Kiedyś ogrodnictwo w Świętej było jedno. Przez ostatnich kilka lat jego działalności dzierżawiła je Grupa producentów rozsad warzyw Krasoń. Dlaczego więc rozwijająca się firma postanowiła wybudować nowy zakład obok, a stary popada w ruinę?
Obiekt starego ogrodnictwa stanowi własność Skarbu Państwa, reprezentowanego przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Po upływie okresu dzierżawy w 2015 r. prawo pierwokupu miał ostatni dzierżawca. Michał Krasoń, zarządzający rodzinnym zakładem w Świętej, wspomina, że była nawet po ich stronie taka wola, aby kupić ogrodnictwo od ANR, ale proponowana wówczas cena była zbyt wysoka. Krasoniowie kupili więc teren tuż obok i tam wybudowali nowy zakład od zera. Teraz ich nowoczesne szklarnie sąsiadują z popadającymi w ruinę obiektami starego ogrodnictwa. Agencja bowiem, mimo kilku kolejnych przetargów i obniżenia ceny, nie może znaleźć kupca na obiekt w Świętej. Jak wyjaśnił nam pracownik Agencji z Sekcji Zamiejscowej Gospodarowania Zasobem w Pile, zgodnie z przepisami dotyczącymi sprzedaży nieruchomości rolnych, stanowiących własność Skarbu Państwa, procedura odbywa się w ten sposób, że najpierw ogłasza się przetarg ograniczony, jeśli ten okaże się bezskuteczny to przeprowadza się przetarg nieograniczony, a w razie braku pomyślności w dalszej kolejności można także obniżyć cenę wywoławczą sprzedawanej nieruchomości. Jedna cała taka procedura została już przeprowadzona bez żadnych rezultatów. Niedawno, w związku z telefonami wyrażającymi zainteresowanie obiektem, wszczęto drugą. Pierwszy przetarg ograniczony miał się odbyć 22 czerwca. Za cenę wywoławczą blisko 3,4 mln zł mogły go kupić wyłącznie osoby fizyczne będące indywidualnymi rolnikami, zamierzającymi powiększyć gospodarstwo rodzinne, mieszkające co najmniej od 5 lat w gminie Złotów lub gminach z nią graniczących. Kolejnym warunkiem dopuszczenia do przetargu było posiadanie gospodarstwa, którego łączna powierzchnia użytków rolnych wraz z nabywaną nieruchomością nie przekroczy 300 ha. Oprócz tego wymagane były kwalifikacje rolnicze. Z tak wąsko zakreślonego grona potencjalnych nabywców nikt nie zgłosił się do przetargu. Kolejna próba sprzedaży ogrodnictwa skończyła się fiaskiem.

Szklarnie stoją opuszczone i mocno zaniedbane. Czy znajdzie się chętny, aby je kupić?
Z ogłoszenia o przetargu można się było dowiedzieć, co kryje się za niemal 3,5-milionową ceną. Jest to więc 20 ha, z czego zdecydowaną większość stanowią grunty rolne zabudowane, a niecały hektar sady. Agencja wymienia, iż na nieruchomości znajduje się infrastruktura w postaci m.in.: hydroforni, stacji trafo, budynku technologicznego, stacji zasilania, komory zdawczo-odbiorczej, warsztatu wielofunkcyjnego, magazynów, sortowni, zbiorników paliwa, budynków administracyjnego, socjalnego, sanitarnego, zespołu szklarni, studni wierconych, sieci telefonicznej, oświetlenia wewnętrznego, myjni płytowej, płyty torfowej, dróg i placów wewnętrznych, kotłowni olejowo-gazowej, agregatu prądotwórczego, przyłącza energetycznego, wodociągowego i kanalizacji. Jest tego dużo, ale wątpliwości budzi stan techniczny. Już samo spojrzenie na stojący przy wjeździe dawny budynek, w którym mieściły się biura i widoczne z drogi dziurawe szklarnie mogą zniechęcić ewentualnych nabywców, którzy zaczną się zastanawiać, ile kosztowałoby ich doprowadzenie tego wszystkiego do stanu używalności, o ile to w ogóle możliwe. Jeśli chodzi o budynek administracyjny to chciała go przejąć swego czasu gmina, z zamiarem urządzenia tam mieszkań. Zgodnie jednak z ustawą o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa nieodpłatne przekazanie na rzecz jednostki samorządu terytorialnego jest możliwe, jeżeli teren ten jest przeznaczony w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego na cel związany z zadaniem własnym gminy. Tymczasem dla obiektu w Świętej nie ma aktualnego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a w starym oznaczony był jako ogrodnictwo, podczas gdy w miejscowym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego z 2011 r. działki te oznaczone są jako sad.

Widoczne z drogi budynki wyraźnie szpecą otoczenie i stanowią smutną pamiątkę po niegdyś prężnym zakładzie
Przedstawiciel Agencji zapewnia, że w najbliższym czasie zostanie ogłoszony kolejny przetarg, tym razem adresowany do nieograniczonego grona podmiotów. W razie braku skuteczności obniżona zostanie także cena wywoławcza. Procedura powinna zostać zakończona w przeciągu 6 miesięcy. Czy znajdzie się wreszcie kupiec, który doprowadzi ten teren do porządku? Już teraz dało się słyszeć plotki o tym, że Krasoniowie kupili stare ogrodnictwo, lecz Michał Frasoń przekazał nam, że za tę cenę nie są zainteresowani nabyciem obiektu w takim stanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I co z tymi szklarniami? Dzieje się tam coś? Podobno idą do rozbiorki w całości. Może ktos potwierdzic?
Do aaa nie wiesz ze prawda BOLI
Dlaczego ten komentarz został usunięty???
Współczeuje połówką
Po tej integracji niektórym pamiątka została
Pracowalam tam prawie rok,zanosilo sie na dluzszy pobyt,nagle zostaje wezwana do dyrektorki ktora bez powodu mnie zwalnia.dzien pozniej od sekretarki dowiaduje sie ze nie tylko ja zostalam zwolniona,nowe,nie kablujace ladne pracownice zostaly zwolnione.bylam wsciekla,moze teraz Pan Krason zatrudni nas spowrotem
Dobrze sie pracowalo gdyby nie kolezanki falszywe ktore donosily dyrektorce o wymyslonych gafach.dyrektorka zazdrosna o ladne pracownice wyrzucala je z pracy bez powodu.a co dzialo sie na wyjazdach integracyjnych....uhuhu.ci co sie tam zatrudniaja musza isc na szkolenie w kablowaniu,uczciwi nie przetrwaja.
prosze spojrzec, ze pan Krason sie pojawil w odpowie3dnim momencie w powiecie. zlotow normalnie od zawsze przyciagalo przedsiebiorcow na taka skale. pozdro i milego dzionka
tak "od se"
Pracowałem tam przez 10 lat jako mechanik szklarniowy za starej spółki tzn Pana Bogdana i firma działała a jak nastał Krasoń to zaczeło się pier .......ić
a ja pamiętam w tym budynku obok portierni, klimatyczną klubokawiarnię i nawet "ustawioną" dyskotekę Technikum Mechanicznego z Ekonomem :), to były czasy a największym hitem była Lambada:)),
Szok! Miałam tam praktyki przez 3 lata oczywiście za darmo. Rety ale kretynka ze mnie była. Od jak dawna już tego niema?
Pamiętam. Jak moja mama pracowala w tej szklarni a ja nawet dorabialam sobie tam jako dziecko. A w tych budynkach byla portiernia a obok sklepik z warzywami i kwiatami. Stare czasy. Szkoda ze tylko to niszczeje i nikt nie chce tego jakoś uratować oczywiście nie za taka cenę. Jest co wspominać..
I co z tymi szklarniami? Dzieje się tam coś? Podobno idą do rozbiorki w całości. Może ktos potwierdzic?
Do aaa nie wiesz ze prawda BOLI
Dlaczego ten komentarz został usunięty???