Złotowianom dużo ucieka. Nie rejestrują wielu fajnych osób, które zaistniały poza miastem. A że hardcore, który gramy, nie jest muzyką komercyjną, to tak to wygląda. Gdyby puszczali nas w RMF, to wszyscy by nas znali, a tak część ludzi nie zdaje sobie sprawy z naszego istnienia, a część osób macha ręką: e tam, drą ryja.
Generalnie nasi słuchacze na koncerty przychodzą przygotowani. Znają teksty i często krzyczą, który numer mamy teraz zagrać. Najczęściej „Płonie mi serce”. Zawsze musimy zagrać ten numer. Na YouTube jest wiele innych utworów, ale ten jest chyba najbardziej charakterystyczny. Poza tym „Płonie mi serce” ma budowę, nazwijmy to „hiciarską”. Jest szybki, melodyjny, z zabawową końcówką.
Reklama
Wszystkie zespoły grające ciężką muzykę mają problem ze zrozumieniem tekstów przez słuchaczy. To trudny temat, dlatego nasza publiczność jest nieprzypadkowa. Chociaż kiedyś graliśmy na miejskiej imprezie w Lubsku. Na dużej scenie występował Krzysztof Krawczyk, a my obok. Przyszła oczywiście ekipa punkowo-metalowa, ale były też kobiety z wózkami. Dzieci jadły lody i patrzyły jak my „lutujemy”. O dziwo ludzie nie wychodzili. Myślę, że zostaliśmy potraktowani jako ciekawostka.
Misiu był pod bardzo wielkim wpływem Rejestracji i była ona obecna w jego twórczości. Ale naszą nazwę wymyślił Czaszka, wokalista Reżimu, czyli obecny właściciel Generatora - Darek Wesoły.
Reklama
My tak głęboko już nie wchodziliśmy. Znaliśmy ten film, ale nie zagłębialiśmy się w historię Alexa. Nie przy tworzeniu nazwy. Czaszka ją rzucił, a my się zgodziliśmy. Krótko, oryginalnie i treściwie.
Reżim był tu najbardziej znanym zespołem grającym ciężką muzykę. Był też punkowy zespół Czerwone Kościoły. Do tego scena pilska – Alians i Świat Czarownic. Słuchaliśmy ich, chodziliśmy na koncerty, więc 1125 nie powstało z niczego. Chodziliśmy do Reżimu na próby w ODZ. Tam uczyliśmy się grać. Misiu, czyli ówczesny basista Reżimu zobaczył, że interesujemy się tą muzyką i nagrywał nam ją na kasety. Gdy Reżim się rozpadł, to Misiu nas, nazwijmy to, szkolił, a że nam to granie wychodziło, to postanowił założyć z nami zespół. Pierwsze koncerty graliśmy pod nazwą Despect. Ja [Krzysztof – red.] byłem wokalistą, razem z Markiem Goską. Później nie było perkusisty, więc usiadłem do garów. Wtedy doszedł Wróbel na wokal i Dawid Gappa na drugą gitarę. Tak wykrystalizował się nasz skład.
Reklama
Staramy się poruszać tematy, które dotykają nas wszystkich. Patrząc na to co zawsze działo się w polityce i dzieje się obecnie, widać, że ten tekst niewiele stracił na aktualności. My nie opowiadamy się za żadną stroną. Nie narzucamy się, choć nasze poglądy są w tych tekstach poprzemycane. Kto ma wiedzieć, ten wie, o co chodzi.
Pod tym tekstem jak najbardziej się podpisujemy. Chociaż ja [Krzysztof – red.] ostatnio inaczej postrzegam Kościół. Myślę, że jest to przez kryzys chrześcijaństwa i napływ np. islamu. Traktuję go jako element tradycji, z której wyrośliśmy i którą powinniśmy pielęgnować. Oczywiście gromadzenie wielkich pieniędzy przez kler czy też budowanie drogich, wystawnych świątyń nadal uważam za coś złego, ale kiedyś wydawało mi się, że jest to większy problem.
Reklama
No to grubo. Ładną laurkę nam ktoś wystawił. Alkoholikami nie jesteśmy, lubimy wypić jak większość ludzi.
Kolejny ważny i wciąż aktualny tekst mówi o wojnie: Nie pier..., że wojna to przeszłość, wojna wciąż trwa na całym świecie, giną niewinni ludzie, wcale nie tak daleko stąd, udajesz, że nic nie widzisz, starasz się o wszystkim zapomnieć.
Na ostatniej płycie „For When Tomorrow Comes” jest jeden z najlepszych tekstów Rafała w ogóle – Kolejny raz. To jest świetny, antywojenny kawałek. Bez wyświechtanych haseł i sloganów. Jest zajebisty. Rafał zrobił kawał sztuki. Ja bym to napisał na zasadzie tekstu disco polo. Tak po prostu łopatologicznie wyłożone. A Rafał z tego samego tematu robi coś, co daje do myślenia.
Reklama
Znajomi często o to pytali: ty jeszcze się bawisz w to granie? Trochę nas to osłabia. Jeden się bawi, kopiąc piłkę, inny biega lub siedzi przed telewizorem, a my gramy. Może gdybyśmy grali coś bardziej komercyjnego, to ludzie powiedzieliby: łał, ale fajnie.
A tak ludzie widzą, że nie robimy dużej kariery i pieniędzy, więc po co to wszystko? Bo to jest nasze hobby. Hardcore trzyma nas przy życiu. To jest nasza odskocznia od problemów. Wystarczy, że zagramy próbę i już ładujemy baterie. Dwadzieścia lat minęło, a granie tak się wbiło w nasze życie, że jest czymś naturalnym. Żaden z nas nie wyobraża sobie zakończenia tej przygody.
ReklamaZresztą mieliśmy kiedyś półtora roku przerwy ze względów osobistych i w piątek wieczorem nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić. Bo zawsze była próba... Nigdy więcej przerw. Dzieci rosną, więc wracamy.
Chcieliśmy zmierzyć się z angielskim, bo nasza muzyka ewoluowała i te „rz”, „sz” zaczęły nam przeszkadzać. Wokal Rafała przestał mieć moc. Przeszliśmy na angielski i był strzał.
Po drugie pojawił się zarzut, że nasze płyty nagrane po polsku nie będą wychodzić na Zachodzie. Taka też była moda, że wszystkie zespoły waliły po angielsku, więc my też spróbowaliśmy. Teraz wracamy do innego grania i będą teksty po polsku.
Reklama
A jak przy takiej muzyce zaśpiewać o czymś wesołym? To nie znaczy, że my jesteśmy drętwi. Jesteśmy wesołkami, ale skoro wybraliśmy granie ciężkiej muzyki, to poruszamy tematy, które do niej pasują. Mamy kilka kawałków pozytywnych, natomiast nie śpiewamy w nich o dziewczynach i słońcu na plaży.
Dla nas hardcore jest też rodzajem terapii, bo wykrzykujemy rzeczy, które nam się nie podobają.
A co do długości? Nie ma czasami miejsca na długi tekst, bo jest gęsto i szybko.
Muzykę robimy zwykle razem. Ja [Szymon – red.] robię szkielet z rifów gitarowych. Krzysztof robi do tego bębny, a Adam i Dawid dorzucają swoje pomysły. Na końcu Rafał mówi, czy jest fajnie, czy „do dupy” i jak jest OK, to jest numer. Najlepiej jak kawałek wychodzi sam z siebie, na jednej próbie. Nic na siłę.
ReklamaZaznaczamy, że nikt z nas nie zna nut. Żaden z nas dłużej niż rok nie chodził do szkoły muzycznej. Teraz może sobie nagrać wymyślony rif na telefon i przynieść go na próbę. Gramy ze sobą tak długo, że potrafimy sobie bez nut wytłumaczyć, co kto ma zagrać.
Krzysztof: Chłopaki z 1125 i z ekipy to są moi najlepsi kumple. Nie potrzebuję innych znajomości. Na tyle się znamy, że możemy sobie nawet wspólnie pomilczeć i też jest OK.
Szymon: Nie przeżyliśmy jakichś życiowych tragedii, w których nasza przyjaźń byłaby wystawiona na próbę, ale gdyby coś, to możemy uderzać do siebie jak w dym.
ReklamaKrzysztof: Tym bardziej że jesteśmy powiązani, nazwijmy to rodzinnie, bo niektórzy z nas są ojcami chrzestnymi.
Nie jesteśmy w stanie zrobić ich więcej, choć zaproszeń mamy drugie tyle.
Zaległych miejsc do zagrania mamy mnóstwo. I ta lista rośnie. W Oslo na przykład czekają na nas już trzy lata. W Londynie graliśmy raz, mamy kolejne zaproszenie, ale nie możemy zgrać terminów. Nawet w Polsce jest ciężko, bo np. nie możemy się wybrać do Lublina.
Dokładnego terminu nie znamy, ale chcemy tutaj zrobić podsumowanie naszego dwudziestolecia. Szykujemy kilka niespodzianek, ale teraz ich nie zdradzimy. Na pewno wszystko będzie jak trzeba.
Reklama
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gratuluję wspaniałego jubileuszu. Moja pamięć sięga tych początków. W zespole tym grał między innymi: Michaś, Goska, Sypniewski. Przed laty grali w pomieszczeniach Ogniska Pracy Pozaszkolnej. Sympatycznie ich wspominam. Aktualnym muzykom życzę wielu udanych tras koncertowych. Dodam, że zespół ten jest znany na drugiej półkuli. Ich nagrania nadawane były na drugiej półkuli w Polskim Radiu Nowy Jork, a tym samym promując zespół, promowali miasto Złotów. Powodzenia, tak trzymać !
kto powiedział ze Złotów ich nie zna zapewne o zdanie pytaliscie małolatów którzy wtedy jeszcze byli za mali na takie koncerty. Ja sie z 1125 wychowalam i chociaż ze zmienilam styl zycia ubioru itp to muzyka ich nie przestała mi towarzyszyc. Slucham w aucie,domu czy na silce. Poprostu chlopacy jestescie zajebiści i tak trzymac ✌
kazdy kto ich zna wie ze nie graja oni dla kasy tylko pasji/hobby i znaja sie na rzeczy.zdecydowanie sa oni wizytówka naszego Złotowa.100 lat chlopaki.
Drzyjcie ryja jak najdluzej! A.C.A.B!!!
Pamjetam ich ze szkoly. Jak ten czas leci:-) prawie sie nie zmienili;-)
Wytrwałości w pasji na kolejne lata chłopaki, powodzenia.
Gratuluję wspaniałego jubileuszu. Moja pamięć sięga tych początków. W zespole tym grał między innymi: Michaś, Goska, Sypniewski. Przed laty grali w pomieszczeniach Ogniska Pracy Pozaszkolnej. Sympatycznie ich wspominam. Aktualnym muzykom życzę wielu udanych tras koncertowych. Dodam, że zespół ten jest znany na drugiej półkuli. Ich nagrania nadawane były na drugiej półkuli w Polskim Radiu Nowy Jork, a tym samym promując zespół, promowali miasto Złotów. Powodzenia, tak trzymać !
kto powiedział ze Złotów ich nie zna zapewne o zdanie pytaliscie małolatów którzy wtedy jeszcze byli za mali na takie koncerty. Ja sie z 1125 wychowalam i chociaż ze zmienilam styl zycia ubioru itp to muzyka ich nie przestała mi towarzyszyc. Slucham w aucie,domu czy na silce. Poprostu chlopacy jestescie zajebiści i tak trzymac ✌
kazdy kto ich zna wie ze nie graja oni dla kasy tylko pasji/hobby i znaja sie na rzeczy.zdecydowanie sa oni wizytówka naszego Złotowa.100 lat chlopaki.