Tak w 50. rocznicę istnienia ROD Wielatowo o swojej działce mówi Urszula Masel. Złotowianka uprawia ziemię od 48 lat
Najciekawsze jest nie to, co zapisano, ale to, co zostało w sercu. - No tak, takie ciekawe, że pełno perzu tutaj było... – przekomarza się Urszula Masel. Członkini Rodzinnego Ogrodu Działkowego Wielatowo ma jeden z najdłuższych staży wśród działkowców. Swój kawałek ziemi uprawia tu od czterdziestu ośmiu lat. - Z przydziałem nie było problemów. Kto chciał, ten dostał. Na początek tata zaorał działkę pługiem konnym. Z mężem dwa lata walczyliśmy, zanim doprowadziliśmy ją do porządku – opowiada emerytka siedząca za stołem z zaopatrzeniem. Jest sobota 19 lipca, a U. Masel wydaje działkowcom plastikowe talerze na grochówkę i chleb, dzieciom soki w kartonikach.
Srebrne odznaki Zasłużonego Działkowca otrzymali Marianna Szymon, Henryk Kaczmarczyk i Zygmunt Łoboda. Brązowe Anna Cierniak, Zofia Kaczmarczyk, Jadwiga Łoboda i Henryk Palicki
[[reklama]]
Działkowcy sami mogli wybrać sobie nagrody. Ich fundatorami były starostwo powiatowe i urząd miejski
Każdy robi to, w czym dobrze się czuje. Krzysztof Muszczek z chochlą jest za pan brat
ROD Wielatowo oficjalnie powstał w 1964 roku, choć pierwsze działki przydzielane były w 1963. Pięćdziesięcioletni staż w ogrodzie mają Lucyna i Czesław Turaj. Działkę dostali 8 kwietnia 1964 roku. Od drugiej połowy lat 60-tych do dziś ogródki uprawia siedmiu właścicieli: Anna Cierniak, Janina Wróbel, Maria Sobieszczyk, Irena Jarząb, Krystyna i Paweł Sieg, Zofia i Henryk Kaczmarczyk i wspomniana Urszula Masel.
Organizatorzy pikniku pamiętali o zabawie dla najmłodszych. Oczywiście w kolorze zielonym
[[reklama]]
Tablicę pamiątkową z okazji 50-lecia ROD Wielatowo odsłonili prezes zarządu ogrodu Ryszard Pisula i burmistrz Złotowa Stanisław Wełniak
Vademecum działkowca to jedna z nagród przyznanych podczas pikniku.Widać zarząd uznał, że wiedzy nigdy za wiele
Ta ostatnia od ponad dwóch dekad pracuje w Wielatowie bez męża. Po jego śmierci dostała małego fiata i nim dojeżdża na działkę. Ziemię, na której uprawia warzywa i owoce i na której stoi altana postawiona przez teścia i męża w dziesiątą rocznicę ślubu pani Urszuli, ona sama nazywa odskocznią od codzienności w bloku. - Na plażę nie pójdę, po chałupach nie lubię chodzić. Tu jest mój azyl – mówi z przekonaniem. I choć czasem brak jej sił, to nie zamierza rezygnować z odpoczynku na łonie natury. - Ziemię skopie mi sąsiad za pieniążki. Ktoś skosi trawę. Jeszcze w tym roku na pewno z działki nie zrezygnuję – mówi Urszula Masel. Pewnie bez trudu dotrwa do swojej pięćdziesiątki w ROD Wielatowo.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze