Klienci na potęgę zapominają kart płatniczych. Zostawiają je w sklepach, a potem szybko blokują. - W tygodniu mamy nawet kilkanaście takich przypadków - mówi pracownica jednego z marketów
Życie karty zostawionej w markecie jest krótkie. Po dwóch dniach od jej zgubienia kierownik sklepu przecina ją i wysyła do centrali. Zdarza się, że robi to kilka razy w tygodniu. - Kiedy kasjer znajduje kartę, trzyma ją przez chwilę i czeka na klienta, a później oddaje kierownikowi. Mamy specjalne miejsce na ich składowanie. W tygodniu mamy nawet kilkanaście takich przypadków – mówi pracownica jednego z marketów działających w Złotowie.
[[reklama]]
Kobieta chce zachować anonimowość. Nie ona jest od udzielania informacji, choć to do niej trafiają pozostawione przez klientów karty płatnicze. Nawet teraz ma w saszetce jedną. Poczeka, bo może ktoś się po nią zgłosi. - Ludzie wracają, ale czasem późno, bo wtedy kiedy mają już te karty zablokowane. Zwykle, gdy zorientują, że nie mają karty, to szybko ją blokują. Potem ona już jest nie do użycia – opowiada pracownica dużej sieci handlowej. Najwięcej kart pozostaje w terminalach w okresie przedświątecznym. - Wtedy to prędzej kasjerzy upilnują tych kart niż klienci, bo ci w natłoku spraw po prostu ich zapominają – twierdzi nasza rozmówczyni.
To tylko fragment artykułu Ł. Opłatka z AL 21/2014, s. 10
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze