Reklama

Prawo jazdy dla cierpliwych

28/11/2016 17:05
- Rekordziści zdają po trzydzieści razy, a dziesięć - dwanaście na nikim nie robi wrażenia – mówi D. Idzikowski. Zdobycie prawka to dziś sztuka

Gdy pani Zenia przyjeżdża z Zachodu, uczy się jeździć. Do magicznej siódemki jeszcze jej trochę brakuje, więc nie traci nadziei na wymarzone prawo jazdy. Wsiada do auta z elką, na siedzeniu pasażera czeka Izabela Małkowska.

Dziesiątki u mnie nikt nie przekroczył. Kilka osób zdało za siódmym razem, więc mówię innym: tylko nie przekrocz mi tej siódemki

– mówi właścicielka szkoły nauki jazdy.

Starostwo Powiatowe w Złotowie opublikowało statystyki zdawalności egzaminów na prawo jazdy. Wynika z nich, że w trzecim kwartale tego roku u „Izy” teorię na kat. B. zdała cała piątka kursantów, natomiast egzamin praktyczny dwie z sześciu osób. Dało to 33% skuteczności.

Reklama

Statystyki mnie nie interesują, bo są niesprawiedliwe. Starsze osoby potrzebują więcej nauki i one zaniżają mi zdawalność. Mam ich nie przyjmować, jak to robią niektóre szkoły?

– pyta właścicielka szkoły. Jedną z takich osób jest właśnie pani Zenia.

Zdaniem instruktorów, z którymi rozmawialiśmy, kursanci zaawansowani wiekowo potrzebują więcej podejść do egzaminu niż młodsi. Problemy mają zwłaszcza z jazdą, bo do teorii się przykładają.

Za to młodzi posłuchają tego, co im mówimy podczas zajęć teoretycznych i myślą, że im się jakoś uda. I czasem z tym podejściem zdają

Reklama

– twierdzi I. Małkowska. Jej kolega po fachu, Andrzej Jaros, nie dzieli jednak klientów ze względu na wiek.

Są ludzie odpowiedzialni i pracowici, a zdarzają się tacy, którzy idą na prawo jazdy od niechcenia i potem powtarzają egzamin

– twierdzi właściciel Auto Moto Szkoły w Zakrzewie. U niego statystyka zdawalności na kat. B wygląda następująco: teoria – 28 osób, z których 19 zdało (68%), praktyka – 29 osób z których 12 zdało, a 8 nie przystąpiło do egzaminu (57% zdawalności). Zdaniem Izy Małkowskiej fory mają młodzi ludzie ze wsi, którzy często ćwiczą technikę jazdy choćby na ciągnikach.

Reklama

Wołanie o godziny

Czy po zmianie zasad przygotowywania i zdawania egzaminów prawo jazdy jest trudniejsze do zdobycia? Większość instruktorów zgadza się, że łatwiej jest opanować teorię.

Zadania egzaminacyjne są konkretne. Kierowca wie, co powinien umieć, by poradzić sobie na drodze

– twierdzi Andrzej Jaros. Przypomina, że kiedyś pytań było blisko dziesięć tysięcy, dziś jest ich ponad tysiąc sześćset.

Jest więcej testów, ale kursanci nie uczą się ich na pamięć. Poza tym jest strona zdamyto, na której są wszystkie pytania i odpowiedzi

Reklama

– podaje Dariusz Idzikowski. Jego szkoła pochwalić się może zdawalnością kat. B na poziomie 58% w teorii (z 24 osób 14 zdało) i 32% w praktyce (z 26 zdało 7, a 4 nie przystąpiło do egzaminu). Właściciel szkoły zwraca uwagę na zbyt krótki czas nauczania. O ile 30 godzin lekcyjnych wystarczy do opanowania teorii, o tyle 30 godzin zegarowych na jazdę to za mało.

Powinno być pięćdziesiąt godzin. Przez ten czas bylibyśmy w stanie właściwie kursanta wyszkolić. Dziś połowa ludzi po ukończonym kursie powinna jeszcze pojeździć przed egzaminem

Reklama

– uważa pan Dariusz. Podobnego zdania jest najbardziej doświadczony instruktor jazdy w Złotowie (nazwiska nie chce upubliczniać), który jazdy uczy od czterdziestu dwóch lat. Mówi, że nie da się kogoś dobrze przygotować w trzydzieści godzin. Takie szkolenie nazywa chałturą. Izabela Małkowska dodaje:

Szkolenie ma przygotować kursanta do jazdy, do ruchu drogowego, nie tylko do zdania egzaminu. Choć zdarzają się osoby, które po dziesięciu godzinach potrafią już wszystko i się nudzę z nimi. Kontroluję je, ale radzą sobie bez moich podpowiedzi.

Reklama

Jak to wychodzi, pokazują statystyki. W trzecim kwartale tego roku z terenu powiatu złotowskiego do egzaminu państwowego z teorii na prawo jazdy kategorii B przystąpiło 212 osób, z tego zdało 147 (skuteczność 69%). Do egzaminu praktycznego podeszło 200 osób, z których zdało 68 (34% powodzeń). Są na terenie powiatu złotowskiego szkoły, u których egzamin praktyczny pomyślnie przechodzi ledwie kilkanaście procent kursantów.

[[snd=52]]

Kto jest winny?

Część instruktorów twierdzi, że inne ośrodki jazdy. Zamiast uczyć i wymagać, wolą chwalić. Ponad jakość przekładają ilość.

Reklama

Ten, kto wymaga, ma mniej kursantów, bo ludzie chcą, żeby im słodzić

– utrzymuje nasz instruktor z wieloletnim doświadczeniem. Tych, którzy nie zdali egzaminu kilka bądź kilkanaście razy, więc przychodzą do niego, nazywa spadochroniarzami.

Zdarza się, że instruktorzy biorą kogoś od razu do Piły. Tak nie można. I jeszcze ich wyzywają. A później się dziwią, że mają jednego kursanta na miesiąc

– o podejściu kolegów po fachu mówi Andrzej Jaros. Wiele osób zmieniających szkołę trafia do „Izy”. Bo pani taka miła i nie krzyczy – argumentują także młodzi panowie.

Reklama

Ale to nie chodzi o to, że tamta szkoła źle przygotowała, to kursanci szukają wymówek. Mówią: ten mnie źle przygotował, to pójdę tam, gdzie jest podobno dobra zdawalność

– Izabela Małkowska broni instruktorów.

Ktoś przychodzi do mnie na godzinę, a przecież to nie ma sensu. W tym czasie mogę poznać jedynie braki tej osoby

– dodaje.

Zdarza się, że ludzie robiący prawo jazdy doradzają sobie: idź do tego, bo ten ma wtyki w WORDzie w Pile (Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego). Instruktorzy się śmieją, żaden nie udziela jednoznacznej odpowiedzi.

Reklama

I. Małkowska:

Słyszy się takie głosy, ale czy tak jest? Nie dociekam.

A. Jaros:

Nie wiem, czy ktoś ma tam wejścia. Kamery są tak na egzaminie teoretycznym, jak i praktycznym.

Kurs na prawo jady kat. B kosztuje blisko 1500 złotych. Egzamin – 170 złotych. Adepci szkół jazdy podchodzą do niego po kilkanaście i więcej razy. Zwykle przed kolejną próbą wykupują dodatkowe godziny jazdy, co powoduje, że kurs kosztuje je nawet kilka razy więcej niż zakładały. Część zdaje do skutku, ale zdarzają się też rezygnacje.

Reklama

W ubiegłym roku miałam panią, która bardzo dobrze jeździła, ale nie zdała trzy razy i się poddała. Szkoda, bo zawsze namawiam ludzi, by próbowali do skutku, bo przecież płacą za kurs duże pieniądze

– twierdzi pani Izabela, a D. Idzikowski dodaje:

Mogę komuś powiedzieć, że nie jest gotowy na egzamin i musi wykupić dodatkowe godziny, ale to jest odbierane jako naciąganie go na kasę. A ja pytam: jak kobieta, która przed kursem nigdy nie siedziała za kółkiem, po trzydziestu godzinach ma jeździć perfekcyjnie? Musi być więcej godzin.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kasia - niezalogowany 2016-12-05 19:43:31

    Dla mnie najlepsza szkoła to CHAMPION z Piły Dawida Dudziaka. Zdałam u niego za pierwszym razem, opłacało się dojeżdżać:). Nikogo nie dopuści do egzaminu jeśli stwierdzi że ktoś nie jest do końca przygotowany. Perfekcyjny instruktor.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pawel - niezalogowany 2016-12-01 07:38:20

    Panie D. może nie że swojego doświadczenia ale mojej siostry wynika że nic pan jej nie nauczył chociaż zdawała 17 razy. Moja sąsiadkę też pan uczył i dopiero jak zmieniła szkole jazdy to zdała prawo jazdy coś tu jest nie halo....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Darek - niezalogowany 2016-11-30 22:14:41

    Damian szkoda czasu na procesy z takimi internetowymi kłamcami. Ja robiłem prawko w 1994 u twojego ojca, moim instruktorem był Marek Kisiel,mega cierpliwy gość dla kursantów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama