To był zwykły wypad na ryby. Wręcz, jak wspomina Dariusz Nowak, nie do końca przyjemny, bo listopadowa pogoda dawała się mocno we znaki. Czas spędzony nad Notecią nie okazał się jednak stracony. W pewnym momencie rybka (a właściwie wielka ryba!) chwyciła haczyk. - Wędka uginała się, a ryba wyciągała plecionkę ze szpulki. Wzrost adrenaliny był ogromny – wspomina wędkarz. - Zacząłem kręcić kołowrotkiem. Nad taflą wody zobaczyłem dużą płetwę. Pomyślałem - ale sztuka! Po kilku minutach z pomocą kolegi udało mi się wyciągnąć zdobycz. Był to piękny pięciokilogramowy boleń o długości 76 cm. To moja największa złowiona ryba!
Pan Dariusz wędkarstwem pasjonuje się od dzieciństwa. Takie przeżycie i taka zdobycz to dla niego powód do dumy. To jednak nie wszystko jego 11-letni syn powoli idzie w ślady ojca, a to dla niego jeszcze większa radość.
Na koniec nie pozostaje nic innego jak życzyć panu Dariuszowi, jego synowi i pozostałym wędkarzom połamania kija.
K. Siekańska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze