Tak o herbowym posągu miasta mówi Roman Miłoszewski, którego ojciec przez lata opiekował się oryginalną figurą stojącą przed Domem Polskim. Dziś okazuje się, że i w herbie Złotowa jeleń jest niewłaściwy
Gdy Roman Miłoszewski był mały, widział dwa jelenie. Wystarczyło, że stanął na wozie, którym jechał z dziadkiem ulicą Zamkową. Z fury podglądał, co działo się za murem otaczającym Pałac Działyńskich. Figury jeleni naturalnych rozmiarów były ozdobami parku. Jeden stał dumnie na czterech badylach z uniesioną głową, drugi leżał w trawie. Tego pierwszego Romek spotykał później codziennie.
Średniowieczny jeleń
Jeleń w herbie Złotowa znalazł się prawdopodobnie w średniowieczu (prawa miejskie Złotów otrzymał w XIV wieku). Na piśmie rady miejskiej z 27 listopada 1549 r. do rady miasta Gdańska znajduje się pieczęć woskowo-papierowa o średnicy 27 mm. Przedstawia ona na ozdobnej tarczy jelenia kroczącego w lewo. Prawą nogę przednią ma lekko uniesioną i zgiętą. Napis w otoku jest nieczytelny. Najstarsza zachowana pieczęć pochodzi z XVII w. Na niej jest jeleń w lesie, a w otoku napis: SIGILLUM OPPIDI SLOTOVE (pieczęć miasta Złotowa). Średnica tłoku to 37 mm. Odcisk tej pieczęci znajduje się również na dokumencie z 1735 r., znajdującym się w Archiwum Poznańskim. Z drugiej połowy XVIII wieku pochodzą dwie pieczęcie burmistrzowskie: większa i mniejsza. Obie przedstawiają jelenia biegnącego z jednego lasu do drugiego. Napis jest jednakowy: SIGILLUM PROCONSUL CIVIT SLOTOVIENSIS. Większą – 33 mm znaleźliśmy na dokumentach z 1782 r. i 1795 r., a drugą - mniejszą - na dokumencie z 1803 r. w Archiwum w Poznaniu. Jeszcze przed 1806 r. musiała powstać dalsza pieczęć zmieniająca herb o tyle, że wyobraża jelenia pomiędzy drzewami, a nad jeleniem orła pruskiego z rozpostartymi skrzydłami. Pieczęcie przywracające dawny herb w tarczy sporządzono w końcu XIX wieku. Właściwym herbem jest jeleń między drzewami, ale wśród lasu stojący, jak go najstarsza pieczęć podaje: w kolorze może być złoty na tle zielonych drzew, a tło białe.
Jeleń kulturysta?
17 lutego tego roku burmistrz Złotowa zapytał Komisję Heraldyczną, działającą przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji o to, czy herb używany przez miasto jest właściwy. Odpowiedzi pisemnej jeszcze nie ma, ale po telefonicznych konsultacjach wiadomo już, że nie jest. - Z pergaminowych przywilejów wynika, że jeleń powinien być czerwony, niekiedy żółty, podłoże i drzewa w barwie zielonej, na białym tle – pisał już w 1994 roku w ""Halo, tu Złotów"" Jerzy Jelonek. Znawca historii i tradycji regionu podtrzymuje tamte słowa. - W heraldyce nie stosuje się takich kolorów jak kasztanowy, a kolory nie mogą się nakładać – twierdzi pracownik Muzeum Ziemi Złotowskiej. W heraldyce używa się bieli, czerni, żółtego, czerwonego i niebieskiego. Barwy białą i żółtą nazywa się metalami – symbolizują złoto i srebro. Pozostałe to kolory. Nie można nakładać metalu na metal i koloru na kolor, nie wolno więc umieścić zielonego drzewa na niebieskim tle. A jak wygląda zwierzę w herbie Złotowa? ""Herbem gminy jest wizerunek jelenia o muskularnej sylwetce, kasztanowo-czerwonego z porożem w kolorze złotym, kroczącego z prawa na lewo po zielonej trawie, pomiędzy zielonymi drzewami iglastymi i liściastymi w błękitnym polu"" - tak opisano go w uchwale Rady Miejskiej Złotowa z 27 lutego 2003 roku w sprawie uchwalenia Statutu Gminy Miasto Złotów. - Muszę wiedzieć, czy dysponuję właściwym herbem – mówił po objęciu stanowiska burmistrza Adam Pulit. Dziś ten leśnik z wykształcenia wie, że herb trzeba zmienić. Herb widnieje na stronie internetowej miasta, na dokumentach, flagach w materiałach promocyjnych.
Szpachlowanie jelenia
Pozostaje jeleń na rondzie. - Pomalowali go na jakiś jednolity kolor. Do prawdziwego mu daleko – figurę stojącą obok magistratu ocenia Eugeniusz Zawada. Złotowski rzemieślnik fachu uczył się od Albina Miłoszewskiego, który przez lata zajmował się konserwacją jelenia stojącego na skwerze przy Domu Polskim. - Mistrz go szpachlował, bo jeleń był z drewna, czyścił, gruntował i malował. Myśmy też go malowali, ale cieniował go zawsze pan Albin – opowiada E. Zawada. - Dzięki temu wyglądał jak żywy. Pan Eugeniusz po skończeniu szkoły przez pięć lat pracował u A. Miłoszewskiego i nieraz miał okazję odświeżać jelenia. Z uśmiechem wspomina zaczepki przechodniów, którzy wołali: ""a dobrze mu tam pomaluj"", gdy przychodziło do malowania przyrodzenia zwierzęcia. - Zwykle konserwacja jelenia odbywała się wiosną, by był gotowy na 1 maja – wspomina E. Zawada. Roman Miłoszewski, który wraz z ojcem mieszkał obok Domu Polskiego pamięta wychodzącego go z domu z wiadrem farby i pędzlami. Wiadomo było, że idzie zadbać o symbol miasta. - Tata miał dobrą rękę do takich rzeczy. Malował kościoły, tak jak jego ojciec i dziadek, robił transparenty, sztukaterię – złotowianin jeszcze dziś chwali się zmarłym przed ponad dwudziestu laty ojcem. - On był mistrzem wszelkiej specjalności malarskiej. A mnie traktował jak syna – dodaje Eugeniusz Zawada.
[[reklama]]
Ciekawe tylko, dlaczego R. Miłoszewskiemu nie wolno było zbliżać się do stojącego przed domem jelenia. Może żeby nie wzięto go za chuligana?
Jeleń dziennikarski
Bo z chuliganami złotowski jeleń zawsze miał na pieńku. Nieważne, czy stał zwrócony w stronę ulicy Wojska Polskiego, czy alei Mickiewicza. Dosiadano go równie chętnie. I niszczono. O nierównej walce rogacza z wandalami pisał w latach siedemdziesiątych XX wieku Głos Koszaliński. Tak w ""Miesięczniku"" z przełomu 2009 i 2010 roku wspominała to Walentyna Trzcińska: ""Dawno, dawno temu – a było to jeszcze za wczesnego Gierka – kolega z działu terenowego w redakcji ""Głos Koszaliński"" wykombinował dziennikarski żart, który dla niego skończył się naganą, a ja zapamiętałam do dziś. Jak wszyscy w dziale terenowym, miał pod opieką – nazywało się to: ""obsługa"" – powiat, co wiązało się z wyjazdami dwa razy w tygodniu tamże i dostarczaniem określonej partii materiału dziennikarskiego do każdego numeru gazety. Powiat miał duży – wszyscy mu tego Złotowa zazdrościliśmy – ale zdarzało się, że i tak brał jakieś ""płotki"" do zapełnienia strony. A że w centrum Złotowa stał - zresztą, stoi do dziś – herbowy jeleń, któremu miejscowa chuliganeria posunęła właśnie poroże, nasz Adaś wykombinował ""zabawę"", która dość długo pozwalała ""zatykać dziurę"" na stronie: jak chuligani posunęli jelenie rogi, pisał: ""Chuligani znów uszkodzili jelenia!"". Jak służby miejskie dokonały renowacji jeleniej figury, pisał: ""Jeleń cały, co na to złotowscy chuligani?"". Oczywiście złotowscy chuligani reagowali właściwie, potem właściwie reagowały służby miejskie, potem – znów chuligani… Trwało tak przez kilka tygodni, aż sprawa dziennikarza-prowokatora stanęła na kolegium redakcyjnym, które walnęło delikwenta po premii, a dziennikarski sąd koleżeński udzielił mu upomnienia. Taki był koniec ""prowokacji dziennikarskiej"" czterdzieści lat temu"".
Klonowanie jelenia?
Jeleń przeniesiony z Pałacu Działyńskich stał przed Domem Polskim prawdopodobnie do początku lat 90-tych. W 1993 roku powstał posąg z metalu (to jego swego czasu dosiadał burmistrz Stanisław Wełniak). Co stało się z drewnianą figurą z pałacu? - Jeleń ten był wielokrotnie rozpruwany i naprawiany. Pewnie był tak zniszczony, że nie nadawał się już do naprawy – dywaguje Wiktor Więcek, który przez lata pracował w magistracie. - Ten leżący w parku w ogóle zniknął bez śladu – dodaje złotowianin. Co ciekawe, w 2008 roku, podczas happeningu w mieście, fikcyjny naukowiec Dr Clon sklonował jelenia z ronda (trafił na nie trzy lata wcześniej). - W efekcie powstało ponad 20 identycznych jeleni, które z dumą odebrali właściciele czołowych złotowskich firm z prawem do rocznej, bezpłatnej promocji swojej firmy na jego sylwetce - pisał swego czasu Adam Pulit, jako prezes stowarzyszenia Przyjazna Edukacja. - Dziś w tym ponad osiemnastotysięcznym mieście roi się od jeleni i każdy mieszkaniec z łatwością rozpoznaje sylwetkę jelenia (...) - dodawał. I tu jest problem. - Jeleń powinien być jeden. Przez to, że jest on na każdym kroku, jelenia skundlono – uważa Roman Miłoszewski. Z tym jednak nie da się już nic zrobić. Z herbem zaś tak - i to jest zadanie dla władz miasta.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze