Jak dotąd lipiec upływa pod znakiem deszczowej pogody. Wielu może narzekać, że taka pogoda krzyżuje wakacyjne plany i uniemożliwia wypoczynek na plaży. Prawdziwą udręką padający ulewnie deszcz jest jednak dla mieszkańców ulicy Szczecińskiej w Okonku od numeru 12a do 25. Zbierająca się na jezdni woda jest rozbryzgiwana przez przejeżdżające, nie raz z dużą prędkością, pojazdy. Próba przejścia wówczas chodnikiem jest nie lada wyzwaniem i nietrudno o to, aby zostać ochlapanym.
Problemem jest nie tylko przejście chodnikiem czy wyjście z domu. Mieszanina wody, błota i kamyczków, tryskająca spod kół samochodów dociera także do elewacji budynków, brudząc je i niszcząc, a wyrzucane z dużą prędkością kamyczki nie raz groźnie uderzają w okna. Jak zatem poradzić sobie z taką niedogodnością? Co roku odmalowywać elewację i instalować w oknach kuloodporne szyby? Wyczekiwać krótkiego momentu, kiedy akurat nie jedzie żaden pojazd i szybko przemykać chodnikiem?

Mieszkańcy mają już dość zachlapywania elewacji
Znacznie rozsądniejsze wydaje się zamontowanie ekranów przeciwbłotnych, jakie znajdują się po drugiej stronie krajowej 11. O to też zabiegają mieszkańcy ochlapywanych domów, wspierani przez radnego Henryka Berczyńskiego. Już w 2014 roku radny wystosował pierwszy wniosek, który burmistrz Małgorzata Sameć poparła i przekazała do poznańskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, zarządcy drogi. Odpowiedź uzyskano w lutym 2015 roku. GDDKiA uznała, że wniosek jest nieuzasadniony, gdyż na tym odcinku woda nie zalega i sprawnie spływa do kanalizacji, a budynki są od jezdni oddzielone pasem zieleni i chodnikiem. Uznała, że są miejsca w Wielkopolsce, gdzie zainstalowanie takich ekranów jest pilniejsze.
Rok później ponownie wystąpiono z tym samym wnioskiem, otrzymując niestety identyczną odpowiedź. Najwidoczniej urzędników reprezentujących zarządcę drogi nie było w Okonku w deszczowy dzień.
Henryk Berczyński nie poddaje się jednak i nie zamierza odpuszczać. Zebrał podpisy mieszkańców i na ostatniej sesji Rady Gminy Okonek po raz kolejny wystąpił do burmistrz Małgorzaty Sameć, aby ta zwróciła się z odpowiednim wnioskiem do GDDKiA w Poznaniu. Wniosek radnego został już przekazany. Czyżby do trzech razy sztuka?
Pozostaje mieć nadzieję, że urzędnicy ze stolicy Wielkopolski nie ograniczą się do przesłania po raz kolejny tej samej odpowiedzi, lecz zechcą przyjrzeć się sprawie z bliska. Zapraszamy na spacer ulicą Szczecińską w deszczu.
„Budynki mieszkalne zlokalizowane są w odległości 3,6–5,8 m od krawędzi jezdni drogi krajowej nr 11. Od jezdni oddziela je chodnik oraz dodatkowo pas zieleni.”
„Nawierzchnia jezdni jest w stanie zadowalającym i brak na niej oznak stagnowania wody, ponieważ jej spływ na tym odcinku jest sprawny i odbywa się do istniejącej kanalizacji deszczowej.”
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Postawić tego idiotę co udzielił odpowiedzi na te pismo na godzinę zamiast ekranów przeciwbłotnych to może zrozumie problem. Nie trzeba zajmować takiego stanowiska w GDDKiA żeby wiedzieć, że na tym odcinku drogi są koleiny zrobione przez ciężkie pojazdy. Owe koleiny nie są przy krawężniku a około 30 centymetrów od niego. A więc woda nie może spłynąć do studzienki deszczowej i płynie koleiną. Koła pojazdu jadącego tą drogą siłą rzeczy poruszają się w koleinie to powoduje bryzganie wody na wszystkie strony.
Postawić tego idiotę co udzielił odpowiedzi na te pismo na godzinę zamiast ekranów przeciwbłotnych to może zrozumie problem. Nie trzeba zajmować takiego stanowiska w GDDKiA żeby wiedzieć, że na tym odcinku drogi są koleiny zrobione przez ciężkie pojazdy. Owe koleiny nie są przy krawężniku a około 30 centymetrów od niego. A więc woda nie może spłynąć do studzienki deszczowej i płynie koleiną. Koła pojazdu jadącego tą drogą siłą rzeczy poruszają się w koleinie to powoduje bryzganie wody na wszystkie strony.