Reklama

Związek Strzelecki "Strzelec": Nie jesteśmy żołonierzykami

24/11/2016 21:05
Strzelają. Maskują się. Uczą ratownictwa pola walki. Strzelcy ze Złotowa mają rok i wciąż się szkolą. - Chcemy być gotowi – mówią, bo zawsze gdzieś toczy się jakaś wojna

Klepiesz kolegę w udo, bo tam ma najmniej sprzętu i poczuje. To znak, że ruszamy. Niemal przyklejeni do ściany. „Jedynka” penetruje przód i przyjmuje na siebie ogień. „Dwójka” i „Trójka” żelazne strefy mają po lewej. Żelazna znaczy, że nawet jeśli ktoś strzela z innej strony, to nie mogą skierować tam karabinów. Pilnują swojej przestrzeni. Ostatni w zespole idzie tyłem, plecami oparty o kolegę. To „Czwórka”, która osłania tyły. Grupa, która pod okiem komandosa uczy się czarnej taktyki, czyli walki z przeciwnikiem w budynkach, pojazdach, pociągach składa się z nastolatków. Uczniów klas mundurowych w Krajence i członków Związku Strzeleckiego „Strzelec” w Złotowie. Pięta – palce, pięta – palce drepczą korytarzem prowadzącym do sali gimnastycznej „Zawodówki”. Uczą się, jak „czyścić” budynki.

Ćwiczenia z bronią w ręku to niesamowita adrenalina. Pierwsze szkolenie i strzelanie z prawdziwą bronią było mistrzostwem świata

Reklama

– mówi Michał Szymkowiak, który robi za „Czwórkę”. Chłopak mundur ma we krwi. Brat jego babci szkolił policyjne psy, jeden wujek służy w policji, drugi jest kapitanem w wojsku.

Chciałem zostać antyterrorystą

– twierdzi członek „Strzelca”.

Związek Strzelecki powstał w Złotowie rok temu. O jego powołanie zabiegał Mateusz Gappa. On też stoi na czele oddziału. Wysoki, postawny, donośnym głosem wydaje komendy. Ma za sobą przygodę z bronią airsoftową (pneumatyczna na plastikowe kulki), współorganizuje widowiska batalistyczne. Ukończył bezpieczeństwo wewnętrzne, przeszedł kursy SERE (Survival, Evasion, Resistance, Escape – Przetrwanie, unikanie, opór w niewoli oraz ucieczka) – przeznaczone dla żołnierzy sił specjalnych, rozpoznania i wojsk powietrzno–desantowych, combat medic – ratownictwo pola walki, taktyka i technika specjalnej jazdy samochodem, szereg szkoleń strzeleckich m.in. pod okiem Fundacji Szturman. „Strzelec” jest więc czymś więcej niż zabawą. – Polacy chcą umieć się obronić z tej samej przyczyny, dla której wożą apteczki w samochodzie, z czystego rozsądku – twierdzi. Dlatego 12 i 13 listopada w Złotowie odbyły się manewry polowe Grizzly 2016.

Reklama

Ratownictwo pola walki to zbiór umiejętności, które przydadzą się także w cywilu

Pod świerkiem leży ranny żołnierz. Krew zmienia kolor munduru stworzonego z myślą o działaniach na pustyni. Potwierdza to napis na piersi „Misja Afganistan”. Co robić? Wchodzisz między nogi kolegi, kolanem uciskasz tętnicę udową, a powyżej zakładasz stazę. To opaska uciskowa, która ma zmniejszyć lub zatamować upływ krwi. Używa się jej do tamowania krwotoków na kończynach. Staza taktyczna wygląda jak parciany pasek od plecaka, ma kilka centymetrów szerokości i jest łatwa do założenia.

Reklama

Zwiększasz ucisk kręcąc krępulcem, a potem zaczepiasz go o oczko

– tłumaczy instruktor, a leżący na ziemi mundurowy daje znak, że czuje ucisk opaski. Czas jej założenia ratownik zapisuje na czole poszkodowanego. Jeśli jest trzecia po południu pisze 1500. Bez kropek czy przecinków. Każdy żołnierz powinien umieć udzielić pierwszej pomocy koledze, ale też sobie. Mężczyźni w mundurach rozsiadając się topią szron i z zapałem zakładają sobie stazy. Na leżąco, bo na polu walki trzeba zmniejszać powierzchnię ciała wystawioną na ostrzał.

Reklama

W dalszej części artkułu przeczytasz:

Ekwipunek żołnierza może ważyć kilkadziesiąt kilogramów. Plecak, kamizelka taktyczna, broń – wszystko ma swoją wagę. Jak żołnierza, obezwładnionego...

Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz wciela w życie marzenie o utworzeniu Wojsk Obrony Terytorialne...

Wszystko co do tej pory robią strzelcy to w pewnym sensie teoria. Jak każde szkolenie, choćby z użyciem broni. Dopiero w obliczu realnego zagrożenia, podczas konfliktu zbrojnego okaże się, czy...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Zajęcia z posługiwania się bronią i czarnej taktyki prowadził komandos pracujący m.in. dla ABW

Ekwipunek żołnierza może ważyć kilkadziesiąt kilogramów. Plecak, kamizelka taktyczna, broń – wszystko ma swoją wagę. Jak żołnierza, obezwładnionego kulą bądź granatem, wynieść z zagrożonej strefy? Stajesz przed nim, podkurczasz jego nogi, łapiesz za mundur i wciągasz na siebie. Przekładasz rękę między nogami rannego i bierzesz go na plecy. Ogolony na łyso mężczyzna twierdzi, że robi przysiad ze sztangą ważącą 140 kg, ale z kolegą na plecach nie wstaje. Uczy się więc, jak położyć się obok niego, wciągnąć rannego na plecy i wstać. Najpierw na kolana, potem na nogi.

Reklama

Nieopodal przyklęka drobna blondynka. W zielonym jej do twarzy, co potwierdza szczery uśmiech. Uczennica klasy mundurowej w Krajence zrywa kępki suchej trawy i wpycha je za cholewki wysokich, czarnych butów. W tych samych raz w tygodniu chodzi do szkoły. 12 listopada na polu w pobliżu instalacji przerobu śmieci uczy się maskowania, bo pozostanie niezauważonym to połowa sukcesu na polu walki. Blondynce pomaga koleżanka. Jagoda Jagła marzy o karierze w wojsku. O tym, by wyjechać na misję. W mundurze zakochała się trzy lata temu w Bornym Sulinowie.

Przejechałam się amfibią. Było głośno, kurzyło się, spodobało mi się

Reklama

– opowiada, poprawiając okulary w cienkiej oprawie. Wojsko to dla niej emocje, dobra przyszłość i niezłe zarobki.

Taką wizję roztacza przed tymi młodymi ludźmi szkoła mundurowa w Krajence oraz „Strzelec”. Szkolą się, ćwiczą, awansują.

To był bardzo pracowity, wspaniały rok

– zapewnia Michał Szymkowiak, który pod dowództwem Mateusza Gappy obył się z bronią i nauczył podstaw niesienia pierwszej pomocy.

Mogę pomóc komuś nie tylko na polu walki, ale też w cywilu. Lubię pomagać

– twierdzi nastolatek, który nie słucha kąśliwych uwag kolegów.

Reklama

Mówią na nas żołnierzyki, ale nie zraża mnie to. Ludzie, którzy nie działają w takich strukturach i nie robią tego, co my, mogą tylko sobie mówić

– złotowianin podaje jeszcze jeden powód, dla którego warto w młodości przejść szkolenie wojskowe: nauka pokory i dyscypliny. To trudna sztuka, ale Jagoda Jagła patrzy na nią jak na szkołę charakteru.

Dyscyplina musi być. To jest potrzebne człowiekowi, który chce się usamodzielnić. Nieważne, czy będzie w wojsku, czy nie

– uważa. Oboje twierdzą, że likwidacja służby zasadniczej była błędem.

Reklama

Za mundurem panny sznurem Raczej w mundurze mi do twarzy

Michał:

Im więcej przeszkolonych osób, tym lepiej. My już teraz możemy pomagać w wielu sytuacjach, czym odciążymy wojsko i kraj będzie bardziej kompatybilny.

Jagoda:

Ludzie są nieprzeszkoleni, a to błąd. To co się dzieje na świecie powinno sprawić, że ta sytuacja zostanie zmieniona. Nie można powiedzieć, że wojny na świecie nie ma. Ja chcę być przygotowana.

Być może ich życzenie wkrótce się spełni. Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz wciela w życie marzenie o utworzeniu Wojsk Obrony Terytorialnej. 4 listopada 66 podchorążych, w tym 21 kobiet, złożyło przysięgę na placu apelowym Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. To pierwsze w historii zaprzysiężenie przyszłych oficerów WOT. Są oni słuchaczami rocznego Studium Oficerskiego, zorganizowanego na potrzeby nowo formowanego, piątego rodzaju Sił Zbrojnych RP.

Reklama

Jestem apolityczny, nie komentuję takich decyzji. Do wojska idę z własnej woli i będę tam wykonywać rozkazy

– komentuje M. Szymkowiak.

To jest słuszna decyzja. To dodatkowa możliwość wyszkolenia ludzi, bo szkolenia nigdy dość

– o „wojsku Macierewicza” mówi J. Jagła.

Po zajęciach w terenie strzelcy opanowli salę gimnastyczną Zawodówki

Wszystko co do tej pory robią strzelcy to w pewnym sensie teoria. Jak każde szkolenie, choćby z użyciem broni. Dopiero w obliczu realnego zagrożenia, podczas konfliktu zbrojnego okaże się, czy będą żołnierzami. Pytanie, czy pociągną za spust, celując do człowieka, słyszą często. Jagoda, która przygodę z bronią zaczęła dziurawiąc z wiatrówki wujka wiadra twierdzi, że nacisnęłaby cyngiel.

Reklama

Jeżeli byłaby taka konieczność, jeżeli ktoś zagrażałaby życiu mojemu lub bliskiej osoby, to pociągnęłabym za spust. Tu nas uczą podejmowania trudnych i szybkich decyzji.

Michał, który ma w pokoju spakowany plecak, bo żołnierz musi być do akcji gotowy zawsze odpowiada:

Żaden żołnierz, który nie był na wojnie, nie jest w stanie powiedzieć, jak by się zachował.

[[/pay]] 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    do Adam - niezalogowany 2016-11-26 14:00:01

    Miałem okazje jakis czas temu być w starostwie złotowskim przyglądając się rejestracji i badaniom nowego narybku do rejestracji wojskowej. Na wszystkich obecnych (kilkudziesięciu) jednego dnia tylko jeden z kategorią A i te kaleki (z jednym jajem) będą bronic Polski jako OTK czy ZS?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Adam - niezalogowany 2016-11-26 02:51:53

    Nie traktowałbym tego poważnie więc po co te emocje niektórych. Każdy ma jakieś zainteresowania/zabawki i tyle, niech sobie dzieciaki pobiegają przynajmniej na zdrowie im to wyjdzie. Jeśli chodzi o coś poważniejszego to może raczej wprowadzić obowiązkową służbę ale nie wiem czy wtedy znajdzie się ktoś chętny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    do do a - niezalogowany 2016-11-25 19:07:01

    Przecież to zabawa w wojsko, podczas prawdziwego sita rekrutacyjnego 98% nie zaliczyłoby do połowy testów. Porywają się z motyką na Księżyc. Specnaz rozpędziłby tych amatorów w pięć minut.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama