W piątek 6 stycznia podczas mszy świętej para odnowiła przysięgę małżeńską. Uroczystość celebrowali trzej księża – u boku obecnego proboszcza parafii pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła ks. Grzegorza Kortasa pojawili się jego poprzednicy: ks. Janusz Konysz i ks. Piotr Zdanowicz. Klimasowie zawsze byli blisko Kościoła, nie tylko jeśli chodzi o sąsiedztwo ich domu z plebanią, ale i zaangażowanie w sprawy parafii, toteż obecność byłych proboszczów nie była przypadkowa. Po mszy jubilaci długo odbierali życzenia od zgromadzonych w kościele parafian, sąsiadów, znajomych, a następnie wraz z rodziną udali się do restauracji, aby tam dalej świętować wspaniały jubileusz.

Jubilaci swoją 60-tą rocznicę świętowali w szerokim gronie rodziny i najbliższych
Od piosenki o takim tytule się zaczęło, a dokładniej od gminnych dożynek w 1955 roku, choć Teresa Klimas wspomina, że jej przyszły mąż zaczepiał ją już wcześniej. Czynił to jednak dość niezręcznie, bo gdy przechodziła obok niego, grającego z braćmi i kolegami w piłkę, to po prostu kopał w jej stronę. Wracając jednak do dożynek: Jan przyjechał na nie z inną kobietą, którą przywiózł na rowerze. Jubilat wspomina jednak, że była to towarzyszka z musu, gdyż to jego mama wypchnęła go na dożynki, aby towarzyszył pani agronom z miejscowego PGR-u. Na szczęście był z nim kolega, który na zabawie przejął te obowiązki i dzięki temu Jan mógł bliżej poznać się z Teresą, która czarowała wówczas bujnymi, czarnymi, kręconymi włosami. Tańczyli razem, ale punktem przełomowym była właśnie piosenka „Babie lato”. Jan Klimas wspomina, że był to wówczas utwór dość nowy i mało kto go znał. Gdy orkiestra zagrała nową melodię wszyscy na chwilę się zatrzymali, ale nikt nie znał słów piosenki. On jednak słyszał już tę piosenkę wcześniej od krewnego z Bydgoszczy i postanowił wcielić się w rolę piosenkarza, dedykując niejako utwór nowo poznanej dziewczynie. Słowa piosenki potrafią zanucić wspólnie jeszcze dzisiaj, a mąż zaśpiewał dla żony także podczas tegorocznego jubileuszu. Półtora roku później, w 1957 roku, pobrali się. Na wesele gości przywiozło 19 powózek.

Po 60 latach Teresa i Jan znów stanęli razem przed ołtarzem
W związku małżeńskim są ze sobą już 60 lat. Praktycznie cały ten czas byli nierozłączni, nawet razem pracowali: najpierw w Państwowym Gospodarstwie Rolnym w Józefowie, a potem w Sławianowie – on jako dyrektor, ona jako księgowa. Wyjątkiem były lata służby wojskowej. Teresa Klimas wspomina, że nie było jej łatwo przez dwa lata samej wychowywać córkę, ale na duchu podnosiły ją pełne miłości listy od męża, które przechowuje do dzisiaj. Tak jak w każdym związku bywa, mieli lepsze i gorsze momenty, ale przeżyte wspólnie 60 lat świadczy o tym, że tych dobrych musiało być zdecydowanie więcej. Przez ten czas założyli rodzinę, która dzisiaj składa się z: dwójki dzieci, piątki wnucząt i czwórki prawnucząt. Niewątpliwie 60 lat małżeństwa Teresy i Jana Klimasów to historia godna podziwu.
Redakcja składa z tej okazji gratulacje i życzenia pomyślności na kolejne lata.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze