Reklama

Jeleń jaki jest? Skundlony

28/04/2015 08:23
Tak o herbowym posągu miasta mówi Roman Miłoszewski, którego ojciec przez lata opiekował się oryginalną figurą stojącą przed Domem Polskim. Dziś okazuje się, że i w herbie Złotowa jeleń jest niewłaściwy

Gdy Roman Miłoszewski był mały, widział dwa jelenie. Wystarczyło, że stanął na wozie, którym jechał z dziadkiem ulicą Zamkową. Z fury podglądał, co działo się za murem otaczającym Pałac Działyńskich. Figury jeleni naturalnych rozmiarów były ozdobami parku. Jeden stał dumnie na czterech badylach z uniesioną głową, drugi leżał w trawie. Tego pierwszego Romek spotykał później codziennie.

Średniowieczny jeleń

Jeleń w herbie Złotowa znalazł się prawdopodobnie w średniowieczu (prawa miejskie Złotów otrzymał w XIV wieku). Na piśmie rady miejskiej z 27 listopada 1549 r. do rady miasta Gdańska znajduje się pieczęć woskowo-papierowa o średnicy 27 mm. Przedstawia ona na ozdobnej tarczy jelenia kroczącego w lewo. Prawą nogę przednią ma lekko uniesioną i zgiętą. Napis w otoku jest nieczytelny. Najstarsza zachowana pieczęć pochodzi z XVII w. Na niej jest jeleń w lesie, a w otoku napis: SIGILLUM OPPIDI SLOTOVE (pieczęć miasta Złotowa). Średnica tłoku to 37 mm. Odcisk tej pieczęci znajduje się również na dokumencie z 1735 r., znajdującym się w Archiwum Poznańskim. Z drugiej połowy XVIII wieku pochodzą dwie pieczęcie burmistrzowskie: większa i mniejsza. Obie przedstawiają jelenia biegnącego z jednego lasu do drugiego. Napis jest jednakowy: SIGILLUM PROCONSUL CIVIT SLOTOVIENSIS. Większą – 33 mm znaleźliśmy na dokumentach z 1782 r. i 1795 r., a drugą - mniejszą - na dokumencie z 1803 r. w Archiwum w Poznaniu. Jeszcze przed 1806 r. musiała powstać dalsza pieczęć zmieniająca herb o tyle, że wyobraża jelenia pomiędzy drzewami, a nad jeleniem orła pruskiego z rozpostartymi skrzydłami. Pieczęcie przywracające dawny herb w tarczy sporządzono w końcu XIX wieku. Właściwym herbem jest jeleń między drzewami, ale wśród lasu stojący, jak go najstarsza pieczęć podaje: w kolorze może być złoty na tle zielonych drzew, a tło białe.

Jeleń kulturysta?

17 lutego tego roku burmistrz Złotowa zapytał Komisję Heraldyczną, działającą przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji o to, czy herb używany przez miasto jest właściwy. Odpowiedzi pisemnej jeszcze nie ma, ale po telefonicznych konsultacjach wiadomo już, że nie jest. - Z pergaminowych przywilejów wynika, że jeleń powinien być czerwony, niekiedy żółty, podłoże i drzewa w barwie zielonej, na białym tle – pisał już w 1994 roku w ""Halo, tu Złotów"" Jerzy Jelonek. Znawca historii i tradycji regionu podtrzymuje tamte słowa. - W heraldyce nie stosuje się takich kolorów jak kasztanowy, a kolory nie mogą się nakładać – twierdzi pracownik Muzeum Ziemi Złotowskiej. W heraldyce używa się bieli, czerni, żółtego, czerwonego i niebieskiego. Barwy białą i żółtą nazywa się metalami – symbolizują złoto i srebro. Pozostałe to kolory. Nie można nakładać metalu na metal i koloru na kolor, nie wolno więc umieścić zielonego drzewa na niebieskim tle. A jak wygląda zwierzę w herbie Złotowa? ""Herbem gminy jest wizerunek jelenia o muskularnej sylwetce, kasztanowo-czerwonego z porożem w kolorze złotym, kroczącego z prawa na lewo po zielonej trawie, pomiędzy zielonymi drzewami iglastymi i liściastymi w błękitnym polu"" - tak opisano go w uchwale Rady Miejskiej Złotowa z 27 lutego 2003 roku w sprawie uchwalenia Statutu Gminy Miasto Złotów. - Muszę wiedzieć, czy dysponuję właściwym herbem – mówił po objęciu stanowiska burmistrza Adam Pulit. Dziś ten leśnik z wykształcenia wie, że herb trzeba zmienić. Herb widnieje na stronie internetowej miasta, na dokumentach, flagach w materiałach promocyjnych.

Szpachlowanie jelenia

Pozostaje jeleń na rondzie. - Pomalowali go na jakiś jednolity kolor. Do prawdziwego mu daleko – figurę stojącą obok magistratu ocenia Eugeniusz Zawada. Złotowski rzemieślnik fachu uczył się od Albina Miłoszewskiego, który przez lata zajmował się konserwacją jelenia stojącego na skwerze przy Domu Polskim. - Mistrz go szpachlował, bo jeleń był z drewna, czyścił, gruntował i malował. Myśmy też go malowali, ale cieniował go zawsze pan Albin – opowiada E. Zawada. - Dzięki temu wyglądał jak żywy. Pan Eugeniusz po skończeniu szkoły przez pięć lat pracował u A. Miłoszewskiego i nieraz miał okazję odświeżać jelenia. Z uśmiechem wspomina zaczepki przechodniów, którzy wołali: ""a dobrze mu tam pomaluj"", gdy przychodziło do malowania przyrodzenia zwierzęcia. - Zwykle konserwacja jelenia odbywała się wiosną, by był gotowy na 1 maja – wspomina E. Zawada. Roman Miłoszewski, który wraz z ojcem mieszkał obok Domu Polskiego pamięta wychodzącego go z domu z wiadrem farby i pędzlami. Wiadomo było, że idzie zadbać o symbol miasta. - Tata miał dobrą rękę do takich rzeczy. Malował kościoły, tak jak jego ojciec i dziadek, robił transparenty, sztukaterię – złotowianin jeszcze dziś chwali się zmarłym przed ponad dwudziestu laty ojcem. - On był mistrzem wszelkiej specjalności malarskiej. A mnie traktował jak syna – dodaje Eugeniusz Zawada.

[[reklama]]

Ciekawe tylko, dlaczego R. Miłoszewskiemu nie wolno było zbliżać się do stojącego przed domem jelenia. Może żeby nie wzięto go za chuligana?

Jeleń dziennikarski

Bo z chuliganami złotowski jeleń zawsze miał na pieńku. Nieważne, czy stał zwrócony w stronę ulicy Wojska Polskiego, czy alei Mickiewicza. Dosiadano go równie chętnie. I niszczono. O nierównej walce rogacza z wandalami pisał w latach siedemdziesiątych XX wieku Głos Koszaliński. Tak w ""Miesięczniku"" z przełomu 2009 i 2010 roku wspominała to Walentyna Trzcińska: ""Dawno, dawno temu – a było to jeszcze za wczesnego Gierka – kolega z działu terenowego w redakcji ""Głos Koszaliński"" wykombinował dziennikarski żart, który dla niego skończył się naganą, a ja zapamiętałam do dziś. Jak wszyscy w dziale terenowym, miał pod opieką – nazywało się to: ""obsługa"" – powiat, co wiązało się z wyjazdami dwa razy w tygodniu tamże i dostarczaniem określonej partii materiału dziennikarskiego do każdego numeru gazety. Powiat miał duży – wszyscy mu tego Złotowa zazdrościliśmy – ale zdarzało się, że i tak brał jakieś ""płotki"" do zapełnienia strony. A że w centrum Złotowa stał - zresztą, stoi do dziś – herbowy jeleń, któremu miejscowa chuliganeria posunęła właśnie poroże, nasz Adaś wykombinował ""zabawę"", która dość długo pozwalała ""zatykać dziurę"" na stronie: jak chuligani posunęli jelenie rogi, pisał: ""Chuligani znów uszkodzili jelenia!"". Jak służby miejskie dokonały renowacji jeleniej figury, pisał: ""Jeleń cały, co na to złotowscy chuligani?"". Oczywiście złotowscy chuligani reagowali właściwie, potem właściwie reagowały służby miejskie, potem – znów chuligani… Trwało tak przez kilka tygodni, aż sprawa dziennikarza-prowokatora stanęła na kolegium redakcyjnym, które walnęło delikwenta po premii, a dziennikarski sąd koleżeński udzielił mu upomnienia. Taki był koniec ""prowokacji dziennikarskiej"" czterdzieści lat temu"".

Klonowanie jelenia?

Jeleń przeniesiony z Pałacu Działyńskich stał przed Domem Polskim prawdopodobnie do początku lat 90-tych. W 1993 roku powstał posąg z metalu (to jego swego czasu dosiadał burmistrz Stanisław Wełniak). Co stało się z drewnianą figurą z pałacu? - Jeleń ten był wielokrotnie rozpruwany i naprawiany. Pewnie był tak zniszczony, że nie nadawał się już do naprawy – dywaguje Wiktor Więcek, który przez lata pracował w magistracie. - Ten leżący w parku w ogóle zniknął bez śladu – dodaje złotowianin. Co ciekawe, w 2008 roku, podczas happeningu w mieście, fikcyjny naukowiec Dr Clon sklonował jelenia z ronda (trafił na nie trzy lata wcześniej). - W efekcie powstało ponad 20 identycznych jeleni, które z dumą odebrali właściciele czołowych złotowskich firm z prawem do rocznej, bezpłatnej promocji swojej firmy na jego sylwetce - pisał swego czasu Adam Pulit, jako prezes stowarzyszenia Przyjazna Edukacja. - Dziś w tym ponad osiemnastotysięcznym mieście roi się od jeleni i każdy mieszkaniec z łatwością rozpoznaje sylwetkę jelenia (...) - dodawał. I tu jest problem. - Jeleń powinien być jeden. Przez to, że jest on na każdym kroku, jelenia skundlono – uważa Roman Miłoszewski. Z tym jednak nie da się już nic zrobić. Z herbem zaś tak - i to jest zadanie dla władz miasta.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości