackiego pokierował nas do jednego z bloków, sygnalizując, że od czasu do czasu na klatce daje się we znaki zapach z jednego z mieszkań. Zapach pochodzący właśnie od królików. Ponoć zaledwie od kilku – jak powiedziała nam miłośniczka tych czworonogów – która absolutnie nie chciała jednak wypowiadać się do gazety. Nawet wtedy, gdy zachęcaliśmy do opowiedzenia o swojej pasji, bo, jak nieoficjalnie ustaliliśmy, kobieta nie tylko ma swoje króliki, ale w razie potrzeby przechowuje je również dla tych, którzy na jakiś czas wyjeżdżają i nie mają co zrobić z pupilem. Ponoć opiekuje się też takimi po przejściach, porzuconymi, ale to też tylko plotki, bo pani kategorycznie nie chciała z nami rozmawiać.
Chętny do rozmowy był za to jej sąsiad, Adam Ogorzałek. Przyznał, że z tematem boksuje się od jakiegoś czasu, sprawę zgłaszał w Powiatowej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej w Złotowie oraz u zarządcy, czyli w Spółdzielni Mieszkaniowej Piast. Zgłaszał bo, jak przyznał, zapachy dają się we znaki i nie jest w stanie tego zmienić nawet fakt, że od kilku tygodni jest pod tym względem spokojniej. Jak sądzi, pewnie dlatego, że na okres lata kobieta wywiozła zwierzęta na działkę, co – jak twierdzi Adam Ogorzałek – nie zmienia faktu, że największy problem jest w okresie jesieni i zimy. Wiosną również, gdy aura nie sprzyja wypadom na działkę, bywa różnie.
Jak wyjdę nieraz na balkon tak śmierdzi, że nie można wytrzymać
– twierdzi emeryt. Zapewnia, że uwagę sąsiadce zwracał, ale żadnych efektów to nie przyniosło i nie może się z nią dogadać. Był też w Sanepidzie, w spółdzielni mieszkaniowej i nic.
W Sanepidzie doradzili, żebym napisał do sąsiadki. Nie oni, tylko ja
– mówi z wymownym uśmiechem. Pan Adam gra w otwarte karty, mówi wprost, że pozostałym sąsiadom zapachy ponoć nie przeszkadzają, ale jak to możliwe – nie ma pojęcia. To, że nie czują na balkonach rozumie, mają je wyżej, ale że nie przeszkadza im zapach na klatce schodowej, tego już nie może pojąć.
Wie pan, jak siki królika śmierdzą!? Niekiedy nie idzie wytrzymać, muszę zamykać okno
– przekonuje, że ze swojego balkonu nie zawsze może swobodnie korzystać. W wolną przestrzeń między posadzką a barierką wstawił drewnianą deskę.
Trochę zatrzymuje jednak to powietrze
– pokazuje na prowizoryczną, zapachową blokadę.

W wolną przestrzeń między posadzką a barierką balkonu pan Adam wstawił drewnianą deskę. – Trochę zatrzymuje jednak to powietrze – uzasadnia
W Sanepidzie powiedziano nam wprost, że inspekcji sanitarnej nic do prywatnego mieszkania, o ile nie występuje epidemiologiczne zagrożenie. Tutaj nie ma o takim mowy, więc nie ma powodów, żeby Sanepid ingerował w sytuację. W stacji podpowiadają, że jedynie administrator – w tym przypadku Spółdzielnia Mieszkaniowa Piast – może wydać jakieś zarządzenie, jeśli oczywiście jest ku temu podstawa, a taką może być, choć nie musi, uciążliwość choćby tylko dla jednego z mieszkańców.
Ten pan rzeczywiście do nas przychodził, prosił, żeby zareagować. Administrator osiedla osobiście wizytował dwukrotnie mieszkanie i nie odnotował żadnych nieprawidłowości
– mówi prezes Piasta Wojciech Buczek. Podkreśla, że w swoim mieszkaniu kobieta może robić co chce, dopóki rzeczywiście nie przeszkadza to sąsiadom. Uwaga nawet jednego jest natomiast podstawą do reakcji, ale, jak zapewnia prezes, w mieszkaniu nie stwierdzono nieporządku czy odoru. Wojciech Buczek potwierdza, że swego czasu sprawą interesował się również Sanepid.
Pytamy więc prezesa, czy gdyby trzymanie w bloku świni nie odbywało się kosztem uciążliwości sąsiadów, również na takie praktyki w bloku jest przyzwolenie?
Zgodnie z §10 regulaminu porządku domowego SM „Piast” trzymanie w mieszkaniach psów, kotów i innych zwierząt jest dopuszczalne, o ile zwierzęta te nie zagrażają zdrowiu oraz nie zakłócają spokoju, a ich posiadacze są w stanie zagwarantować im odpowiednią opiekę i przestrzegają wymogów sanitarno–porządkowych określonych uchwałą rady miasta
– kwituje prezes Buczek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie byłeś,nie widziałeś i nie wachales to się nie wypowiadaj.! Życzę szanownemu madremu koledze podobnego sąsiada do przedstawionego Pana Ogorzałka żeby i Tobie problemów zgotował.
Wystarczy dokładnie przeczytać co sąsiad mówi i spojrzeć na wstawione zdjęcia żeby móc stwierdzic że z jego psychika nie jest w porządku!
Zadnego problemu z czystością nie ma poza ,jak z resztą zostało potwierdzone. Probleme jest ale z sąsiadem który się zwyczajnie nudzi
To człowiek który nigdy w domu zwierząt nie miał i zwyczajnie ich nie lubi. Więcej chyba mówić nie trzeba.. Nudzi się na emeryturze i ludziom życie uprzykrza.
Króliki maja kuwety ze żwirkiem do których załatwiają swoje potrzeby. Poza tym w klatkach są kocyki na których zwierzaki śpią. Dodatkowo wszystkie są kastrowane więc o przykrym zapachu nie ma mowy. Mam doświadczenie w tym względzie i dbam o porządek bo sama w tym domu mieszkam.... Pozdrawiam
A weźcie sie od Malwiny odpierd.... co wam przeszkadza jej pasja ze ma taka sami w swoich chalupach zmrud macie ze az siekiere mozna powiesic a twraz głupie komentarze piszecie!!!olej to Malwinka
Wystarczy zamiast trocin kupowac piasek i po zapachu.Sprawdzone.
Ale w wannie trzymałem króliki nie świnie, w muszli ustępowej moczyłem jedynie nogi.
W jednym z takich "wykupionych mieszkań" wychował się Czesław.
Jastrowiak, za stodołę chodzisz za potrzebą a w nocy do wiadra, gacie po tygodniu noszenia wrzucasz za piec kaflowy w pokoju a tu rżniesz yntelygenta któremu u innych śmierdzi.
Może ten upierdliwy sąsiad od dwóch miesięcy nie pierze swoich skarpet i stąd ten smród ze nawet deski nie pomagają?
Wychodzę z tego samego założenia. Skoro były kontrole i nic nie wykazały to sąsiad ma jakiś problem z węchem może. Nawet jeżeli by posprzątała na czas kontroli to i tak by nie udało się wywabić zapachu nieczyszczonej klatki więc myślę, że Pan sąsiad nie ma co ma emeryturze robić i uprzykrza życie innym. A króliki przy regularnym sprzątaniu nie śmierdzą. Niech się zajmie osobami, które wyprowadzają psy często bez smyczy i nie sprzątają odchodów z trawników, a czasem i chodników jak już chce się czegoś czepić, bo w tamtych okolicach wcale jest niemało psich odchodów.
*czepiają się, poprawiam błąd ;) I jeszcze jedno. Jeżeli pan tworzy zapory przed nieuchwycalnym przez nikogo zapachem, to może warto się zainteresować jego zdrowiem psychicznym. Nie piszę tego, by dopiec.
Dla mnie sprawa jest jasna. Jeżeli kontrole niczego nie wykazały, a pan z artykułu jest JEDYNYM, któremu przeszkadza zapach, to oznacza, ze jest jednym z tych starszych ludzi, którzy z braku zajęcia, wścibstwa (bo z uporem maniaka probuje wepchnąć się komus do mieszkania i kontrolować liczbę zwierząt) i zwykłej złośliwości CZEPIA SIĘ. Wstyd, że w ogóle taki artykuł powstał, o NIEUZASADNIONYCH pretensjach jakiegoś smutnego człowieka. A tak nawiasem, sąsiadka powinna go o jakieś nękanie oskarżyć, bo pewnie wiele nerwów ją kosztował.
Lepiej ją do psychiatry wysłać będzie szybciej i taniej!Choć jeden się w końcu zbuntował z sąsiadów tylko szkoda tych co obok mieszkają czy na przeciw jej i muszą ten smród wąchać.Widać,że brudasy mieszkają w tym bloku
Jeszcze do niedawna ludzie ze wsi w wykupionych mieszkaniach w spółdzielni trzymali świnie w wannach, w muszlach ustępowych moczyli śledzie, na balkonach suszyli perkalowe gacie cerowane w kolanach, a teraz zrobiły się paniska. Jeden robi problem (może emerytowany ze służb specjalnych że taki ma wyostrzony węch?) na cały powiat gdy inni jakoś przechodzą obok obojętnie.
Czepiacie się królików, a nie wiecie jaki odór ludzie mają w domu. Moi sąsiedzi na krzywoustego, to mają chlew zamiast mieszkania , składowalnie odpadów, puszek gazet. To jest odór dopiero!!! Nie można koło ich drzwi przejść bez wstrzymania oddechu, żeby do własnego domku wejść. A co do królików, taki regulamin i koniec. Może zamiast jechać na kobietę warto z nią porozmawiać żeby np częściej sprzątała albo jakiś pochłaniacz zapachów miała...Rozwiązanie zawsze się znajdzie. Trzeba tylko chcieć.
Wpierw musi być jej mieszkanie by mogła się zamienić jak już z tego co wiem to nie jej mieszkanie tylko Pani Ireny Skałeckiej.Skoro matka to toleruje i pozwala to niech jeszcze małpy i słonie sobie ściągnie razem z myszami i szczurami to wtedy zobaczycie jak wam będzie śmierdzieć w klace!
Prezes SM powinien ,na piśmie tej kobiecie wysyłac UPOMNIENIA aby dostosowała się do warunków mieszkań,w bloku.Tak trzy razy i sprawę do Sądu.Zapłaci karę,nałożoną przez Sąd plus koszty procesu w Sądzie .Króliki na obiad ma.Powinna zamienić się z mieszkaniem na wieś jeśli się chce hodować zwierzęta. Winien jest p.Buczek bo nie umie panować na wszystkim co dzieje się ,w zasobach Spółdzielni Mieszkaniowej.Czas zmienic prezesa.
Nie byłeś,nie widziałeś i nie wachales to się nie wypowiadaj.! Życzę szanownemu madremu koledze podobnego sąsiada do przedstawionego Pana Ogorzałka żeby i Tobie problemów zgotował.
Wystarczy dokładnie przeczytać co sąsiad mówi i spojrzeć na wstawione zdjęcia żeby móc stwierdzic że z jego psychika nie jest w porządku!
Zadnego problemu z czystością nie ma poza ,jak z resztą zostało potwierdzone. Probleme jest ale z sąsiadem który się zwyczajnie nudzi