Myślę, że tak. Pizzerię wymyśliłem kilkanaście lat temu, gdy pracowałem w Pile w salonie Hondy. Zamawialiśmy pizzę właśnie i pomyślałem, że mógłbym ją robić w Złotowie. Pojechałem za granicę do pracy, a po powrocie otworzyłem pizzerię (w międzyczasie ukończyłem kursy o charakterze gastronomicznym organizowane przez Cech). Zaangażowani w to przedsięwzięcie byli wszyscy w rodzinie. Ojciec namawiał mnie co prawda na pracę w policji, ale ja sobie wymyśliłem, że zrobię coś swojego. Kuba, gdy przyjeżdżał na ferie, to pomagał mi w rozwożeniu pizzy, bo chciał się odwdzięczyć za pomoc, której mu udzielałem.
Po tych piętnastu latach ja nie prowadzę tylko działalności gastronomicznej, ale też rozrywkową. Zresztą nie tylko w Złotowie. Wygrałem przetargi na obsługę kateringową imprez w Mroczy, Lubaszu, Czarnkowie, Obornikach, Szamotułach, Jarocinie Czy więc Wawrzyniak coś znaczy? Znaczy bardzo dużo.
Gros ludzi, jak przychodzi do Millenium, mówi, że idzie do Michała. Wawrzyniak to nie tylko Kuba, ale też Michał.
Reklama
Nigdy. To jest mój brat, a nie znany piłkarz czy reprezentant Polski. To czasem ludzie wokół nakręcali sytuację. Kiedyś Kuba chciał mi zrobić niespodziankę i bez zapowiedzi przyjechał na moje urodziny. Wcześniej pojechał zrobić zakupy w Piotrze i Pawle, i tam go ludzie wypatrzyli. Po chwili miałem kilka telefonów: „Michał, Kuba jest w mieście, da radę załatwić podpis na koszulce? Podrzucę ci”. I po niespodziance.
Co do zazdrości, to ja też próbowałem grać z Kubą w piłkę, ale zawsze był szybszy i lepszy. Starałem się więc być lepszym od niego w czymś innym. I tak jest.
Piętnaście lat temu w Złotowie były ze trzy miejsca, w których można było coś zjeść. Dzisiaj tych lokali jest ze trzydzieści. Rynek wymusił na mnie wymyślanie nowych rzeczy.
Reklama
Zobacz choćby strefę kibica podczas Euro 2012. To był mój pomysł, który wypalił i mam nadzieję, że w tym roku też się uda. A relacje z samorządowcami? Dobrze jest, gdy jest dobrze.
W październiku 2014 roku obsługiwałem od strony gastronomicznej wyścig złomków w Lubaszu. Spodobało mi się, więc zaproponowałem tamtym chłopakom, byśmy zrobili taką imprezę w Złotowie. Za był także burmistrz Adam Pulit. Zrobiliśmy to na majówkę rok temu. Pamiętam, że pierwszym błędem, jaki popełniłem, było przygotowanie po wyścigu koncertu. Bo ludzie po imprezie już na muzykę nie mieli ochoty. W tym roku już tego nie zrobimy.
Reklama
Pamiętam, jak ucieszyli się lokalni wulkanizatorzy, gdy zaproponowałem im, że wezmę zużyte opony, które mają po zimie. Potrzebne one były do zabezpieczenia trasy. Od razu zgłosiliśmy się do firmy utylizacyjnej, która miała te opony zabrać dzień po imprezie. Zrobiła to dziesięć dni po, a w międzyczasie u burmistrza interweniowali już ekolodzy.
Przy tej pierwszej imprezie bardzo dużo się nauczyłem. I nie zapomnę słów żony, która stwierdziła, że nigdy nie widziała, by na plac cyrkowy, na którym robiliśmy tę imprezę, szły takie tłumy jak w dniu wyścigu. Każdy chciał zobaczyć, czym są wyścigi złomków.
Dla mnie to miejsce okazało się lepsze, bo bezpieczniejsze. Jako organizator mam podczas biegów duszę na ramieniu, bo poza widowiskowością zależy mi przede wszystkim na tym, by nikomu nic się nie stało. A bywa, że w jednym wyścigu startują koledzy, którzy mają sobie coś do udowodnienia i ponosi ich brawura. Na szczęście kierowcy też się uczą, podpatrują choćby Jacka Mrozika, czyli zwycięzcę pierwszej edycji i wiedzą, jak się zachować na torze. Na przykład nacinają opony...
Reklama
Mamy już zgłoszone dwadzieścia załóg, czyli połowę. Myślę, że wielu osobom podobają się te wyścigi, ale boją się zainwestować w auto. Dlatego mamy około dziesięciu samochodów, które możemy wypożyczyć. My kupujemy auto za 500 zł, wypożyczamy je za 200 zł, a po wyścigu przyjeżdża złomiarz i płaci za nie 300 złotych. I to się bilansuje.
Wracamy za dworzec, gdyż na terenie za „Rolniczakiem” Starostwo Powiatowe planuje zorganizować Powiatowy Dzień Pola.
Tu jestem jedynie współorganizatorem. Za całość odpowiada Roman Radowski, który sam startuje w takich biegach. Mogę jedynie zdradzić, że chętnych do udziału w Spartakusie jest ponad sto sześćdziesiąt osób. To już jest sukces. Widać, że ludzie szukają takich ekstremalnych wyzwań. Promenada w Złotowie jest pełna biegających, ale to okazuje się być za mało. Dlatego biegi survivalowe stają się bardzo popularne, a ich ilość rośnie w bardzo szybkim tempie.
Reklama
Nie będę się tłumaczył, że nie uprawiam sportu, bo jestem po kontuzji nogi. Na razie nie czuję tego sportu, ale nie mówię, że za rok czy dwa nie spróbuję w nim swoich sił. Dziś jeżdżę rowerem po promenadzie, najchętniej po dwudziestej, gdy jest tam luźniej i można się tam porządnie zmęczyć.
Nie ukrywam, że jest to powiązane z moją działalnością gastronomiczną. Ale biznes to jedna strona medalu. Drugą jest to, że ja nie mogę się doczekać tych imprez. Po prostu cieszę się, że mogę coś zrobić i ludzie wracają z tych imprez zadowoleni.
Reklama
Tak jest. I co roku podnoszę sobie poprzeczkę. Na złomkach będzie na przykład telebim, na którym będzie można oglądać ścigające się auta widziane okiem drona. Nieskromnie powiem, że dziś inni mogą nas podglądać, jak taką imprezę należy robić. Zaznaczam, że to jest zasługa nie tylko moja, ale też wielu osób, które mi pomagają.
Prosto w oczy nikt mi nie powiedział, że robię to dla kasy. Ale ja staram się rozmawiać z ludźmi, którzy czują to, co robię. Z ludźmi, którzy, jeśli krytykują, to konstruktywnie. Bo to nie jest tak, że Michu robi wszystko najlepiej. Lubię mądrą krytykę i biorę ją sobie do serca. Cały czas się uczę.
W tym roku na przykład na złomkach będziemy jechali o 42’’ telewizor – to jest rewelacja.Reklama
Kiedyś tak się zastanawiałem (a lubię dobrze rozważyć to, w co się angażuję), czy nie robię tych imprez po to, by nie stać w cieniu Kuby. Dziś stwierdzam, że na pewno tak nie jest. Dziś to Kuba dzwoni do mnie i pyta, czy jest wolne miejsce, bo może by wystartował...
Rozmawiał Łukasz Opłatek [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co racja, to racja!
Pizza to była dobra kiedyś...w lokalu na Sienkiewicza.Teraz to lepiej nie komentować...
Poproście o pizze na siatce bardzo dobra pozdrawiam
Gdyby nie artykuł to bym nie wiedział ze jest tam pizzeria millenium w zlotowie . Po prostu nie widać jej i tyle w mieście
Życzę mu dobrze :-) ale dla dingow zrobi......
Dla mie do dziś Najlepsza Pizza w Złotowie zresztą lubie też zjeść od czasu do czasu u Michała.. i pogadać
Michał, pizza była pyszna, gdy robiliście ją na Sienkiewicza. Teraz to już nie to..
Beznadzieja nie wiem czy się śmiać czy płakać
Znany piłkarz hi hi hi hi zjedź na mydle
Co racja, to racja!
Pizza to była dobra kiedyś...w lokalu na Sienkiewicza.Teraz to lepiej nie komentować...
Poproście o pizze na siatce bardzo dobra pozdrawiam