Reklama

Podejrzane, bo darmowe? Rozmowa z Anną Frąk

08/07/2016 18:00
Od stycznia w całym kraju działają punkty nieodpłatnej pomocy prawnej. Powstały one także w Złotowie, Krajence, Lipce, Tarnówce, Zakrzewie, w Jastrowiu i Okonku, gdzie porad prawnych udzielają adwokaci Michał Pacholik oraz Anna Frąk

PŁATNE

Z jakimi problemami trafiają do Pani ludzie?

Najczęściej udzielam porad dotyczących prawa spadkowego, ale równie często pojawiają się problemy z płatnościami, np. za rachunki. Zgłasza się także sporo osób, które popadły w spiralę zadłużenia i nie są w stanie samodzielnie się z tym uporać. Wśród ludzi starszych dość często pojawiającym się problemem są też oszustwa w postaci np. naciągania na umowy telekomunikacyjne przez ludzi podających się za operatora i oferujących niższe stawki. W młodszych grupach jest wiele spraw rodzinnych, najczęściej dotyczących alimentów i władzy rodzicielskiej.

Reklama

Z czego wynikają ich kłopoty? Czy to wina niskiej świadomości prawnej, która np. każe niezrozumiałe pisma chować do szuflady, udając, że problemu nie ma?

Niska świadomość prawna to jedna kwestia. Ludzie, nawet jeśli rozumieją treść pisma, to i tak zakładają, że problem da się schować głęboko na dnie szuflady i wtedy przestanie on istnieć. Rzeczywiście jest to nagminny problem. Choć z drugiej strony dobrze, że te pisma trafiają do szuflady, a nie do śmietnika. Drugim powszechnie spotykanym zachowaniem, które wpędza w kłopoty, jest nie czytanie umów. Osoby nie czytają tego, co podpisują. Mało kto zdaje sobie sprawę, że istnieje też coś takiego jak umowa ustna. Ma to np. odniesienie do zobowiązań, na które godzimy się przez telefon, nie podpisując żadnego dokumentu. Z drugiej zaś strony dochodzi do sytuacji, kiedy ktoś ma problem z odzyskaniem pożyczonych pieniędzy, ale umowa pożyczki nie została stwierdzona na piśmie i trudno wtedy o udowodnienie istnienia takiej umowy przed sądem.

Czy takie zachowania nie prowadzą do tego, że gdy osoby te trafiają do Pani, to sprawa jest już na tyle zaawansowana, że trudno im pomóc?

Rzeczywiście o pomoc zwracają się stosunkowo późno, w skrajnych przypadkach w momencie, gdy postępowanie przed sądem jest już na bardzo zaawansowanym etapie i wtedy naprawdę niewiele można zdziałać. Ludzie nie są nauczeni korzystania z pomocy prawnej przed podjęciem decyzji, np. przed podpisaniem umowy, zaciągnięciem zobowiązania, co pozwoliłoby im uniknąć wielu kłopotów.

Reklama

Jakiej pomocy oczekują zgłaszający się, a jaką mogą uzyskać w punkcie nieodpłatnej pomocy?

Co do zasady w punkcie mogę udzielać tylko porad prawnych, nie mogę przyjmować roli pełnomocnika tych osób i pisać za nie pism. Niemniej w takim przypadku moja pomoc polega na wskazaniu koniecznych elementów takiego pisma, przekazaniu formularza do wypełnienia, pomocy w jego uzupełnieniu.

Czy nie jest zatem tak, że choć ustawa została stworzona z myślą o osobach, których nie stać na profesjonalną pomoc prawną, to i tak są one zmuszone radzić sobie same lub zgłosić się do radcy prawnego lub adwokata?[[pay]]

Myślę, że nie. Tych osób, które przychodzą tu po pomoc, rzeczywiście nie stać na pójście do kancelarii. Mimo ustawowych ograniczeń staram się takim ludziom jak najlepiej pomóc. Wiadomo, że nie napiszę za nich pisma, ale poprzez wskazówki i wyjaśnienia jestem w stanie w dużym stopniu ułatwić im jego sporządzenie. Problem zaczyna się w momencie, kiedy mamy do czynienia z postępowaniem sądowym. Ja nie mogę ich przed sądem reprezentować, a z różnych przyczyn zgłaszające się do mnie osoby nie uzyskały prawnika z urzędu lub są już na takim etapie postępowania, że jego ustanowienie mijałoby się z celem.

Reklama

W tego typu sytuacjach równie przydatne jak wiedza mogą być także umiejętności z zakresu psychologii. Jak radzi sobie Pani z osobami, które przychodzą się „wygadać”?

Tak. Często, aby wyłuskać sedno sprawy trzeba wysłuchać długiej historii o wielu wątkach pobocznych. Gdyby takiej osobie przerywać, pytając się o sedno sprawy, to moglibyśmy do niego nie dojść, gdyż dla wielu to, co wokoło, jest równie ważne i nie są w stanie wskazać, w czym tkwi problem. Na pewno pomocne jest to, że lubię kontakt z ludźmi i pomaganie im przynosi mi satysfakcję.

A z jakimi emocjami spotyka się Pani z drugiej strony? Czy zainteresowani są zadowoleni z uzyskanej pomocy?

Zdarzyło się parę razy, że ktoś przyszedł po fakcie podziękować za to, że rzeczywiście mu pomogłam, co bardzo cieszy. O dalszym biegu sprawy informują zresztą także osoby, którym nie udało się skutecznie pomóc, ale nie widzę u nich rozgoryczenia lub żalu.

Reklama

A czy punkty nieodpłatnej pomocy prawnej są w ogóle potrzebne? Podobno nie cieszą się dużym zainteresowaniem?

Fakt, kolejek nie ma. Średnio w tygodniu przyjmuję 6-8 osób z Jastrowia i Okonka łącznie. Najwięcej zgłasza się osób z grupy 65+, a po nich są osoby z Kartą Dużej Rodziny oraz korzystające z pomocy społecznej. Rzadko pojawia się ktoś z grupy poniżej 26 lat. Nie oznacza to jednak, że nie ma zapotrzebowania na tego rodzaju pomoc. Niska frekwencja ma inne przyczyny.

Np. zbyt daleko idące ograniczenia ustawowe, które mocno zawężają grupę osób mogących z niej korzystać?

Na pewno. Zgłasza się sporo osób, których ze względu na niski dochód nie stać na skorzystanie z profesjonalnej pomocy prawnej, ale nie korzystają z pomocy państwa, więc nie mogę im pomóc. To smutne, że zostali pominięci przez ustawodawcę. Negatywnie na frekwencję wpływa także brak odpowiedniej akcji informacyjnej.

Reklama

Rzeczywiście trudno natknąć się na informację o funkcjonowaniu punktów. Aby dowiedzieć się, kto obsługuje punkt w Okonku i Jastrowiu musiałem dzwonić do urzędów, gdyż takiej informacji nie znalazłem na stronach internetowych samorządów gminnych i powiatowego.

I jak ktoś ma podjąć decyzję o przyjściu do takiego punktu, skoro nawet nie wie, na kogo tam trafi? Zresztą mało kto wie, że taki punkt istnieje. Wiadomość o nieodpłatnej pomocy roznosi się na zasadzie poczty pantoflowej, czasami zdarzy się, że pani z pomocy społecznej odeśle kogoś do nas. Nie zostało to przemyślane marketingowo.

Ale oferta sama w sobie jest atrakcyjna – adwokat lub radca prawny udzielają porad za darmo. Okazja, z której warto skorzystać.

No właśnie, za darmo. Z mojej obserwacji wynika, że ludzie nie do końca są przekonani do takiego rodzaju pomocy. Wynika to z takiej naszej podejrzliwości do tego co darmowe. Stąd dochodzi do takich sytuacji, że ludzie, mimo tłumaczeń, iż porada jest nieodpłatna, dopytują się, ile trzeba zapłacić.

Reklama

A jak system nieodpłatnej pomocy prawnej odbiera środowisko prawnicze? Czy są głosy, że jest to odbieranie klientów kancelariom czy może jest to dodatkowa szansa zarobku?

Na pewno nie jest to postrzegane jako odbieranie klienta kancelariom. Po pierwsze renomowane kancelarie i tak nie zabiegają o takich klientów i ich sprawy, które są bardzo emocjonalne i mało dochodowe, a po drugie tych ludzi naprawdę nie stać na zwrócenie się o profesjonalną pomoc. Nie ma zresztą dużo chętnych do obejmowania tych punktów, może z wyjątkiem największych miast. Na naszym terenie wręcz ciężko było obsadzić wszystkie punkty. Jest to czasochłonne i często koliduje z kalendarzem pracy prawnika, który oprócz pracy w kancelarii musi przecież uczestniczyć w rozprawach.

Czy w związku z tym będzie chciała Pani kontynuować tę pracę w przyszłym roku?

Myślę, że tak, choć nie wiem, czy będzie taka sposobność. Możliwe, że rząd wycofa się z tego projektu, który w obecnej formie w skali kraju jest nieopłacalny.

Reklama

Rozmawiał Tomasz Guhs [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zaczarowany - niezalogowany 2016-07-13 15:14:00

    Ania...jestes piękna...chciałbym cie poznać..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Adam - niezalogowany 2016-07-08 19:12:33

    To dobra akcja. Dla porownania powiem, ze Studenci ostatniego roku wydziału prawa na ......(nie bede robil reklamy) w Poznaniu - pisali za darmo ludziom biednym wnioski do sadow, pozwy - ludzie w kolejkach stali do nich i jedna kancelaria prawna zaskarzyla studentow do sadu i czesc z nich potem oblala to byla zemsta za odbieranie "kasy" kancelari prawnej. Sprawa opisywana w gazetach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama