Znajdź sobie pracę i wyprowadź się z powiatu, a dostaniesz za to pieniądze z urzędu pracy. Pośredniak płaci za aktywność
Premia za podjęcie pracy w miejscowości oddalonej o co najmniej osiemdziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania to bon zasiedleniowy. Wprowadzono go 27 maja 2014 roku. Skorzystać z niego mogą osoby do 30 roku życia, które same znajdą sobie pracę. - W ciągu ośmiu miesięcy muszą wykazać zatrudnienie przez pół roku – wyjaśnia Barbara Urban z Powiatowego Urzędu Pracy w Złotowie. Jeśli nie chcą się przenosić, mogą dojeżdżać. Minimum trzy godziny w obie strony. Dostać za to mogą maksymalnie 5326 złotych. I dostają. - Mogą przeznaczyć ten bon na pokrycie kosztów wynajęcia mieszkania, na zakup mebli, wyposażenia – podaje B. Urban.
Co ciekawe, ""pośredniak"" nie kontroluje, na co wydane zostaną te pieniądze. - Ufamy, że klienci przeznaczą je na to, co jest im najbardziej potrzebne. Dobrze, że kończy się czas inwigilacji – zauważa dyrektor PUP Złotów Łucja Greczyło. W ubiegłym roku z pomocy tej skorzystało pięć osób z terenu powiatu złotowskiego. Wyprowadziły się one do Połczyna Zdroju, Bydgoszczy, Szczecina, Poznania i Tarnowa Podgórnego. Pracę pojęły na stanowiskach: zastępcy kierownika, pracownika dydaktycznego w zespole szkół zawodowych, specjalisty do spraw organizacji budów, kierowcy i asystenta kucharza. PUP Złotów nie ma informacji, czy w 2014 roku z bonu zasiedleniowego skorzystał ktoś, kto znalazł pracę w naszym powiecie.
Radź sobie sam
Bon zasiedleniowy to przykład zmiany w podejściu państwa do bezrobotnych. Teraz ciężar znalezienia pracy ma spoczywać w większości na bezrobotnym. - Pośrednik ma współuczestniczyć w zdobyciu pracy, ale nie tylko on jest za to odpowiedzialny. Osoba bezrobotna musi się zaangażować, bo poszukiwanie pracy to ciężka... praca – mówi dyrektor ""pośredniaka"". Zasada ta dotyczy kilku bonów: zasiedleniowego, stażowego, szkoleniowego i zatrudnieniowego. Wszystkie skierowane są do osób poniżej trzydziestego roku życia. Aktywnych i zdeterminowanych do znalezienia pracy. - Bon wydaje się w sytuacji, gdy pośrednik widzi, że bezrobotny sam sobie poradzi – potwierdza Łucja Greczyło. Zasada jest następująca: bezrobotny szuka pracodawcy, który mógłby go zatrudnić. Ten deklaruje, że przyjmie młodego człowieka na przykład na staż i dopiero wówczas PUP decyduje o przyznaniu bonu. Jeśli zatrudnienie w danym miejscu zgadza się z indywidualnym planem działania bezrobotnego, opracowanym przez pośrednika pracy, decyzja zwykle jest pozytywna.
Bon do zwrotu
Zdarza się jednak, że bezrobotni nie stają na wysokości zadania. W 2014 roku PUP Złotów wydał 56 bonów stażowych (pół roku stażu wspieranego przez urząd kwotą 1281 zł, potem co najmniej pół roku zatrudnienia przez pracodawcę). Z tego 19 nie udało się zrealizować. Jeszcze kilka lat temu gros staży odbywało się w urzędach gmin i miast. W roku 2014 było ich kilka. - W tej chwili stawiamy samorządom takie same warunki jak pozostałym pracodawcom, czyli zatrudnienie po stażu. Koniec darmowej siły roboczej – twierdzi dyrektor Greczyło. Liczy się efektywność. Przy bonie stażowym pracodawca liczyć może na ponad 1500 zł jednorazowej premii za zatrudnienie stażysty. Z bonu zatrudnieniowego (gwarancja zatrudnienia przez rok) w ubiegłym roku skorzystało osiem osób. - Refundujemy wysokość wynagrodzenia łącznie ze składkami w wysokości 831,10 zł miesięcznie – mówi Barbara Urban z pośredniaka. Pieniądze są także na szkolenia. Bezrobotny szuka szkoły czy kursu, przynosi do „pośredniaka” deklarację zatrudnienia od pracodawcy i dostaje pieniądze na szkolenie. Maksymalnie do około 3200 złotych. Wszystkie bony to nowe instrumenty rynku pracy. Skorzystać z nich mogą osoby do 30 roku życia. Zdeterminowane, przebojowe, pewne siebie. Dotąd ich zainteresowanie tą formą pomocy wielkie nie jest. - W mojej ocenie idzie to trochę za wolno – ocenia dyrektor PUP Złotów Łucja Greczyło.
Łukasz Opłatek
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze